Kategorie
Aktualności

Mocny głos ekspertów Ordo Iuris w sprawie zarządzania kryzysem COVID-19. Wystąpili: Chazan, Rieske, Basiukiewicz, Witczak

Instytut Ordo Iuris zorganizował debatę ekspercką pt. „Medyczne aspekty ograniczeń w związku z epidemią COVID-19”. Posłużyła ona m.in. zaprezentowaniu raportu, jaki prawniczy think tank z Warszawy opublikował niedawno na swojej stronie. W debacie udział wzięło doborowe grono gości: prof. Bogdan Chazan, prof. Piotr Rieske, prof. Ewa Dmoch-Gajzlerska, dr Piotr Witczak, dr Paweł Basiukiewicz, dr Dorota Jarczewska, Łukasz Bernaciński i Katarzyna Gęsiak.

Raport i konferencja Ordo Iuris – o ograniczeniach w związku z kryzysem COVID-19

Wydarzenie było transmitowane online. Poniżej zamieszczamy link i okno nagrania całości konferencji z serwisu YouTube.

Pandemia COVID-19 i długi zestaw kontrowersyjnych działań, jakie polskie władze podjęły w ramach zwalczania tego zjawiska, wywołały szereg negatywnych skutków, głównie w obszarze ochrony zdrowia publicznego i funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej. Problemy te były już szczegółowo omawiane i oceniane przez ekspertów Ordo Iuris z perspektywy prawnej. Nie jest to jednak spojrzenie wyczerpujące temat, gdyż wymaga on podejścia interdyscyplinarnego, które – oceniając ograniczenia praw i wolności – powinno obejmować nauki o zdrowiu.

Tym samym eksperci z Ordo Iuris, wspomagani głosem fachowców z branż medycznej i biologicznej, przygotowali szczegółowe, merytoryczne opracowanie dotyczące medycznych aspektów ograniczeń wprowadzonych w Polsce od 2020 r. w związku z ogłoszoną przez rząd epidemią COVID-19. Ten 115-stronicowy raport zredagowali Łukasz Bernaciński i Jerzy Kwaśniewski. Jego autorzy to: Paweł Basiukiewicz, Dorota Jarecka, Marek Sobolewski, Łukasz Święcicki, Artur Tyński i Piotr Witczak. Pod tym linkiem można zapoznać się z jego treścią.

Dr Paweł Basiukiewicz: ilu ludzi naprawdę zmarło na COVID?

Bardzo ciekawy głos w dyskusji wypowiedział dr Paweł Basiukiewicz. Zwrócił on uwagę m.in. na to, że faktycznie trudno jest wskazać, ile zgonów w Polsce naprawdę nastąpiło w wyniku oddziaływania koronawirusa. Szczególnie kontrowersyjne jest bowiem podawanie do publicznej wiadomości zgonów oznaczanych jako zgony chorych na COVID-19 posiadających choroby współistniejące.

Dr Paweł Basiukiewicz przywołał także oficjalne ministerialne dane, wedle których rok 2020 cechowało aż 77 tysięcy więcej zgonów poza murami szpitali w stosunku do roku poprzedniego. Bez względu na to, jak zaklasyfikujemy te zgony „ponadnormatywne”, przykrywają one całość zgonów „ponadnormatywnych” w Polsce w 2020 roku. „Wiemy, że mamy ewidentną korelację pomiędzy zahamowaniem dostępności do szpitali a śmiertelnością ponadnormatywną. Im bardziej hamowano przyjęcie do szpitala, im więcej wdrażano środków izolujących społecznie, tym wyższą mieliśmy śmiertelność” – zwrócił uwagę ekspert.

Prof. Bogdan Chazan: dlaczego problemy zaczynają się już na etapie ambulatoryjnym?

W trakcie konferencji prelegentem był również prof. Bogdan Chazan. W swojej wypowiedzi nawiązał do wniosków zawartych w raporcie Ordo Iuris. Podkreślił on płynność sytuacji i ostrożność potrzebną przy formułowaniu wniosków. Jest to widoczne szczególnie teraz, na początku 2022 roku, kiedy to bez trudu można odnaleźć w sieci dziesiątki wypowiedzi ekspertów zatrudnionych przez rząd, którzy jeszcze w 2020 i na początku 2021 r. ze stuprocentową pewnością wypowiadali poglądy na temat zakaźności koronawirusa, skuteczności wprowadzonych rok temu szczepień, czy też zasadności wprowadzenia i utrzymywania restrykcji w zakresie praw i wolności obywatelskich.

Prof. Bogdan Chazan przypomniał, iż jednym z głównych celów wprowadzanych ograniczeń było wydłużenie w czasie liczby zakażeń, aby krzywa zakażeń się spłaszczyła i tym samym, by nie doszło do załamania systemu ochrony zdrowia. „Istnieje w stylu życia społeczeństwa, a także w organizacji opieki medycznej coś dzielącego w specyficznych sposób kraj na dwie części: północno-zachodnią i południowo-wschodnią. To ujawniło się w zaprezentowanych danych (…) Trzeba się zastanowić nad tym, dlaczego tak dużo nieszczęść skutkujących później ciężkimi chorobami lub zgonami, zaczyna się w opiece ambulatoryjnej” – powiedział.

Dr Piotr Witczak: skuteczność szczepionek jest zawyżana

O swoim wkładzie do wspomnianego raportu Instytutu Ordo Iuris mówił dr Piotr Witczak. Z obserwacji prowadzonych w różnych krajach wynikło, iż skuteczność szczepionek wraz z upływem czasu spada diametralnie. W ciągu kilku miesięcy szczepionki dają skuteczność na poziomie poniżej 50%. Szybsze tempo utraty skuteczności obserwuje się u osób starszych oraz u pacjentów, którzy mają inne choroby. Zdaniem dra Witczaka, ta skuteczność po dłuższym czasie może spaść nawet do zera.

Dr Piotr Witczak zwrócił także uwagę na zjawisko zawyżania oficjalnych wyników dotyczących istniejących w obiegu szczepionek na COVID-19. „Są to badania obserwacyjne, ale jest mnóstwo czynników zakłócających obserwację i wyniki. Jednym z takich czynników jest definicja osoby zaszczepionej i niezaszczepionej. Jeśli za zaszczepioną uznaje się osobę, która przyjęła drugą dawkę 14 dni temu, trzeba mieć na uwadze, że taka osoba – wedle definicji, mająca jeszcze status niezaszczepionej – w ciągu pierwszych kilku dni po przyjęciu drugiej dawki szczepionki wykazuje często objawy chorobowe. Wynikają one z chwilowego osłabienia organizmu. Wszystkie te przypadki klasyfikowane są na konto osób niezaszczepionych” – powiedział dr Witczak.  Jego zdaniem, tutaj kryje się jedno ze źródeł przeszacowania skuteczności dostępnych szczepionek. To właśnie osoby, u których minęło 14 dni od przyjęcia drugiej dawki preparatu są uwzględniane w obserwacji i wobec nich prowadzi się obserwację dopiero od momentu upłynięcia tego pierwszego okresu.

