Kategorie
Nasze akcje

Wspólnie zatrzymajmy drożyznę! Włącz się w społeczną petycję do premiera.

Każdy z nas widzi, jak poszybowała w górę inflacja w Polsce. Rachunki za prąd dla niektórych odbiorców kilkukrotnie wyższe od płaconych w 2021 roku, ceny paliwa wyższe o 30 proc., spodziewane kolejne podwyżki cen pieczywa, gazu i perspektywa 360 zł za kilogram wołowiny. Co jeszcze musi się stać, by unijne elity odeszły od przepisów grożących masową pauperyzacją społeczeństw? W zastopowaniu tego katastrofalnego scenariusza, pisanego pod dyktando lewicowych ideologów, pomóc może każdy z nas. Włączmy się akcję protestacyjną „ZATRZYMAJ DROŻYZNĘ”, prowadzoną przez Stowarzyszenie „Polonia Christiana” oraz Towarzystwo na rzecz Rozwoju i Inicjatyw Społecznych.

Jeszcze niedawno karmieni byliśmy informacjami o długofalowym wzroście gospodarczym i zamożności obywateli państw Unii Europejskiej. Także w naszym kraju żyliśmy w przeświadczeniu, że ciężko pracując zagwarantujemy swoim rodzinom spokojny byt.

Niestety, czkawka wywołana zamykaniem i otwieraniem różnych sektorów gospodarki, (mająca swój początek w marcu 2020 roku,) windowanie cen transportu i rozchwianie systemu dostaw towarów wpędziły nawet silne gospodarki w turbulencje, których owoce widzimy płacąc za żywność, transport czy utrzymanie domów i mieszkań. Niemiłe zaskoczenia, jakie przeżywamy przy kasach sklepów i otrzymując rachunki za nośniki energii nie wzięły się znikąd…

Inflacja w Polsce? Liczby, od których boli głowa

Najbardziej widoczne i najmocniej generujące skokowy wzrost cen innych produktów są podwyżki cen nośników energii, od których zależą ceny wszystkich innych towarów i usług. Pozostając na poletku krajowym sami widzimy, jak rozpędzająca się inflacja zmniejsza nasze możliwości konsumenckie… Portfele grubsze, a w koszykach z zakupami towaru coraz mniej…

Wbrew niedawnym zapewnieniom polskich elit finansowych gwałtownie podrożały oprocentowania kredytów, co już wieszczyło znaczący wzrost inflacji. Podana przez Główny Urząd Statystyczny wiadomość, wedle której inflacja w Polsce liczona od grudnia 2020 roku do grudnia 2021 roku, wybuchła niczym bomba, wpadająca do cichego, spokojnego i uśpionego niewiedzą jego mieszkańców lasu.

I na początku stycznia wyliczono, że między grudniem 2020 roku a grudniem 2021 roku inflacja osiągnęła poziom 8,6 proc. Najwyższy od 21 lat!

Najszybciej drożał gaz używany do napędzania samochodów – o 52,3 proc.! Przypomnijmy, że podwyżka tego nośnika energii przelała czarę goryczy w Kazachstanie i była impulsem do wybuchu walk ulicznych, krwawo stłumionych przez tamtejsze władze.

W Polsce na wysokich pozycjach wzrostu cen znalazły się także: olej napędowy (32 proc.) i benzyna (30,5 proc.). Wśród artykułów spożywczych najbardziej podrożał drób (30 proc.), tłuszcze roślinne (24,5 proc.) i cukier (23,3 proc.).

W nowy 2022 rok wkroczyliśmy pełni obaw o rodzinne finanse, a właściciele firm stanęli przed niepewnością wynikającą nie tylko z zapowiedzi nowych fal epidemicznych i ewentualnych lockdownów, ale także z niemożliwości przewidzenia warunków, w jakich będą prowadzili swoje przedsiębiorstwa, sklepy, hotele i punkty gastronomiczne.

Płacimy nie tylko za lockdowny

W 2020 roku w handlu i usługach pracowało w Polsce około 59 proc. osób aktywnych zawodowo, w przemyśle niecałe 32 proc. i ponad 9 proc. w rolnictwie. Z tego zestawienia łatwo odczytać, że nakładanie obostrzeń sanitarnych oraz ograniczanie funkcjonowania musiało skutkować wyjątkowo negatywnie dla sektora handlu i usług, wobec których „zamrażarka epidemiczna” była szczególnie rygorystyczna.

