Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Dr Wolfgang Wodarg: Davos i WHO przygotowywały się do pandemii

Od trzydziestu lat wiadomo, że zarówno Światowe Forum Ekonomiczne, jak i Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przygotowywały się na wybuch pandemii. Miałem przywilej osobiście doświadczyć, jak to działa – mówi doktor Wolfgang Wodarg internista i pulmonolog, specjalista w zakresie zdrowia publicznego i medycyny społecznej, były przewodniczący podkomisji ds. zdrowia Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, w rozmowie z Romanem Motołą.

Czym w istocie są preparaty reklamowane i rozpowszechniane jako szczepionki przeciwko COVID-19?

– Mamy do czynienia z eksperymentem na ludziach, możliwym do przeprowadzenia dzięki obecnej sytuacji. Pierwsza próba takiego eksperymentu nastąpiła, począwszy od 2015 roku, w odniesieniu do wirusa ebola.

Ten produkt jest bardzo atrakcyjny dla przemysłu farmaceutycznego. Jest tani i bardzo łatwo można go wyprodukować. Można też podawać go osobom zdrowym. Z punktu widzenia ekonomicznego to bardzo dobry pomysł. Z punktu widzenia zdrowotnego zaś te preparaty stanowią bardzo duże i niepotrzebne ryzyko. Nie ma żadnych wiarygodnych naukowych dowodów na to, że powodują łagodniejszy przebieg choroby.

Problem w tym, że skupiono się jedynie na wynikach tych badań, które uwzględniały wyłącznie uniknięcie infekcji koronawirusem. Pomięto zaś aspekt konsekwencji ubocznych.

Koncerny farmaceutyczne zawsze prowadzą narrację o względnej skuteczności tych preparatów. Informują nas, że wynosi ona rzekomo 95 procent. Jednak jeżeli trzeba zaszczepić 20 tysięcy osób po to, by uniknąć 140 infekcji, to absolutna skuteczność takiego preparatu sytuuje się na poziomie 0,7 procent.

 

Skąd bierze się pozorna jednomyślność „świata nauki” względem tych preparatów?

– Na początku „pandemii” miałem kontakt z toksykologiem, który zajmował się oceną ryzyka wpływu różnych preparatów medycznych na zdrowie i życie człowieka. Kiedy, jak przystało na naukowca, zaczął występować krytycznie wobec sposobu postępowania władz, w reakcji nastąpił nalot policji na jego mieszkanie i zajęcie jego dysków komputerowych. Znam lekarzy i naukowców, którzy stracili swoje stanowiska tylko z tego powodu, że wyrazili własne opinie w tej sprawie.

Tymczasem obowiązkiem naukowców jest powątpiewać we wszystko i zadawać niewygodne pytania. Obecnie jednak obserwujemy korupcję w świecie nauki. Zjawisko to może mieć dwojakie podłoże: albo wynikać z faktu przekupienia niektórych ekspertów, albo z ich lęku, obaw o karierę, a także wpływu polityków czy innych kręgów na tych naukowców.

Od trzydziestu lat wiadomo, że zarówno Światowe Forum Ekonomiczne, jak i Światowa Organizacja Zdrowia przygotowywały się na wybuch pandemii. Miałem przywilej osobiście doświadczyć, jak to działa. Byłem dyrektorem publicznej jednostki opieki zdrowotnej w Niemczech. Przez trzynaście lat kierowałem instytucją, której głównym zadaniem było czuwanie nad kwestiami epidemicznymi, czyli nad tym, by nie wybuchła jakaś zaraza.

Przez dziesięć lat byłem przewodniczącym i wydawałem ekspertyzy dla izb lekarskich, jakie aktualnie istnieje ryzyko wybuchu pandemii. Najpierw w odniesieniu do tak zwanej ptasiej grypy w roku 2005, następnie w przypadku „świńskiej grypy”. Z kolei jako poseł do Bundestagu miałem możliwość wyjazdu do Genewy, by zbadać tę sprawę i zadawać pytania.

Stwierdziłem wówczas, że w WHO panuje zinstytucjonalizowana korupcja. Światowa Organizacja Zdrowia służy interesom bądź to polityków, bądź kół gospodarczych. Znam osobiście Gro Harlem Brundtland, która była szefową WHO, oraz Margaret Chan, późniejszą dyrektor generalną tej organizacji. Miałem okazję badać i nagłośnić kulisy i powiązania dotyczące sprawy „świńskiej grypy”, a także zadawać pytania w tej kwestii na forum Rady Europy. Obecnie obserwujemy realizację planów, które uwidoczniły się już wówczas. Ta sytuacja się powtarza.

 

Jakie to plany?

– Opublikowana przez przewodniczącego WEF Klausa Schwaba książka pod tytułem Wielki Reset mówi między innymi o pewnym antagonizmie. Można tę sytuację zobrazować przy pomocy trójkąta. Na jego górze znajduje się globalizm, w drugim narożniku państwa narodowe, zaś w trzecim – demokracja. Te pojęcia nie są ze sobą zgodne i stanowią tak zwany trylemat. Globaliści chcą to teraz zmienić. Najważniejsza dla nich jest oczywiście globalizacja i to, w jaki sposób mogą osłabić demokrację oraz państwa narodowe. Sytuacji, w której mamy polityków dumnych z tego, że reprezentują własne kraje, nie da się z tym pogodzić.

Można to przezwyciężyć, wprowadzając w życie teorię opisaną przez Naomi Klein w książce Doktryna szoku. Społeczeństwa wprawia się w stan lęku przed terroryzmem bądź przed wojną albo właśnie przed wirusem. Wówczas takie wartości jak państwa narodowe czy demokracja łatwo odchodzą w zapomnienie. Kiedy panuje lęk, ludzie rozglądają się dookoła w poszukiwaniu ratunku, przywódcy, kogoś, kto ich wybawi.