Zachęcamy do obejrzenia całości konferencji oraz zapoznania się z raportem Instytutu Ordo Iuris pt. „Ograniczenia praw i wolności wprowadzone w Polsce w związku z epidemią Covid-19 Część druga – aspekty zdrowotne” (link powyżej).

Kategorie
Aktualności

Wariant IHU koronawirusa i nowa fala paniki. Dr Hałat: „Pretekst dla kolejnych szczepień”

Nadciąga nowa fala histerii i paniki związanej z koronawirusem. Na wieść o zdiagnozowaniu raptem kilkunastu przypadków nieznanej dotąd odmiany wirusa Sars-CoV-2 we Francji, do klawiatur rzucili się internauci w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Miliony osób poszukują informacji o wariancie IHU koronawirusa. Kiedy panika rozpocznie się w Polsce? Zapewne niebawem. Tymczasem, jak komentuje ekspert, nowy wariant wirusa i nakręcanie w przestrzeni publicznej paniki wokół niego, jest na rękę przede wszystkim lobbystom i politykom dążącym do narzucenia społeczeństwom kolejnych szczepionek.

Koronawirus wariant IHU – dlaczego Stany Zjednoczone i Kanada panikują na wieść o 12 przypadkach z Francji?

Jeszcze przed Nowym Rokiem można było sądzić, że to wariant Omikron koronawirusa będzie tematem nie schodzącym z pierwszych stron gazet i stron głównych najbardziej opiniotwórczych portali internetowych. Jednak już we wtorek 4 stycznia 2021 r. media obiegła informacja, iż w Marsylii zdiagnozowano kilkanaście przypadków infekcji spowodowanej zupełnie innym wariantem SARS-CoV-2, który jest  zakaźny w stopniu podobnym do Omikrona. 

Jak informuje portal Medonet, nietypową odmianę wirusa SARS-CoV-2 odkryli badacze, pracujący Instytucie Chorób Zakaźnych Szpitala Uniwersyteckiego w Marsylii (IHU Méditerranée Infection). Próbkę, w której ją zauważono, pobrano w połowie listopada 2021 r. Co ciekawe, pierwszy zakażony pacjant okazał się osobą w pełni zaszczepioną przeciw COVID-19.

Nie wiemy nic o jakichkolwiek śmiertelnych ofiarach takich zakażeń. Reprezentujący IHU Méditerranée Infection ekspert ds. wirusologii Philippe Colson stwierdził, iż choć mamy do czynienia z kolejnym wariantem Sars-CoV-2 pochodzącym z Afryki (pacjent zero przyjechał z Kamerunu), to jednak sama informacja o potencjalnym stopniu zakaźności wirusa nie jest poparta jakimikolwiek wnioskami odnośnie zagrożeń płynących z zarażenia nim.

Zatem warto postawić pytanie: dlaczego nakręcana jest społeczna panika w związku z błachymi faktami dotyczącymi jednej z bodaj setek różnych mało popularnych odmian koronawirusa? Błachymi, bowiem niepopartymi jakimikolwiek wnioskami, które mogłyby zwiastować nowe zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli? Już wariant Omikron skalą i dolegliwością objawów niewiele różnił się od wirusa przeziębienia. Wariant IHU nie ma potwierdzonych jakichkolwiek wniosków dotyczących jego większej szkodliwości. 

Straszenie nowymi odmianami koronawirusa jest na rękę politykom i lobbystom szczepionkowym

Niewątpliwie jednym z czynników napędzających spiralę paniki wokół wariantu IHU jest niezmienne dążenie mediów wielkonakładowych do pozyskania choćby chwilowego skoku oglądalności. Każdy wzrost liczby użytkowników czytających portale internetowe oraz oglądających materiały wideo znajduje bezpośrednie przełożenie we wzroście wpływów z reklam. W tym obrazie nie może dziwić, iż o wariancie IHU piszą od kilku dni wszystkie duże media, a w samej tylko wyszukiwarce Google zainteresowanie tym tematem w Kanadzie skoczyło do poziomu ponad pół miliona zapytań na dobę.

Kolejną wpływową grupą podmiotów zainteresowanych propagowaniem informacji o nowym wariancie koronawirusa są politycy. W wielu krajach świata parlamentarzyści pracują obecnie nad ustawodawstwem nakładającym na obywateli nowe obowiązki i potencjalne kary w związku z restrykcjami społecznymi oraz coraz powszechniejszym przymusem szczepień na COVID-19. Na naszym portalu pisaliśmy niedawno o zakusach polskiego Sejmu na przyjęcie prawa wymuszającego na pracownikach okazywanie na wniosek przełożonych dokumentów potwierdzających zaszczepienie, brak zakażenia COVID-19 lub przejście tej choroby w ramach systemu testów i kwarantanny (tutaj można przeczytać ten artykuł).

O komentarz odnośnie sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem informacji o wariancie IHU poprosiliśmy eksperta ds. wirusologii, byłego wiceministra zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego dr. Zbigniewa Hałata. Czy nowa spirala paniki ma jakiekolwiek uzsadanienie medyczne, czy też jest napędzana sztucznie?

IHU wyprzedziło „Pi” jako przyczyna wdrożenia i sprzedaży nowej szczepionki. Wystarczy przypomnieć formułowane od samego początku pomysły Anthonego Fauci, który mówił, że dotychczasowe szczepienia przeciw COVID-19 nie wystarczą, by pokonać Omikrona

– mówi dr Zbigniew Hałat.

Jego zdaniem, wszystkie te doniesienia, które tak szybko podchwytują politycy i współpracujący z nimi rządowi doradcy medyczni, świadczą o tym, że nowe oblicze koronawirusa jest im bardzo potrzebne do walki z przeciwnikami przymusu szczepień i kolejnych lockdownów. Nowy wariant IHU wytrąca z rąk adwersarza pewne argumenty i zmusza go do szukania nowych. „Nowy wariant to nowe szczepienia, a wraz z nimi – nowe obowiązki” – zauważa dr Hałat. 

 

Źródło: medonet, rp.pl, własne.

Kategorie
Aktualności

W Nowym Roku lockdown i segregacja sanitarna?! Prawy Prosty Plus – odcinek specjalny

Na to spotkanie warto przyjsć, aby zobaczyć ten program na żywo! Już w czwartek 9 grudnia 2021 r. red. Jan Pospieszalski i red. Łukasz Warzecha będą gośćmi specjalnego wydania programu Prawy Prosty Plus. Gospodarz audycji red. Łukasz Karpiel dostarczy nam świeżej dawki informacji, opinii i prognoz na rok 2022, w który wchodzić będziemy z… nowymi obostrzeniami i segregacją sanitarną, które wprowadza się pod hasłem walki z pandemią.

