Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Łukasz Warzecha: Łatwo zostać „ruską onucą”

Obowiązek moralny nakazuje nam gościć uchodźców. Nie mamy jednak obowiązku rujnowania z ich powodu własnego kraju – mówi Łukasz Warzecha, publicysta i komentator polityczny, w rozmowie z Łukaszem Karpielem na łamach 86. numeru „Polonia Christiana”.

Na ile, Pańskim zdaniem, poczynania polskiego rządu w kwestii uchodźców z Ukrainy zdają egzamin w kontekście społecznym i gospodarczym?

– Jesteśmy jeszcze na bardzo wczesnym etapie, jednak już dziś można ocenić, że rząd kompletnie nie jest przygotowany w obydwu tych aspektach. Na przykład, rząd nie doszacował kosztów polityki wobec uchodźców. Według ministerstwa funduszy i rozwoju regionalnego, sięgną one dwudziestu czterech miliardów złotych tylko do końca tego roku. Przy czym ta suma pojawiła się na twitterowym koncie resortu i szybciutko zniknęła.

Kompletnie nie przemyślano też, jakie uchodźcom przyznać uprawnienia. Oczywiście, musimy ich gościć, mamy taki obowiązek moralny. Nie mamy jednak obowiązku rujnowania kraju. Dyrektywa UE wyraźnie mówi na przykład, że jeżeli uchodźca jest w stanie sam się utrzymać, bo prowadzi działalność gospodarczą, to państwo przyjmujące nie musi traktować go tak jak własnych obywateli. Tymczasem każdy Ukrainiec otrzymuje maksimum świadczeń przysługujących Polakom. Dlatego coraz bardziej dramatyczne stają się apele naszych rządzących do UE, by uruchomiła dodatkową finansową pomoc dla Polski. Pieniądze dla Ukrainy płyną też z USA, ale na razie nie ma mowy, by jakaś ich część miała przypaść nam.

W aspekcie społecznym sprawa jest chyba równie nieprzygotowana. Tu wina leży pomiędzy rządem a samorządami. Władze lokalne, wychodząc nierzadko przed szereg, przyczyniają się do wzrostu napięć. Przykład: samorząd powiatu piaseczyńskiego udostępnił uchodźcom dwa szkolne internaty. Polscy uczniowie musieli się wyprowadzić. Mają oni uczyć się zdalnie lub znaleźć miejsce u znajomych mieszkających bliżej. A chodzi o szkołę budowlaną, gdzie nauka zdalna to absurd.

Samorządowcy chyba nie zdają sobie sprawy, że w ten sposób nastawiają Polaków przeciwko Ukraińcom. To oczywiście nie wina uchodźców, bo nie oni konstruują tę politykę. Ale ludzka psychika działa, jak działa, i jasne jest, że rodzice dzieci wyrzuconych z internatu skierują swoją niechęć w pierwszej kolejności w ich stronę.

 

Z drugiej strony mówi się, że to doświadczenie wojennej pomocy może dać początek pojednaniu między narodami o skomplikowanej historii.

– Rzekoma niechęć między naszymi narodami jest w dużej mierze mitem. Większość Ukraińców nie zna na tyle dobrze historii własnego kraju, by wiedzieć, że fundamenty, na których ich państwo oparło swoją tożsamość, powiązane są także z wątkami antypolskimi – z rzezią wołyńską. Jesteśmy bardzo lubiani przez Ukraińców i nie ma tu problemu historycznego. Ten istniał w elitach, nie wśród zwykłych ludzi. W zasadzie bezproblemowa obecność imigracji stamtąd jest również na to dowodem.

Wyzwanie jest innego rodzaju. Ukraińcy mieszkający w naszym kraju od lat nierzadko obawiają się obrazu, jaki mogą wytworzyć uchodźcy. To zupełnie inna bajka, bo tu nie ma dobrowolnej decyzji, tylko wymuszony wyjazd i w związku z tym jest pełny przekrój społeczny. Pojawiają się ludzie z różnych środowisk, z różnym wykształceniem. Stoimy też u progu naruszenia status quo państwa jednonarodowościowego. W II RP mieliśmy kłopot z Ukraińcami czy Żydami w dużej mierze dlatego, że władze sobie z tym nie radziły. Można to dziś zorganizować o wiele lepiej, ale trzeba mieć plan i pomysł. Tymczasem sądzę, że rząd myśli: Uchodźców się po prostu wpuści, co najmniej kilkaset tysięcy z nich zostanie i jakoś się wszystko samo ułoży. To groźne złudzenie. Zwłaszcza jeśli w odczuciu Polaków uchodźcy otrzymywać będą korzyści ich kosztem. Tu ważne jest odczucie i odbiór sytuacji – nie stan faktyczny. Poważne państwo tak nie działa. Skala wyzwań jest niewidziana od początku III RP.

