Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Jerzy Wolak: Bicz Boży?

Dziwna ta wojna. Zwłaszcza z polskiej perspektywy, nieprawdaż? Bo oto trwa w najlepsze pełnoskalowy konflikt zbrojny z Rosją w roli głównej, a my nie gramy w tym meczu, tylko go sobie z daleka oglądamy, sącząc kawę. Rzecz niebywała od bez mała trzystu lat – pisze w Edytorialu do 86. numeru „Polonia Christiana” redaktor naczelny pisma Jerzy Wolak.

Na naszych oczach w proch sypie się mit potężnej i niezwyciężonej Rosji. Ruscy dostają ciężkie baty – i to od kogo? Nie od podobnego sobie mocarstwa, ale od państwa, które jeszcze niedawno mało kto traktował poważnie. Jednakowoż nie nadymajmy się zanadto, bo gdyby to nas napadnięto, czy zdołalibyśmy się tak skutecznie bronić? I czy świat zachodni zdobyłby się dla nas na choćby tyle, co czyni dla Ukrainy?

Za to Polacy zareagowali prawdziwą erupcją chrześcijańskiej miłości bliźniego. Bo z niczego innego wzięła się tak ochocza postawa pomocy – realizowana nie słowem, lecz konkretnym czynem – jak właśnie z katolickiego (jeszcze) wychowania wielu z nas: nawet tych, co się od Kościoła ostro odcinają. Jeszcze z nich do końca nie wyparował duch miłosierdzia i ofiary. Choćby zupełnie nieświadomie, ale jednak faktycznie wciąż mają głęboko wpojone w swój system wartości biblijne zasady. Jak choćby tę: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go! (Rz 12, 19–20).

Zdumiewające, ilu Polaków okazało się patriotami… ukraińskimi. Ludzie, którzy nigdy w życiu z żadnej okazji nie wywiesiliby biało-czerwonej flagi, dziś powiewają żółto-niebieską, jakby im za to dobrze płacono (i to nie w hrywnach). Jednocześnie mamy nie słuchać rosyjskiej muzyki, nie czytać rosyjskiej literatury, pewnie też i na rosyjskie obrazy nie patrzeć. Spalić dorobek Czajkowskiego, Rachmaninowa, Rimskiego-Korsakowa, Strawińskiego, Czechowa, Dostojewskiego, Tołstoja, Strugackich, Wołkowa, Ajwazowskiego, Kramskiego, Szyszkina, Wierieszczagina. Czyli to, co w całej moskiewskiej historii najlepsze (bo zaczerpnięte ze zdrowej tradycji Zachodu). Przekraczamy granicę absurdu.

Na niejednym katolickim ołtarzu widnieje dziś i z niejednego krzyża u Bożego Grobu spływa ukraińska flaga. Przekraczamy granice bluźnierstwa?

Po pierwszych strzałach tej wojny nic już nie będzie takie jak przedtem – banał, że aż cierpną zęby. A jednak – jak to zazwyczaj z banałami bywa – święta prawda. Wystarczy tylko spojrzeć na tę wojnę z szerszej perspektywy cywilizacyjnej, by zauważyć, że to nie koniec świata, lecz szansa.

Putin przekłuł bańkę wypełnioną sztucznym miodem, w której świat zachodni – głuchy, ślepy i bezmyślny – żyje od zakończenia drugiej wojny światowej. Do beztroskiego w swej zasobności, sytości i gnuśności Zachodu brutalnie dotarła rzeczywistość grzechu. W jedynej formie, jaką jest on jeszcze w stanie pojąć – zbrojnej agresji, gwałtu, śmierci od bomby. A przecież grzech wołający o pomstę do Nieba towarzyszy współczesnemu Zachodowi na każdym kroku od z górą półwiecza, ba, wyznacza trendy w polityce, sztuce i stylu życia. Ale tam nie nazywa się go już złem, lecz nowoczesnością.

Czyż więc nie są to wymarzone okoliczności dla uświadomienia sobie, że dziecko rozrywane na kawałki w matczynym łonie na wygodnym fotelu w schludnej, eleganckiej klinice aborcyjnej czuje wcale nie mniejszy strach i ból niż dziecko kulące się w ruinach pod ogniem rakiet? A ludobójstwo wcale nie musi się dokonywać za pomocą broni masowego rażenia, ale na mocy demokratycznie podjętych uchwał międzynarodowych gremiów.

Zachód dąsa się dziś na Putina nie dlatego, że dokonuje on ludobójstwa, tylko dlatego, że się brzydko zachował – jak niesforny Wowka, który puścił bąka na imieninach u cioci. Pokazał w ostrzejszym ujęciu to, co na Zachodzie ukrywa się pod nazwą liberalnej demokracji.

Sporo się ostatnio mówi o nowej Norymberdze. Zapewne słusznie, choć wiele wskazuje, iż podobnie jak w procesie sprzed siedmiu dekad teraz również zbrodniarzy sądzić będą inni zbrodniarze.

 

Jerzy Wolak

Artykuł został opublikowany w 86. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Aktualności

Polonia Christiana nr 86: Rosjo, kiedy się nawrócisz?

Choć właśnie obserwujemy upadek mitu potężnej i niezwyciężonej armii Putina, wciąż nie znamy odpowiedzi na pytanie, które dotyczy przyszłości nie tylko rosyjskiego narodu, ale i całego świata: kiedy nastąpi zapowiedziane w Fatimie przez Maryję nawrócenie Rosji? Wszak co do tego, że od ponad stu lat kraj ten roznosi swe błędy po niemal całym globie, a jego duchowi przywódcy autoryzują najbardziej okrutne działania przywódców politycznych, możemy już być pewni. W nowym numerze magazynu „Polonia Christiana” fałszywą alternatywę Rosji jako wybawiciela świata chrześcijańskiego oraz drogę do jej prawdziwego nawrócenia uczyniono motywem przewodnim.

SPIS TREŚCI NUMERU

 

EDYTORIAL

            2          Jerzy Wolak Bicz Boży?

 

POLSKA

            3          Roman Motoła 4 czerwca 1992. Dramat czy „ustawka”?

            6          Andrzej Pilipiuk Nie równi – równiejsi

            8          Łatwo zostać „ruską onucą” Rozmowa z Łukaszem Warzechą

            10        Marcin Więckowski Gramatyka w służbie polityki

            13        Mariola Szymkiewicz Szatan o nich pamięta

 

ŚWIAT

            14        Jakub Majewski Czy nadchodzi wielki rozwód?

            18        Jakub Wozinski Niebezpieczne związki niedźwiedzia ze smokiem

            21        Bogdan Dobosz Koniec miłości?

 

ORDO IURIS

            24        Jerzy Kwaśniewski Wydoskonalmy naszą konstytucję!

 

WOJNA ŚWIATÓW

            26        Rosja–Ukraina. Starcie cywilizacji Prelekcja Grzegorza Górnego

 

KOŚCIÓŁ

            30        Mateusz Ochman Raport o stanie wwwiary

            31        Paweł Chmielewski Budzą Kościół w obliczu herezji

 

CYWILIZACJA

            34        Kinga Wenklar Dwa tysiące kroków

            36        Mariola Szymkiewicz Globalna wioska w panoptykonie

            40        Jakub Zgierski Czy korporacje zdepczą wolność słowa?

 

WYCHOWANIE

            42        Katarzyna Wozinska Wzmocnić dzieci po dwóch latach kryzysu

 

TEMAT NUMERU: Fałszywa alternatywa i jedyna droga

            45        Krystian Kratiuk Fałszywa alternatywa

            47        Piotr Doerre „Katechon” obnażony

            51        Adam Kowalik Śladem zawierzenia Maryi

            54        Gra o wieczność Rozmowa ze Sławomirem Olejniczakiem

            57        Sławomir Skiba Wiele zależy od nas

 

CREDO

            58        o. Jan Strumiłowski OCist Chrześcijaństwo bez Boga?

 

ŚWIAT Z INNEJ STRONY

            60        Jakub Majewski Papua Zachodnia w potrzasku

 

FELIETONY

            20        Valdis Grinsteins Dziecięce zabawy

            29        x. Roman Kneblewski Niemądre uwagi

            39        Bogusław Bajor Niech żyje futbol!

            77        Krystian Kratiuk Polacy znów na kolanach?

 

KU BOGU W WIEKU NIEWIARY

            64        Grzegorz Górny Skruszony gangster

 

NASZE DZIEDZICTWO

            66        Andrzej Solak Krucjata norweska

            70        Jan Gać Ukraińska Jasna Góra

            74        Sławomir Piekarski Potop – nie mit, nie legenda, nie alegoria

            78        Piotr Boroń Polityka przeciw prawdzie

 

PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO

            81        Jadwiga Wolak Jak trzynastowieczny informatyk nie zdołał nawrócić islamu

            85        Jacek Kowalski Różana afera i obrona ortodoksji

            89        Leonard Przybysz Przepych i nędza

            90        Jerzy Wolak Legenda zweryfikowana

 

DOBRE CZYTANIE

            92        Piotr Podlecki Listy z piekła

 

WOKÓŁ KUCHNI

            94        Dorota Matacz-Bajor Książka na trudne czasy

 

KRZYŻOWIEC XX WIEKU

            96        Plinio Corrêa de Oliveira Kościół i komunizm

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Grzegorz Górny: nawrócenie jawnogrzesznicy

Oto historia prawdziwego i głębokiego nawrócenia. Grzegorz Górny opisuje, w jaki sposób drogę od pornopółświatka do Miłości Przedwiecznej przebyła włoska gwiazda filmów erotycznych. To właśnie Claudia Koll w czasie pontyfikatu św. Jana Pawła II powróciła do Boga.

