Kategorie
Aktualności

Prof. Ptaszek już w środę w Warszawie – zapraszamy na spotkanie

Wracamy do Państwa z Klubami „Polonia Christiana”! Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi oraz Stowarzyszenie „Polonia Christiana” zapraszają na spotkanie z prof. Robertem T. Ptaszkiem w Warszawie. Już w środę 30 czerwca 2021 r. w sali konferencyjnej Domu Literatury przy ul. Krakowskie Przedmieście 87/89 odbędzie się wykład zatytułowany „Pułapki laicyzmu”.

Początek spotkania, które odbędzie się pod szyldem Klubu „Polonia Christiana”, zaplanowano na godz. 18:00. Po wykładzie będzie możliwość zadania pytania prelegentowi. Wstęp wolny.

Robert T. Ptaszek jest doktorem habilitowanym nauk humanistycznych w zakresie filozofii i profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Jego rozprawa doktorska (obroniona w 1999 r.) poświęcona była filozoficznym implikacjom współczesnych polskich koncepcji religii, natomiast praca habilitacyjna (2009 r.) dotyczyła ruchu New Age. Jej książkowa edycja ukazała się pod tytułem „Nowa era religii? Ruch New Age i jego doktryna – aspekt filozoficzny”.

Warto również zwrócić uwagę na publikację prof. Ptaszka z 2017 roku pt. „Zmierzch Europy? Perspektywy przyszłości a chrześcijaństwo”. Dokonał w niej dogłębnego i krytycznego przeglądu zjawisk pogłębiających kryzys kultury europejskiej, jak i prób ratowania Europy, przywracania jej zdrowej kultury. Książkę wydało wydawnictwo Von Borowiecky.

Klub Polonia Christiana w Warszawie

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Dariusz Zalewski: Wychowanie w epoce cyfrowej

To szokująco aktualny artykuł Dariusza Zalewskiego z 2010 roku. Problem uzależnienia od internetu stał się obecnie głównym wyzwaniem pedagogicznym w Polsce i na świecie. Okres obostrzeń i lockdownów uzasadnianych walką z COVID-19 pogłębił katastrofę wychowawczą, generując całe pokolenia ludzi, którzy nie potrafią żyć bez telefonu w ręku i stałego dostępu do internetu. Autor przewidział ten bieg wydarzeń już wiele lat temu, formułując pilne i ważne postulaty dla rodziców i wychowawców. 

Francuski socjolog Roger Caillois dokonał klasyfikacji gier i zabaw, wymieniając ­zabawy charakteryzujące się naśladownictwem (na przykład, dziecięce zabawy w sklep, strażaków itp.), zabawy, w których dominuje czynnik losowy (jak loterie czy kości), współzawodnictwo (gry sportowe) oraz zabawy oparte na… ­oszołomieniu. Chociaż autorowi chodziło w tym przypadku o zabawy w rodzaju wirowania na ­karuzeli czy skakania na trapezie, to wydaje się, że do czynienia ze ­specyficznym rodzajem oszołomienia mamy również w przypadku gier komputerowych czy ­ogólnie zjawiska, które można okreśłić jako uzależnienie od internetu.

Ekran komputera oszałamia magią kolorów, szybkimi zmianami obrazów i zwrotami akcji. Nie bez znaczenia jest także ciągła pogoń za nowościami, za ciekawostkami, które wprowadzają umysł w rodzaj specyficznego pobudzenia i niepokoju. Dziecko pozostawione w tej sferze bez opieki zostanie wciągnięte w kolorowy wir i porwane do świata, w którym utracimy z nim kontakt.

Komputer, uzależnienie od internetu, edukacja

Użycie w tym przypadku słowa „porwanie” nie jest bynajmniej przesadą. Niech o tym zaświadczy przypadek trzynastoletniego chłopca z Genui, chorobliwie uzależnionego od gier wojennych. Przestał on chodzić do szkoły, nie chciał jeść, praktycznie cały swój czas spędzając przed ekranem komputera. Bezradna matka wezwała w końcu na pomoc karabinierów, którzy skonfiskowali konsolę do gier. Podobne przypadki wymuszają powstawanie specjalnych klinik leczących internetowe uzależnienia. Funkcjonują one w Stanach Zjednoczonych, Korei Południowej, a ostatnio także w Holandii.