„Prawy Prosty” to program emitowany w telewizji internetowej PCh24TV, którego pomysłodawcą i autorem od 1. odcinka jest red. Łukasz Karpiel. Jak dotąd, ukazało się 109. odcinków programu. W kwietniu 2021 r. wicenaczelny portalu PCh24.pl uruchomił na wspomnianym kanale dodatkowy format – Prawy Prosty Plus. Jest to z kolei cykl publicystyczny, w którym bieżące wydarzenia społeczno-polityczne omawiają postaci doskonale znane polskim czytelnikom o profilu konserwatywnym. I właśnie z udziałem dwóch specjalnych gości – red. Jana Pospieszalskiego i red. Łukasza Warzechy – odbędzie się w najbliższy czwartek otwarte dla publiczności wydanie programu „Prawy Prosty Plus”.

Uczestnicy programu przy współudziale publiczności będą komentować ostatnie decyzje rządu Mateusza Morawieckiego, w tym częściowy lockdown od 15 grudnia 2021 r. oraz obowiązkowe szczepienia dla wybranych grup pracowniczych. Od 1 marca 2022 mają być to medycy, nauczyciele i służby mundurowe. Tym samym przedświąteczny „Prawy Prosty Plus” stanie się zarazem okazją do podsumowania mijających 365 dni. A wydarzeń na przestrzeni całego 2021 roku nie brakowało. Kolejne fale pandemii koronawirusa na świecie, wycofanie wojsk USA z Afganistanu, sprowokowany przez Aleksandra Łukaszenkę i Władimira Putina kryzys migracyjny, EKO-szaleństwo eurokratów – to tylko niektóre z wydarzeń, jakie miały miejsce w mijającym roku. O tym wszystkim i nie tylko będą dyskutować goście Łukasza Karpiela – Jan Pospieszalski i Łukasz Warzecha już w czwartek 9 grudnia w Krakowie.

Zapraszamy Państwa do przybycia na to wyjątkowe wydarzenie do sali konferencyjnej Hotelu Miodosytnia (poziom -1) w Krakowie przy ul. św. Wawrzyńca 6. Dojazd komunikacją miejską: przystanki tramwajowe Św. Wawrzyńca lub Plac Wolnica. Początek spotkania zaplanowano na godz. 18:00. Wydarzenie organizują Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi we współpracy ze Stowarzyszeniem „Polonia Christiana”. Wstęp wolny!

Kategorie
Aktualności

Witold Gadowski w Gorzowie Wlkp. – Klub „Polonia Christiana” zaprasza na spotkanie

Nowo utworzony Klub „Polonia Christiana” w stolicy lubuskiego zaprasza na kolejne ciekawe spotkanie! Tym razem naszym prelegentem będzie znany dziennikarz śledczy i komentator polityczny Witold Gadowski. W swoim wystąpieniu odniesie się m.in. do bieżącej sytuacji „pandemicznej” i szykowanych przez rząd nowych obostrzeń. Serdecznie zapraszamy do na spotkanie i poinformowania o nim Państwa znajomych.

Witold Gadowski przez ostatnie lata zyskał popularność m.in. dzięki reportażom, filmom, popularnemu kanałowi na YouTube oraz licznym artykułom publicystycznym. Niezależnie od tego, nasz gość stał się także rozpoznawalny z uwagi na odważne śledztwo dziennikarskie ws. źródeł pandemii koronawirusa oraz przez pryzmat krytyki rządowej narracji, w tym propagandy „czwartej fali”. To on był inicjatorem marszu wolności w Krakowie w czerwcu tego roku, a także jednym z prelegentów Tygodnia Życia i Wolności – serii sześciu konferencji, które Stowarzyszenie „Polonia Christiana” w ramach dużej koalicji pozarządowej zorganizowało u progu wakacji w Warszawie i Krakowie.

Podczas spotkania w Klubie „Polonia Christiana” w Gorzowie Wielkopolskim red. Witold Gadowski wygłosi wykład „Wolność w czasie pandemii”, nawiązując do wspomnianej wyżej tematyki. Przewidujemy również możliwość zadawania prelegentowi pytań.

Zapraszamy Państwa już w czwartek 4 listopada 2021 r. do sali Mieszka I w Hotelu Mieszko przy ul. Kosynierów Gdyńskich 82 w Gorzowie Wielkopolskim. Początek spotkania zaplanowany jest na godz. 18:00. Prosimy o poinformowanie Państwa rodzin i znajomych o tym spotkaniu, także przy skorzystaniu z poniższego linku do wydarzenia na Facebooku:

Witold Gadowski w Gorzowie Wlkp. – przyjdź na spotkanie Klubu „Polonia Christiana”

Organizatorami spotkania są Stowarzyszenie „Polonia Christiana” oraz Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi.

 

Klub „Polonia Christiana” w Gorzowie Wielkopolskim

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Jan Pospieszalski do kard. Kazimierza Nycza: szczepionki nie mają nic wspólnego z nauką Kościoła!

„To są zdumiewające słowa” – w ten sposób red. Jan Pospieszalski skomentował niedawny wywiad metropolity warszawskiego dla „Gościa Niedzielnego”. Kard. Kazimierz Nycz jednoznacznie opowiedział się za szczepieniami na COVID-19, dodając, iż jest to bezalternatywne rozwiązanie. Jak zauważa red. Pospieszalski, w kontekście tych słów nie mogą dziwić kolejne posunięcia o charakterze segregacji sanitarnej, jakich dopuszczają się katechiści różnych grup w Warszawie. Czy czeka nas powszechna segregacja wśród katolików i radykalne ograniczenie prawa uczestnictwa w życiu Kościoła dla niezaszczepionych?

Jan Pospieszalski zamieścił swój komentarz do wywiadu kard. Nycza w nowym programie publicystycznym pt. „W pośpiechu”. Program ten można bezpłatnie oglądać w telewizji internetowej PCh24.tv. Jak dotąd, ukazały się cztery odcinki cyklu.

Zdaniem autora programu, to, co w wojsku najczęściej nazywa się dyscypliną, podobnie określa się też wewnątrz Kościoła Katolickiego. Ale zamiast słowa „dyscyplina” często używa się tam pojęcia „cnota posłuszeństwa”. Przytaczając przykłady wielu świętych i błogosławionych, którzy właśnie z posłuszeństwa, wymaganego od nich często w trudnych sytuacjach uczynili cnotę, red. Pospieszalski zadał pytanie: czy hierarchia kościelna nie nadużywa swojej władzy? Czy papież, biskup, katechiści mają prawo wypowiadać się w różnych kwestiach, które nie należą do nauczania Kościoła?