Nawet częściowe pokrywanie strat firm z pieniędzy publicznych wielu z nich nie uratowało przed upadkiem, a te które uratowały się przed lockdownami teraz zamykają się po poznaniu realiów Nowego Ładu i drożyzny, która eliminuje je z rynku.

W samej tylko Małopolsce do listopada 2021 roku zawiesiło działalność gospodarczą 50 tys. podmiotów gospodarczych. Ich właściciele obserwują rozwój sytuacji, a ta nie napawa zbytnim optymizmem. Niewykluczone więc, że przy obednej dynamice inflacji w Polsce niedawni przedsiębiorcy przestaną płacić podatki i staną jako petenci u drzwi urzędów pracy.

Zahamowany lockdownami czas prosperity może odejść na długo, a zagrożenie taką perspektywą pogłębiają niezrozumiałe decyzje ekonomiczne, podejmowane w ramach Unii Europejskiej w imię ideologicznych eksperymentów narzucanych przez lewicę.

Doktrynalne sprowadzanie biedy

Polityka wdrażana przez Unię Europejską wiedzie do drastycznego wzrostu kosztów życia zwykłych obywateli. Jak niedawno podawał wicepremier Jacek Sasin, ponad 60 proc. wartości rachunku za prąd stanowią opłaty unijne. Nie wiedzieć czemu, UE uparła się na to, by w rewolucyjny sposób przebudować rynek energii, dopuszczając jednocześnie do spekulacyjnego obrotu prawem do emisji dwutlenku węgla, dziś stanowiącego aż 59 proc. kosztów energii elektrycznej.

Przed takim obrotem sytuacji już w 2008 roku ostrzegano na warszawskiej konferencji pod nazwą „Rynek gazu w świetle polityki energetycznej Polski do 2030 roku”. Wielu ekspertów przez kolejne lata apelowało, by przy uchwalaniu nowych celów polityki klimatycznej mieć na względzie sytuację finansową zwykłych obywateli. 

I niestety, te ostrzeżenia kompletnie zignorowano. Podobnie jak dzisiaj z pobłażaniem przyjmuje się tezy dziwolągów politycznych, domagających się zakazu sprzedaży mięsa, ewentualnie zakazu jego reklamy, a w wersji „łagodnej” – wprowadzenia dodatkowego podatku na mięso.

Podatni na rewolucyjne innowacje Niemcy już dość poważnie, pod wodzą nowego ministra rolnictwa z partii Zielonych, myślą o wprowadzeniu podatku od wołowiny i wyrobów mlecznych. Efekt – nowy podatek, mający na celu zniechęcenie do jedzenia mięsa i wyrobów pochodzących od zwierząt, może doprowadzić do wzrostu ceny wołowiny o 600 proc. a wyrobów mlecznych o 200 – 400 proc.

W przypadku Niemiec po przyjęciu takiego podatku 1 kg wołowiny podrożałby z 13 do 80 euro. 1 kilogram mięsa wołowego za więcej niż 360 złotych będzie luksusem, na który będzie mogło sobie pozwolić niewielu mieszkańców państw UE.

Iskra z Polski

Nie miejmy bowiem złudzeń, że Niemcy pozwolą na to, aby tylko w jednym państwie unijnym konsumenci dostali po kieszeni. Szaleństwo ideologiczne pseudoekologów nabiera tempa, także w Polsce, gdzie z ust lewicowej ekstremy powtarzane są hasła zasłyszane za Odrą.

Z naszej Ojczyzny może wyjść iskra, która zapali ogień ostrzegający polityków przed wprowadzaniem praw i przepisów zagrażających bytowi rodzin i spokojowi społecznemu. Dlatego apelujemy o włączenie się w akcję „ZATRZYMAJ DROŻYZNĘ”, prowadzonej wspólnie przez Stowarzyszenie „Polonia Christiana” oraz Towarzystwo na rzecz Rozwoju i Inicjatyw Społecznych.

Walka idzie o realny byt naszych rodzin, o przyszłość kraju, który jeszcze nie zdążył nadrobić strat wynikających z II wojny światowej i okresu komunistycznego. Nas po prostu na kolejny lewacki eksperyment nie stać! Nie ma też powodu, dla którego mielibyśmy urzeczywistniać urojone pomysły i niebezpieczne dla porządku społecznego rozwiązania.