 

Zabrakło realizmu?

– Poprzez napływ uchodźców rząd postanowił naprawić demografię i niektóre wskaźniki finansowe związane z kwestiami fiskalnymi. Tylko że nie powiedział o tym obywatelom otwarcie. Po drugie, rząd tego planu nie przemyślał. Stwierdzono, że trzeba zrobić tak, aby ci ludzie tu zostali – bez liczenia i przewidywania skutków. Nie mówię, że sam zamysł jest całkowicie zły. Problem demograficzny Polski to nie wymysł. Ale to musi być mądrze przeprowadzone. Inną przyczynę stanowi chęć uczynienia atutu z przyjmowania uchodźców, zwłaszcza w relacjach z UE: przyjęliśmy taką masę ludzi, a wy wstrzymujecie nam pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy? Ale na razie nie ma nie tylko kwot z KPO, ale też żadnych funduszy na uchodźców.

 

Zdaniem niektórych wielka imigracja może zbudować ubogacającą różnorodność w naszym kraju, jak w czasach Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

– Była ona przez pewien czas wielkim sukcesem, choć jej federacyjna natura nastręczała też problemów. Gdyby doszła do skutku unia hadziacka, mielibyśmy Rzeczpospolitą Trojga Narodów – Polaków, Litwinów i Rusinów, czyli Ukraińców – i to mógłby być znakomity projekt. Być może dziś bylibyśmy w ogóle w innym miejscu. Ale mamy za sobą siedemdziesiąt pięć lat państwa jednolitego narodowościowo; myślę więc, że te kwestie wymagają bardzo przemyślanego podejścia i ostrożnego działania. A tego nie dostrzegam.

Pomysły i przewidywania zacieśnienia partnerstwa Polski i Ukrainy, nawet czegoś w rodzaju nieformalnej unii, brzmią atrakcyjnie, ale wojna wciąż trwa i nie wiemy, jak się skończy. My mamy swoje interesy, a Ukraińcy mają swoje. Są one w wielu punktach tożsame, zwłaszcza w przypadku tej wojny, ale w innych jednak nie. Trzeba poczekać do momentu, w którym sytuacja się ustabilizuje, po czym przemyśleć ją, by działać bez szkody dla Rzeczypospolitej.

Poczynania ukraińskiego rządu w sferze PR są równie godne podziwu, co te na polu walki. Jednak my jesteśmy jednymi z rozgrywanych. Przykładowo, tamtejsi politycy powtarzają: Wy stoicie następni w kolejce jeśli chodzi o napaść konwencjonalną, ale ataku niekonwencjonalnego nie musicie się bać… Kryje się tu obrona ukraińskiego interesu. Polska opinia publiczna tej gry zupełnie nie widzi. Rozumiem, że emocje udzielają się zwykłym ludziom, ale na pewno nie powinny rządzić elitą.

 

Słyszymy często, że jeśli ktoś prezentuje taki realizm, to działa na rzecz Putina.

– Jeśli ktoś w trakcie epidemii COVID-19 podważał strategię państwa, natychmiast otrzymywał łatkę „antyszczepa”. Teraz, kwestionując jakikolwiek aspekt polityki wobec Rosji i Ukrainy, z automatu zostaje się „ruską onucą”. Już to pierwsze było trudne do zaakceptowania, jednak nazywanie kogoś trollem Putina albo rezonatorem propagandy Kremla idzie o krok dalej – to w zasadzie oskarżenie o zdradę własnego państwa.

 

Coraz mniej wolno powiedzieć.

– W mediach elektronicznych naprawdę bardzo trudno znaleźć głosy odrębne, nawet te stroniące od skrajności i bardzo dobrze uargumentowane. Można deklarować szczerą sympatię do Ukraińców, życzyć im wygranej i potępiać rosyjskie okrucieństwa, ale jeśli powie się cokolwiek krytycznego na temat kosztów przyjmowania uchodźców albo bojkotu firm pozostających w Rosji – i tak otrzyma się łatkę „ruskiej onucy”.