Uzależnienie prowadzi do określonych skutków, czyli pojawiania się skaz na psychice, które klasyczna pedagogia nazywa wadami moralnymi. W skrajnych przypadkach mamy do czynienia z zachowaniami psychopatycznymi. Wiosną 2009 roku w jednym z niemieckich miasteczek uczeń zamordował piętnaście osób: kolegów, nauczycieli i przypadkowych przechodniów. Jego rodzicom całkiem nieźle się powodziło: mieli dom, porsche, a chłopak dostawał, co chciał. W wieczór przed zamachem „trenował zabijanie” na jednej z gier komputerowych. Na twardym dysku oprócz gier znaleziono kilka horrorów i zdjęcia pornograficzne. Chłopak ów trwał w „oszołomieniu” wywołanym między innymi przez nierozsądne korzystanie z komputera.

Skoro w sieci czyhają na nas i na nasze dzieci różne zagrożenia, to czy nie lepiej pozbyć się komputera? Nie, taka decyzja byłaby zbyt pochopna. Komputer może, owszem, przyczyniać się do rozsiewania zła, prowadzić do wspomnianych uzależnień czy do rozwoju wad charakteru, ale może też służyć edukacji, rozrywce i efektywniejszej pracy. Nie należy traktować internetu wyłącznie jako wielkiego śmietniska. Sztuką jest takie wychowanie, które potrafi uchwycić granicę między dobrem a złem i pozostawić dziecko po dobrej stronie.

Cnoty moralne a internet

W klasycznej pedagogice o wychowaniu decydowało uformowanie poszczególnych cnót stanowiących podstawę paidei. Dzięki cnotom młody człowiek opanowywał swoją nieokrzesaną naturę i popędy, stając się „pięknym moralnie” (kalos kai agatos). Wynalezienie technologii cyfrowych niczego w tym względzie nie zmieniło. Bez wypracowanych sprawności moralnych nie można mówić o wychowaniu!

Nie ulega jednak wątpliwości, że „nowe media” (pomimo swoich zalet) bywają dosyć wysublimowanymi narzędziami pokus, przez co stanowią istotną przeszkodę na drodze do ukształtowania się prawego charakteru. I nie chodzi tu jedynie o treści, jakie ze sobą niosą, ale również o specyficznie zniewalającą formę „oszałamiającego” przekazu. Dlatego jednym z podstawowych postulatów wychowawczych jest przygotowanie dziecka do korzystania z technologii informatycznych. Nie chodzi tu tylko o instruktaż na temat ewentualnych zagrożeń, ale o uformowanie podstawowych cnót w takim stopniu, aby dzieci mogły sobie poradzić z pokusami, które napotkają siedząc przed ekranem komputera.

Rodzice powinni być świadomi prawdy, iż sprawność jest efektem czasu i wielokrotnych powtórzeń. Zgadzając się na długotrwałe i powtarzalne wykonywanie przez dziecko pewnych zachowań przed komputerem, pozwalają na formowanie sprawności, które niekoniecznie muszą być cnotami. Wręcz przeciwnie – istnieje spore prawdopodobieństwo ukształtowania w ten sposób wad.

Wraz z postępem technologicznym można mówić o cnotach i wadach specyficznych dla całego obszaru ludzkiej działalności związanego z nowymi mediami. Zważywszy na specyfikę ich działania oraz mechanizm uzależniania od siebie, należy szczególnie zwrócić uwagę na konieczność wypracowania takich cnót, jak: powściągliwość i umiarkowanie, a zwłaszcza umiejętność poskramiania nieuporządkowanego pragnienia zabawy i rozrywki, którą w tradycyjnym kanonie reprezentowała cnota eutrapelii.

W kontekście internetu szczególne podłoże do rozwoju znajdują takie wady, jak: lenistwo, nadmierna ciekawość oraz nieczystość moralna. Nie można też zapominać o przywarach sprzeciwiających się cnocie prawdomówności (obmowie, kłamstwu, wulgarności, wyśmiewaniu, gadatliwości) oraz szacunku do innych (kłótliwości, oszustwu, mobbingowi).

Zabawa, powściągliwość i lenistwo – takie skutki wywołuje uzależnienie od internetu

Młodzież postrzega komputer głównie jako narzędzie zabawy i rozrywki. Zabawa jest ważną formą aktywności, ale powinna być dawkowana z umiarem i roztropnością. Wdrażanie do powściągliwości w korzystaniu z internetu będzie kluczowe dla osiągnięcia właściwego efektu wychowawczego. Nie chodzi o to, by rezygnować z godziwej rozrywki, ale o to, by nie przybrała ona form zniewalających. Dzieci mają swoje obowiązki i muszą się przyzwyczajać do ich wypełniania. Świat wirtualny zaś wciąga i hipnotyzuje, doprowadzając ostatecznie do nałogu.