Jeszcze mamy wybór i możemy przeciwstawić się uleganiu ułudzie, jaką karmią nas elity polityczne UE, całkowicie oderwane od życia i realiów. Jeszcze możemy powiedzieć NIE i sprzeciwić się działaniom, które sprowadzą biedę na Polaków i społeczeństwa wielu innych państw europejskich.

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Młodzi zagłosują na PiS? Jarosław Kaczyński nie odpuszcza

Oto partia, która jeszcze niedawno ratowała górnictwo, teraz wyznaczyła de facto datę końca tej gałęzi przemysłu, stawiając na zieloną transformację energetyczną (a za tym idą niemałe pieniądze). Ratujemy planetę, ratujemy zwierzęta, ratujemy, ratujemy… Zaraz, zaraz, czyż to nie narracja rodem z organizowanych przez młodych aktywistów „strajków klimatycznych”? Radykalne zmiany programowe PiS i Jarosława Kaczyńskiego bierze pod lupę red. Marcin Austyn.

Po wyborach prezydenckich „coś” drgnęło w polityce. Najkrócej rzecz ujmując, owo drgnięcie można zamknąć w dwóch słowach: idzie młode. Pokolenie, rzecz jasna. Skąd taki wniosek? Wystarczy spojrzeć na działania podejmowane czy to przez środowisko Prezydenta RP, czy to skupione wokół PiS. Już w wieczór wyborczy – po ogłoszeniu wyników sondażowych – u boku Andrzeja Dudy jego córka wygłosiła dość ciekawy i dość dwuznaczny manifest, jak to każdy może kochać.

Aktywność córki prezydenta mogła zdziwić, ale miała ona swoje uzasadnienie. Oto PiS dostrzegł, że jego elektorat się starzeje, a co za tym idzie – w sposób naturalny się wykrusza. Że tak zwani „młodzi, wykształceni z wielkich miast” nie chcą mieć z PiS nic wspólnego. Myśląc zatem o kolejnej wygranej w wyborach, trzeba coś zmienić. I jak się zdaje, właśnie to „coś” dzieje się na naszych oczach.

Piątka dla PiS? O nich chce walczyć Jarosław Kaczyński

PiS zaczął nie tylko mocniej wsłuchiwać się w głos młodych, ale także postanowił część ich postulatów wprowadzić w życie. I chyba najbardziej spektakularnym medialnie tego dowodem była batalia przeprowadzona pod szyldem obrony zwierząt futerkowych przed ich hodowcami. Sam pomysł na likwidację branży może i nie zaskoczył, bo PiS już raz próbował przeprowadzić przez Sejm takie rozwiązanie. Jednak tym razem sprawę postawiono na ostrzu noża. Zawrzało do tego stopnia, że partia rządząca ogłosiła, iż gotowa jest dla tej sprawy poświęcić umowę koalicyjną, a to oznaczałoby rząd mniejszościowy (i zapewne w efekcie tegoż wcześniejsze wybory).

Czy los zwierząt futerkowych jest aż tak ważny? Dla młodego, „wrażliwego” elektoratu, podminowanego emocjonalnymi przekazami organizacji tak zwanych prozwierzęcych – tak! Chcąc zatem zyskać w oczach „młodych, wykształconych…” należało w tej sprawie zagrać va banque, nie bacząc na głosy sprzeciwu koalicjantów. Likwidacja branży futerkowej czy wydłużenie łańcucha zwierząt na uwięzi może się okazać tylko przygrywką do tego, co nas w tej materii dopiero czeka.

Bo młody wielkomiejski elektorat, do którego chce się odwoływać Jarosław Kaczyński, ma więcej postulatów prowadzących do – najprościej mówiąc – całkowitej zmiany ludzkiej diety. Ująć je można w prostej zasadzie – „nie” dla wykorzystywania „zwierząt użytkowych”. I mowa tu nie tylko o hodowli „na mięso” czy „na futra”, ale też o „okradaniu” cieląt z mleka i – przepraszam, ale tak właśnie te postulaty brzmią – „gwałceniu” krów. Ile z tej ideologicznej, lewackiej w swej istocie narracji gotów będzie zrealizować PiS, aby zyskać w oczach młodych? Jak się wydaje, dość szybko się o tym przekonamy. Wprawdzie kryzys w Zjednoczonej Prawicy został zażegnany i mamy nową–starą ekipę rządzącą, ale do wyborów wcale nie tak daleko. Trzeba już teraz walczyć o nowy elektorat.