W głównych mediach widzimy wyłącznie informacje od jednej strony. Tak, Rosjanie zdolni są do okropieństw trudnych do wyobrażenia. To jest niestety inna cywilizacja. Natomiast były w historii sytuacje, gdy niektóre oskarżenia czynione podczas wojny okazywały się naciągane albo wprost fałszywe. Mam wrażenie, że dziennikarze robią dziś zbyt mało w celu sprawdzania informacji.

 

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł został opublikowany w 86. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Jerzy Wolak: Bicz Boży?

Dziwna ta wojna. Zwłaszcza z polskiej perspektywy, nieprawdaż? Bo oto trwa w najlepsze pełnoskalowy konflikt zbrojny z Rosją w roli głównej, a my nie gramy w tym meczu, tylko go sobie z daleka oglądamy, sącząc kawę. Rzecz niebywała od bez mała trzystu lat – pisze w Edytorialu do 86. numeru „Polonia Christiana” redaktor naczelny pisma Jerzy Wolak.

Na naszych oczach w proch sypie się mit potężnej i niezwyciężonej Rosji. Ruscy dostają ciężkie baty – i to od kogo? Nie od podobnego sobie mocarstwa, ale od państwa, które jeszcze niedawno mało kto traktował poważnie. Jednakowoż nie nadymajmy się zanadto, bo gdyby to nas napadnięto, czy zdołalibyśmy się tak skutecznie bronić? I czy świat zachodni zdobyłby się dla nas na choćby tyle, co czyni dla Ukrainy?

Za to Polacy zareagowali prawdziwą erupcją chrześcijańskiej miłości bliźniego. Bo z niczego innego wzięła się tak ochocza postawa pomocy – realizowana nie słowem, lecz konkretnym czynem – jak właśnie z katolickiego (jeszcze) wychowania wielu z nas: nawet tych, co się od Kościoła ostro odcinają. Jeszcze z nich do końca nie wyparował duch miłosierdzia i ofiary. Choćby zupełnie nieświadomie, ale jednak faktycznie wciąż mają głęboko wpojone w swój system wartości biblijne zasady. Jak choćby tę: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go! (Rz 12, 19–20).

Zdumiewające, ilu Polaków okazało się patriotami… ukraińskimi. Ludzie, którzy nigdy w życiu z żadnej okazji nie wywiesiliby biało-czerwonej flagi, dziś powiewają żółto-niebieską, jakby im za to dobrze płacono (i to nie w hrywnach). Jednocześnie mamy nie słuchać rosyjskiej muzyki, nie czytać rosyjskiej literatury, pewnie też i na rosyjskie obrazy nie patrzeć. Spalić dorobek Czajkowskiego, Rachmaninowa, Rimskiego-Korsakowa, Strawińskiego, Czechowa, Dostojewskiego, Tołstoja, Strugackich, Wołkowa, Ajwazowskiego, Kramskiego, Szyszkina, Wierieszczagina. Czyli to, co w całej moskiewskiej historii najlepsze (bo zaczerpnięte ze zdrowej tradycji Zachodu). Przekraczamy granicę absurdu.

Na niejednym katolickim ołtarzu widnieje dziś i z niejednego krzyża u Bożego Grobu spływa ukraińska flaga. Przekraczamy granice bluźnierstwa?

Po pierwszych strzałach tej wojny nic już nie będzie takie jak przedtem – banał, że aż cierpną zęby. A jednak – jak to zazwyczaj z banałami bywa – święta prawda. Wystarczy tylko spojrzeć na tę wojnę z szerszej perspektywy cywilizacyjnej, by zauważyć, że to nie koniec świata, lecz szansa.

Putin przekłuł bańkę wypełnioną sztucznym miodem, w której świat zachodni – głuchy, ślepy i bezmyślny – żyje od zakończenia drugiej wojny światowej. Do beztroskiego w swej zasobności, sytości i gnuśności Zachodu brutalnie dotarła rzeczywistość grzechu. W jedynej formie, jaką jest on jeszcze w stanie pojąć – zbrojnej agresji, gwałtu, śmierci od bomby. A przecież grzech wołający o pomstę do Nieba towarzyszy współczesnemu Zachodowi na każdym kroku od z górą półwiecza, ba, wyznacza trendy w polityce, sztuce i stylu życia. Ale tam nie nazywa się go już złem, lecz nowoczesnością.