Była to aluzja do wywiadu z kard. Kazimierzem Nyczem, jakiego udzielił w jednym z ostatnich wydań „Gościowi Niedzielnemu”. W rozmowie tej ksiądz kardynał wskazał, że sam ciężko przeszedł chorobę COVID-19, że przebywał w szpitalu i w jego opinii nie ma alternatyw dla szczepień. Powiedział o tym niedługo po tym, jak media poinformowały, iż szczepionki bądź zaświadczenie o przebytym zakażeniu koronawirusem są od niedawna wymogiem przyznania wstępu na niektóre z inicjatyw organizowanych pod kuratelną warszawskiej archidiecezji.

„To jest kwestia zaufania autorytetom z dziedziny medycyny. Trzeba komuś wierzyć. Kościół jest od tego, aby głosić prawdę także o życiu i zdrowiu człowieka. Najlepszym przykładem jest głos papieża Franciszka w spocie reklamującym szczepienia. Ojciec Święty wie, co mówi i co czyni. Ma doradców i jeśli głośno wyraża opinie, to w kontekście zdrowia, życia i odpowiedzialności za bliźniego. I to nie jest polityka, lecz nauka Kościoła” – tymi słowami kard. Nycz uzasadniał swój pogląd na temat dostępnych obecnie szczepionek na COVID-19.

Red. Pospieszalski na takim stanowisku nie zostawia jednak suchej nitki. „To są zdumiewające słowa (…) Skoro kard. Nycz twierdzi, że Kościół jest od tego, żeby głosić prawdę o życiu i zdrowiu człowieka, to niech głosi prawdę. Kard. Nycz mówi, że opiera się na autorytetach medycznych, ale jeżeli największym autorytetem naukowym w Polsce jest dzisiaj rada naukowa przy premierze pod wodzą porf. Horbana, to ja bym chciał tutaj kard. Nyczowi przypomnieć taką maksymę chrześcijańską, którą chrześcijanie powinni stosować: <po owocach ich poznacie>. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że nadmiarowe zgony, że nauczanie zdalne, które doprowadziło dzieci do bardzo poważnych napięć i sytuacji psychicznych, że zamknięcie placówek opieki zdrowotnej i diagnostyki owocowało bardzo poważnymi schorzeniami i nawet zgonami wielu pacjentów, to jednak możemy uznać, że owoce decyzji podejmowanych właśnie przy użyciu tych doradców są tragiczne i fatalne. I patrząc na te owoce, powinniśmy mieć wielki sceptycyzm co do wiary w te autoryety” – ocenił.

Całe nagranie czwartego odcinku programu „W pośpiechu” udostępniamy poniżej.

Kategorie
Aktualności

Będzie ciekawie! Witold Gadowski gościem Klubu „Polonia Christiana”

Krakowski Klub „Polonia Christiana” już w środę 15 września gościć będzie red. Witolda Gadowskiego. Znany dziennikarz śledczy i komentator wydarzeń politycznych wygłosi prelekcję autorską o obecnej sytuacji „pandemicznej” i korzeniach tych decyzji, które wywróciły nasze dotychczasowe życie do góry nogami. Serdecznie zapraszamy Państwa do przybycia i udziału w tym ciekawie zapowiadającym się spotkaniu.

Witold Gadowski przez ostatnie lata zyskał popularność m.in. dzięki licznym reportażom, filmom, popularnemu kanałowi na YouTube oraz licznym artykułom publicystycznym. Niezależnie od tego, nasz gość stał się także rozpoznawalny z uwagi na zdecydowaną rozprawę z rządową narracją dotyczącą koronawirusa i krytykę formułowaną wobec propagandy „czwartej fali”. To on był inicjatorem marszu wolności w Krakowie w czerwcu tego roku, a także jednym z prelegentów Tygodnia Życia i Wolności – serii sześciu konferencji, które nasze Stowarzyszenie wraz z SKCh im. Ks. Piotra Skargi zorganizowało u progu wakacji w Warszawie i Krakowie.

Podczas spotkania w Klubie „Polonia Christiana” w Krakowie red. Witold Gadowski wygłosi wykład o czasie „pandemii” – jego genezie oraz decyzjach, które wywróciły nasze dotychczasowe życie do góry nogami. Przewidujemy również możliwość zadawania prelegentowi pytań.

Zapraszamy Państwa już w środę 15 września 2021 r. do sali konferencyjnej Hotelu Miodosytnia (poziom -1, wejście obok recepcji) przy ul. św. Wawrzyńca 6 w Krakowie. Początek spotkania zaplanowany jest na godz. 18:00. Najbliższy przystanek komunikacji miejskiej „Wawrzyńca” zlokalizowany jest przy ul. Starowiślnej.

Link do wydarzenia na Facebooku – prosimy o dołączenie i udostępnienie go Państwa znajomym: https://www.facebook.com/events/593345625012693 

Organizatorami spotkania są Stowarzyszenie „Polonia Christiana” oraz Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi.

Klub „Polonia Christiana” w Krakowie

Więcej informacji o działalności Klubów mogą Państwo przeczytać tutaj.

Kategorie
Aktualności

Ordo Medicus o skuteczności szczepionki przeciw Covid-19 i szczepieniach dzieci

Powstała niedawno organizacja Ordo Medicus, skupiająca lekarzy i badaczy dążących do respektowania zasad naukowych przy podejmowaniu kluczowych decyzji w polityce zdrowotnej, mających istotny wpływ na nasze życie. Na pierwszej konferencji prasowej Ordo Medicus podano mało znane fakty o Covid-19 i odniesiono się do problemu szczepienia dzieci preparatami wprowadzanymi ostatnio na rynek.

– Ordo Medicus powstało jako sprzeciw wobec nieuzasadnionych lockdownów i nieformalnemu przymusowi szczepień – mówił dr Mariusz Błochowiak na konferencji inaugurującej działalność Ordo Medicus, organizacji zrzeszającej lekarzy o rożnych specjalnościach. W prezentacji celów powołania Ordo Medicus dr Błochowiak odwołał się m.in. do realnej dyskryminacji niezaszczepionych, problemów jakie generuje niechodzenie dzieci do szkół czy reperkusji ekonomicznych i społecznych zamykania zakładów pracy, nieuzasadnionych naukowo.

Chaos w medycynie i w państwie

Trwająca od marca 2020 roku niepewność w każdym obszarze życia naszego kraju powoduje destrukcję pracy szkół, problemy w dostępie do służby zdrowia, straty i upadłości podmiotów gospodarczych czy destrukcję życia religijnego. Dzieje się to w efekcie chaotycznego zarządzania służbą zdrowia, skutkującą tysiącami nadmiarowych zgonów – liczniejszych niż w corocznych statystykach.