 

Kto jest dzisiaj owym „wybawcą”?

– Rolę koordynowania narracji strachu spełnia dziś Komisja Europejska za pośrednictwem mediów. UE kontynuuje przekaz głoszący, że „pandemię” może pokonać tylko i wyłącznie poprzez masowe szczepienie ludzi.

Wcześniej narzędziem mającym wywoływać lęk w społeczeństwach był terroryzm. Ogromne zyski w tamtym okresie notowały tajne służby i prywatne formacje uzbrojone. Jednocześnie już wtedy do roli „wroga” ludzkości szykowano wirusy. Dlatego zinstrumentalizowano WHO. Wprowadzeni do tej organizacji przedstawiciele przemysłu farmaceutycznego zadbali, aby narracja strachu była kontynuowana, co wiązało się z licznymi gratyfikacjami finansowymi. Koncerny z tej branży mają ogromne doświadczenie we wpędzaniu ludzi w poczucie strachu. Już w przeszłości obserwowaliśmy, że kiedy chciały sprzedać jakiś swój lek na daną chorobę, to uprzednio nagłaśniano ryzyko z nią związane i wzbudzano panikę – po to, by ten specyfik lepiej się sprzedawał.

Globaliści oraz koncerny farmaceutyczne mają różne interesy, ale w kwestii kreowania powszechnego strachu ich cele są zbieżne.

 

Czy tylko oni zyskują na tej sytuacji?

– Nie tylko. Kolejną grupą, która korzysta na obecnej sytuacji, są środowiska gromadzące różne dane na temat ludzi – środowiska chcące o nas dużo wiedzieć. Kiedy się zna ludzkie geny – a test PCR umożliwia prowadzenie badań w tym kierunku – można ludziom wskazywać typy ryzyka zdrowotnego w związku z ich genami. A wtedy znacznie łatwiej sprzedaje się im kolejne produkty medyczne.

Również koncerny takie jak Google, Amazon czy Facebook chcą dokładnie znać ludzkie zapotrzebowania, by wiedzieć, co mogą im zaproponować. Dostosowują do tego swoją narrację. Pragną coraz więcej danych na nasz temat.

Interesem przyszłości będzie właśnie dostęp do informacji. Obecnie mamy do czynienia z wyścigiem po rozmaite dane biologiczne. Są one na wagę złota. Wszystkie takie kwestie jak certyfikaty odporności bądź dane dotyczące naszego stanu zdrowia, są skrzętnie gromadzone, bo jest na to zapotrzebowanie. Nasze geny są niezmienne, pozostaną takie na zawsze, stąd niektórym środowiskom zależy na dostępie do nich.

 

Czym różni się terapia genowa od szczepionki?

– Terapia genowa polega, choćby w przypadku noworodków z defektami polegającymi na braku genu, na podaniu go w zastrzyku. To modyfikacja, bez której te dzieci by nie przeżyły. DNA może być przepisane na RNA, a RNA może być przepisane na DNA – to jest jak odcisk stempla. Na przykład preparat produkcji Johnson and Johnson jest szczepionką DNA. Zastrzyki innych firm są szczepionkami mRNA.

W roku 2009 jeszcze o tym nie wiedzieliśmy, ale już wówczas pojawiły się patenty na wykorzystywanie preparatów genetycznych jako szczepionek. Lobby koncernów farmaceutycznych zadbało o zmianę (w tym samym roku 2009) definicji szczepionki. Obowiązująca dotychczas w niemieckim prawie farmaceutycznym definicja mówiła, że szczepienie polega na podaniu antygenu w celu zapobiegania chorobie. Wtedy zaś dodano po słowie antygenu dwa słowa: lub kwasów nukleinowych.

Z kolei na poziomie europejskim zmieniono definicję terapii genowej. Dotychczas polegała ona na podaniu do organizmu kwasów nukleinowych. Dodano sformułowanie: Tej definicji nie stosuje się w przypadku zapobiegania infekcji dróg oddechowych.

Ponieważ doszło do zmiany definicji i przemianowano terapię genową na szczepionkę, umożliwiło to przezwyciężenie naturalnego oporu społecznego przed przyjmowaniem preparatów terapii genowej. Fakt, iż tego typu modyfikacja nastąpiła już w roku 2009 świadczy, że do sytuacji, z którą mamy do czynienia obecnie, przygotowywano się już od dawna. W roku 2020 otwarto drzwi dla przemysłu farmaceutycznego.

 

Aby to wszystko umożliwić, potrzebna była „pandemia” i swego rodzaju nieformalny stan nadzwyczajny…

– Mówi się, że w związku z wybuchem „pandemii” nastąpiła sytuacja awaryjna i dlatego wszystkie środki ostrożności, które musiałyby zostać spełnione, wszystkie kryteria odnoszące się do medykamentów i produktów medycznych zostały zawieszone. Mówi się o badaniach teleskopowych, co w tym przypadku oznacza skracanie procedur. Normalnie preparaty przechodziły pierwszą, drugą i trzecią fazę badań klinicznych, po których następowało dopuszczenie do obrotu. Faza czwarta to obserwacja. Wcześniej mieliśmy badania na zwierzętach oraz toksykologiczne, sprawdzające wpływ preparatów na organizm. Musiały następować przed ich dopuszczeniem do użytku.

W przypadku „szczepionek” przeciwko COVID-19 badania na zwierzętach zostały przeprowadzone zaledwie w stopniu szczątkowym. Jedno z niewielu sfinalizowanych badań miało miejsce w Japonii. Naukowcy sprawdzali proces rozpadu nanocząsteczek znajdujących się w preparatach, u zwierząt. Znajdowano je praktycznie w całym organizmie, przede wszystkim w organach limfatycznych oraz narządach rozrodczych, w jądrach i jajnikach.