Kim jest Claudia Koll?

W roku 1991 Claudia Koll otrzymała propozycję od Tinto Brassa. Ten włoski reżyser miał już za sobą współpracę z takimi sławami kina, jak Jean-Louis Trintignant, Vanessa Redgrave, Helen Mirren, Peter O’Toole, John Gielgud czy Malcolm McDowell, a światową sławę zdobył dzięki filmowi Kaligula, w którym nie brakowało wulgarnych scen erotycznych, a nawet pornograficznych. W tamtym czasie poszukiwał on obsady aktorskiej do komedii Cosi fan tutte, będącej luźną adaptacją opery Mozarta pod tym samym tytułem.

Libretto do utworu napisał żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku ksiądz Lorenzo Da Ponte – katolicki kapłan słynący z rozwiązłego trybu życia, posiadający liczne kochanki i nieślubne dzieci, a nawet przez pewien czas mieszkający w burdelu. Dał się też poznać jako obieżyświat zmuszany do zmieniania kolejnych miejsc pobytu i wędrujący od kraju do kraju. Najlepszym okresem w jego życiu były lata spędzone w Wiedniu, gdzie został nadwornym poetą cesarza Józefa II. Właśnie wtedy napisał swe najsłynniejsze dzieła – libretta do trzech oper Mozarta: Wesele Figara, Don Giovanni i Cosi fan tutte.

Na podstawie ostatniego z tych utworów Tinto Brass postanowił nakręcić komedię erotyczną o szczęśliwym związku małżeńskim, w którym jednak żonie nie wystarcza pożycie seksualne z mężem, dlatego decyduje się na intymne przygody z innymi mężczyznami. Główną rolę wspomnianej małżonki o imieniu Diana reżyser powierzył właśnie Claudii Koll.

Naprawdę nazywała się Claudia Maria Rosaria Colacione. Miała wówczas dwadzieścia siedem lat, a za sobą kilka mało znaczących, epizodycznych ról filmowych i telewizyjnych. Aktorka się zgodziła. Ostre sceny erotyczne sprawiły, że stała się we Włoszech symbolem seksu. Dwukrotnie pozowała nago na okładce „Playboya”. Brała udział w coraz bardziej obscenicznych produkcjach, godząc się grać kobiety, którym łatwo przychodzi zdejmowanie ubrania. W roku 1995 razem z Pippo Baudo i Anną Falchi poprowadziła festiwal piosenki włoskiej w San Remo.

A w środku pustka

Claudia Koll stała się jedną z najlepiej opłacanych aktorek na Półwyspie Apenińskim, a jednak nie była szczęśliwa. Odczuwała w swym wnętrzu pustkę, której nie potrafiły wypełnić ani pieniądze, ani sława, ani związki z mężczyznami. Czuła, że jej życie nie ma sensu. Nocami po skończonej pracy na planie włóczyła się po parkach, szukając czegoś, co odmieni jej egzystencję.

Na początku próbowała zaspokoić duchowy głód dalekowschodnimi praktykami religijnymi. Pewnego wieczoru podczas buddyjskiej medytacji poczuła nagle, jakby w jej wnętrzu znajdowała się jakaś obca istota. Czuła się fizycznie zaatakowana, jakby ktoś nieznajomy wszedł do jej ciała. Jednocześnie odczuwała, że ten niewidzialny byt zionie do niej nienawiścią i pragnie jej śmierci. Nie mogła się jednak od niego uwolnić. Wtedy przypomniała sobie film Ezgorcysta, który oglądała jako młoda dziewczyna. Zapamiętała scenę, w której ksiądz, trzymając w dłoni krucyfiks, wypędzał demona z opętanej nastolatki. Chwyciła w ręce krzyż, który dostała kilka dni wcześniej od przyjaciela, przytuliła go do serca i zaczęła odmawiać Ojcze nasz. W jednej chwili niewidzialna opresja minęła, a w jej miejsce przyszedł błogi spokój. Wówczas po raz pierwszy w swoim życiu realnie doświadczyła, że Bóg istnieje i właśnie przyszedł jej z pomocą.

Wróciła pamięcią do dzieciństwa, gdy miała osiem lat i oglądała wraz z babcią film o objawieniach w Fatimie. Właściwie to ona oglądała, ponieważ babcia była niewidoma, więc wnuczka opowiadała jej, co działo się na ekranie. Była wówczas pod wrażeniem postawy małej Hiacynty – najmłodszej z trojga portugalskich pastuszków. Miała tyle samo lat co ona i niesłychanie mocno przeżyła fakt, że Matka Boża zechciała powierzyć bardzo odpowiedzialne zadanie tak małej dziewczynce. Modliła się do Maryi, by zabrała ją do Nieba, tak jak Hiacyntę. Prośby o rychłą śmierć nie zostały jednak wysłuchane.

Już wtedy rodziła się w niej fascynacja kinem i zawodem aktorskim. Matka i ojciec, którzy byli lekarzami, stanowczo sprzeciwiali się takim pomysłom. Pragnęli, by ich córka, podobnie jak oni, została doktorem. Posłuszna im rozpoczęła studia medyczne, jednak w tajemnicy zapisała się na kurs teatralny. Kiedy sprawa wyszła na jaw, w domu wybuchła awantura. Rodzice nie godzili się, by Claudia została aktorką. Postanowiła więc uciec z domu. Rozpoczęła samodzielne życie, zarabiając jako modelka lub występując w reklamach. Przełom w jej karierze nastąpił, gdy przyjąwszy ofertę Tinto Brassa, zagrała w Cosi fan tutte. Przygoda z kinem erotycznym wkrótce jednak zaprowadziła ją na skraj przepaści.

Dziecko Wielkiego Jubileuszu

Po Modlitwie Pańskiej, odmówionej po raz pierwszy od wielu lat, zdecydowała się zmienić swoje życie. Zaczęła odmawiać grania w filmach, w których musiałaby występować bez ubrania. Przez dwa lata pozostawała bez pracy, jednak była zdeterminowana wytrwać w swym postanowieniu.

Przełom w jej życiu nastąpił w roku 2000, gdy Jan Paweł II ogłosił Wielki Jubileusz. Po raz pierwszy przeszła wówczas przez Drzwi Święte Bazyliki Świętego Piotra w Rzymie. Wchodziła tam z pragnieniem przemiany życia. Podszedł wówczas do niej nieznajomy ksiądz i zapytał, czego oczekuje od Boga. Odpowiedziała, że niczego, ponieważ jest grzesznicą. Wtedy on uczynił znak krzyża na jej czole, a ona poczuła w sobie obecność Bożą. Nogi ugięły się pod nią, padła na kolana i zaczęła płakać.

W roku jubileuszowym doszło do kolejnego wydarzenia, które wywarło na nią wielki wpływ. Jak sama opowiadała: Jednym ze spotkań, które najbardziej mnie naznaczyły, jest spotkanie z papieżem Wojtyłą: spotkałam go na początku mojego nawrócenia. Było to 1 października 2000 roku. Moje życie zmieniło się na zawsze. Jego spojrzenie przeszło przeze mnie. Gdy na mnie spojrzał, upadłam na kolana. Znalazłam się u jego stóp

Od tamtej pory postanowiła angażować się tylko w kino z chrześcijańskim przesłaniem. Zagrała między innymi w filmach poświęconych życiu świętego Piotra, świętego Franciszka z Asyżu, świętej Marii Goretti, świętej Joanny Antidy Thouret czy świętego Józefa Benedykta Cottolengo. Raz zdecydowała się wystąpić w produkcji niemającej charakteru religijnego. Jak sama później wspominała: Pewnego dnia podpisałam kontrakt, który zapewnił mi dużo pieniędzy. Rola nie była zła, jednak nie był to film, na który powinnam się zgodzić, ponieważ na planie ponownie musiałam się spotkać z ludźmi, których, jak obiecałem Panu, nigdy więcej nie spotkam. Gdy tylko podpisałam tę umowę, poczułam, że była to pomyłka. Z powodu swojej słabości nie potrafiłam jednak odmówić. Kiedy dostałam pierwsze pieniądze za ten film, rozdałam je ubogim w kościele. Czułam, że te pieniądze mi się nie należą, że są to pieniądze za zdradę.