Dodatkowo – bez oparcia decyzji na dowodach naukowych – podejmuje się działania rzutujące na naszą codzienność i przyszłość, a próby podejmowania rzeczowej dyskusji są ignorowane lub traktowane jako działania niepoważne, niemal fanatyczne. Czy Ordo Medicus uda się przełamać ten chocholi występ, tańczony do muzyki tworzonej przez bezkrytycznych zwolenników walki z wirusami poprzez totalne szczepienia?

Jak czytamy na stronie internetowej Ordo Medicus „Inicjatywa powstała w marcu 2021 w reakcji na antynaukowe, antyspołeczne, nieekonomiczne i często bezprawne zarządzanie kryzysem koronawirusowym przez polski rząd i jego doradców medycznych. Zarządzanie to doprowadziło w 2020 roku w Polsce do najwyższej w Europie liczby nadmiarowych zgonów wskutek sparaliżowania systemu ochrony zdrowia i zaniedbania opieki zdrowotnej nad ludźmi cierpiącymi na inne schorzenia aniżeli Covid-19. Narzucone polskiemu społeczeństwu ograniczenia sanitarne i tzw. lockdowny sparaliżowały wiele branż gospodarki, narażając uczciwie pracujących Polaków na utratę majątku całego życia. Doprowadziły one do gwałtownego wzrostu depresji, stanów lękowych, osłabienia układu immunologicznego oraz upadku życia kulturalnego i religijnego. Grupą, która szczególnie odczuwa negatywne skutki restrykcji epidemiologicznych są dzieci. Ordo Medicus ubolewa, że do tej pory media głównego nurtu i politycy forsują jednostronną narrację walki z aktualnym kryzysem, nie dopuszczając do głosu odmiennych opinii, wyrażanych przez tysiące lekarzy i naukowców na całym świecie, chociażby przez sygnatariuszy tzw. Deklaracji z Great Barrington.”

Dr Mariusz Błochowiak: jak manipuluje się definicją pandemii

Interesującym wątkiem, poruszonym podczas konferencji inauguracyjnej Ordo Medicus, było podanie wyliczeń na podstawie badań, według których śmiertelność Covid-19 u dorosłych wypada na poziomie śmiertelności grypy sezonowej – 0,15 proc.

Dr Mariusz Błochowiak przywołał też fakt zmiany przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) definicję pandemii, która teraz daje WHO niemal wolną rękę w ogłaszaniu pandemii. Tak było z ogłoszeniem w 2009 roku pandemii świńskiej grypy AH1N1, kiedy wskaźnik śmiertelności (IFR) wynosił 0,02 proc. Wówczas jednak Polska nie uległa zakupowej panice szczepionek i nie wydała – jak inne kraje – milionów dolarów na szczepionki. Inaczej niż teraz, gdy ulegliśmy ogólnoświatowej panice podkręcanej przez mass media. Obecnie psychologiczne i zdrowotne skutki zamykania ludzi w izolacji, ograniczenia dostępu do usług medycznych odczuwają wyjątkowo seniorzy i dzieci.

Dzieci ofiarami decyzji dorosłych? Ordo Medicus nie pozostawia wątpliwości

Do planów poddania dzieci masowym szczepieniom na konferencji Ordo Medicus odniósł się dr nauk medycznych Piotr Witczak, tłumacząc, że nawet gdyby skuteczność szczepionki przeciw Covid-19 była obecnie 100-procentowa, to w myśl zasady primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić) nie powinno się szczepić nią dzieci. Argumentem za nieszczepieniem dzieci jest fakt, że ryzyko dla populacji dzieci jest znikome, a obecnie nie wiemy jakie będą dla nich konsekwencje i powikłania w przyszłości. Zapadalność na chorobę Covid-19 w tej grupie wiekowej wynosi od 5 do 10 proc. (według badań w USA i w Izraelu), przebieg choroby jest w większości przypadków łagodny, hospitalizacja dotyczy co najwyżej 2 proc. dzieci.

– Lepiej zaakceptować to bardzo niskie ryzyko, jakie jest nam znane, niż akceptować nieznane ryzyko w przyszłości. Zwłaszcza, że mam do czynienia po raz pierwszy z wprowadzoną technologią opartą na inżynierii genetycznej – ostrzegał dr Piotr Witczak – W tej chwili mamy do czynienia z szczepionką aplikowaną w miliardach zdrowym ludziom i nie wiemy jakie będą tego konsekwencje w przyszłości.

Dr Witczak podkreślił, że większość Polaków ufa wręcz bezgranicznie przekazowi mediów głównego nurtu i ich ekspertom, tymczasem szczepionka była opracowana przez niespełna jeden rok, podczas gdy proces ten normalnie trwa od 4 do 11 lat. Warto pamiętać też, że szczepionka jest dopuszczona warunkowo.

W opinii dra Witczaka, były oceniane tylko i wyłącznie krótkoterminowe scenariusze, była presja społeczna i presja komercyjna, bo to są duże pieniądze. W takich warunkach łatwo popełnić błąd i społeczeństwo powinno o tym wszystkim wiedzieć. Dlatego jednym z celoów powstania Ordo Medicus jest właśnie podawanie wszystkim zainteresowanym rzetelnych informacji, których nie znajdą w mediach głównego nurtu.

Kategorie
Aktualności

Powstaje Ordo Medicus! Naukowo-medyczny think-tank broniący zdrowia, wolności i prawdy o COVID-19

W sektorze pozarządowym konstytuuje się szalenie ważna inicjatywa lekarzy i naukowców. To grupa specjalistów, którzy działając niezależnie od interesów rządów, instytucji unijnych i wielkich koncernów, oceniają działania publiczne wobec „pandemii” COVID-19. Już w piątek 13 lipca 2021 r. w Warszawie odbędzie się konferencja prasowa Instytutu Ordo Medicus.

Działacze nowo tworzonego instytutu podczas piątkowej konferencji mają poruszyć szereg tematów, na czele z problemem szczepień dzieci i młodzieży przeciwko chorobie COVID-19. Odbędzie się ona w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie. Będzie to również inauguracyjna konferencja z okazji powstania fundacji pod nazwą Instytut Ordo Medicus. Początek konferencji zaplanowano na godz. 12:00.

Ordo Medicus – czym jest nowy instytut złożony z lekarzy i naukowców?

Jak dotąd inicjatorzy Instytutu Ordo Medicus przedstawiali jego nazwę, dodając do niej w formie uzupełnienia hasło „Lekarze i Naukowcy na rzecz Zdrowia, Wolności, Prawdy i Niezależnej Nauki”. Już w tym sloganie można odczytać wiele kierunków zainteresowania i potencjalnego oddziaływania tego środowiska. Ordo Medicus jest bowiem oddolną inicjatywą społeczną lekarzy i naukowców różnych dziedzin na rzecz promocji tych wartości: zdrowie, wolność osobista, prawda, nauka wolna od wpływów zewnętrznych.