To bardzo zastanawiające, ponieważ jeżeli dochodzi do działania tego preparatu w tych miejscach, to pojawia się stan zapalny i następuje produkcja toksycznego białka S. Te wszystkie aspekty zostały zaciemnione – nikt nie zwraca na nie uwagi. Przedmiotem zainteresowania stało się tylko to, czy nie doszło do infekcji. Pozostałe aspekty pominięto.

 

Dziękuję za rozmowę.

Powyższy wywiad z dr. Wodargiem został opublikowany w 85. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Piotr Relich: prawdziwe ofiary pandemii COVID-19

COVID-19 być może jeszcze w tym roku osiągnie status sezonowej grypy. Natomiast wyniszczające skutki „walki z pandemią” będziemy odczuwać jeszcze długo po zrzuceniu masek i pozostałych symboli sanitarnego ucisku. I nie chodzi tu bynajmniej o straty zdrowotne czy gospodarcze…

Kiedy rozmowa z dawnym znajomym zaczyna się od pytania o szczepienie, kiedy w komunikacji miejskiej dostrzegasz wściekłe oczy pasażerów, bo akurat nie założyłeś maski, kiedy przed udzielaniem Komunii Świętej słyszysz komunikat o dwóch możliwościach przyjęcia Ciała Chrystusa – czujesz, że coś się zmieniło.

Kiedy jeszcze niedawni przyjaciele wrzucają cię do grona „foliarzy” i „płaskoziemców”, kiedy ksiądz publikujący post o wzajemnym poszanowaniu zostaje zlinczowany za zniechęcanie do szczepień, kiedy przed długo wyczekiwanym spotkaniem otrzymujesz sugestię zrobienia testu – już wiesz, jak ciężko będzie to odwrócić.

Gdy lekarze diagnozują niewydolność oddechową po kaszlu do słuchawki, gdy chorzy umierają w karetkach, oczekując na wynik testu, gdy słyszysz od ludzi, że zabili mi teścia, matkę, ojca… – zastanawiasz się, czy powrót do normalności jest w ogóle możliwy.

Natomiast kiedy czołowy „autorytet” medyczny odżegnuje od czci i wiary niezaszczepionych, że zajmują miejsce innym – a wcześniej nikt w ten sposób nie mówił nawet o pijanych kierowcach – upada w tobie zaufanie do przedstawicieli tego jakże ważnego zawodu. Bo do polityków już dawno upadło – nie tylko z powodu wprowadzania idiotycznych, paraliżujących system ochrony zdrowia przepisów, ale przede wszystkim z powodu zabawy ludzkimi emocjami i napuszczania jednych na drugich, aby osiągnąć upragniony poziom „wyszczepienia”.

Władcy marionetek

Doświadczenia minionych dwóch lat u niejednego pozostawią niezagojone rany. Bo takie są koszty wojny – a w ten sposób wszak chcieli, abyśmy postrzegali COVID-19, dyrygenci całej orkiestry. I jak w przypadku naszych – nie tak odległych – przodków, konieczność opowiedzenia się po jednej ze stron na zawsze położy cień nie tylko na wspomnieniach, ale przede wszystkim na wzajemnych relacjach.

Ciężko będzie utrzymać więzi z rodziną, która jeszcze niedawno nie chciała was widzieć w święta, bo jesteście niezaszczepieni. Ciężko będzie na serio traktować kapłanów, którzy w płomiennych kazaniach wzywają do heroizmu wiary, a sami w obawie o swoje doczesne zdrowie pozamykali kościoły na cztery spusty. Jak wybaczyć osobie mówiącej: Odpowiesz przed Bogiem za codzienne zgony – tylko dlatego, że podajesz w wątpliwość skuteczność „jedynej słusznej” strategii?

A kiedy my tak skaczemy sobie do oczu, władcy marionetek, niczym w serialu Squid Game przyglądają się temu niecodziennemu i elektryzującemu spektaklowi zza pancernych szyb. Dla nas to niemożność pożegnania bliskich, skradzione święta i sakramenty, utracone lata życia, rosnące koszty, masowe zwolnienia i bankructwa; dla nich – ekscytujący eksperyment przeprowadzany pod hasłem postępu za wszelką cenę.

A przy okazji najlepsza inwestycja w historii. Podczas gdy ich majątki w rekordowym czasie rosną do niebotycznych rozmiarów, dziewięćdziesięciu dziewięciu procentom z nas żyje się gorzej, a sto sześćdziesiąt milionów ludzi ląduje na granicy ubóstwa. W odróżnieniu jednak od tajemniczych bogaczy z koreańskiego serialu, nasi władcy marionetek nic nie obstawiają i niczym nie ryzykują. Do nich należy bowiem kasyno, które „zawsze wygrywa”.

Wielkie przebudzenie?

Nic dziwnego, że najsilniej poddana pandemicznemu praniu mózgów część światowej populacji zaczyna się budzić. Już od wielu miesięcy dochodzi do zamieszek w Austrii, Australii czy Belgii; w o wiele bardziej zdecydowany sposób swoje „dość” wyrazili kanadyjscy „truckerzy”. Mimo że – jeżeli wierzyć rządowym doniesieniom – aż osiemdziesiąt procent z nich przyjęło przynajmniej jeden zastrzyk, tłumnie zjechali się w „konwoju wolności” i skutecznie sparaliżowali prace parlamentu. Wirus okazał się niezwykle punktualny, ponieważ akurat w tym samym czasie dopadł samego premiera, tak, iż w akcie osobistej odpowiedzialności udał się na kwarantannę aż do schronu. Protesty zaś rozlewają się powoli nie tylko na całą Kanadę, ale też na USA, Nową Zelandię, Holandię i Wielką Brytanię.