W jaki sposób rodzice mogą poznać, że z dzieckiem dzieje się coś niedobrego? Według Marka Griffithsa, o uzależnieniu świadczy emocjonalne podporządkowanie danemu działaniu (nieustanne myślenie na dany temat); tzw. tolerancja dawkowania (na przykład, stopniowe wydłużenie czasu przebywania w sieci, aby osiągnąć pierwotny stan oszołomienia); negatywne objawy odstawienia (nieprzyjemne uczucia i objawy fizjologiczne w przypadku zaprzestania określonych działań); zewnętrzny konflikt z otoczeniem lub konflikt wewnętrzny, przejawiający się dyskomfortem psychicznym z powodu braku kontroli nad sobą; nawrót do nałogowych zachowań (nawet po latach) oraz niespodziewane zmiany nastroju.

Najlepszym sposobem na uniknięcie uzależnienia jest – jak już wspomniano – ograniczanie i roztropne dawkowanie kontaktów z komputerem. Niestety, wielu rodziców ma z tym spore kłopoty. Niebezpieczną tendencją jest traktowanie go jako… darmowej niańki. Posadzenie dziecka przed ekranem i włączenie gier daje rodzicom „święty spokój”. Mogą się zająć pracami domowymi lub po prostu w spokoju i ciszy odpocząć. Warto w tym miejscu zauważyć, że obyczaj pozostawiania dziecka „pod opieką komputera” jest nie tylko przyczyną rozwoju nowych wad, ale także następstwem wad już istniejących.

Dziecko, które nie marudzi, nie histeryzuje, potrafi się bawić nie przeszkadzając rodzicom, jest już w pewnym stopniu uformowane (posiada przynajmniej podstawowe umiejętności konieczne w swoim wieku rozwojowym). Brak takich umiejętności wynika z wcześniej popełnionych błędów rodzicielskich (na przykład, z braku przysposobienia dziecka do dyscypliny). I tak w konsekwencji wcześniejszych zaniedbań pojawia się następne – oddanie dziecka na wychowanie komputerowi!

Zbyt długie zabawy internetowe mają dwie główne negatywne cechy: nie rozwijają umiejętności społecznych oraz pogłębiają rozleniwienie. Lenistwo bowiem polega nie tylko na „nicnierobieniu”, ale również na tym, że nie robi się tego, co w danym momencie robić się powinno. Technologie cyfrowe to bardzo sprytny złodziej czasu, stwarzający złudzenie dobrego jego wykorzystania. Coś się wszak robi: ogląda, czyta, gra. Nie kojarzy się tej sytuacji z typową dla lenistwa bezczynnością. W efekcie, zamiast zrobić coś naprawdę pożytecznego – traci się drogocenny czas. Rodzice, uświadamiając dziecku ten mechanizm, powinni dodatkowo wolny czas mu zaplanować. Praca i obowiązki muszą być przeplatane różnorodną rozrywką (nie tylko komputerową). Tylko wtedy zachodzi szansa roztropnego wykorzystania wynalazku, jakim jest internet.

Ciekawość a czystość

Struktura tekstu internetowego oraz sposób redagowania portali sprawia, że czytelnik zbytnio koncentruje się na ciekawostkach i kwestiach drugoplanowych. Bombardowanie w artykułach newsami czy hiperłączami, które wciąż rozpraszają uwagę, rozstraja umysł. Przeskakując wciąż na nowy temat, czytelnik nie jest w stanie skoncentrować się na jednym. Badacze zwracają uwagę na specyficzne internetowe zjawisko skanowania tekstów, które zostają jedynie pobieżnie przeglądane i „zaliczane”. Różni się to od właściwego, pogłębionego czytania i w wielu przypadkach faktycznie blokuje rozwój intelektualny. Ciągłe pobudzanie umysłu ciekawostkami jest intelektualnie bezproduktywne. Właściwie nie chodzi tu o wiedzę, ale o emocjonalne zaspokojenie ciekawości.

Klasyczne podręczniki duchowości podkreślają, że upadek zaczyna się właśnie od niezdrowej ciekawości. Ona to – wbrew pozorom – zawsze jest początkiem zniechęcenia, acedii, sprowadzającej człowieka na niewłaściwą drogę. Podobny mechanizm odnajdujemy w tym przypadku. Brak wewnętrznego uporządkowania rodzi niepokój, który człowiek usiłuje przezwyciężyć poprzez ciągłą bieganinę po portalach internetowych. Pędzi za czymś, czego nie zgubił i dlatego nie jest w stanie tego odnaleźć.