Życie to nie gra

Aktorka czuła, że Bóg wzywa ją do czegoś innego niż tylko gra w filmie. Odrzuciła rolę świętej Faustyny Kowalskiej, choć była zafascynowana polską mistyczką. Dotarło do niej bowiem, że powinna głosić Boże Miłosierdzie swoim własnym życiem, a nie opowiadać o nim na ekranie. Po raz pierwszy zrozumiała to w trakcie podróży do Etiopii, gdy ujrzała chore i niedożywione dzieci na skraju śmierci głodowej. Wspominała potem: Pamiętam chłopca, który miał zamknięte oczy. Były zalepione brudem, wdał się stan zapalny, bo dramatycznie brakowało tam wody. Przemyłam mu je wilgotną chusteczką. A gdy on otworzył oczy, Bóg otworzył moje.

W roku 2005 założyła stowarzyszenie Le Opere del Padre (Dzieła Ojca), zajmujące się działalnością misyjną i dobroczynną w Afryce, głównie w Burundi, Demokratycznej Republice Konga i Kongo Brazzaville. Organizacja buduje tam między innymi przedszkola, szkoły, domy dla niedożywionych dzieci, ośrodki opiekuńcze dla niepełnosprawnych i katolickie centra katechetyczno-formacyjne.

Podczas jednej ze swych podróży aktorka adoptowała w Burundi szesnastoletniego chłopca o imieniu Jean-Marie. Był ciężko chory i potrzebował przeszczepu nerki. Jego życie mogła uratować tylko szybka operacja, ale na miejscu nie było takiej możliwości. Dzięki temu, że stał się jej przybranym synem, Claudia mogła go zabrać do Włoch, gdzie przeprowadzono transplantację. Zapewniła mu też opiekę medyczną w kolejnych latach.

W roku 2009 Claudia Maria Rosaria Colacione została dyrektorem Akademii Star Rose w Rzymie, założonej pod wpływem listu apostolskiego Jana Pawła II z roku 1999 do artystów. Celem działalności tej instytucji jest pomaganie młodym ludziom wiążącym swą przyszłość z biznesem rozrywkowym, aby wkraczali w ten świat z pewną busolą moralną oraz szacunkiem dla chrześcijaństwa. Przyznajmy, że nie ma chyba lepszego nauczyciela, który mógłby opowiedzieć młodzieży o licznych pokusach czyhających na nowicjuszy w tym towarzystwie niż właśnie Claudia Koll.

 

Grzegorz Górny – dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”. Autor kilkudziesięciu artykułów oraz czterech filmów dokumentalnych o tematyce węgierskiej. Odznaczony przez prezydenta Węgier Pala Schmitta Rycerskim Krzyżem Zasługi dla Republiki Węgierskiej.

 

Grzegorz Górny

Artykuł został opublikowany w 85. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Aktualności

Polonia Christiana nr 85: Czas na Polexit?

SPIS TREŚCI NUMERU

EDYTORIAL

            2          Jerzy Wolak UEeee…

 

POLSKA

            3          Tomasz Żak Duma z „polskich bandytów”

            6          Marcin Więckowski Niedoceniany oręż nowoczesnej wojny

            10        Piotr Relich Prawdziwe ofiary pandemii naszych czasów

            12        Mariola Szymkiewicz Straszny nietoperz i przestraszone króliki

 

ŚWIAT

            14        Bogdan Dobosz Republika pandemiczna

            18        Jakub Wozinski Wysoko rozwinięty totalitaryzm

            21        Jan Bereza Osaczony niedźwiedź pokazuje pazury

            24        Przeciwko wolności i państwom narodowym Rozmowa z dr. Wolfgangiem Wodargiem

 

WYCHOWANIE

            27        Piotr Boroń Pajdokracja, degeneracja, anihilacja

            30        Kinga Wenklar Nikt im nie powiedział…

 

CYWILIZACJA

            33        Jakub Zgierski Rewolucja seksualna jako mądrość etapu

 

ORDO IURIS

            36        Jerzy Kwaśniewski Idee to życie lub śmierć

 

KOŚCIÓŁ

            38        Jerzy Wolak Aut ad fontes aut ad nihilum, czyli albo Słowo Boże, albo szkoda słów

            44        Mateusz Ochman Raport o stanie wwwiary

 

TEMAT NUMERU: Czas na Polexit?

            45        Piotr Doerre 18 lat w Unii – warto było?

            49        Anna Kubacka Co my tu jeszcze robimy?

            52        Jakub Wozinski Marny bilans akcesji

            55        Paweł Chmielewski Unia niechrześcijańska

            58        Tomasz Cukiernik Unia antyekologiczna

            60        Tomasz A. Żak Niebieska flaga – czerwona dusza

            63        Filip Adamus Dość dyktatu – czas na samodzielność!

            64        Krystian Kratiuk Nie bądźmy im podlegli!

 

FELIETONY

            17        Valdis Grinsteins Kto by tam pamiętał o Polsce…

            32        Bogusław Bajor Gierek bohaterem?

            43        x. Roman Kneblewski Teleterror

            69        Krystian Kratiuk Skarga na drzewo

            90        Łukasz Karpiel Raz i won!

 

NASZE DZIEDZICTWO

            65        Jadwiga Wolak Włoska Grecja – grecka Italia

            70        Jacek Kowalski Król Trawankoru jak Sobieski, święty Franciszek Ksawery jak ksiądz Skorupka

 

CREDO

            74        o. Jan Strumiłowski OCist Pytanie o wiarę w Boga

 

KU BOGU W WIEKU NIEWIARY

            76        Grzegorz Górny Nawrócenie jawnogrzesznicy

 

HISTORIA

            78        Andrzej Solak Powrót do Macierzy

 

ŚWIAT Z INNEJ STRONY

            82        Jakub Majewski Vindaloo, czyli jak Portugalczycy ugotowali świat

 

PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO

            86        Czego mogą nas nauczyć kobiety sprzed wieków? Rozmowa z Martą Dardzińską

            91        Leonard Przybysz Prezydent w klapkach?

 

DOBRE CZYTANIE

            92        Piotr Podlecki Wędrówki po starożytności chrześcijańskiej

 

WOKÓŁ KUCHNI

            94        Dorota Matacz-Bajor Poszczę, więc jem

 

KRZYŻOWIEC XX WIEKU

            96        Plinio Corrêa de Oliveira Niepewny stan, który zawsze kończy się źle

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Jerzy Wolak: gdy wybuchnie wojna, w Polsce zapłoną kościoły

Jeżeli w najbliższej przyszłości wybuchnie poważna wojna na dużą skalę – obojętnie czy na naszej granicy państwowej, czy też gdzieś w dalekim świecie – w Polsce uderzy ona przede wszystkim w Kościół. Od wschodu i od zachodu otaczają nas wszak siły, którym polski katolicyzm – w skali światowej jeszcze bardzo żarliwy i bezkompromisowy – jest solą w oku. Podobnie zresztą jak wcale niemałej rzeszy ich kamratów w kraju. Jeśli wierzyć internetowym wynurzeniom, po polskiej ziemi niemało stąpa takich, co aż przebierają nogami z niecierpliwości, by wreszcie zdarzył się czas, kiedy wzorem hiszpańskiej komunistki Dolores Ibárruri Gómez, która miała własnymi zębami przegryźć gardło księdzu, będą mogli ruszyć hurmem na plebanie i kurie…

Jeżeli Polskę napadnie wróg zewnętrzny i Amerykanie nie zechcą nas bronić – zapłoną kościoły. To chyba oczywiste i nie trzeba tej myśli rozwijać. Jeżeli jednak Amerykanie zabiorą się do obrony naszej ziemi, miejmy się na baczności, bo wtedy… również zapłoną kościoły. Przypomnijmy sobie tylko, że we wszystkich wojnach, w które włączały się Stany Zjednoczone – nie jako agresor, lecz jako obrońca – najmocniej cierpiał Kościół katolicki. Tak było w Meksyku, na Kubie i Filipinach w XIX wieku, tak było w Korei i Wietnamie w wieku XX i tak samo jest do dziś na Bliskim Wschodzie, gdzie wskutek amerykańskiej interwencji na rzecz demokratyzacji regionu liczba chrześcijan spadła o ponad dziewięćdziesiąt procent w stosunku do stanu z czasów panowania tyrańskich reżimów. Warto mieć te fakty na uwadze.

A jeżeli pogryzą się ze sobą wielcy tego świata gdzieś na Morzu Południowochińskim? To również nie przejdzie to bez echa nad Wisłą. Naród podzielony światopoglądowo niemal dokładnie na pół łatwo może stanąć w obliczu sytuacji jak żywcem wyjętej z ostatniego zajazdu na Litwie, gdy

Cesarz francuski stąd przyciąga, a stamtąd car ruski:

Więc wojna;

Car z cesarzem, królowie z królami

Pójdą za łby, jak zwykle między monarchami.

A nam czy siedzieć cicho?

Gdy wielki wielkiego będzie dusić:

my duśmy mniejszych, każdy swego.