Czyż więc nie są to wymarzone okoliczności dla uświadomienia sobie, że dziecko rozrywane na kawałki w matczynym łonie na wygodnym fotelu w schludnej, eleganckiej klinice aborcyjnej czuje wcale nie mniejszy strach i ból niż dziecko kulące się w ruinach pod ogniem rakiet? A ludobójstwo wcale nie musi się dokonywać za pomocą broni masowego rażenia, ale na mocy demokratycznie podjętych uchwał międzynarodowych gremiów.

Zachód dąsa się dziś na Putina nie dlatego, że dokonuje on ludobójstwa, tylko dlatego, że się brzydko zachował – jak niesforny Wowka, który puścił bąka na imieninach u cioci. Pokazał w ostrzejszym ujęciu to, co na Zachodzie ukrywa się pod nazwą liberalnej demokracji.

Sporo się ostatnio mówi o nowej Norymberdze. Zapewne słusznie, choć wiele wskazuje, iż podobnie jak w procesie sprzed siedmiu dekad teraz również zbrodniarzy sądzić będą inni zbrodniarze.

 

Jerzy Wolak

Artykuł został opublikowany w 86. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Aktualności

Rosji rozumem nie pojmiesz? Wyjątkowy „Klub” z wyjątkowym gościem w Krakowie

Klub „Polonia Christiana” zaprasza na wyjątkowe spotkanie poświęcone analizie bieżącej sytuacji międzynarodowej, ze szczególnym uwzględnieniem agresji militarnej Rosji na Ukrainę. Naszym gościem w Krakowie będzie ceniona historyk, której liczne prace naukowe znalazły uznanie zarówno w Polsce, jak i na Zachodzie. Nie może przy tym dziwić, iż dr Ewa Kurek trafiła jednocześnie na celownik lewicowych mediów, które z pryncypialnością krytykują badaczy niezależnych, wymykających się z ram politycznej poprawności.

Dr Ewa Kurek to historyk specjalizująca się w stosunkach polsko-żydowskich oraz najnowszej historii Polski i Europy. Ukończyła Katolicki Uniwersytet Lubelski.  Jest także autorką scenariuszy i reżyserem pięciu filmów dokumentalnych.

Warto zaznaczyć, że trzy książki dr Ewy Kurek zostały przetłumaczone na język angielski i wydane na Zachodzie. Do publikacji zatytułowanej „Dzieci żydowskie w klasztorach” wstęp napisał prof. Jan Karski, odznaczony pośmiertnie Prezydenckim Medalem Wolności, nadanym przez Prezydenta Stanów Zjednoczonych za zasługi w ratowaniu polskich Żydów.

Najgłośniejszą z jej dotychczasowych publikacji była niewątpliwie książka „Jedwabne – anatomia kłamstwa”. Na podstawie własnych badań i oceny zebranego dotąd materiału, autorka wysunęła wniosek, iż zbrodnia w Jedwabnem nie zostanie w pełni wyjaśniona bez dokończenia ekshumacji ciał ofiar.

Nasza prelegentka jest także aktywnym komentatorem spraw publicznych. Zabiera głos w tematach dotyczących historii społecznej, polityki historycznej i stosunków dyplomatycznych. Kilkukrotnie była już gościem naszych „Klubów”, aczkolwiek temat, który obecnie awizujemy, będzie wykładem zaprezentowanym po raz pierwszy naszej publiczności.

Spotkanie Klubu „Polonia Christiana” zatytułowane „„Rosji rozumem nie pojmiesz? Wszystko o czym warto wiedzieć w czasie wojny na Ukrainie” z dr Ewą Kurek odbędzie się w czwartek 26 maja o godz. 18:00 w sali konferencyjnej Hotelu Miodosytnia (poziom -1). Hotel jest zlokalizowany przy ul. św. Wawrzyńca 6, w niedalekim sąsiedztwie przystanków Plac Wolnica i Wawrzyńca. Zapraszamy Państwa do licznego uczestnictwa – wstęp wolny!