Źle pojęta ciekawość wiąże się nie tylko z opisanym przed chwilą mechanizmem, ale także z czytanymi czy oglądanymi treściami. Niekontrolowana prowadzi do zainteresowania, na przykład, zdjęciami pornograficznymi. Jest to o tyle niebezpieczne, że nieczystość duchowa w sposób szczególnie destrukcyjny wpływa na charakter i silną wolę. Pornografia jest wszechobecna nie tylko na specjalnych stronach, ale występuje też na stronach pozornie neutralnych. Z tego względu trzeba pamiętać o specjalnych programach zabezpieczających, które chroniłyby dziecko przed takimi treściami.

Prawdomówność i szacunek

Inną sferą, nad którą trzeba zapanować w perspektywie internetu, jest mowa, a właściwie pisanie. Ciągłe komunikowanie (gadu-gadu, skype, sms) to specyficzny sposób funkcjonowania współczesnego pokolenia. Stąd panowanie nad językiem (dziś klawiaturą!) staje się szczególnie istotnym elementem wychowania. Ważnym elementem działań rodzicielskich musi się stać wdrażanie do prawdomówności, szczerości, cichości i pokory. Musimy zdać sobie sprawę, że jeśli nie wykształcimy tych cnót u naszych dzieci, szybko zbierzemy negatywne owoce naszego zaniedbania. Anonimowość w sieci, połączona z pokusą komentowania każdej niemal sprawy, sprzyja wymądrzaniu się, wulgarności, obrażaniu, kłamstwu i tym podobnym. Wszystko to zaś bierze się z nieopanowania potrzeby mówienia (gadatliwości).

Na zjawisko to często nakłada się pierwotna potrzeba kontaktu z drugim człowiekiem. Można nie mieć znajomych w „realu”, ale posiadać sporą ich grupkę w sieci. Wystarczy więc brać udział w dyskusjach pod artykułami czy komentować wypowiedzi „znajomych” na portalach społecznościowych, by łatwo popaść w manię gadulstwa, od którego tylko krok do obrażania i wulgaryzmów. W efekcie rozpędzone zło może prowadzić do poważnych przestępstw, na przykład, oszustw czy mobbingu internetowego (częste dzisiaj zjawiska ośmieszania i dręczenia w sieci).

Jak widać „oszołomienie” internetem (i uzależnienie od internetu) z jednej strony wymaga specjalnego podejścia, bo mamy do czynienia z pojawieniem się nowej przestrzeni dla wychowania, z drugiej zaś – skuteczność podejmowanych działań wciąż opiera się na sztuce kształtowania u dzieci cnót moralnych. Tymczasem nieraz słyszy się głosy, iż nowa sytuacja wymaga „nowoczesnego podejścia” pedagogicznego. Pojawiają się nowe kierunki (jak choćby konektywizm), które pomijają milczeniem moralny charakter wychowania w epoce cyfrowej. Jeśli jednak zapomnimy o kształtowaniu cnót, to nic nie uchroni naszego dziecka przed „oszołomieniem” i „porwaniem” przez internetowy, nie zawsze wspaniały, świat.

 

Dariusz Zalewski

Polonia Christiana nr 16 - uzależnienie od internetu

Artykuł Dariusza Zalewskiego pt. „Wychowanie w epoce cyfrowej” został opublikowany w 16. numerze magazynu „Polonia Christiana” (wrzesień – październik 2010 r.). To właśnie w tym wydaniu głównym tematem uczyniono zjawisko cyber trybalizmu.

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Szymon Hołownia – lider nowej prawicy?

Nie powinniśmy patrzeć na Szymona Hołownię jak na nowego przedstawiciela lewicy. Stanie się on niebawem liderem czegoś znacznie bardziej niebezpiecznego: nowej prawicy, która ani myśli powstrzymywać żądania obyczajowej rewolucji.

Ustawiliśmy sobie Szymona Hołownię w narożniku jako zwierzoluba, szalonego ekologistę, zwolennika aborcji otwartego na uznanie małżeństw jednopłciowych. Uznaliśmy go za zdecydowanego „lewaka”, dostrzegając w nim antytezę PiS, która miałaby wchłonąć wyborców PO czy Lewicy. Nic podobnego. Polityczna inicjatywa Hołowni nie nałoży się na stare podziały. To raczej sygnał, że polską scenę polityczną czeka w najbliższych miesiącach wielka rewolucja. W takim układzie niedawny tefałenowski showman będzie liderem nowej prawicy – bez Matki Bożej w klapie i Jarosława Kaczyńskiego.