Kanadyjska insurekcja to tylko przykład, że na świecie czuć wiatr zmian. Strach nie ma już takich wielkich oczu, a narzucany odgórnie emocjonalny szantaż nie działa tak mocno, jak na początku „pandemii”. Coraz więcej krajów wychodzi z marazmu, mimo wątpliwości niektórych środowisk podejrzanie powiązanych z koncernami farmaceutycznymi. Za takimi decyzjami nie stoi jednak nowy, mogący zakończyć to całe szaleństwo wariant ani nawet wysoki poziom „wyszczepień”. To po prostu politycy, „eksperci” i inni funkcjonariusze sanitarnego reżimu widząc, co się dzieje, szykują sobie miękkie lądowanie.

Dzień zapłaty

A co się dzieje? Kiedy kolejne „dawki przypominające” nie chronią przed zakażeniem, a tym samym nie dają upragnionej wolności, nawet najwięksi kibice „nowej normalności” zaczynają pytać.

Bo dzisiaj okazuje się, że COVID-19 można – choć jedynie preparatami z odpowiednim certyfikatem koszerności – ale jednak leczyć. To dlaczego na samym początku pandemii rozpoczęto entuzjastyczne prace nad szczepionkami, ale już nie nad lekami? W świetle nowych metaanaliz i podsumowań rodzą się wątpliwości, czy kopiując metody rodem z komunistycznych Chin, postąpiliśmy właściwie? Czy koszty „walki z pandemią” przypadkiem nie przewyższają strat wywołanych samą chorobą?

Nikt nie chciałby być w skórze tych, na których skupi się publiczny gniew. Oni tym bardziej nie chcą, dlatego możemy wkrótce spodziewać się prawdziwego festiwalu zbiorowej amnezji i przerzucania odpowiedzialności. Jak to już zresztą wiele razy w demokracjach bywało, oni liczą na to, że nikt za nic nigdy nie odpowie. Naszym zadaniem więc jest, by nadszedł dzień zapłaty. Bo jeżeli taka hucpa ujdzie im na sucho, to strach myśleć do jakiej niegodziwości będą zdolni w przyszłości.

 

Piotr Relich

Artykuł został opublikowany w 85. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Aktualności

Dr Wodarg przed komisją śledczą Ordo Medicus: na szczepionki przeciw COVID-19 potrzeba ponad dekady! Firmy farmaceutyczne przyznają to niejawnie

Światowej sławy lekarz, specjalista ds. pulmonologii i wirusologii dr Wolfgang Wodarg gościł w Polsce. W sobotę 29 stycznia 2022 r. wystąpił w charakterze świadka przed społeczną komisją śledczą  ds. pandemii, obradującą w Warszawie. Mówił m.in. o odmiennym podejściu przedstawicieli branży farmaceutycznej do oficjalnych publikacji oraz do tego, co przekazują swoim udziałowcom. „Sami przyznają, że na wprowadzenie takich szczepień potrzeba ponad dekady” – mówił przed członkami komisji. Instytut Ordo Medicus udostępnił w sieci nagrania z całości tego posiedzenia.

Dr Wolfgang Wodarg odpowiadał na pytania komisji

Na pytanie o naturę wirusa Sars-CoV-2 oraz o genezę tej i podobnych pandemii, dr Wodarg opowiedział o obserwacjach prowadzonych w Chinach już w 2003 roku. Sama taksonomia koronawirusa jest skomplikowana. Opisuje się ją na bieżąco w literaturze. Gość komisji zaznaczył, że koronawirusy występowały w środowisku dużo wcześniej, objawiając się szczególnie w sezonie chłodnym, w warunkach zimowych. Dodał, że wszystkie wirusy układu oddechowego mają tę cechę zakaźności, która pozwala im bardzo szybko rozprzestrzeniać się po całym świecie. Jest to każdorazowo proces niemożliwy do zatrzymania.

Członkowie komisji śledczej pytali także o zasadność stosowania testów PCR oraz testów antygenowych. Te pierwsze w jednostkach służby zdrowia powszechnie uznaje się za bardziej miarodajne w stosunku do testów antygenowych. Dr Wolfgang Wodarg odpowiedział, iż stosowanie testów PCR nie pozwala na uzyskanie odpowiedzi na pytanie o nosicielstwo i zaraźliwość wirusa. Jak bowiem stwierdził, podpierając się przy tym badaniami z innych ośrodków naukowych na zachodzie Europy, test PCR jest w stanie wykryć fragment jakiegoś wirusa, ale nie ciąg lub grupę takich drobnoustrojów. Wykrycie fragmentu koronawirusa w organizmie badanego wcale nie musi oznaczać, że jest on nosicielem koronawirusa oraz że przenosi go na inne osoby.

Ponad 10 lat na wprowadzenie szczepionki na COVID-19?