Kategorie
Aktualności

Rosja – Ukraina. Wojna światów. Red. Grzegorz Górny w Klubie „Polonia Christiana” w Warszawie

Warszawski Klub „Polonia Christiana” zaprasza na spotkanie z red. Grzegorzem Górnym, poświęcone sytuacji na Ukrainie. Czy wojna rosyjskiego imperium przeciwko państwowości ukraińskiej, zgłaszającej aspiracje członkostwa w organizacjach zachodnich, jest czymś więcej niż starciem o to jedno państwo? A może wręcz jest wojną cywilizacji? Na te pytania poszukamy odpowiedzi w czwartek 24 marca.

W konflikcie wywołanym agresją Rosji na Ukrainę wyłaniają się nie tylko przeciwstawne systemy wartości i kierunki oddziaływania cywilizacyjnego, ale również postaci przywódców walczących stron. Władimir Putin na naszych oczach zdaje się wymazywać resztki wizerunku polityka twardego, obrotnego i zarazem przewidywalnego, za jakiego uchodził w wielu kręgach politycznych za naszą zachodnią granicą. Równocześnie pozwolił on wyrosnąć Wołodymirowi Zełenskiemu na męża stanu i symbol nowego narodowego mitu, tworzącego się wśród Ukraińców.

W sferze wartości szokująca decyzja o inwazji na Ukrainę odsłania szersze tło poglądów, które uzyskały wpływ na osobę rosyjskiego przywódcy już wiele lat temu. Są to poglądy bardzo dalekie nawet od krańców cywilizacji christianitas. Redaktor Grzegorz Górny przed kilkoma laty przeprowadził rozległy wywiad z prof. Aleksandrem Duginem – jednym z najbliższych doradców Władimira Putina. Ideologia euroazjatyzmu, dobitnie ukazana i opisana w tym wywiadzie przez Dugina, przekształciła polityczny spór geopolityczny w starcie cywilizacji. Czy w geopolitycznej soczewce moskiewskich doradców tkwi klucz do zrozumienia obecnych i przewidywania przyszłych działań Putina? O tym będzie mówił gość specjalny Klubu „Polonia Christiana” w Warszawie.

Zapraszamy Państwa do udziału w spotkaniu zatytułowanym „Rosja – Ukraina. Wojna światów”, podczas którego prelekcję wygłosi red. Grzegorz Górny. Spotykamy się w czwartek 24 marca 2022 r. (czwartek) o godz. 18:00 w sali konferencyjnej Domu Literatury przy ul. Krakowskie Przedmieście 87/89. Przypominamy, że na wszystkie spotkania Klubu „Polonia Christiana” w Warszawie wstęp jest wolny.

 

Klub „Polonia Christiana” w Warszawie

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Marek Kornat: wojna na Ukrainie to odbudowa moskiewskiego imperium. Polska kolejnym celem?

Przekraczanie kolejnych granic moralnych i prawnych przez wojska Federacji Rosyjskiej podczas wojny na Ukrainie zmusza nas do postawienia sobie pytania o to, czy kremlowski satrapa sam zatrzyma rozpętane przez siebie szaleństwo. – Rosja śmiało i odważnie realizuje swoje cele, a wśród tych celów jest oczywiście restytucja imperium sowieckiego – mówił w programie PCh24TV prof. dr hab. Marek Kornat. Według sowietologa i historyka, po Ukrainie następnym celem będzie Polska, a nie kraje nadbałtyckie, a do wywierania siłowej presji na nasz kraj zostanie maksymalnie wykorzystany obszar Białorusi.

Wojna na Ukrainie i jej konsekwencje dla Polski

– O tym, że planowany jest podbój Ukrainy, wiadomo było od dawna – komentował ostatnie wydarzenia na wschodzie Europy profesor Kornat. Wojna na Ukrainie stała się szybko konfliktem pełnowymiarowym, który rodzi poważne konsekwencje. Gość PCh24TV dodał, że w wizję odbudowywanego przez Władimira Putina imperium, czerpiącego wzory z czasów sowieckich, wpisują się: uzależniony Kazachstan, zdominowana Białoruś (która w tej chwili jest kolonią) i podbita Ukraina, stanowiące wraz z Rosją rdzeń odbudowanego moskiewskiego imperium.

Profesor Marek Kornat, który był gościem redaktora Tomasza Kolanka, wskazał, że w nakreślonej przez siebie polityce restytucji imperium rosyjski przywódca jest już bardzo blisko celu, a Rosja jest mocarstwem urzeczywistniającym długofalową politykę siły, nawet racjonalną politykę siły, widząc jednocześnie bezprecedensową słabość Zachodu.