Aby dobrze naświetlić przyczyny powstania instytutu oraz cele jego działalności, przedstawiciele Ordo Medicus na czele z dr. Mariuszem Błochowiakiem opublikowali specjalne oświadczenie w związku z powstaniem Instytutu Ordo Medicus i konferencją dotyczącą szczepień dzieci przeciw COVID-19. Czytamy w nim:

Inicjatywa powstała w marcu 2021 w reakcji na antynaukowe, antyspołeczne, nieekonomiczne i często bezprawne zarządzanie kryzysem koronawirusowym przez polski rząd i jego doradców medycznych. Zarządzanie to doprowadziło w 2020 roku w Polsce do najwyższej w Europie liczby nadmiarowych zgonów wskutek sparaliżowania systemu ochrony zdrowia i zaniedbania opieki zdrowotnej nad ludźmi cierpiącymi na inne schorzenia aniżeli Covid-19. Narzucone polskiemu społeczeństwu ograniczenia sanitarne i tzw. lockdowny sparaliżowały wiele branż gospodarki, narażając uczciwie pracujących Polaków na utratę majątku całego życia. Doprowadziły one do gwałtownego wzrostu depresji, stanów lękowych, osłabienia układu immunologicznego oraz upadku życia kulturalnego i religijnego. Grupą, która szczególnie odczuwa negatywne skutki restrykcji epidemiologicznych są dzieci.

W obliczu kneblowania ust i stosowania represji

Lekarze i naukowcy skupieni w Ordo Medicus ubolewają nad tym, że jednostronna narracja w sprawie radzenia sobie przez państwo, samorządy i inne instytucje ze zjawiskiem zakażeń koronawirusem zdominowała wszystkie media głównego nurtu oraz stanowiska największych partii politycznych w Polsce. Tym samym wspomniane ośrodki nie dopuszczają do głosu odmiennych opinii, wyrażanych przez tysiące lekarzy i naukowców na całym świecie, jak np. stanowisko sygnatariuszy tzw. Deklaracji z Great Barrington.

Potępiamy próby dyskredytacji osób mających odmienne zdanie od rządu i pejoratywne określanie ich jako kołtunów, antyszczepionkowców, płaskoziemców czy ostatnio nawet, jak to określili dziennikarze tygodnika „Wprost”, terrorystów. Nie akceptujemy także bezprawnych, upokorzających i przypominających ciemne czasy komunizmu prób kneblowania ust lekarzom przez Ministerstwo Zdrowia i Naczelną Izbę Lekarską – czytamy w oświadczeniu Instytutu Ordo Medicus.

W związku z powyższym inicjatorzy grupy Ordo Medicus postanowili stworzyć Instytut, który będzie:

  1. Prowadzić akcje informacyjne na temat leczenia i prewencji chorób.
  2. Walczyć o prawa człowieka, w tym prawo do wyrażania opinii i decydowania o własnym ciele.
  3. Koordynować działania pozaparlamentarnej komisji prowadzącej dochodzenie w sprawie zaniedbań rządu i Rady Medycznej w walce z Covid-19.
  4. Bronić praw dzieci do edukacji i swobodnego, nieskrępowanego szkodliwymi lockdownami, rozwoju fizycznego i psychicznego.
  5. Podejmować działania zapobiegające wprowadzaniu w Polsce dyktatury sanitarnej pod pretekstem walki z Covid-19 czy innymi chorobami.
  6. Podejmować współpracę z podmiotami zagranicznymi sprzeciwiającymi się łamaniu praw człowieka i forsowaniu komunistycznego modelu funkcjonowania społeczeństwa.

Całe oświadczenie można przeczytać na stronie ordomedicus.org.

Konferencja Ordo Medicus w Warszawie

Warto zwrócić uwagę, iż od wiosny 2021 r. inicjatywa Ordo Medicus zdążyła już zaznaczyć swoją obecność podczas różnego rodzaju wydarzeń publicznych. Grupa działaczy zakładających nowy instytut pod tą nazwą współtworzyła m.in. szereg petycji i apeli społecznych, przygotowała zestaw wzorców pism i dokumentów do użytku przez każdego obywatela, czy też rozwinęła działalność w mediach społecznościowych. Najbardziej popularnym jest obecnie profil Ordo Medicus na Twitterze, który śledzi ponad 6200 osób.

W zespole lekarzy i naukowców zaangażowanych w budowę Instytutu Ordo Iuris są: prof. dr Kornelia Polok, Prof. dr hab. Roman Zieliński, Prof. dr hab. n. med. Ryszard Rutkowski, Dr Mariusz Błochowiak, Dr n. med. Marek Błażejak, Dr n. med. Jerzy Milewski, Dr. n. med. Piotr Witczak, lek. med. Paweł Basiukiewicz i Paweł Klimczewski.

Konferencja prasowa Instytutu Ordo Medicus odbędzie się w piątek 13 sierpnia 2021 r. o godz. 12:00 w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie.

 

Źródło: ordomedicus.org

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Włodzimierz Bodnar: Gdyby to zależało ode mnie, pandemii już by nie było

Leczenie objawowe COVID-19 to wielki błąd, który wynika z rządowej strategii walki z pandemią. Wskutek tych założeń nie zwalczamy samej choroby, bo koncentrujemy się na skutkach, a nie na przyczynie. Tymczasem trzy etapy prawidłowej kuracji – zahamowanie wirusa, pobudzenie odporności i zwalczenie powikłań – gwarantują szybkie, prawie zawsze skuteczne pokonanie choroby. I na lokalną skalę nam się to udaje. Już od wielu miesięcy województwo podkarpackie ma najniższy wskaźnik nowych zakażeń w Polsce – mówi lekarz medycyny Włodzimierz Bodnar w rozmowie z Marcinem Więckowskim.

Panie Doktorze, choć w lokalnym środowisku jest Pan od dawna znanym i cenionym lekarzem, w ostatnich miesiącach w całej Polsce zrobiło się o Panu głośno, a to za sprawą Pańskiego autorskiego programu leczenia COVID-19 z zastosowaniem amantadyny…

– W zawodzie pracuję od dwudziestu pięciu lat. Jestem pediatrą i specjalistą chorób płuc. Prowadzę w Przemyślu przychodnię Optima, której jestem jedynym właścicielem. Ścieżka leczenia choroby COVID-19 przy pomocy amantadyny jest wynikiem moich wieloletnich badań oraz inwestycji.

 

Co to jest amantadyna i jak może być wykorzystana przy leczeniu COVID-19?

– Amantadyna to organiczny związek chemiczny o strukturze zbliżonej do diamentu. Nie znamy dokładnie jej działania, ale wiemy z dotychczasowych doświadczeń, że ma ona działanie przeciwwirusowe i przeciwzapalne, może też działać przeciwcukrzycowo i przeciwbakteryjnie. Jest znana jako lek od dziesięcioleci i stosowana na przykład w leczeniu choroby Parkinsona.