Przyglądając się tej walce z bliska, można odnieść wrażenie, że PiS i Koalicja Obywatelska podzieliły się obszarem zainteresowań młodych. KO (wraz z lewicowymi dobudówkami) stawia na rewolucję genderową i odwołuje się do „praw” (czytaj przywilejów) dla mniejszości seksualnej, w tym walczy o edukację seksualną w szkołach, a PiS „przytulił do serca” wszystkich ludzi „dobrej woli”, co litują się nad losem zwierząt (z całym lewicowym fałszerstwem ideologicznym w komplecie).

W swym „dobroludzizmie” i „ekologizmie” partia rządząca poszła – jak się zdaje – na całość. I przyjmując słuszność tezy, że świat (czytaj: głos dający PiS wygrane wybory) należy teraz do młodego pokolenia, narzuciła dość ambitny plan „ratowania” naszej planety. Można i trzeba zastanowić się, czy mamy tu do czynienia z poważną polityką klimatyczną i ekologiczną, czy może są to tylko działania będące odpowiedzią na postulaty nastoletniej Szwedki Grety i jej podobnych młodych aktywistów strajkujących „dla ziemi i klimatu” na ulicach miast (całego świata zresztą).

Zielono mi… – i co dalej?

Zielony ład – termin ten nie raz dane nam było słyszeć z ust rządzących. To program przemian ekonomicznych i gospodarczych (wraz z przemianami społecznymi) mający na celu prowadzenie zrównoważonej gospodarki – czyli gospodarki zasobooszczędnej i energooszczędnej. Zostawmy na boku pytanie, czy faktycznie, czy tylko z pozoru. To taka sprawiedliwa transformacja sprzyjająca włączeniu społecznemu. Ot, piękna nowomowa – przepisana z Agendy 2030.

Wróćmy jednak do spraw ważnych dla młodych. Podstawowy postulat ekologiczny to… likwidacja górnictwa w Polsce, a co za tym idzie, likwidacja energetyki klasycznej, uznawanej obecnie za zbyt emisyjną.

I nagle nikt już nie wspomina o ogólnym bilansie, o zasobach przyrodniczych w Polsce, które pochłaniają emisję. To się nagle nie liczy… Wielu jeszcze niedawno zastanawiało się, czy politycy Zjednoczonej Prawicy, broniący dotąd górnictwa i niezależności polskiej energetyki, staną w obronie branży – jak to czynili wcześniej. Teraz już wiemy, że nie. Kopalnie będą zamykane! Nikt pracy nie straci, bo górnicy będą zatrudnieni „do emerytury” (na co uzyskano ich zgodę), ale branża zniknie mniej więcej w połowie tego stulecia.

Co wobec tego z naszą niezależnością energetyczną? Przecież na zmianę polskiej energetyki potrzebne są setki miliardów złotych. I czas. Czy to będzie oznaczać szybkie uruchomienie energetyki jądrowej? A może transformacja pójdzie w inną stronę? Może ktoś nam tę energię sprzeda po „korzystnej cenie”?

Pewne odpowiedzi już widać. Oto resort klimatu ogłosił, że wyzwaniem najbliższych dwóch dekad jest zbudowanie w Polsce zeroemisyjnego systemu energetycznego o łącznej mocy porównywalnej z obecnie zainstalowaną w energetyce klasycznej. Ma to zapewnić sześć bloków jądrowych oraz rozwój energetyki wiatrowej na morzu. W polskich domach ma dodatkowo królować swoiste „eko-trio”: fotowoltaika, pompy ciepła i ładowarki do samochodów elektrycznych.

Z ogłoszonych już programów wiemy na przykład, że sześćdziesiąt miliardów złotych ma w ciągu dekady trafić do regionów górniczych właśnie – na sprawiedliwą transformację. Inwestycje te mają dać miejsca pracy. To resort klimatu. Bo od drugiej flanki ekodotacjami kusi też ministerstwo środowiska. Tu zaś mowa o trzystu milionach złotych na rozwój lokalnych projektów geotermalnych. Do kompletu niezbędne będą też inwestycje w nową sieć przesyłową oraz prace modernizacyjne przy już istniejącej. Bez tego plan transformacji na nic się zda.