Z góry i z dołu, wielcy wielkich, małych mali

Bez względu na szczegółowy scenariusz przyszłej wojny możemy mieć pewność, że wciągnięcie Rzeczypospolitej w jej niszczycielski wir będzie jednym z priorytetów antychrześcijańskiej Rewolucji. Zaprawdę, z jej perspektywy poważne osłabienie, a kto wie, może i unicestwienie ostatniego na Zachodzie katolickiego kraju (pozornie tylko i chwilowo niewiele znaczącego, a w istocie dysponującego wciąż groźnym potencjałem i na dodatek notującego ostatnio wzrost tendencji kontrrewolucyjnych) stanowi wartość nieporównanie większą niż przewaga tej czy innej ze światowych potęg, które i tak Złemu są poddane (Łk 4, 6).

Każdy, kto oczyma duszy ogarnia szerszy horyzont, przyzna bez wahania, że zguba katolickiej Polski napełniłaby siewcę wojen z piekielnych czeluści niewysłowioną rozkoszą. On przecież wie, że stąd wyjdzie iskra

Jerzy Wolak

Artykuł został opublikowany w 84. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Aktualności

Polonia Christiana nr 84: Rzeczpospolita niezwyciężona!

Niezwyciężona! Takiej Polsce szczególnie teraz winniśmy służyć, zarówno w zanoszonych do Zbawiciela przez wstawiennictwo Matki Najświętszej modlitwach, jak też i w codziennej pracy. To postulat dla każdego z nas, gdyż dotykający polskiej duszy i mentalności. Ale jest to też postulat nakładający szczególną odpowiedzialność za losy polskiego narodu na rządzących.

Bez względu na szczegółowy scenariusz przyszłej wojny możemy mieć pewność, że wciągnięcie Rzeczypospolitej w jej niszczycielski wir będzie jednym z priorytetów antychrześcijańskiej Rewolucji. Zaprawdę, z jej perspektywy poważne osłabienie, a kto wie, może i unicestwienie ostatniego na Zachodzie katolickiego kraju (pozornie tylko i chwilowo niewiele znaczącego, a w istocie dysponującego wciąż groźnym potencjałem i na dodatek notującego ostatnio wzrost tendencji kontrrewolucyjnych) stanowi wartość nieporównanie większą niż przewaga tej czy innej ze światowych potęg, które i tak Złemu są poddane (Łk 4, 6).

Rzeczpospolita niezwyciężona! to główny temat 84. wydania „Polonia Christiana”. W jego ramach zachęcamy Państwa do lektury aż ośmiu interesujących tekstów.

Ponadto, warto pochylić się nad wywiadem z Wiesławem Miśkiem ze Społecznego Komitetu 14 czerwca 1940 roku, który przypomina, że Niemcy po dziś dzień nie rozliczyli się ze zbrodni i grabieży dokonanych na naszym narodzie. Uwagę przykuwa także artykuł Andrzeja Solaka, w którym autor przypomina o wydarzeniach ze stycznia 1972 r. w Irlandii Północnej, kiedy to katolicką manifestację krwawo rozbiły wojska okupacyjne. Po latach dowiedziono niewinności wszystkich ofiar, choć zaniechano wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za rzeź.

Gorąco polecamy serię tekstów poruszających bieżące problemy Kościoła, w tym artykuły autorstwa red. Pawła Chmielewskiego (Katolicyzm zielonoświątkowy?), ks. prof. Pawła Bortkiewicza (Nie ma wolności w grzechu!) oraz red. Grzegorza Górnego (Śladami kardynała Newmana). Każdy z nich niesie światełko wiary, nadziei i miłości, tak potrzebnej w czasach niespotykanego zamętu i kryzysu autorytetów.

Przypominamy, iż poza bieżącym wydaniem – dostępnym zarówno w wersji papierowej, jak i elektronicznej – wszyscy nasi Darczyńcy mają możliwość korzystania z archiwum „Polonia Christiana”, zawierającego cyfrowe wersje, począwszy od pierwszego numeru pisma. W naszym serwisie, przy każdym z wydań, prezentujemy także dossier oraz spisy treści, pozwalające zorientować się w tematyce konkretnego wydania. Zapraszamy do lektury!

SPIS TREŚCI NUMERU

EDYTORIAL

            2          Jerzy Wolak Wojna o sukcesję polską

 

POLSKA

            3          Tomasz D. Kolanek Potrzebujemy zwycięstwa!

            6          Niemcy nie rozliczyli się ze zbrodni i grabieży Rozmowa z Wiesławem Miśkiem

            10        Marcin Więckowski Głodomór czy Hołodomor?

            12        Jakub Majewski Mur w sercu Rzeczypospolitej

            16        Piotr Doerre Pożytki z piątej kolumny

 

ŚWIAT

            18        Jan Bereza Gambit Putina

 

POLEMIKA

            21        Hanna Dobrowolska Egzemplifikacje mijające się z prawdą

            22        Kinga Wenklar Banalizacja, infantylizacja, miałkość

 

GOSPODARKA

            24        Jakub Wozinski Uzależnieni od dotacji

 

KOŚCIÓŁ

            27        Paweł Chmielewski Katolicyzm zielonoświątkowy?

            31        Mateusz Ochman Raport o stanie wwwiary

            32        ks. Paweł Bortkiewicz tchr Nie ma wolności w grzechu!

 

PSYCHOLOGIA

            34        Kinga Wenklar Psychoterapia a logika ofiary

            37        Katarzyna Wozinska Psychoterapia okiem katolika

            40        Piotr Boroń Skrajna perfidia

 

CYWILIZACJA

            42        Mariola Szymkiewicz Kryzys tożsamości

            45        Jakub Majewski Epidemia bezpłodności

            48        Andrzej Pilipiuk Jak umierają książki

 

ORDO IURIS

            50        Jerzy Kwaśniewski Czy nadchodzi rząd światowy?

 

CREDO

            74        o. Jan Strumiłowski ocist Pochwała pobożności tradycyjnej

 

FELIETONY

            15        x. Roman Kneblewski Demo-N-kracja

            26        Krystian Kratiuk Sojusz tronu i szatana

            52        Valdis Grinsteins Krwawy raj

            73        Bogusław Bajor Świat szaleje, a Krzyż stoi

 

HISTORIA

            76        Andrzej Solak Krwawa Niedziela w Derry

            80        Marcin Więckowski Jak lewica wygrała wojnę w Wietnamie… dwa razy

 

KU BOGU W WIEKU NIEWIARY

            84        Grzegorz Górny Śladami kardynała Newmana

 

NASZE DZIEDZICTWO

            86        Jan Gać Ołtarz Mariacki w miniaturze

 

DOBRE CZYTANIE

            90        Piotr Podlecki Opowieść o domu

 

PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO

            92        Leonard Przybysz Żyd spełniony

 

NA PRAWO OD EKRANU

            93        Jerzy Wolak Kosmos i miecz

 

WOKÓŁ KUCHNI

            94        Dorota Matacz-Bajor Nie(ch) żyje bal!

 

KRZYŻOWIEC XX WIEKU

            96        Plinio Corrêa de Oliveira Elegancja – próżność czy cnota?

 

TEMAT NUMERU: Rzeczpospolita niezwyciężona

            53        Jerzy Wolak Niezwyciężona!

            57        Jakub Majewski Na skraju czy w epicentrum?

            60        Adam Kowalik Waleczny Polak na marsowym polu

            62        Gorzki jest pokój w ustach moich Rozmowa z Jackiem Hogą

            67        Sławomir Skiba Przywitanie z bronią

            68        Nasz święty obowiązek Rozmowa z ks. Marcinem Kostką FSSP

            71        Valdis Grinsteins Wojna a Rewolucja

            72        Jadwiga Wolak Morituri te salutant

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Paweł Chmielewski: Katolicyzm zielonoświątkowy?

Katolicyzm w Polsce staje się coraz bardziej zielonoświątkowy. Wspólnoty charyzmatyczne przeżywają w naszym kraju prawdziwy rozkwit. Niestety, nie wszystkie środowiska potrafią utrzymać się w ryzach racjonalności. Ruch charyzmatyczny jest bardzo podatny na przejmowanie praktyk czysto szamańskich i magicznych. I nie wygląda na to, by biskupi w naszym kraju mieli ochotę zmierzyć się z tym problemem – pisze na łamach „Polonia Christiana” red. Paweł Chmielewski.

W całym świecie zachodnim, także w Polsce, wiara katolicka i chrześcijańska w ogóle przeżywa bardzo głębokie przemiany. Jednym z motorów tego procesu jest postępujący trend laicyzacji. Przykładowo w naszym kraju jeszcze trzydzieści lat temu przynajmniej raz w tygodniu praktykowało 69,5 procent społeczeństwa. Dzisiaj to 42,9 procent. Sekularyzacja dotyczy przede wszystkim młodych. W grupie wiekowej 18–24 lat praktykuje 23 procent osób, w grupie trzydziestolatków – 26 procent. Zmiany dotyczą zwłaszcza – choć nie tylko – największych miast, gdzie regularnie praktykuje zaledwie 27,4 procent.

To oznacza, że nawet jeżeli laicyzacja zostałaby dzisiaj całkowicie zatrzymana, za pięćdziesiąt lat tylko co czwarty Polak uczęszczać będzie na Mszę Świętą.