Dr Mariusz Błochowiak zadał gościowi komisji pytanie o dostępność szczepionek przeciw koronawirusowi (a właściwie – wedle ostatniej wersji narracji – przeciwko ciężkiemu przebiegowi lub zgonowi w związku z COVID-19) na wolnym rynku. Czy jego zdaniem szczepionki te powinny być dopuszczone do obrotu oraz – jeśli tak – to czy rządy powinny zamawiać je za publiczne pieniądze? Dr Wodarg odpowiedział, że wysoce wskazana jest szczególna ostrożność przy wprowadzaniu na rynek produktów wytwarzanych przy użyciu innowacyjnych metod. Dotyczy to właśnie aktualnie aplikowanych obywatelom szczepionek na COVID-19. „Musimy upewnić się, że niosą one więcej korzyści niż szkód. Przy produkcji szczepionek wedle nowych metod taka weryfikacja będzie możliwa po ponad dekadzie badań. Skutki, nawet śmiertelne, takich działań mogą się pojawiać w długim terminie. Weźmy pod uwagę, że podajemy obecnie te zastrzyki zdrowym ludziom, w tym nawet dzieciom. Rozmawiałem o tym z branżą farmaceutyczną. Jej przedstawiciele sami mówią, że przy takich badaniach potrzeba na to więcej niż dekady. Problem w tym, że mówią to swoim udziałowcom, a nie w prasie” – stwierdził dr Wodarg.

Całość nagrania z posiedzenia komisji można zobaczyć na facebookowej stronie Instytutu Ordo Medicus. Na ten moment Ordo Medicus dysponuje drugim fanpagem założonym w ostatnich miesiącach, co wiąże się z cenzurowaniem niezależnych treści na temat COVID-19 przez administrację firmy Meta, prowadzącej moderację treści na Facebooku. Oto link do nagrania (link działający na dzień 31.01): https://www.facebook.com/OrdoMedicus2/videos/474618924168233/

Komisja śledcza ds. pandemii została powołana przez Instytut Ordo Medicus celem wyjaśnienia wszystkich okoliczności obecnej sytuacji i zebrania materiału dowodowego. Jak informują działacze Ordo Medicus, celem komisji jest przesłuchanie lekarzy, naukowców i wszystkich tych, którzy mogą wnieść swój wkład do wyjaśnienia obecnego kryzysu wywołanego wokół choroby COVID-19 i koronawirusa SarS-CoV-2. Jeśli zebrany materiał dowodowy na to pozwoli, Ordo Medicus ma wystąpić na drodze cywilnej oraz do prokuratury z zarzutami wobec osób podejrzanych. Komisja jest niezależna, ma charakter społeczny i działa bez związku z partiami politycznymi.

Spotkanie z dr Wodargiem w Krakowie. Komu służy pandemia COVID-19?

Dr Wodarg był również gościem spotkania zorganizowanego przez wydawnictwo 3DOM w piątek 28 stycznia w Krakowie. Spotkanie połączone było z promocją jego najnowszej książki zatytułowanej „Fałszywe pandemie”. Publikacja jest polskim przekładem niemieckiego oryginału z 2021 roku, dzięki któremu dr Wodarg zyskał światową sławę jako badacz, który przewidział szereg następstw rządowych działań ws. COVID-19. Krakowskie spotkanie autorskie przyciągnęło duży tłum widzów, przekraczający możliwości wynajętej na nie kilkusetosobowej sali konferencyjnej.

Warto dodać, że w książce „Fałszywe pandemie”, poza zagadnieniami typowymi dla medycyny i biologii mikroorganizmów, dr Wodarg porusza także problematykę globalnego porządku świata oraz zaburzeń systemów politycznych, wywołanych działaniami rządów i organizacji międzynarodowych wokół koronawirusa. Stawia przy tym fundamentalne pytania, takie jak: czy demokracja i prawa człowieka nadal istnieją? Czy plutokraci powinni decydować o naszym zdrowiu? I wreszcie, kto zgadza się na tak szeroką inwigilację i kontrolę społeczną w imię rzekomej ochrony przed zakażeniami wirusem? Publikacja dostępna jest bezpośrednio u wydawcy oraz w księgarniach internetowych.

Kategorie
Aktualności

Mocny głos ekspertów Ordo Iuris w sprawie zarządzania kryzysem COVID-19. Wystąpili: Chazan, Rieske, Basiukiewicz, Witczak

Instytut Ordo Iuris zorganizował debatę ekspercką pt. „Medyczne aspekty ograniczeń w związku z epidemią COVID-19”. Posłużyła ona m.in. zaprezentowaniu raportu, jaki prawniczy think tank z Warszawy opublikował niedawno na swojej stronie. W debacie udział wzięło doborowe grono gości: prof. Bogdan Chazan, prof. Piotr Rieske, prof. Ewa Dmoch-Gajzlerska, dr Piotr Witczak, dr Paweł Basiukiewicz, dr Dorota Jarczewska, Łukasz Bernaciński i Katarzyna Gęsiak.

Raport i konferencja Ordo Iuris – o ograniczeniach w związku z kryzysem COVID-19

Wydarzenie było transmitowane online. Poniżej zamieszczamy link i okno nagrania całości konferencji z serwisu YouTube.

Pandemia COVID-19 i długi zestaw kontrowersyjnych działań, jakie polskie władze podjęły w ramach zwalczania tego zjawiska, wywołały szereg negatywnych skutków, głównie w obszarze ochrony zdrowia publicznego i funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej. Problemy te były już szczegółowo omawiane i oceniane przez ekspertów Ordo Iuris z perspektywy prawnej. Nie jest to jednak spojrzenie wyczerpujące temat, gdyż wymaga on podejścia interdyscyplinarnego, które – oceniając ograniczenia praw i wolności – powinno obejmować nauki o zdrowiu.

Tym samym eksperci z Ordo Iuris, wspomagani głosem fachowców z branż medycznej i biologicznej, przygotowali szczegółowe, merytoryczne opracowanie dotyczące medycznych aspektów ograniczeń wprowadzonych w Polsce od 2020 r. w związku z ogłoszoną przez rząd epidemią COVID-19. Ten 115-stronicowy raport zredagowali Łukasz Bernaciński i Jerzy Kwaśniewski. Jego autorzy to: Paweł Basiukiewicz, Dorota Jarecka, Marek Sobolewski, Łukasz Święcicki, Artur Tyński i Piotr Witczak. Pod tym linkiem można zapoznać się z jego treścią.