Tak oto w skrócie rysuje się przyszłość Polski. Przyszłość pisana pod gusta młodego pokolenia, które posługuje się „argumentacją” na poziomie emocji i tak też działa. A że nie sposób zmienić całego pokolenia tak, by pokochało partię rządzącą za dotychczasową politykę rozdawnictwa, to… przewartościuje się priorytety partii. Pamiętajmy, że młodzi ludzie mniej uwagi poświęcają barwom partyjnym. Ich interesuje, kto spełni ich żądania tu i teraz. I jak się zdaje, Jarosław Kaczyński odrobił lekcję z „wychowania młodych” i ma świadomość, że młody elektorat można przyciągać – upraszczając – „na szczęśliwego zwierzaka” czy na sojową latte przygotowaną na „zielonym prądzie” – tak by nie „zranić planety”.

Bóg Ojciec czy Matka Ziemia?

Dziś trudno ocenić, jaki efekt ilościowy przy urnach przyniesie zielona przemiana PiS. Czy młodzi to „kupią”? Na pewno koszty transformacji będą ogromne. Ale czy efektywne i w ogólnym bilansie prawdziwie służące przyrodzie?

Rodzi się jednak ciekawsze pytanie: dokąd nas zaprowadzi uleganie kaprysom młodego pokolenia. A chodzi nie tylko o kwestie finansowe, energetyczne czy gospodarcze, ale nade wszystko: kulturowe i religijne. Czy na „uratowanej” od zagłady planecie zapanuje Matka Ziemia (jak to mają w planach wielcy tego świata sprzedający nam „sprawiedliwą transformację” w zamian za wyrzeczenie się chrześcijańskich korzeni), czy dalej należną cześć będziemy oddawać prawdziwemu Stwórcy wszechświata – Bogu w Trójcy Jedynemu? Bo choć o tym sza, to jednak w tle zielonych przemian toczy się batalia o dusze.

To nie przelewki. We współczesnym, zlewaczałym świecie wszelkie systemy „sprawiedliwych” zmian zawierają zwykle sieć uzależnień i zakładają, że za dobra „finansowe” trzeba zapłacić ustępstwami – czy to w zakresie „zdrowia reprodukcyjnego”, czy też „praw kobiet” bądź „praw mniejszości” – a tu już nikt rozsądny nie ma wątpliwości, że w obu wypadkach chodzi wyłącznie o interesy środowisk LGBT+.

Kto się dobrze wsłuchał w głos ambasador USA w Polsce, ten już wie, że posiadanie na Zachodzie opinii kraju nieprzyjaznego LGBT (i cóż z tego, że niesłusznie!) przekłada się na decyzje biznesowe i militarne. Niedyskryminacja, dobroludzizm, ekologizm… Idzie młode!


Marcin Austyn

Artykuł został opublikowany w 77. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Przeczytaj także: Szymon Hołownia – lider nowej prawicy?

Kategorie
Aktualności

Polonia Christiana nr 83: Synodalna dekonstrukcja?

Widmo krąży po Kościele – widmo synodalizmu. Trudno wszak innym mianem określić trend panujący aktualnie w katolickich sferach eklezjalnych – jego iście fantomowy charakter poważnie utrudnia jednoznaczną klasyfikację. Synod o synodalności rozpoczął się bowiem na szczeblu diecezji, pomimo tego, iż nikt w Kościele nie wyjaśnił dotąd, czym ta synodalność ma być.

Pogłębiający się zamęt terminologiczny budzi nie do końca sprecyzowane, acz w pełni uzasadnione obawy. Kościół przecież – zgodnie z nakazem jego Boskiego Założyciela – w dziedzinie doktryny i duszpasterskiej praktyki ma być twardą, zwartą i jednolitą skałą, tymczasem planowana obecnie forma synodalna jawi się jako płynna magma, która, owszem, wkrótce się skrystalizuje, jednak dziś nikt nie jest w stanie przewidzieć, jaki przybierze kształt. I czy na pewno katolicki.

Synodalna rekonstrukcja to główny, ale nie jedyny temat 83. numeru „Polonia Christiana”. Dlatego też polecamy Państwa uwadze wiele innych, niezwykle ciekawych artykułów. Wśród nich znajdą Państwo:

  • Amerykanie wracają do Kościoła – wyjątkowy wywiad z ks. Dawidem Kwiatkowskim, od lat posługującym w Stanach Zjednoczonych, który obserwuje chrześcijaństwo na kontynencie amerykańskim i obala wiele kłamstw kolportowanych w wielkonakładowych mediach, jak np. o rzekomej modzie na apostazję w Ameryce Północnej.
  • Rewolucja energetyczna zniszczy gospodarkę – artykuł Tomasza Cukiernika o realizowanej na naszych oczach największej przebudowie gospodarki polskiej od czasu transformacji zapoczątkowej w 1989 r. Przebudowie niezwykle kosztownej i szkodliwej dla Polski.
  • Konkwista uratowała Nowy Świat – tekst prostujący mity autorstwa lewicowych polityków dotyczące ewangelizacji Ameryki Łacińskiej zapoczątkowanej XVI-wieczną konkwistą. Valdis Grinsteins wskazuje na zakłamanie historii sięgające szczytów władzy w Meksyku.
  • Ostatnia zmiana granic Polski – historyczna podróż Marcina Więckowskiego do roku 1951 i zapomnianej współcześnie, choć niezwykle istotnej gospodarczo i cywilizacyjnie, zmiany granic Polski, którą wymusiły na komunistach z PZPR władze Związku Sowieckiego.

Zapraszamy do lektury!

SPIS TREŚCI NUMERU

EDYTORIAL

            2          Jerzy Wolak Msza nie przemija

 

POLSKA

            3          Roman Motoła Cztery dekady wojny z narodem

            6          x. Roman Kneblewski Cenzura powraca w najlepsze (i to w najgorszym wydaniu)

            8          Tomasz A. Żak Ucieczka do wolności

            10        Tomasz D. Kolanek – Nie zapomnij o mnie… – Nie zapomnę…

 

ŚWIAT

            12        Jakub Wozinski Narodziny „Big Vacu”?

            16        Jakub Majewski Wielki exodus Wuja Sama?

 

KOŚCIÓŁ

            19        Amerykanie wracają do Kościoła Rozmowa z ks. Dawidem Kwiatkowskim

            22        Grzegorz Kucharczyk Tradycja, rodzina i własność w nauczaniu kardynała Stefana Wyszyńskiego

            24        Kinga Wenklar Światło pod korcem

            27        Mateusz Ochman Raport o stanie wwwiary

 

GOSPODARKA

            28        Tomasz Cukiernik Rewolucja energetyczna zniszczy gospodarkę

 

CYWILIZACJA

            32        Paweł Skrzydlewski Wolny uniwersytet to wolny świat

            36        Bogna Białecka NVC – ki diabeł?

 

WYCHOWANIE

            38        Marcin Więckowski Takie będą Rzeczypospolite jakie… ich szkolnictwo

            42        Andrzej Pilipiuk Uczono nas głupot

 

ORDO IURIS

            44        Jerzy Kwaśniewski Cofnąć się znaczy umrzeć

 

TEMAT NUMERU: Synodalna dekonstrukcja?

            47        Jerzy Wolak Piekła nie ma! Kto jest za?

            50        Paweł Chmielewski Globalny synod Franciszka

            53        Krystian Kratiuk Dokąd prowadzi ta droga?

            56        Manowce synodalizacji Rozmowa z Arkadiuszem Stelmachem

            60        Plinio Corrêa de Oliveira Prorocza diagnoza

 

FELIETONY

            15        Valdis Grinsteins Chiny podzielone

            35        Bogusław Bajor My chcemy Boga?

            46        x. Roman Kneblewski Kościół w potrzebie

            61        Krystian Kratiuk Kamienie wołać będą

            81        Piotr Doerre Szczypta smaku

 

CREDO

            62        o. Jan Strumiłowski OCist Ewangelia światowa czy świat zewangelizowany?

 

KU BOGU W WIEKU NIEWIARY

            64        Grzegorz Górny W Jego ranach jest nasze zdrowie

 

HISTORIA

            66        Andrzej Solak Matrosi morza pińskiego

            71        Adam Kowalik Wielki duch małej floty

 

NASZE DZIEDZICTWO

            74        Marcin Więckowski Ostatnia zmiana granic Polski

            78        Jacek Kowalski Kozacy, unia, prawosławie

 

ŚWIAT Z INNEJ STRONY

            82        Valdis Grinsteins Konkwista uratowała Nowy Świat

 

PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO

            85        Jakub Majewski Święty Stanisław Becket

            88        Leonard Przybysz Styl czy design

            90        Jadwiga Wolak Malowniczo, lecz bez cudów

 

DOBRE CZYTANIE

            92        Piotr Podlecki Boże Ciało – spotkanie w milczeniu

 

WOKÓŁ KUCHNI

            94        Dorota Matacz-Bajor Krakowskim targiem

 

KRZYŻOWIEC XX WIEKU

            96        Plinio Corrêa de Oliveira Wielkość ukryta