Prawa wolna?

Szymon Hołownia przeszedł drogę od „katolika otwartego” do aktywisty zafiksowanego na punkcie ekologii i Matki Ziemi. Być może jednak – na co niewielu zwraca uwagę – w tym postępowaniu jest pewna metoda. Nie jest to zwykła wolta. Hołownia wskakuje w ten sposób na wznoszącą falę młodzieńczego buntu przeciwko „dziadersom”, a patrząc z punktu widzenia podziałów politycznych w Polsce: przeciwko trwającej od blisko dwóch dekad hegemonii PO i PiS.

W dodatku druga kadencja rządów partii Jarosława Kaczyńskiego, kojarzonej ze światopoglądem konserwatywnym, spowodowała gwałtowne odchylenie wahadła poglądów młodszych wyborców i ich skręt w lewo. Badania na ten temat nie są oczywiście miarodajne, wszak – jak wynika z licznych analiz – młodsze pokolenie nie potrafi zdefiniować, czym jest lewicowość i prawicowość. Zmiana światopoglądowa jest zatem przejawem niechęci do PiS, choć oczywiście przejawia się także w radykalnym oporze wobec konserwatyzmu światopoglądowego tej partii.

Hołownia wykorzystuje ten trend. Trudno jednak uznać, by licytował się na lewicowość z Adrianem Zandbergiem. Nie jest przecież lewackim ideowcem zaczytanym w książkach Slavoja Žižka. Jego intelektualne życie toczyło się raczej w środowisku „katolików otwartych”, zakompleksionych wobec intelektualnych elit ponowoczesności i dlatego chłonących niczym gąbka współczesne ideologie.

Z tego zakompleksienia wyrósł człowiek zachwycony nowoczesnymi metodami „konstruowania” polityków bezpłciowych – produktów PR ulepionych jak z gliny na podstawie rozmaitych badań ilościowych oraz jakościowej analizy docelowego elektoratu. To już nie jest polityka, której pierwotny cel stanowić ma przecież organizacja życia społecznego, ale marketing oparty na big data. Produktem tego typu analiz jest właśnie Szymon Hołownia. Skoro większość swojego życia spędził na podążaniu za ideowym nowinkarstwem, usiłując niezdarnie godzić chrześcijańskie wartości z ponowoczesną rzeczywistością, a nawet zdegenerowanym światem showbiznesu, tym łatwiej mu nagiąć kręgosłup w polityce, której wymogi są obecnie bezlitosne: albo potrafisz dostosować swoje poglądy do targetu potencjalnych wyborców, albo przegrywasz.

Co to będzie za partia?

Dlatego Hołownia gotowy jest wciągać wszystko na swojej drodze jak odkurzacz. Aborcja? Da się zrobić. Homoseksualizm? Akceptujemy. Prawa zwierząt? Najważniejsze. Ekologia? To podstawa naszego życia. Kościół? Cenimy, ale wyrzucimy z życia publicznego. Gospodarka? By żyło się lepiej wszystkim, a najlepiej młodym.

Nie oznacza to jednak, że Hołownia stał się przezroczysty. Oczywiście trochę w nim zostało z tamtych młodzieńczych lat, gdy jako „katolik otwarty” potrafił – oddajmy mu to – bronić pewnych pryncypiów. Nigdy zatem nie stanie się bojownikiem spod znaku LGBT, który owinąwszy się tęczową flagą, manifestuje radykalne przekonanie, żądając kompletnej demolki społecznego status quo. Nigdy też zapewne nie zapisze się do partii Marty Lempart ani nie stanie ramię w ramię z Robertem Biedroniem i jego partnerem Krzysztofem Śmiszkiem. Plan Hołowni na zaistnienie na polskiej scenie politycznej wydaje się być całkiem inny. On nie chce się licytować na lewacki radykalizm, bo jest świadom, że nie pozbędzie się wizerunku „grzecznego” ministranta. Ten wizerunek zawsze z nim zostanie. Pewnych rzeczy nie da się po prostu pozbyć. I można założyć, mimo wszystko, że z pewnych rzeczy Hołownia sam nie chce zrezygnować.