Dr Paweł Basiukiewicz: ilu ludzi naprawdę zmarło na COVID?

Bardzo ciekawy głos w dyskusji wypowiedział dr Paweł Basiukiewicz. Zwrócił on uwagę m.in. na to, że faktycznie trudno jest wskazać, ile zgonów w Polsce naprawdę nastąpiło w wyniku oddziaływania koronawirusa. Szczególnie kontrowersyjne jest bowiem podawanie do publicznej wiadomości zgonów oznaczanych jako zgony chorych na COVID-19 posiadających choroby współistniejące.

Dr Paweł Basiukiewicz przywołał także oficjalne ministerialne dane, wedle których rok 2020 cechowało aż 77 tysięcy więcej zgonów poza murami szpitali w stosunku do roku poprzedniego. Bez względu na to, jak zaklasyfikujemy te zgony „ponadnormatywne”, przykrywają one całość zgonów „ponadnormatywnych” w Polsce w 2020 roku. „Wiemy, że mamy ewidentną korelację pomiędzy zahamowaniem dostępności do szpitali a śmiertelnością ponadnormatywną. Im bardziej hamowano przyjęcie do szpitala, im więcej wdrażano środków izolujących społecznie, tym wyższą mieliśmy śmiertelność” – zwrócił uwagę ekspert.

Prof. Bogdan Chazan: dlaczego problemy zaczynają się już na etapie ambulatoryjnym?

W trakcie konferencji prelegentem był również prof. Bogdan Chazan. W swojej wypowiedzi nawiązał do wniosków zawartych w raporcie Ordo Iuris. Podkreślił on płynność sytuacji i ostrożność potrzebną przy formułowaniu wniosków. Jest to widoczne szczególnie teraz, na początku 2022 roku, kiedy to bez trudu można odnaleźć w sieci dziesiątki wypowiedzi ekspertów zatrudnionych przez rząd, którzy jeszcze w 2020 i na początku 2021 r. ze stuprocentową pewnością wypowiadali poglądy na temat zakaźności koronawirusa, skuteczności wprowadzonych rok temu szczepień, czy też zasadności wprowadzenia i utrzymywania restrykcji w zakresie praw i wolności obywatelskich.

Prof. Bogdan Chazan przypomniał, iż jednym z głównych celów wprowadzanych ograniczeń było wydłużenie w czasie liczby zakażeń, aby krzywa zakażeń się spłaszczyła i tym samym, by nie doszło do załamania systemu ochrony zdrowia. „Istnieje w stylu życia społeczeństwa, a także w organizacji opieki medycznej coś dzielącego w specyficznych sposób kraj na dwie części: północno-zachodnią i południowo-wschodnią. To ujawniło się w zaprezentowanych danych (…) Trzeba się zastanowić nad tym, dlaczego tak dużo nieszczęść skutkujących później ciężkimi chorobami lub zgonami, zaczyna się w opiece ambulatoryjnej” – powiedział.

Dr Piotr Witczak: skuteczność szczepionek jest zawyżana

O swoim wkładzie do wspomnianego raportu Instytutu Ordo Iuris mówił dr Piotr Witczak. Z obserwacji prowadzonych w różnych krajach wynikło, iż skuteczność szczepionek wraz z upływem czasu spada diametralnie. W ciągu kilku miesięcy szczepionki dają skuteczność na poziomie poniżej 50%. Szybsze tempo utraty skuteczności obserwuje się u osób starszych oraz u pacjentów, którzy mają inne choroby. Zdaniem dra Witczaka, ta skuteczność po dłuższym czasie może spaść nawet do zera.

Dr Piotr Witczak zwrócił także uwagę na zjawisko zawyżania oficjalnych wyników dotyczących istniejących w obiegu szczepionek na COVID-19. „Są to badania obserwacyjne, ale jest mnóstwo czynników zakłócających obserwację i wyniki. Jednym z takich czynników jest definicja osoby zaszczepionej i niezaszczepionej. Jeśli za zaszczepioną uznaje się osobę, która przyjęła drugą dawkę 14 dni temu, trzeba mieć na uwadze, że taka osoba – wedle definicji, mająca jeszcze status niezaszczepionej – w ciągu pierwszych kilku dni po przyjęciu drugiej dawki szczepionki wykazuje często objawy chorobowe. Wynikają one z chwilowego osłabienia organizmu. Wszystkie te przypadki klasyfikowane są na konto osób niezaszczepionych” – powiedział dr Witczak.  Jego zdaniem, tutaj kryje się jedno ze źródeł przeszacowania skuteczności dostępnych szczepionek. To właśnie osoby, u których minęło 14 dni od przyjęcia drugiej dawki preparatu są uwzględniane w obserwacji i wobec nich prowadzi się obserwację dopiero od momentu upłynięcia tego pierwszego okresu.

Zachęcamy do obejrzenia całości konferencji oraz zapoznania się z raportem Instytutu Ordo Iuris pt. „Ograniczenia praw i wolności wprowadzone w Polsce w związku z epidemią Covid-19 Część druga – aspekty zdrowotne” (link powyżej).

Kategorie
Aktualności

Wariant IHU koronawirusa i nowa fala paniki. Dr Hałat: „Pretekst dla kolejnych szczepień”

Nadciąga nowa fala histerii i paniki związanej z koronawirusem. Na wieść o zdiagnozowaniu raptem kilkunastu przypadków nieznanej dotąd odmiany wirusa Sars-CoV-2 we Francji, do klawiatur rzucili się internauci w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Miliony osób poszukują informacji o wariancie IHU koronawirusa. Kiedy panika rozpocznie się w Polsce? Zapewne niebawem. Tymczasem, jak komentuje ekspert, nowy wariant wirusa i nakręcanie w przestrzeni publicznej paniki wokół niego, jest na rękę przede wszystkim lobbystom i politykom dążącym do narzucenia społeczeństwom kolejnych szczepionek.