Prawdopodobnie odsetek ten będzie za pół wieku zdecydowanie mniejszy. Podobne zmiany albo już dotknęły wiele państw świata (jak Niemcy, Francję czy Wielką Brytanię) albo dotykają ich właśnie teraz (Stany Zjednoczone, kraje Ameryki Łacińskiej, w tym Brazylię). Tradycyjne przeżywanie wiary jest globalnie zjawiskiem coraz rzadszym, będąc zastępowane przez nowe formy religijności.

Charyzmatyczny boom

Szczególną karierę na świecie robi obecnie ruch charyzmatyczny. Mieszczą się w nim bardzo różne środowiska, grupy i organizacje. W Polsce to zarówno Ruch Światło–Życie, jak i Odnowa w Duchu Świętym (Odnowa Charyzmatyczna), ale także wiele małych wspólnot o charakterze katolickim, katolicko-protestanckim lub czysto protestanckim.

Ruch charyzmatyczny ma swoje korzenie w protestanckich środowiskach Stanów Zjednoczonych. Współcześni charyzmatycy odwołują się chętnie do spotkania modlitewnego, które odbywało się przy Azusa Street w Los Angeles w roku 1906. Miało tam dojść do tak zwanego przebudzenia czy też wylania Ducha Świętego. Od lat pięćdziesiątych religijność zielonoświątkowa zaczęła przenikać do Kościoła katolickiego i tradycyjnego protestantyzmu w Ameryce Północnej, a od lat sześćdziesiątych również w Europie. Prawdziwy „boom” nastąpił w latach osiemdziesiątych. Dzisiaj na wszystkich kontynentach istnieją już niezliczone „wolne kościoły” czy wspólnoty o bardzo luźnej bądź nawet płynnej identyfikacji, co wiąże się z budowaniem przekonania o powstawaniu chrześcijaństwa ponaddenominacyjnego.

Według danych z roku 2019 na świecie jest blisko 650 milionów protestantów zielonoświątkowych. Ich liczba błyskawicznie rośnie, zarówno wskutek rozwoju ludnościowego w krajach globalnego południa, jak i z powodu niezwykle licznych przejść do wspólnot pentekostalnych z tradycyjnych kościołów protestanckich a także z Kościoła katolickiego. Klasycznym tego przykładem jest Brazylia. W roku 1970 katolicy stanowili w tym kraju 90 procent ludności. Dzisiaj stanowią zaledwie 50 procent populacji. Większość odchodzących od Kościoła nie wybiera ateizmu, ale wspólnoty zielonoświątkowe, które zrzeszają dziś około 30 procent Brazylijczyków. Jeżeli potraktujemy wspólnie pentekostalnych protestantów oraz charyzmatycznych katolików, to może okazać się, że stanowią oni już teraz największą grupę religijną na świecie.

Poważne ogłupienie

Współczesny ruch charyzmatyczny, ujęty całościowo i w ogólności, bazuje na emocjach, cudach (domniemanych lub autentycznych) oraz szeregu praktyk z pogranicza sentymentalnej duchowości i psychologii; ma też wiele cech szamańskich i magicznych. Na YouTube można odnaleźć tysiące nagrań z całego świata obrazujących te zachowania. To na przykład wprowadzanie wiernych w trans za sprawą hipnozy, tak zwany „spoczynek w Duchu Świętym” polegający na odcinaniu osób uczestniczących w spotkaniu od świadomości czy też tak zwane „błogosławieństwo z Toronto” (Toronto blessing) polegające na doprowadzaniu ludzi do stanu poważnego ogłupienia (wydawania zwierzęcych dźwięków, tarzania się, drgawek i tym podobnych).

Jedną z ulubionych praktyk charyzmatycznych jest też tak zwana „glosolalia”. Chodzi o swoistą paplaninę, pozbawienie używania języka wszelkiego sensu. Miałoby to otwierać na działanie Ducha Świętego. To bardzo popularne również w naszym kraju; w internecie można obejrzeć filmy pokazujące kościoły pełne wiernych, którzy całą grupą bełkoczą, każdy sobie.

Ponadto fundamentalne znaczenie we wszystkich wspólnotach charyzmatycznych ma nieformalny rytuał „chrztu w Duchu Świętym”, który odbywa się zwykle poprzez nakładanie rąk przez liderów danej wspólnoty na osobę pragnącą przyjąć taki „chrzest” mający „odrodzić” ją w Chrystusie w sposób pozasakramentalny.

Wreszcie ruch charyzmatyczny jest niewyobrażalny bez nabożeństw z modlitwą o uzdrowienie, którym przewodniczą różnego rodzaju liderzy. Nakładają ręce na wiernych, przekonując, że są oni w ten sposób uzdrawiani. Nikt nie sprawdza, na ile pojawiające się przy takich okazjach domniemane uzdrowienia są realne i trwałe. Nie przestrzega się też reguł, jakie w roku 2000 roku wyłożyła Kongregacja Nauki Wiary w dotyczącej tego tematu instrukcji Ardens felicitatis desiderium.

Biskupi mało świadomi

Niestety, do polskich biskupów świadomość kontrowersji teologicznych oraz zagrożeń fizycznych i duchowych związanych z ruchem charyzmatycznym przebija się dość powoli. W roku 2015 Konferencja Episkopatu Polski zakazała dwóch czysto pentekostalnych praktyk opartych o myślenie szamanistyczne: spowiedzi furtkowej oraz uzdrowienia z „grzechu pokoleniowego”. Niestety, nie poszły za tym inne działania. Są tymczasem bardzo potrzebne, bo cały czas dochodzi do bardzo poważnych ekscesów.

Przykładowo w roku 2015 w Gryficach, a w roku 2016 w Lesznie, odbywały się rekolekcje, podczas których dzieci były przez rekolekcjonistę obalane na ziemię – miał to być rzekomy spoczynek w Duchu Świętym, a w istocie wprowadzenie w rodzaj transu czy hipnozy. Z kolei w styczniu 2020 roku w Koszarawie (diecezja bielsko-żywiecka) kilkadziesiąt dzieci podczas rekolekcji mających przygotować je do sakramentu bierzmowania zamiast otrzymać katolicką naukę, zostało poddanych szamanistycznym obrzędom pentekostalnym. Wprowadzono je w trans – mdlały, drżały i wymiotowały. Wróciły do domów w fatalnym stanie psychicznym. Sprawą zajęła się prokuratura. Jako świadek-specjalista zeznawał ksiądz profesor Andrzej Kobyliński. Postępowanie jednak zostało umorzone.

Bez wpływów zielonoświątkowych nie byłoby też nigdy dominikanina Pawła M., który przez wiele lat wykorzystywał swoją pozycję duchowego lidera, by molestować, gwałcić i bić kobiety, które udało mu się zmanipulować. Paweł M. nie był wprawdzie charyzmatykiem sensu stricto, ale pełnymi garściami czerpał z tego nurtu.

W roku 2016 ksiądz profesor Andrzej Kobyliński został zaproszony przez Komisję Nauki i Wiary Konferencji Episkopatu Polski do wygłoszenia na posiedzeniu plenarnym KEP wykładu na temat pentekostalizacji. Jego wystąpienie zostało zablokowane przez grupę biskupów, którzy jego krytykę ruchu charyzmatycznego uważają za szkodliwą. Współpraca episkopatu ze środowiskami charyzmatycznymi staje się coraz silniejsza, co uwidacznia się choćby w strukturach i działaniach Zespołu KEP ds. Nowej Ewangelizacji czy Rady KEP ds. Apostolstwa Świeckich.

Jeden dość świeży przykład. Na początku listopada 2021 roku na Jasnej Górze odbyło się forum świeckich „Impuls”, które miało wnieść wkład do polskiego procesu synodalnego. Jako mówców zaproszono całą plejadę liderów rozmaitych wspólnot charyzmatycznych – także takich, które działają na granicy katolicyzmu i protestantyzmu. Wydarzeniem krytycznie nie zainteresował się w Polsce nikt oprócz środowiska Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi.

Dziwne organizacje

Rozkwit ruchu charyzmatycznego budzi też poważne zastrzeżenia teologiczne, przede wszystkim w obszarze eklezjologii. W Polsce działa już kilkadziesiąt grup charyzmatycznych – otwartych zarówno dla katolików, jak i dla protestantów. Problem jak w soczewce skupia fenomen kursów Alpha. Chodzi o cykl spotkań wprowadzających w wiarę chrześcijańską; kursy zakładają przedstawianie jej fundamentów w oderwaniu od teologii katolickiej czy protestanckiej tak, by pozostawić wprowadzanemu wybór. Liderzy kursów Alpha w Polsce pełnią dzisiaj wiele ważnych funkcji z nadania KEP.

Część z nowych wspólnot charyzmatycznych w Polsce gromadzi się w ramach parasolowej ogólnokościelnej organizacji Charis powołanej do życia w roku 2019 przez papieża Franciszka. Charis zajmuje się koordynacją całej katolickiej „odnowy charyzmatycznej”. Przymiotnik „katolicki” jest przy tym dość umowny, bo Charis ma nastawienie silnie ekumeniczne; zgodnie z jej statutami w ramach organizacji mogą się również rejestrować wspólnoty protestanckie. Warunkiem nie jest katolickość, ale samoidentyfikacja jako charyzmatyzm oraz uznanie tak zwanego „chrztu w Duchu Świętym” za podstawowy wymiar życia danej wspólnoty.