Mechanika amantadyny jest wieloraka. Błyskawicznie hamuje ona rozwój wirusa, a jednocześnie działa regenerująco na tkanki układu nerwowego, które bardzo często przy chorobie COVID-19 zostają przez wirus uszkodzone. A ponieważ lek to nie komputer i nie wybiera, które tkanki regenerować, a które nie, więc przypuszczamy, że działa tak również na wszystkie inne.

Efekty podania amantadyny widać już po czterdziestu ośmiu godzinach i zwykle po kilku dniach pacjent jest wyleczony. Osoby leczone amantadyną od wczesnych stadiów choroby rzadko mają po niej jakiekolwiek powikłania, prawie nie występuje u nich zespół zmęczenia pocovidowego. Ale nawet u ludzi, którzy nie byli leczeni, amantadyna ma szerokie zastosowanie także po przejściu COVID-19 – do zwalczania powikłań. Moje obserwacje potwierdzają doniesienia lekarzy z Niemiec, Danii, USA, a nawet z Chin. Ale wyników ich badań prawie nigdzie nie dopuszcza się do publikacji.

 

Skoro to tak dobry lek, to dlaczego jest tyle głosów przeciwnych stosowaniu amantadyny i tak rzadko się ją wykorzystuje?

– Wydaje mi się, że amantadyna jest po prostu zbyt tania i nie chronią jej żadne patenty, a zatem nikt nie może na niej dużo zarobić. Dochodzi po prostu do konfliktu interesów.

 

Kiedy sam leżałem w szpitalu z COVID-19, mówiono mi, że nie ma jeszcze leku na tę chorobę, można leczyć tylko jej objawy.

– To jest wielki błąd, który wynika z rządowej strategii walki z pandemią. Wskutek tych założeń opieramy się tylko na leczeniu objawowym i nie zwalczamy samej choroby; koncentrujemy się na skutkach, a nie na przyczynie. W dodatku wiele przychodni zamieniło się w centra telefoniczne – kontakt z lekarzem jest utrudniony, a większość chorych zamkniętych w domach nie jest w ogóle niczym leczona; ci z najcięższym przebiegiem choroby trafiają do szpitali, ale i tam bez odpowiednich procedur leczenia ludzie masowo umierają.

Tymczasem trzy etapy prawidłowej kuracji – zahamowanie wirusa, pobudzenie odporności i zwalczenie powikłań – gwarantują szybkie, prawie zawsze skuteczne pokonanie choroby. Co warto dodać, badania wykazały, że amantadyna nie koliduje z żadnymi innymi lekami. Można więc podawać ją równolegle z leczeniem objawowym, nie odrzucając tego drugiego; pacjent nie musi też odstawiać leków na inne choroby, które stale przyjmuje.

 

Jak wygląda obecnie sytuacja z dostępnością amantadyny w Polsce?

– Niestety, są z tym olbrzymie trudności. Importujemy niewielkie partie za zgodą ministerstwa zdrowia, ale to ilości daleko niewystarczające. W tej chwili najczęściej stosujemy zamienniki, na przykład siarczan amantadyny. Wielu pacjentów kupuje lek za granicą na własną rękę. Tak więc sytuacja w Polsce jest ogromnie trudna, podczas gdy w niektórych krajach, takich jak Chiny czy Egipt, amantadynę można kupić w aptece bez recepty. I widać, jak te kraje radzą sobie z pandemią, a jak my.

Niestety, dopóki nie zmieni się nastawienie ministerstwa i Naczelnej Izby Lekarskiej do amantadyny, dopóty ludzie będą masowo umierać. Już jakiś czas temu powiedziałem, że gdyby to ode mnie zależało, dawno byłoby po pandemii, i tego się trzymam.

 

Niektóre media publikują paszkwile na Pana temat, zarzucając, że kilkunastu Pańskich pacjentów zmarło albo że na leczenie skierował Pan osoby, które nie miały nawet wykonanego testu.

– Ci ludzie zmarli na COVID-19 i choroby współistniejące, a nie z powodu zażywania amantadyny. W żadnym z tych artykułów nie przedstawiono ani jednego dowodu naukowego na to, że amantadyna spowodowała śmierć jakiegokolwiek pacjenta. Bo takich dowodów po prostu nie ma!

Amantadyna jest lekiem bezpiecznym, który nie powoduje efektów ubocznych, tylko działania niepożądane, i to możliwe do skorygowania innymi lekami. W dodatku ma wysoki próg stosowania, czyli bardzo trudno ją przedawkować.

Ale nie ma leku na wszystko i w przypadkach, gdy rozpoczynamy podawanie amantadyny zbyt późno, na zaawansowanym etapie rozwoju choroby, zwłaszcza u człowieka starszego, zdarza się, że pacjenta nie da się już uratować. Dlatego tak wielkie znaczenie ma czas: im szybciej zaczniemy podawanie amantadyny, tym większa szansa na uratowanie chorego i powstrzymanie powikłań, które mogą mieć bardzo poważne konsekwencje.

A odnośnie testów, to upieranie się przy tym, żeby każdego pacjenta z objawami wysyłać na test, jest sprzeczne z elementarnymi praktykami lekarskimi. W przypadku COVID-19 mamy do czynienia z objawami typowymi, które zostały dobrze opisane i sprawdzają się w przytłaczającej większości przypadków. Dlatego leczenie powinno się rozpoczynać na podstawie diagnozy objawowej. Testy robi się wtedy, kiedy zachodzi wątpliwość, z jaką chorobą mamy do czynienia. Dodajmy do tego, że dwadzieścia procent testów PRC daje wynik fałszywy. I jeśli przyjmuję pacjenta z objawami, któremu wyszedł wynik negatywny, to mam go nie leczyć? Przecież to absurd. Ale tak to już jest, kiedy dziennikarze próbują pouczać lekarza, jak ma leczyć ludzi.

 

Leczą się u Pana pacjenci tylko z Przemyśla i okolic czy z całej Polski?

– Z całej Polski, a nawet z zagranicy. Miałem już pacjentów z Białorusi i Litwy, a telefony z Niemiec, Francji, Irlandii, nawet z Kanady. Oczywiście im bliższa odległość, tym więcej ludzi się zgłasza. Proszę zauważyć, że już od wielu miesięcy województwo podkarpackie ma najniższy wskaźnik nowych zakażeń w Polsce, mimo że jesteśmy jednym z najbardziej zagrożonych regionów, bo graniczymy z Ukrainą.