Koronawirus wariant IHU – dlaczego Stany Zjednoczone i Kanada panikują na wieść o 12 przypadkach z Francji?

Jeszcze przed Nowym Rokiem można było sądzić, że to wariant Omikron koronawirusa będzie tematem nie schodzącym z pierwszych stron gazet i stron głównych najbardziej opiniotwórczych portali internetowych. Jednak już we wtorek 4 stycznia 2021 r. media obiegła informacja, iż w Marsylii zdiagnozowano kilkanaście przypadków infekcji spowodowanej zupełnie innym wariantem SARS-CoV-2, który jest  zakaźny w stopniu podobnym do Omikrona. 

Jak informuje portal Medonet, nietypową odmianę wirusa SARS-CoV-2 odkryli badacze, pracujący Instytucie Chorób Zakaźnych Szpitala Uniwersyteckiego w Marsylii (IHU Méditerranée Infection). Próbkę, w której ją zauważono, pobrano w połowie listopada 2021 r. Co ciekawe, pierwszy zakażony pacjant okazał się osobą w pełni zaszczepioną przeciw COVID-19.

Nie wiemy nic o jakichkolwiek śmiertelnych ofiarach takich zakażeń. Reprezentujący IHU Méditerranée Infection ekspert ds. wirusologii Philippe Colson stwierdził, iż choć mamy do czynienia z kolejnym wariantem Sars-CoV-2 pochodzącym z Afryki (pacjent zero przyjechał z Kamerunu), to jednak sama informacja o potencjalnym stopniu zakaźności wirusa nie jest poparta jakimikolwiek wnioskami odnośnie zagrożeń płynących z zarażenia nim.

Zatem warto postawić pytanie: dlaczego nakręcana jest społeczna panika w związku z błachymi faktami dotyczącymi jednej z bodaj setek różnych mało popularnych odmian koronawirusa? Błachymi, bowiem niepopartymi jakimikolwiek wnioskami, które mogłyby zwiastować nowe zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli? Już wariant Omikron skalą i dolegliwością objawów niewiele różnił się od wirusa przeziębienia. Wariant IHU nie ma potwierdzonych jakichkolwiek wniosków dotyczących jego większej szkodliwości. 

Straszenie nowymi odmianami koronawirusa jest na rękę politykom i lobbystom szczepionkowym

Niewątpliwie jednym z czynników napędzających spiralę paniki wokół wariantu IHU jest niezmienne dążenie mediów wielkonakładowych do pozyskania choćby chwilowego skoku oglądalności. Każdy wzrost liczby użytkowników czytających portale internetowe oraz oglądających materiały wideo znajduje bezpośrednie przełożenie we wzroście wpływów z reklam. W tym obrazie nie może dziwić, iż o wariancie IHU piszą od kilku dni wszystkie duże media, a w samej tylko wyszukiwarce Google zainteresowanie tym tematem w Kanadzie skoczyło do poziomu ponad pół miliona zapytań na dobę.

Kolejną wpływową grupą podmiotów zainteresowanych propagowaniem informacji o nowym wariancie koronawirusa są politycy. W wielu krajach świata parlamentarzyści pracują obecnie nad ustawodawstwem nakładającym na obywateli nowe obowiązki i potencjalne kary w związku z restrykcjami społecznymi oraz coraz powszechniejszym przymusem szczepień na COVID-19. Na naszym portalu pisaliśmy niedawno o zakusach polskiego Sejmu na przyjęcie prawa wymuszającego na pracownikach okazywanie na wniosek przełożonych dokumentów potwierdzających zaszczepienie, brak zakażenia COVID-19 lub przejście tej choroby w ramach systemu testów i kwarantanny (tutaj można przeczytać ten artykuł).

O komentarz odnośnie sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem informacji o wariancie IHU poprosiliśmy eksperta ds. wirusologii, byłego wiceministra zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego dr. Zbigniewa Hałata. Czy nowa spirala paniki ma jakiekolwiek uzsadanienie medyczne, czy też jest napędzana sztucznie?

IHU wyprzedziło „Pi” jako przyczyna wdrożenia i sprzedaży nowej szczepionki. Wystarczy przypomnieć formułowane od samego początku pomysły Anthonego Fauci, który mówił, że dotychczasowe szczepienia przeciw COVID-19 nie wystarczą, by pokonać Omikrona

– mówi dr Zbigniew Hałat.

Jego zdaniem, wszystkie te doniesienia, które tak szybko podchwytują politycy i współpracujący z nimi rządowi doradcy medyczni, świadczą o tym, że nowe oblicze koronawirusa jest im bardzo potrzebne do walki z przeciwnikami przymusu szczepień i kolejnych lockdownów. Nowy wariant IHU wytrąca z rąk adwersarza pewne argumenty i zmusza go do szukania nowych. „Nowy wariant to nowe szczepienia, a wraz z nimi – nowe obowiązki” – zauważa dr Hałat. 

 

Źródło: medonet, rp.pl, własne.

Kategorie
Aktualności

W Nowym Roku lockdown i segregacja sanitarna?! Prawy Prosty Plus – odcinek specjalny

Na to spotkanie warto przyjsć, aby zobaczyć ten program na żywo! Już w czwartek 9 grudnia 2021 r. red. Jan Pospieszalski i red. Łukasz Warzecha będą gośćmi specjalnego wydania programu Prawy Prosty Plus. Gospodarz audycji red. Łukasz Karpiel dostarczy nam świeżej dawki informacji, opinii i prognoz na rok 2022, w który wchodzić będziemy z… nowymi obostrzeniami i segregacją sanitarną, które wprowadza się pod hasłem walki z pandemią.