Koordynatorem Charis w Polsce jest Antoni Tompolski, zarazem prezes Alpha Polska. W skład Krajowej Służby Komunii Charis Polska wchodzi też wielu kontrowersyjnych liderów charyzmatycznych – także takich, którzy dążą do odpokutowania przez Kościół nauczania o zastąpieniu narodu wybranego przez Kościół oraz uznania prawowitego miejsca żydowskich współwyznawców Jezusa (Yeshuy) wewnątrz jednego Ciała Chrystusa – Mesjasza (Karol Sobczyk, wspólnota Głos na Pustyni).

Stop protestantyzacji!

Nie ulega wątpliwości, że katolicyzmu masowego w najbliższych dziesięcioleciach w Polsce nie da się w prosty sposób utrzymać. Procesy uwspólnotowienia wierzących są powszechne; często mogą być bardzo owocne. Musimy jednak zadać sobie pytanie o kształt rozwoju katolicyzmu w naszym kraju. Jeżeli nie postawimy tamy napływowi duchowości pentekostalnej, nie ujmując jej również w żadne sztywne ramy, to możemy doprowadzić do zrodzenia bardzo szerokich i poważnych problemów, od fali manipulacji psychologicznych i duchowych aż po atomizację doktrynalną. Szczególnym wyzwaniem wydaje się zachowanie czysto katolickiego charakteru ruchów charyzmatycznych.

Nie tylko biskupi, ale również księża i zaangażowani świeccy powinni dołożyć starań, by nie pogłębiać i tak już poważnego zamieszania dotykającego fundamentalnych prawd wiary. Zjawiska, które przedstawiają katolicyzm jako równorzędny z protestantyzmem, wprost domagają się pilnej korekty.

 

Paweł Chmielewski

Artykuł został opublikowany w 84. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Roman Motoła: Cztery dekady wojny z narodem

Polacy do dzisiaj nie mogą się podnieść po traumie sprzed czterech dekad. Daliśmy sobie wówczas wmówić, że opór jest daremny. Stan wojenny nas złamał, przetrącił zbiorowy kręgosłup Polaków. Wytaczając najcięższe działa przeciwko narodowi, władza wiedziała, że to jej być albo nie być. Stawka była nawet większa, znaczenie tej rozgrywki wykraczało daleko poza nasze granice – pisze Roman Motoła w najnowszym numerze „Polonia Christiana”.

Stan wojenny wczoraj i dziś

Oglądając w sieci amatorskie filmy z brutalnie tłumionych przez policję demonstracji przeciwko reżimowi sanitarnemu w Australii, Holandii albo Słowenii niejeden Polak średniego czy starszego pokolenia pomyślał pewnie: Ja to już gdzieś widziałem. I pobiegł myślami do grudnia 1981 roku, gdy satelicki reżim prosowiecki postanowił – dosłownie – wytoczyć przeciwko narodowi najcięższe działa. Choć realia polityczne i społeczne inne, to logika i mechanizm działania władz wówczas i dzisiaj – podobne. Opierają się one na założeniu, że najbardziej niepokorni zostaną wyizolowani i zneutralizowani. Ogromna zaś większość przestraszy się terroru i ulegnie.

Wybór kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową w październiku 1978 roku oraz społeczny rezultat pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny w postaci masowego ruchu pierwszej „Solidarności” postawiły reżim w arcytrudnym położeniu. Dotychczas wolnościowe zrywy dokonywały się punktowo: Poznań, Wybrzeże, Radom… Tym razem powstał cały kraj. Cieszący się wówczas ogromnym autorytetem wśród rodaków Kościół znowu wniósł ożywczego ducha. Przypomnieliśmy sobie o wolności i godności.

Reakcja systemu okazała się krwawa i adekwatna do zagrożenia, przed jakim stanął w gruncie rzeczy cały sowiecki świat. Najpierw zamach na papieża; niewiele ponad pół roku później – zamach na narodowe pragnienie zerwania czerwonych kajdan. Obydwa przedsięwzięcia zostały pomyślane tak, by Polaków najpierw zaszokować, a następnie zmusić do uległości.

Internowania, więzienie, „wilcze bilety”, represje w zakładach pracy, szkołach i na uczelniach. Pełna mobilizacja sił milicyjnych i wojskowych, ormowców i tajniaków. Skrajnie scentralizowany aparat medialno-propagandowy. Puste sklepy, wszechobecna cenzura i inwigilacja. Rodacy, zamiast poszerzać przestrzeń wolności i twórczej inicjatywy, musieli się skupić na walce o zaspokojenie podstawowych potrzeb bytowych. Ciągle straszeni, nieufni, spacyfikowani…

Coś w nas wtedy pękło. Nad Polską znów unosił się duch rezygnacji. Bardzo wielu w tym okresie uznało, że system jest „nie do ruszenia”, więc pozostaje się z tym po prostu pogodzić i dostosować, wyciągając z zastanej sytuacji, co się da.

Niepokorni, niezłomni, wypchnięci

Od marca 1982 roku reżim Jaruzelskiego systemowo prowokował nieskłonnych do kompromisu działaczy opozycji, aby opuszczali kraj. Już na początku roku, w sejmie, dyktator dał do zrozumienia, że władza nie będzie robić im problemów z emigracją.

Wykorzystując każdy chwyt, trzeba czynić wszystko, aby spowodować lawinę wyjazdów ekstremy – mówił pół roku później generał Czesław Kiszczak do podwładnych z MSW. Funkcjonariusze SB zostali zobowiązani szybko i pozytywnie rozpatrywać wnioski wyjazdowe osób nieprzychylnych władzy.

W ostatniej dekadzie istnienia PRL opuściło nawet milion osób. Tylko niespełna trzy tysiące władze uznały za emigrantów politycznych. Licząc z rodzinami, było to około dziesięciu tysięcy osób – pisze Grzegorz Wołk na łamach portalu Dzieje.pl. Zatem oprócz zaangażowanych w działalność opozycyjną, wyjechało wielokrotnie więcej ludzi, którzy kierowali się przesłankami ekonomicznymi lub po prostu pragnieniem życia w wolności. Wielu zaradnych, wykształconych nie widziało dla siebie przyszłości w PRL. Większość spośród emigrantów nie powróciła, ich dzieci i wnuki tym bardziej.

Wypowiedzenie narodowi otwartej wojny nie wystarczyło na długo. Związek Sowiecki bowiem szybko doznał kolejnej zadyszki w nierównej, gospodarczo-militarnej rywalizacji z Zachodem i znów musiał szukać z nim ugody. W ślad za Wielkim Bratem komuniści w PRL oraz innych państwach bloku zdawali sobie sprawę, że dotychczasowy układ długo już nie pociągnie. Rozpoczęli więc przygotowania do transformacji systemu z kilkuletnim wyprzedzeniem.

Komuna spada na cztery łapy

Niektórzy historycy i publicyści zwracają z dzisiejszej perspektywy uwagę na wydarzenie z połowy lat osiemdziesiątych, dosyć skąpo opisywane, lecz mogące mieć kluczowe znaczenie dla konsekwencji tak zwanego upadku komunizmu w Polsce. Otóż we wrześniu 1985 roku do Nowego Jorku udał się izolowany przez amerykańskie władze generał Wojciech Jaruzelski. Miał tam wygłosić przemówienie w ramach posiedzenia ONZ. „Przy okazji” jednak odwiedził Davida Rockefellera – miliardera, dyrektora Rady Stosunków Międzynarodowych, jednego z architektów światowego ładu. Oceny tego spotkania są różne: niektórzy komentatorzy przekonują, że sowiecki oficer w polskim mundurze przyjęty został nadzwyczaj wylewnie; inni, że wręcz przeciwnie.

Jeden ze znamiennych komentarzy ukazał się na łamach „Rzeczpospolitej”. Chociaż nie znamy treści prywatnej rozmowy premiera PRL z potężnym dyrektorem Rady Stosunków Międzynarodowych, pewne późniejsze fakty pozwalają się domyślać, że 25 września 1985 roku miała się rozpocząć systematyczna aneksja polskiej gospodarki przez kapitał powiązany z aktywami rodziny Rockefellerów. Tak przynajmniej uważają różnej maści poszukiwacze teorii spiskowych, którzy są głęboko przekonani, że generał Jaruzelski zdawał sobie sprawę, iż w zamian za doraźną pomoc finansową podpisuje cyrograf, którego ostateczną ceną może być utrata suwerenności w wielu (jeżeli nie we wszystkich) obszarach polskiej gospodarki – napisał Paweł Łepkowski (Jak Wojciech Jaruzelski dogadywał się z Rockefellerem, rp.pl, 30 października 2016).