– Przywódca Stanów Zjednoczonych jest człowiekiem całkowicie pozbawionym jakiejkolwiek inicjatywy, myśli. Z jego strony nie można oczekiwać, że słowa, którymi grozi, wesprze jakąś demonstracją siły – skonstatował prof. Marek Kornat. W jego opinii Niemcy pomagają Rosji z całych sił w ramach przemyślanego planu.

Na pytanie redaktora Tomasza Kolana, powołującego się na treści zawarte w książce prof. Bogdana Musiała pt. „Na Zachód po trupach Polski”, o to, kto jest twórcą tej polityki Rosji, gość redakcyjnej rozmowy PCh24.pl stwierdził, że Putin jest uczniem Stalina.

– Putin stwierdził, że Lenin nie był mężem stanu, tylko rewolucjonistą, a Stalin był wielki, bo stworzył wielkie państwo, które trzęsło połową świata. Racjonalnej polityce siły Rosji jednoznacznie patronuje Stalin – uważa prof. Kornat.

Jak według Putina ma wyglądać odbudowane imperium rosyjskie?

Pełna odbudowa imperialnych wpływów Rosji wymagałaby politycznego odzyskania krajów Kaukazu, Azji Środkowej, republik nadbałtyckich i krajów Europy Środkowej, o czym mówił prezydent Polski Lech Kaczyński. Zdaniem prof. Marka Kornata, Putin w ostatnich tygodniach dokonał korekty tych planów i obecnie koncentruje się na podboju Ukrainy. Dokonać się to ma poprzez instalację w Kijowie rządu prorosyjskiego, a ten rząd zawrze w przyszłości traktat o granicach i przyjaźni z Rosją i odstąpi Rosji określone terytoria.

W dalszej sekwencji wydarzeń rozmówca red. Kolanka wskazuje na Polskę (a nie kraje nadbałtyckie), jako kolejny cel Federacji Rosyjskiej, ponieważ po zdobyciu Polski Litwa, Łotwa i Estonia nie będą miały zdolności do obrony swojej suwerenności i łatwo będzie Moskwie po nie sięgnąć.

Na to, że po Ukrainie przyjdzie czas właśnie na Polskę wskazują żądania Putina stawiane już publicznie naszej Ojczyźnie. Tak należy rozumieć słowa kremlowskiego satrapy, który od grudnia ubiegłego roku mówi o neutralizacji Ukrainy oraz o całkowitym wycofaniu wojski i instalacji obronnych NATO z terytorium Polski.

– Jeśli Polska nie spełni tego warunku, a nie sądzę żeby miała ochotę, będzie krajem narażonym na uderzenie wroga w momencie, który on sobie wybierze. Racjonalność nakazuje, aby Polsce nie dać za dużo czasu na dozbrojenie się tylko raczej wejść z nią w konflikt wcześniej niż później. Czas nie pracuje tu na korzyść Rosji, tylko Polski – ostrzega profesor Marek Kornat.

 

Poniżej link do całości rozmowy – gorąco polecamy ją Państwa uwadze:

Kategorie
Aktualności

Globalizm atakuje – bez względu na Ukrainę. Niezwykle ważny temat najbliższych Klubów „Polonia Christiana”

Nasze przedszkola, szkoły i uczelnie wyższe stały się polem szczególnie intensywnej indoktrynacji nową ideologią. Co kryje się pod hasłem tzw. zrównoważonego rozwoju? Dr Aldona Ciborowska podczas najbliższych spotkań w ramach Klubu „Polonia Christiana” opowie o związanych z tym zagrożeniach w systemie edukacji, których nie zniwelowała nawet wojna na Ukrainie. Od 15 do 16 marca będziemy obecni w dwóch miastach.

Agenda promotorów globalizacji i realizacji zasad tzw. zrównoważonego rozwoju realizowana jest od kilku lat na szczeblu międzynarodowym. Poszczególne punkty tego planu pokrywają się w wielu miejscach z celami rewolucji energetycznej (zwanej oficjalnie „zielonym ładem” lub „walką ze zmianami klimatu”). Pod zgrabnie ułożonymi hasłami i nazwami ukryto jednak iście diabelski plan wyrugowania cywilizacji chrześcijańskiej i stworzenia nowego człowieka. Dla osiągnięcia swojego celu ideolodzy zrównoważonego rozwoju zaprzęgli edukację aby formatować młode pokolenie w duchu rewolucyjnych zmian. O szczegółach planów kasty globalistów opowiedzą w  Rybniku i Opolu zaproszeni przez nas prelegenci.