Amantadyna, oprócz leczenia choroby i regeneracji organizmu, ma jeszcze jedno zastosowanie: hamuje rozwój pandemii. Ludzie szybciej wychodzą z choroby, a więc zarażają mniej nowych osób. Wydawałoby się, że nasza przychodnia powinna się stać jakimś wielkim ogniskiem zakażeń, prawda? Tymczasem jest dokładnie na odwrót – po prostu chorzy po kilku dniach od zażycia amantadyny są już „czyści” i nie roznoszą wirus po kolejnych osobach. Dlatego mimo że nasyłano już na nas Sanepid, kontrola nie wykazała żadnych nieprawidłowości.

I co równie ważne, amantadyna stymuluje wytwarzanie przeciwciał, czyli naturalną odporność na wirus SARS-COV-2. Oczywiście zdarzały się przypadki powtórnych zachorowań ludzi leczonych amantadyną, tak jak zdarzają się po dwóch dawkach szczepionki, ale osoby te przechodziły chorobę po raz drugi bardzo łagodnie: tymczasem wśród osób nieleczonych drugie przebycie COVID-19 było na ogół dużo cięższe i w wielu przypadkach śmiertelne.

 

Co Pan sądzi o rządowej strategii walki z pandemią, o lockdownie?

Lockdown przyczynił się do wielu bardzo negatywnych zjawisk: bankructwa firm, poczucia braku stabilności, problemów z tyciem i rozwojem wielu innych chorób, w tym psychicznych, które bardzo źle wpływają na odporność i utrudniają walkę z chorobą, zamiast w niej pomagać. Najgorsze jest jednak to, że ozdrowieńców pozostawia się samych sobie: jeśli sami się nie upomną choćby o kontrolne badanie płuc, to po wyzdrowieniu z COVID-19 nikt się już nimi nie zajmuje. Obecnie szacujemy, że będziemy mieć w Polsce w najbliższych latach od stu tysięcy do pół miliona nadliczbowych osób niepełnosprawnych, dlatego że zupełnie zapominamy o leczeniu powikłań.

 

Zauważył Pan zapewne, że po wpisaniu w wyszukiwarkę internetową Pańskiego nazwiska lub nazwy przychodni wyświetla się automatyczny alert covidowy?

– Zupełnie mnie to nie dziwi. Od wielu miesięcy jesteśmy blokowani na portalach społecznościowych. Obcina się nam zasięgi, nawet opłaconych postów, a w mediach głównego nurtu panuje niepisane embargo na nas. Informacje o naszych usługach są przekazywane jak za starych czasów: pocztą pantoflową, pomiędzy znajomymi i członkami rodzin. Ale nawet w taki sposób docieramy do tysięcy osób. Sam otrzymałem wiele imiennych podziękowań, zwłaszcza od ludzi, u których przebieg choroby był ciężki, ale po zażyciu amantadyny nastąpiła błyskawiczna poprawa.

Dziękuję za rozmowę.

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Jerzy Wolak: Szmata na gębie

Szczepią nas, liczą nas, wkrótce nas zakolczykują, po czym zaczną sprzedawać detalicznie i hurtowo. Albo popędzą do rzeźni (lub łaźni – co, jak przed kilkudziesięciu laty pokazała historia, może na jedno wychodzić). Po co nam wolność? Przecież mamy tyle bezpieczeństwa. Przecież czuwa nad nami tyle „czynników”: rząd i niezależni eksperci, ZUS i organizacje pozarządowe, a do tego policje tajne, widne i dwupłciowe. A zresztą wydumana to rzecz, wolność. To luksus, na który niewielu może sobie pozwolić. Po co nam się o nią szarpać – czy nakarmimy nią dzieci, rachunki zapłacimy, okryjemy się zimą? Co za nią kupimy?

Ludzka trzoda nie potrzebuje takich fidrygałków. Dlatego pozostaje głucha na głos Chrystusa, którego Duch Pański namaścił i posłał, aby więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; aby uciśnionych odsyłał wolnymi (Łk 4, 18).

Zawołałem z ucisku do Pana – Pan mnie wysłuchał i wywiódł na wolność. Pan jest ze mną, nie lękam się – cóż mi może zrobić człowiek? (Ps 118, 5-6) – tego też nie chcemy słuchać.

Polacy zatykają uszy na głos świętego Pawła, który w liście do Galatów woła wprost do nich: Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli! (Ga 5, 1).

Czterdzieści lat temu ciężki trep żołdaka, tłamsząc zdrowy pęd ku wolności pogrążonego w czerwonej mgle narodu, przydepnął nas tak mocno, że w zasadzie do dziś się nie podnieśliśmy. Dlatego gdy trzydzieści lat temu odchodzący na bezkarną emeryturę żołdak oddał bat uprzednio wyselekcjonowanym sukcesorom, zapialiśmy w aklamacji. A gdy dwadzieścia lat temu brzydki zapach przeszłości rozszedł się na tyle szeroko, że trudno go było nie poczuć, wciąż nie chcieliśmy uwierzyć, jak nas mistrzowsko zrobiono w konia. A dziesięć lat temu już Europejczycy pełną gębą (z naciskiem na gębę), myśmy wszystko zapomnieli

Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem – śpiewał przed trzydziestu laty pozujący na Johna Lennona Chłopiec z Placu Broni i mało który Polak nie zna tego refrenu, i nie nuci go bezwiednie, gdy tylko usłyszy tę piosenkę.

Bezwiednie, bo ich świadome działania dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że ani nie kochają, ani nie rozumieją. A oddać nie tylko umieją, ale wręcz chcą.

A ci co przedpotopowych piosenek nie znają, bo ich trzy dekady temu nie było na świecie? Ci w ogóle żadnego problemu z wolnością nie mają. Są wolni, bo przecież sami tak ogłosili na fejsbuku, instagramie, tłiterze. I przyklepali czerwonym znakiem runicznym wyciągniętym ze śmietnika historii. Albo sześciopakiem koloru…

Tym aż się prosi przypomnieć piosenkę jeszcze starszych „dziadersów”, która jednakowoż pomimo upływu czasu ani o jotę nie straciła na aktualności: Są tacy, to nie żart, dla których jesteś wart mniej niż zero. Mniej niż zero.

Obroża wrasta w szyję – tym głębiej, im dłużej się ją nosi. Z czasem wręcz wnika pod skórę tak, że jej wcale nie widać. A nawet nie czuć. Tylko niekiedy, nie wiedzieć czemu, człowiekiem targnie jakiś dziwny niepokój… Ale zaraz przechodzi.

Liczcie nas, szczepcie nas, kolczykujcie nas. A potem nas sprzedajcie. Byle ze zniżką.

 

Jerzy Wolak

 

Artykuł „Szmata na gębie” jest edytorialem 81. wydania magazynu „Polonia Christiana”. Zachęcamy do lektury naszego pisma. Najprostsza droga do jego zamówienia do skorzystanie z poniższego buttonu.