Według niektórych ocen, generał miał oddać gospodarkę zagranicznemu kapitałowi także w zamian za gwarancję własnej nietykalności. Późniejszy przebieg wydarzeń zdawał się potwierdzać taką hipotezę. Po transformacji kolejne rządy, niezależnie od barw i szyldów, na wyścigi wyzbywały się narodowych aktywów w imię „prywatyzacji” i „wolnego rynku”. Komuniści zaś, zamiast zostać rozliczeni, spadli na cztery łapy – prosto do rad i zarządów globalnych koncernów czy korporacji, które przyszły nad Wisłę jak po swoje.

Stopniowo zostaliśmy więc pozbawieni narodowej własności, która w większości trafiła w zagraniczne ręce bądź została doprowadzona do upadłości. Dzisiaj to, co nazywamy „polską gospodarką”, w ogromnym zakresie pracuje na rzecz obcego kapitału. Oddaliśmy wytwórczość, handel i usługi. Klasa polityczna urządzająca nam na co dzień hałaśliwe igrzyska, generując jałowe bądź pozorowane spory, w kluczowych kwestiach występuje ręka w rękę, spychając poza nawias słabe głosy sceptycyzmu czy choćby wezwania do głębszej refleksji, szerszej debaty. Tak było chociażby w kwestiach: referendum konstytucyjnego w roku 1997, referendum w sprawie przystąpienia do UE (2003), podpisania traktatu lizbońskiego (2009). Tak jest również obecnie w sprawie rzekomo bezalternatywnej polityki „antycovidowej”.

Kluczową rolę w tej jednolitej narracji odgrywają największe środki przekazu, koncesjonowane równie pieczołowicie, co magdalenkowa „opozycja”.

Owoce wojny z narodem

Polacy do dzisiaj nie mogą się podnieść po traumie sprzed czterech dekad. Uwierzyliśmy wtedy na całe lata, że opór jest daremny. Można zaryzykować tezę, że również po transformacji systemu na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, zamiast wziąć odpowiedzialność za swoje państwo w tym zakresie, w jakim było to możliwe, oddaliśmy go grupie cynicznych cwaniaków rekrutujących się z funkcjonariuszy dawnego reżimu i ich współpracowników, w tym farbowanej opozycji wyselekcjonowanej przez generała Kiszczaka. Do dzisiaj jako zbiorowość, jako potencjalna wspólnota, dajemy się rozgrywać w imię sztucznych podziałów; pozwalamy się antagonizować, notorycznie wpuszczać w propagandowe pułapki. Przede wszystkim zaś zwykły Polak dał sobie wmówić, że życie publiczne, zwłaszcza partyjne, jest wyłączną domeną cwaniaków, koniunkturalistów i karierowiczów.

Tutejsze „elity polityczne” robią zaś wszystko, by nas przekonać, że nie znają pojęcia suwerennej polityki, że wymieniają się przy sterach administrowania państwem w ślad za reorientowaniem się konstelacji międzynarodowych; że odgrywają na użytek swoich wyborców role „lewicy”, „prawicy”, „liberałów”, a w gruncie rzeczy wypatrują tylko zagranicznych instrukcji.

Słusznie buntujemy się dzisiaj, gdy władza powiela wszystkie chybione kroki czynione przez inne państwa w ramach zaprowadzania reżimu sanitarnego albo na arenie międzynarodowej jedynie pozoruje walkę o ocalenie naszej energetycznej suwerenności. Skazać tysiące Polaków na przedwczesną śmierć, odmawiając im opieki medycznej; zobowiązać się do zamknięcia kopalń i elektrowni węglowych w imię pseudoekologicznych mrzonek – to przecież zdrada. Tak, ale dokonana na przygotowywanym uprzednio przez dziesięciolecia gruncie. Kluczowym bowiem, przełomowym momentem w długoletnim procesie „urabiania” nas był 13 grudnia 1981 roku.

Artykuł został opublikowany w 83. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Jakub Wozinski: Narodziny „Big Vacu”?

Produkcja szczepionek okazuje się nad wyraz dochodowa w szczególności dla rosnącego grona inwestorów. Na ogromną polityczną presję, aby „wyszczepić” cały świat szczepionkami na covid, trudno patrzeć w zupełnym oderwaniu od profitów, jakie z całego przedsięwzięcia czerpią rozmaite grupy interesów – pisze na łamach 83. numeru „Polonia Christiana” dr Jakub Wozinski.

W amerykańskim tygodniku „Time”, który od dłuższego czasu pełni funkcję swego rodzaju biuletynu informacyjnego Wielkiego Resetu, opublikowany został niedawno artykuł poświęcony „szczepionkowym paszportom”. Zdaniem autora, ich atrakcyjność dla zwykłego użytkownika pozostawia wiele do życzenia, dlatego zwrócił się on z prośbą do grafików o ich upiększenie. Powstały w ten sposób niezwykle barwne i pomysłowe projekty okraszone hasłami podnoszącymi na duchu w kontekście walki z pandemią. Jedno z nich brzmiało: Oddychaj swobodnie. Jesteśmy w tym wszystkim razem. Praktyka życia w „nowej normalności” pokazuje jednak, że „bycie w tym wszystkim razem” należy traktować ze sporym przymrużeniem oka. O ile bowiem dla większości z nas wprowadzone w imię walki z pandemią ograniczenia wiążą się z dużymi wyrzeczeniami i stratami finansowymi, o tyle znaczna część osób odnosi dzięki nim spore korzyści.

Szczepionki na covid i miliardowe zyski

Do grona osób, które z pewnością mają mniej powodów do narzekania na rozwój sytuacji na świecie, należą z pewnością wszyscy ci, którzy zainwestowali w akcje niemieckiej firmy BioNtech, która wspólnie z amerykańskim Pfizerem produkuje największą liczbę szczepionek. Obecnie zajmuje ona już dziewiąte miejsce pod względem kapitalizacji wśród wszystkich firm notowanych na niemieckiej giełdzie, lecz wciąż może stać się jeszcze większa. Jak na firmę, która weszła na giełdę zaledwie w roku 2019, to niesamowity wynik, gdyż obecnie jej wartość (81,5 mld dolarów) jest wyższa nawet od takich gigantów, jak choćby Siemens, BMW czy Bayer.

BioNtech, sprzedając szczepionki na covid, dzieli zyski po połowie z amerykańskim Pfizerem, którego wartość podskoczyła w ostatnim czasie aż do 260 bln dolarów, co daje mu miejsce w trzeciej dziesiątce firm całego świata o największej kapitalizacji. Nieco bardziej odległe miejsce w siódmej dziesiątce zajmuje Moderna z kapitalizacją rzędu 170 bln dolarów. W jej przypadku sukces jest również oszałamiający, ponieważ firma powstała zaledwie trzy lata temu.

Obserwując zalecenia władz medycznych na całym świecie odnośnie do przyjmowania kolejnych dawek wzmacniających eksperymentalnych preparatów, nietrudno dojść do wniosku, że oszałamiający marsz firm szczepionkowych przez giełdy będzie trwał jeszcze bardzo długo. Być może jesteśmy nawet świadkami narodzin zupełnie nowej, potężnej grupy spółek, która na pewien czas zdominuje światowe parkiety wzorem firm technologicznych (Big Tech).

Rozwojowi sytuacji wedle tego scenariusza sprzyjają niewątpliwie nasilające się na całym świecie tendencje, aby wprowadzać szczepionkowy segregacjonizm. Kolejne państwa wdrażają coraz dalej idące restrykcje dla niezaszczepionych, a stopniowo okazuje się, że co roku planowane jest stosowanie kolejnych dawek uzupełniających. Ze sprzedaży szczepionek tylko w latach 2021–2022 firmy BioNtech, Pfizer i Moderna spodziewają się przychodów rzędu 60 mld dolarów, więc przy założeniu, że Covid-19 miałby zostać z nami na dłużej i pociągać za sobą odgórny przymus stosowania szczepień, powstanie grupy Big Vac (od ang. vaccination – szczepienie) wydaje się wręcz naturalnym scenariuszem.

Ponadnormatywne zyski

Gdy w marcu ubiegłego roku największe firmy farmaceutyczne świata rozpoczynały pracę nad szczepionką, pojawiły się nawet pogłoski, że podmioty, które jako pierwsze opracują skuteczny preparat, podzielą się patentem z całym światem. Dziś nikt już do tego nie wraca, ponieważ szczepionki na covid okazały się niezwykle dochodowym interesem.

Pojawienie się koronawirusa okazało się prawdziwym wstrząsem dla światowej gospodarki, gdyż przyczyniło się do lawinowego wzrostu wydatków publicznych oraz przyspieszenia inflacji. Inwestorzy na całym świecie mają od tego czasu jeszcze więcej powodów, aby lokować środki w przedsięwzięciach, które są wprawdzie obarczone pewnym ryzykiem, lecz dają szansę na ponadnormatywne zarobki. Firmy szczepionkowe należą właśnie do tego rodzaju biznesów. Z jednej strony do tej pory szczepionki nie były nigdy szczególnie dochodowym przedsięwzięciem, lecz wobec politycznych planów przymusowego „wyszczepienia” całego świata mogą osiągnąć w nadchodzących latach ogromne zyski.