Naszym gościem podczas najbliższych Klubów „Polonia Christiana” w Opolu i Rybniku będzie naukowiec i zarazem ekspert w zakresie badań nad celami zrównoważonego rozwoju i instytucjami realizacji globalnych agend społeczno-ekonomicznych. Dr Aldona Ciborowska znana jest zarówno odbiorcom naszych mediów – portalu PCh24.pl i telewizji internetowej PCh24TV – jak też i czytelnikom „Naszego Dziennika”, „Magna Polonia” oraz środowisku Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Teraz przyjęła zaproszenie do wygłoszenia referatu w naszych dwóch Klubach. Dodatkowo, w Opolu i Rybniku naszym drugim prelegentem będzie człowiek świetnie zorientowany w praktyce edukacji szkolnej – brat Tadeusz Ruciński.

Klub „Polonia Christiana” w Opolu odbędzie się we wtorek 15 marca 2022 r. o godz. 18:00. Wydarzenie odbędzie się w Centrum Dialogu Obywatelskiego w Opolu, przy ul. Damrota 1 (róg ul. Krakowskiej). Wystąpią tam dr Aldona Ciborowska i br. Tadeusz Ruciński.

Z kolei rybnicki Klub „Polonia Christiana” – z udziałem dr Ciborowskiej i br. Rucińskiego – zaprasza na spotkanie w środę 16 marca 2022 r. o godz. 18:00 do Hotelu Politańskiego (ul. Sosnowa 5, Rybnik). Na wszystkie Kluby „Polonia Christiana” wstęp wolny!

 

PoloniaChristiana.org

Kategorie
Aktualności

Wybory prezydenckie we Francji – co dalej? Zapraszamy na spotkanie w Warszawie

Gość najbliższego Klubu „Polonia Christiana” w Warszawie – red. Bogdan Dobosz – to wnikliwy znawca polityki i społeczeństwa francuskiego, pisarz i publicysta, w latach osiemdziesiątych działacz opozycji antykomunistycznej. W czwartek 24 lutego będzie on mówił o wyborach prezydenckich we Francji, które przebiegać będą w kontekście społecznego chaosu wywołanego „covidowymi” restrykcjami oraz w cieniu wojny na Ukrainie. Już teraz zapraszamy na to spotkanie.

Klub „Polonia Christiana” w Warszawie zaprasza na spotkanie z red. Bogdanem Doboszem, które odbędzie się już w czwartek 24 lutego 2022 r. o godz. 18:00. Spotykamy się w sali konferencyjnej sali konferencyjnej Domu Literatury w Warszawie przy ul. Krakowskie Przedmieście 87/89.

Nasz prelegent wiele lat spędził we Francji, gdzie zagłębiał się w realia tamtejszej polityki oraz uwarunkowania społeczne. Jest dziennikarzem, publicystą i pisarzem (w 2016 r. nakładem wydawnictwa 3S ukazała się jego książka „Emiraty francuskie”). W latach osiemdziesiątych aktywnie działał w opozycyjnym Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. 

Wybory prezydenckie we Francji tematem najbliższego Klubu „Polonia Christiana” w Warszawie

Red. Bogdan Dobosz to także wieloletni francuski korespondent licznych mediów niezależnych, w tym m.in. magazynu „Polonia Christiana” i portalu PCh24.pl. Jego spotkaniom i prelekcjom w Polsce zawsze towarzyszy duże zainteresowanie, a szczególną złość – z uwagi na „politycznie niepoprawną” jego treść wystąpień i referatów – wzbudzają one w mediach głównego nurtu. Jak wiadomo, od pewnego czasu media te unikają ukazywania prawdziwego oblicza społeczeństwa francuskiego, aby unikać oskrażeń o tzw. islamofobię, homofobię itp. konstrukty lewicowej nowomowy.