Jaką więc partię buduje gwiazda TVN? Wydaje się, że będzie to nowe ugrupowanie konserwatywne, które zajmie miejsce PiS, zagospodarowując przy tym częściowo polityczne centrum. Nie przez przypadek jedną z pierwszych głośnych deklaracji Hołowni była propozycja nowego otwarcia w relacjach państwo–Kościół z zawoalowanym, antyklerykalnym przekazem. Zanim bowiem zabrał się on za budowę centroprawicowego ugrupowania, musiał pokazać dystans wobec instytucji, której społeczny autorytet od wielu lat słabnie. Odpiąwszy w ten sposób wizerunek Matki Bożej z klapy marynarki współczesnej politycznej prawicy, zarzucił sieci bardzo szeroko, łowiąc polityków i wyborców z centrum, ale pamiętając, że Zandbergowsko-Biedroniowa lewica pozostaje poza jego zasięgiem.

Zakonserwować postęp

Jaka zatem będzie prawica Szymona Hołowni? I kto na nią zagłosuje? Z pewnością – a to wymyka się ludziom tradycyjnie myślącym o podziałach politycznych – jest na polskiej scenie politycznej miejsce dla ugrupowania odrzucającego konserwatyzm światopoglądowy, a z drugiej strony nie wypisującego na swych sztandarach problemów wąskich grup społecznych, jak postulaty organizacji LGBT. Jest na polskiej scenie politycznej zapotrzebowanie na partię, która nie będzie wymagać niczego od społeczeństwa (wszak nikogo nie wolno zmuszać do heroizmu), samodzielnie usiłując załatwić wszystkie bolączki współczesnego człowieka: od zapewnienia pracy i mieszkania po zażegnywanie „zagrożeń” ekologicznych.

A co z aborcją lub związkami homoseksualnymi? Tu nowe ugrupowanie Hołowni płynie z prądem społecznych zapotrzebowań. Wpisuje się więc we wspomniane hasło o nieprzymuszaniu do heroizmu. A przecież odmawianie przywilejów homoseksualistom coraz częściej uznawane jest za „utrudnianie” im życia, a zakaz aborcji to – zdaniem zwolenników zabijania nienarodzonych – opresja względem kobiet. Dlatego partia Hołowni ma zamiar konserwować postęp. To oczywiście paradoks, ale czyż paradoksem nie jest dryf brytyjskiej Partii Konserwatywnej, która zalegalizowała homozwiązki, tłumacząc tę rewolucyjną decyzję pragnieniem zachowania ładu społecznego i wspieraniem rodzin (sic!)?

Z tej kwadratury koła dobrze zdaje sobie sprawę prezes PiS Jarosław Kaczyński. Nie przypadkiem przecież dał ogromną władzę dwudziestokilkuletniemu szefowi partyjnej młodzieżówki, Michałowi Moskalowi. Szef rządzącej partii nie rozumie współczesnych realiów, dlatego postawił na młodego polityka, dla którego paradoks myślenia nowego pokolenia nie jest niczym nadzwyczajnym. Moskal nie ma problemu z opowiadaniem o konserwatywnej kulturze i prawach zwierząt. Mówi z jednej strony o potrzebie budowania silnej opozycji wobec lewicy, a z drugiej zgrabnie posługuje się jej językiem, utrzymuje, iż nadal pozostaje konserwatystą. Ale czy można pozostawać wiernym tradycyjnym wartościom, lansując zarazem projekt postulujący uznanie praw dla zwierząt?

Pamiętajmy jednak, że Moskal funkcjonuje w partii budowanej przez polityków w większości hołdujących w miarę tradycyjnej wizji świata. I ci hamują jego zapędy. Hołowni natomiast nie powstrzymuje nic. A wręcz napędzają go radykalizująca się Platforma Obywatelska i presja ze strony organizacji międzynarodowych, coraz mocniej naciskających na zniszczenie status quo ante i budowę nowego świata. Dlatego to on zbuduje nową „prawicę”.

Strachliwy konserwatyzm PiS burzy w nas czasem krew, jednak konserwatyzmu w wykonaniu Hołowni nie poznamy w ogóle. Ale to do niego może w najbliższych latach należeć rząd młodych dusz. I to on będzie wówczas postrzegany jako lider umiarkowanej, centroprawicowej partii. Nie dziwmy się więc, że już teraz trudno się w tym odnaleźć.

 

Krzysztof Gędłek

Artykuł został opublikowany w 80. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Aktualności

Prawda nie obroni się sama

Dzięki staraniom Ośrodka Analiz Prawnych, Gospodarczych i Społecznych im. Hipolita Cegielskiego, powstał nowy serwis obnażający najpopularniejsze w sieci fejk newsy, kłamstwa i manipulacje. Pod adresem Odfejkuj.info możemy odnaleźć wiele ciekawych, wręcz zaskakujących, artykułów omawiających i krytycznie recenzujących tematy bijące rekordy popularności na portalach internetowych i w serwisach społecznościowych.