W świetle przedstawionych tu faktów trudno więc uciec od wielu istotnych pytań związanych z tym, czy ogromne parcie polityczne na zaszczepienie możliwie jak największej liczby osób stanowi efekt autentycznej troski o zdrowie obywateli, czy też może wypływa raczej z cynicznej kalkulacji biznesowej. Jeśli bowiem w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy udało się przyciągnąć do opisywanej tu branży kapitał idący w setki miliardów dolarów, to nie mogło się to nie odbić na decyzjach podejmowanych nie tylko przez potężne instytucje finansowe (które na wzroście cen Pfizera czy też Moderny zarobiły do tej pory gigantyczne sumy), ale także przez całą klasę polityczną i biznesową.

Akcje BioNtechu, o którym jeszcze kilka lat temu nie słyszał nikt oprócz wąskiej grupki specjalistów, zaliczają się dziś do dwudziestu najbardziej preferowanych papierów wartościowych największych na świecie funduszy inwestycyjnych. Jak zaś dobrze wiadomo, fundusze w większości obracają środkami powierzonymi im przez miliony klientów, w tym oczywiście gospodarcze i polityczne elity.

Sytuacja, w której popytem na dany towar można sterować przy pomocy środków politycznych, stwarza ogromne pole do nadużyć. Z czymś takim mamy właśnie do czynienia w przypadku szczepionek, które z dnia na dzień uczyniono przepustką do „nowej normalności”. Mowa tu nie o żadnym marginalnym zjawisku, ale o potężnej i rosnącej wciąż w siłę branży. Nowatorskie badania nad preparatami wykorzystującymi technologię mRNA prowadzone przez wywodzącego się z Turcji Ugura Sahina sfinansowali bracia Andreas i Thomas Strüngmannowie, którzy dzięki pakietowi kontrolnemu w spółce BioNtech błyskawicznie wdarli się do pierwszej dziesiątki rankingu najbogatszych Niemców. Wedle ostatnich szacunków BioNtech przyczyni się w tym roku do wzrostu niemieckiego PKB aż o 0,5 procent. Grono beneficjentów szczepionkowego segregacjonizmu jest więc jak widać niezwykle szerokie.

Działalność firm z branży biotechnologicznej jeszcze nigdy dotąd nie była tak dochodowa. Wiodący producenci szczepionek przeciwko koronawirusowi zaczynają coraz szybciej wyprzedzać największe nawet firmy farmaceutyczne. Zjawiska tego nie sposób jednak wytłumaczyć, odwołując się jedynie do stosowanych przez nowe podmioty nowatorskich i rewolucyjnych technologii. W narodzinach „Big Vacu” wielką rolę odgrywa bowiem polityka, a ściślej rzecz biorąc, skandaliczne dążenie do wprowadzenia dawno niewidzianego systemu segregacji obywateli.

 

Jakub Wozinski – publicysta, tłumacz, autor książek, m.in. Dzieje kapitalizmu.

Artykuł został opublikowany w 83. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Aktualności

Polonia Christiana nr 83: Synodalna dekonstrukcja?

Widmo krąży po Kościele – widmo synodalizmu. Trudno wszak innym mianem określić trend panujący aktualnie w katolickich sferach eklezjalnych – jego iście fantomowy charakter poważnie utrudnia jednoznaczną klasyfikację. Synod o synodalności rozpoczął się bowiem na szczeblu diecezji, pomimo tego, iż nikt w Kościele nie wyjaśnił dotąd, czym ta synodalność ma być.

Pogłębiający się zamęt terminologiczny budzi nie do końca sprecyzowane, acz w pełni uzasadnione obawy. Kościół przecież – zgodnie z nakazem jego Boskiego Założyciela – w dziedzinie doktryny i duszpasterskiej praktyki ma być twardą, zwartą i jednolitą skałą, tymczasem planowana obecnie forma synodalna jawi się jako płynna magma, która, owszem, wkrótce się skrystalizuje, jednak dziś nikt nie jest w stanie przewidzieć, jaki przybierze kształt. I czy na pewno katolicki.

Synodalna rekonstrukcja to główny, ale nie jedyny temat 83. numeru „Polonia Christiana”. Dlatego też polecamy Państwa uwadze wiele innych, niezwykle ciekawych artykułów. Wśród nich znajdą Państwo:

  • Amerykanie wracają do Kościoła – wyjątkowy wywiad z ks. Dawidem Kwiatkowskim, od lat posługującym w Stanach Zjednoczonych, który obserwuje chrześcijaństwo na kontynencie amerykańskim i obala wiele kłamstw kolportowanych w wielkonakładowych mediach, jak np. o rzekomej modzie na apostazję w Ameryce Północnej.
  • Rewolucja energetyczna zniszczy gospodarkę – artykuł Tomasza Cukiernika o realizowanej na naszych oczach największej przebudowie gospodarki polskiej od czasu transformacji zapoczątkowej w 1989 r. Przebudowie niezwykle kosztownej i szkodliwej dla Polski.
  • Konkwista uratowała Nowy Świat – tekst prostujący mity autorstwa lewicowych polityków dotyczące ewangelizacji Ameryki Łacińskiej zapoczątkowanej XVI-wieczną konkwistą. Valdis Grinsteins wskazuje na zakłamanie historii sięgające szczytów władzy w Meksyku.
  • Ostatnia zmiana granic Polski – historyczna podróż Marcina Więckowskiego do roku 1951 i zapomnianej współcześnie, choć niezwykle istotnej gospodarczo i cywilizacyjnie, zmiany granic Polski, którą wymusiły na komunistach z PZPR władze Związku Sowieckiego.

Zapraszamy do lektury!

SPIS TREŚCI NUMERU

EDYTORIAL

            2          Jerzy Wolak Msza nie przemija

 

POLSKA

            3          Roman Motoła Cztery dekady wojny z narodem

            6          x. Roman Kneblewski Cenzura powraca w najlepsze (i to w najgorszym wydaniu)

            8          Tomasz A. Żak Ucieczka do wolności

            10        Tomasz D. Kolanek – Nie zapomnij o mnie… – Nie zapomnę…

 

ŚWIAT

            12        Jakub Wozinski Narodziny „Big Vacu”?

            16        Jakub Majewski Wielki exodus Wuja Sama?

 

KOŚCIÓŁ

            19        Amerykanie wracają do Kościoła Rozmowa z ks. Dawidem Kwiatkowskim

            22        Grzegorz Kucharczyk Tradycja, rodzina i własność w nauczaniu kardynała Stefana Wyszyńskiego

            24        Kinga Wenklar Światło pod korcem

            27        Mateusz Ochman Raport o stanie wwwiary

 

GOSPODARKA

            28        Tomasz Cukiernik Rewolucja energetyczna zniszczy gospodarkę

 

CYWILIZACJA

            32        Paweł Skrzydlewski Wolny uniwersytet to wolny świat

            36        Bogna Białecka NVC – ki diabeł?

 

WYCHOWANIE

            38        Marcin Więckowski Takie będą Rzeczypospolite jakie… ich szkolnictwo

            42        Andrzej Pilipiuk Uczono nas głupot

 

ORDO IURIS

            44        Jerzy Kwaśniewski Cofnąć się znaczy umrzeć

 

TEMAT NUMERU: Synodalna dekonstrukcja?

            47        Jerzy Wolak Piekła nie ma! Kto jest za?

            50        Paweł Chmielewski Globalny synod Franciszka

            53        Krystian Kratiuk Dokąd prowadzi ta droga?

            56        Manowce synodalizacji Rozmowa z Arkadiuszem Stelmachem

            60        Plinio Corrêa de Oliveira Prorocza diagnoza

 

FELIETONY

            15        Valdis Grinsteins Chiny podzielone

            35        Bogusław Bajor My chcemy Boga?

            46        x. Roman Kneblewski Kościół w potrzebie

            61        Krystian Kratiuk Kamienie wołać będą

            81        Piotr Doerre Szczypta smaku

 

CREDO

            62        o. Jan Strumiłowski OCist Ewangelia światowa czy świat zewangelizowany?

 

KU BOGU W WIEKU NIEWIARY

            64        Grzegorz Górny W Jego ranach jest nasze zdrowie

 

HISTORIA

            66        Andrzej Solak Matrosi morza pińskiego

            71        Adam Kowalik Wielki duch małej floty

 

NASZE DZIEDZICTWO

            74        Marcin Więckowski Ostatnia zmiana granic Polski

            78        Jacek Kowalski Kozacy, unia, prawosławie

 

ŚWIAT Z INNEJ STRONY

            82        Valdis Grinsteins Konkwista uratowała Nowy Świat

 

PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO

            85        Jakub Majewski Święty Stanisław Becket

            88        Leonard Przybysz Styl czy design

            90        Jadwiga Wolak Malowniczo, lecz bez cudów

 

DOBRE CZYTANIE

            92        Piotr Podlecki Boże Ciało – spotkanie w milczeniu

 

WOKÓŁ KUCHNI

            94        Dorota Matacz-Bajor Krakowskim targiem

 

KRZYŻOWIEC XX WIEKU

            96        Plinio Corrêa de Oliveira Wielkość ukryta