Nasz gość będzie tym razem poruszał temat francuskiej sceny politycznej tuż przed wyborami prezydenckimi, w których będący twarzą liberalno-lewicowej rewolucji Emmanuel Macron będzie walczył o reelekcję, mając za przeciwników takich liderów opozycji jak Marine Le Pen, czy Eric Zemmour.

Serdecznie zapraszamy Państwa do przybycia na spotkanie w Warszawie – już w czwartek 24 lutego w sali konferencyjnej Domu Literatury (początek godz. 18). Wstęp wolny!

 

Klub „Polonia Christiana” w Warszawie

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Jerzy Wolak: gdy wybuchnie wojna, w Polsce zapłoną kościoły

Jeżeli w najbliższej przyszłości wybuchnie poważna wojna na dużą skalę – obojętnie czy na naszej granicy państwowej, czy też gdzieś w dalekim świecie – w Polsce uderzy ona przede wszystkim w Kościół. Od wschodu i od zachodu otaczają nas wszak siły, którym polski katolicyzm – w skali światowej jeszcze bardzo żarliwy i bezkompromisowy – jest solą w oku. Podobnie zresztą jak wcale niemałej rzeszy ich kamratów w kraju. Jeśli wierzyć internetowym wynurzeniom, po polskiej ziemi niemało stąpa takich, co aż przebierają nogami z niecierpliwości, by wreszcie zdarzył się czas, kiedy wzorem hiszpańskiej komunistki Dolores Ibárruri Gómez, która miała własnymi zębami przegryźć gardło księdzu, będą mogli ruszyć hurmem na plebanie i kurie…

Jeżeli Polskę napadnie wróg zewnętrzny i Amerykanie nie zechcą nas bronić – zapłoną kościoły. To chyba oczywiste i nie trzeba tej myśli rozwijać. Jeżeli jednak Amerykanie zabiorą się do obrony naszej ziemi, miejmy się na baczności, bo wtedy… również zapłoną kościoły. Przypomnijmy sobie tylko, że we wszystkich wojnach, w które włączały się Stany Zjednoczone – nie jako agresor, lecz jako obrońca – najmocniej cierpiał Kościół katolicki. Tak było w Meksyku, na Kubie i Filipinach w XIX wieku, tak było w Korei i Wietnamie w wieku XX i tak samo jest do dziś na Bliskim Wschodzie, gdzie wskutek amerykańskiej interwencji na rzecz demokratyzacji regionu liczba chrześcijan spadła o ponad dziewięćdziesiąt procent w stosunku do stanu z czasów panowania tyrańskich reżimów. Warto mieć te fakty na uwadze.

A jeżeli pogryzą się ze sobą wielcy tego świata gdzieś na Morzu Południowochińskim? To również nie przejdzie to bez echa nad Wisłą. Naród podzielony światopoglądowo niemal dokładnie na pół łatwo może stanąć w obliczu sytuacji jak żywcem wyjętej z ostatniego zajazdu na Litwie, gdy

Cesarz francuski stąd przyciąga, a stamtąd car ruski:

Więc wojna;

Car z cesarzem, królowie z królami

Pójdą za łby, jak zwykle między monarchami.

A nam czy siedzieć cicho?

Gdy wielki wielkiego będzie dusić:

my duśmy mniejszych, każdy swego.

Z góry i z dołu, wielcy wielkich, małych mali

Bez względu na szczegółowy scenariusz przyszłej wojny możemy mieć pewność, że wciągnięcie Rzeczypospolitej w jej niszczycielski wir będzie jednym z priorytetów antychrześcijańskiej Rewolucji. Zaprawdę, z jej perspektywy poważne osłabienie, a kto wie, może i unicestwienie ostatniego na Zachodzie katolickiego kraju (pozornie tylko i chwilowo niewiele znaczącego, a w istocie dysponującego wciąż groźnym potencjałem i na dodatek notującego ostatnio wzrost tendencji kontrrewolucyjnych) stanowi wartość nieporównanie większą niż przewaga tej czy innej ze światowych potęg, które i tak Złemu są poddane (Łk 4, 6).

Każdy, kto oczyma duszy ogarnia szerszy horyzont, przyzna bez wahania, że zguba katolickiej Polski napełniłaby siewcę wojen z piekielnych czeluści niewysłowioną rozkoszą. On przecież wie, że stąd wyjdzie iskra

Jerzy Wolak

Artykuł został opublikowany w 84. numerze magazynu „Polonia Christiana”.