Czy Cristiano Ronaldo poprzez swój gest z butelką Coca-Coli doprowadził do giełdowych spadków koncernu produkującego ten napój? A może prawdą jest, że Prezydent RP Andrzej Duda na publicznym spotkaniu trzymał na swym biurku telefon z odpiętym kablem? To z pozoru błahe, ulotne informacje (a raczej pseudo newsy), które jednak poprzez swoją dużą popularność i medialność wpływają na kształtowanie się opinii społecznych, a w dalszej konsekwencji nawet i zachowań wyborczych.

Dwie powyższe pseudo informacje, które okazały się fake newsami, to jedynie przykłady  fałszywych informacji, niesprawdzonych plotek i pogłosek zalewających przestrzeń publiczną. Każdego dnia dziesiątki podobnych tematów oddziałowują na sferę gospodarczą, prawną i społeczną. Wszystko to generuje społeczne zapotrzebowanie na niezależne ośrodki, które będą w stanie merytorycznie weryfikować i oceniać najpopularniejsze newsy. To zjawisko, coraz bardziej znane pod nazwą „fact-checkingu”, w czasach mnożenia się kłamstw jest działalnością bardzo pożyteczną, gdyż dostarcza opinii publicznej materiału niezbędnego do orientacji w sprawach polityki, gospodarki, mediów, celebrytów.

Redakcja Odfejkuj.info wychodzi temu naprzeciw, weryfikując najpopularniejsze hipotezy krążące po sieci. Tą drogą opublikowano już kilkadziesiąt artykułów. Dla czytelników udostępniono również możliwość kontaktu z redakcją za pośrednictwem podstrony „Zgłoś do weryfikacji!”. Dzięki niej można poprosić dziennikarzy Odfejkuj.info o zbadanie dowolnego tematu.

Kategorie
Aktualności

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk: aborcyjny „wybór” ma zawsze twarz konkretnej osoby

Ta kampania ma pokazać piękno życia, ale też dać do zrozumienia, że za każdym tzw. wyborem dotyczącym aborcji kryje się konkretny człowiek. Magdalena Korzekwa-Kaliszuk wraz z mężem Zbigniewem Kaliszukiem ruszyli z akcją społeczną, prezentującą osoby, którym nie dawano szansy na życie lub wręcz odmawiano prawa do narodzin. Osoby te jednak obecnie żyją wśród nas, czyniąc wokół siebie wiele dobra i są zarazem żywym dowodem na to, że dla aborcji – tak jak niegdyś dla niewolnictwa – nie ma miejsca w naszej cywilizacji.

Sami inicjatorzy kampanii przyznają, że powstała ona po to, by pokazać, że życie każdego człowieka ma wartość i nikomu nie można go odbierać. Kampania „Każde życie jest cudem”  pokazuje, że tzw. „wybór”, o którym tak dużo słyszy się w kontekście aborcji, zawsze dotyka konkretnej osoby. To nie jest odpowiedź na hipotetyczne pytanie, czy chce się mieć dziecko, ale decyzja o życiu lub śmierci dziecka, które już żyje i istnieje. Celem tej kampanii jest zatem pokazanie, że aborcja nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, bo nikomu nie można odbierać szansy na życie, niezależnie od tego, czy będzie to życie w zdrowiu, czy w chorobie, długie, czy krótkie.

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk i Zbigniew Kaliszuk w swoich działaniach skupili się na dotarciu do osób, które mogły zostać zabite, bo pozwalało na to prawo lub ktoś wywierał presję na ich rodziców, aby dokonali aborcji. W ten sposób powstał cały szereg materiałów, z których już poznaliśmy dwa reportarze (będzie ich jeszcze kilkanaście) wideo oraz 80 świadectw pisemnych. Wszystko to udostępniono na stronie CudZycia.pl.

– Rodzice bohaterów kampanii byli namawiani na aborcję, często próbowano ją wręcz wymusić. Powodem takich nacisków najczęściej były niepomyślne diagnozy prenatalne. Choć dziś w Polsce nie można już zabijać dzieci przed urodzeniem z powodu podejrzenia chorób, to wielu ludzi ciągle chce to robić. Podczas konferencji prasowej inaugurującej kampanię zwróciliśmy uwagę na to, że lobby aborcyjne forsujące tzw. „wybór” w kontekście aborcji, nie mówi, że dotyka on zawsze dziecka, które już istnieje, czyli konkretnej osoby. Takiej, jak bohaterowie kampanii „Każde życie jest cudem”, którą inicjujemy jako Fundacja Grupa Proelio – podkreśla Magdalena Korzekwa-Kaliszuk współzałożycielka Fundacji.

Poniżej prezentujemy klip promujący akcję, który opublikowano na nowo utworzonym kanale Fundacji Grupa Proelio. Na kanale tym można już oglądać wspomniane wyżej pierwsze dwa reportarze: „Marysia – na przekór diagnozom” oraz „Basia – dziewczyna z rybią łuską, która zaraża radością”.

Kategorie
Aktualności

Tydzień Życia i Wolności – zapraszamy na ostatnie dwa dni

Ostatnie dwa dni „Tygodnia Życia i Wolności” to wyjątkowe i szczególnie ważne w obecnej sytuacji tematy: #Zdrowie oraz #ProLife. Zapraszamy do przybycia na to wydarzenie – w piątek od godz. 16:30 w Warszawie oraz w sobotę od godz. 16:00 w Krakowie – i wysłuchania prelekcji oraz debat licznego grona ekspertów.

Przypomnijmy, że „Tydzień Życia i Wolności” to inicjatywa publicznego omówienia i oceny na szeroką skalę minionego roku i poczynań instytucji publicznych w dobie kryzysu wywołanego (a może bardziej uzasadnianego) koronawirusem Sars Cov-2 i chorobą COVID-19. Organizatorzy wydarzenia, a więc Stowarzyszenie „Polonia Christiana” oraz Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi, zaprosili do udziału w sześciu dniach kongresu ponad 50 prelegentów. 

W piątek 11 czerwca odbywa się panel #Zdrowie, na którym mowa będzie o medycznych i społecznych skutkach rządowych i instytucjonalnych działań wobec kryzysu COVID-19. Początek konferencji o godz. 16:30 w sali konferencyjnej im. I. Strzeleckiej w Centrum Konferencyjno-Szkoleniowym „Społem” przy ul. Grażyny 13/15 w Warszawie.

Oto dokładny program panelu #Zdrowie:

[16:30] Pokaz filmu Nowa nienormalność + Q&A z reżyserem: Piotr Relich

[18:00] Prelekcja autorska red. Witold Gadowski

[19:00] debata Medyczne i społeczne skutki rządowych i instytucjonalnych działań wobec COVID-19

prowadzący red. Paweł Chmielewski

  • Dr Paweł Basiukiewicz
  • Dr Mariusz Błochowiak
  • Dr Radosław Czosnowski
  • Dr Zbigniew Hałat
  • Prof. Kornelia Polok
  • Prof. Roman Zieliński
  • Paweł Klimczewski
  • Red. Jan Pospieszalski

Natomiast na sobotę 12 czerwca zaplanowany jest panel #ProLife, który poświęcony będzie sprawom ochrony życia od poczęcia oraz analizom i wnioskom na temat skuteczności działań ruchu prolife w Polsce. Początek panelu o godz. 16:00 w sali konferencyjnej hotelu INX Design w Krakowie przy ul. Starowiślnej 91.

Szczegółowy program sobotniej konferencji wygląda następująco:

[16:00] prelekcja Czy zakaz aborcji jest skuteczny? – mec. Adam Kondrakiewicz (Fundacja Koliber)

[16:45] prelekcja Czego jeszcze nie zrobiliśmy dla uratowania dzieci przed aborcją – Jacek Kotula

[17:30] Według feministek nie powinienem się urodzić  – gość specjalny dr Bawer Aondo-Akaa (Fundacja Pro – Prawo do życia)

[18:30] debata Jak przekonać młodych do obrony życia?

prowadzący red. Łukasz Karpiel

  • red. Agnieszka Borkiewicz (Media Narodowe)
  • Laura Lipińska (Fundacja Życie i Rodzina)
  • Karolina Pawłowska (Instytut Ordo Iuris)
  • red. Krystyna Różańska-Gorgolewska (Radio Poznań)
  • Katarzyna Uroda (Fundacja Pro – Prawo do życia)

[20:00] Marsze Dla Życia i Rodziny – prezentacja specjalna – Piotr Podlecki, SKCh im. Ks. Piotra Skargi

[20:15] wykład Dotrzeć z Ewangelią życia do serca każdego człowieka – ks. prof. UAM Andrzej Pryba MSF (Centrum im. Adama Smitha)

Serdecznie zapraszamy Państwa do udziału w obu tych panelach, osobiście bądź za pośrednictwem transmisji na żywo, które realizuje internetowa telewizja PCh24TV. Wystarczy wejść na stronę pch24.tv, aby każdego dnia dołączyć do bezpłatnej transmisji.