„Prawy Prosty” to program emitowany w telewizji internetowej PCh24TV, którego pomysłodawcą i autorem od 1. odcinka jest red. Łukasz Karpiel. Jak dotąd, ukazało się 109. odcinków programu. W kwietniu 2021 r. wicenaczelny portalu PCh24.pl uruchomił na wspomnianym kanale dodatkowy format – Prawy Prosty Plus. Jest to z kolei cykl publicystyczny, w którym bieżące wydarzenia społeczno-polityczne omawiają postaci doskonale znane polskim czytelnikom o profilu konserwatywnym. I właśnie z udziałem dwóch specjalnych gości – red. Jana Pospieszalskiego i red. Łukasza Warzechy – odbędzie się w najbliższy czwartek otwarte dla publiczności wydanie programu „Prawy Prosty Plus”.

Uczestnicy programu przy współudziale publiczności będą komentować ostatnie decyzje rządu Mateusza Morawieckiego, w tym częściowy lockdown od 15 grudnia 2021 r. oraz obowiązkowe szczepienia dla wybranych grup pracowniczych. Od 1 marca 2022 mają być to medycy, nauczyciele i służby mundurowe. Tym samym przedświąteczny „Prawy Prosty Plus” stanie się zarazem okazją do podsumowania mijających 365 dni. A wydarzeń na przestrzeni całego 2021 roku nie brakowało. Kolejne fale pandemii koronawirusa na świecie, wycofanie wojsk USA z Afganistanu, sprowokowany przez Aleksandra Łukaszenkę i Władimira Putina kryzys migracyjny, EKO-szaleństwo eurokratów – to tylko niektóre z wydarzeń, jakie miały miejsce w mijającym roku. O tym wszystkim i nie tylko będą dyskutować goście Łukasza Karpiela – Jan Pospieszalski i Łukasz Warzecha już w czwartek 9 grudnia w Krakowie.

Zapraszamy Państwa do przybycia na to wyjątkowe wydarzenie do sali konferencyjnej Hotelu Miodosytnia (poziom -1) w Krakowie przy ul. św. Wawrzyńca 6. Dojazd komunikacją miejską: przystanki tramwajowe Św. Wawrzyńca lub Plac Wolnica. Początek spotkania zaplanowano na godz. 18:00. Wydarzenie organizują Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi we współpracy ze Stowarzyszeniem „Polonia Christiana”. Wstęp wolny!

Kategorie
Aktualności

Witold Gadowski w Gorzowie Wlkp. – Klub „Polonia Christiana” zaprasza na spotkanie

Nowo utworzony Klub „Polonia Christiana” w stolicy lubuskiego zaprasza na kolejne ciekawe spotkanie! Tym razem naszym prelegentem będzie znany dziennikarz śledczy i komentator polityczny Witold Gadowski. W swoim wystąpieniu odniesie się m.in. do bieżącej sytuacji „pandemicznej” i szykowanych przez rząd nowych obostrzeń. Serdecznie zapraszamy do na spotkanie i poinformowania o nim Państwa znajomych.

Witold Gadowski przez ostatnie lata zyskał popularność m.in. dzięki reportażom, filmom, popularnemu kanałowi na YouTube oraz licznym artykułom publicystycznym. Niezależnie od tego, nasz gość stał się także rozpoznawalny z uwagi na odważne śledztwo dziennikarskie ws. źródeł pandemii koronawirusa oraz przez pryzmat krytyki rządowej narracji, w tym propagandy „czwartej fali”. To on był inicjatorem marszu wolności w Krakowie w czerwcu tego roku, a także jednym z prelegentów Tygodnia Życia i Wolności – serii sześciu konferencji, które Stowarzyszenie „Polonia Christiana” w ramach dużej koalicji pozarządowej zorganizowało u progu wakacji w Warszawie i Krakowie.

Podczas spotkania w Klubie „Polonia Christiana” w Gorzowie Wielkopolskim red. Witold Gadowski wygłosi wykład „Wolność w czasie pandemii”, nawiązując do wspomnianej wyżej tematyki. Przewidujemy również możliwość zadawania prelegentowi pytań.

Zapraszamy Państwa już w czwartek 4 listopada 2021 r. do sali Mieszka I w Hotelu Mieszko przy ul. Kosynierów Gdyńskich 82 w Gorzowie Wielkopolskim. Początek spotkania zaplanowany jest na godz. 18:00. Prosimy o poinformowanie Państwa rodzin i znajomych o tym spotkaniu, także przy skorzystaniu z poniższego linku do wydarzenia na Facebooku:

Witold Gadowski w Gorzowie Wlkp. – przyjdź na spotkanie Klubu „Polonia Christiana”

Organizatorami spotkania są Stowarzyszenie „Polonia Christiana” oraz Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi.

 

Klub „Polonia Christiana” w Gorzowie Wielkopolskim

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Jan Pospieszalski do kard. Kazimierza Nycza: szczepionki nie mają nic wspólnego z nauką Kościoła!

„To są zdumiewające słowa” – w ten sposób red. Jan Pospieszalski skomentował niedawny wywiad metropolity warszawskiego dla „Gościa Niedzielnego”. Kard. Kazimierz Nycz jednoznacznie opowiedział się za szczepieniami na COVID-19, dodając, iż jest to bezalternatywne rozwiązanie. Jak zauważa red. Pospieszalski, w kontekście tych słów nie mogą dziwić kolejne posunięcia o charakterze segregacji sanitarnej, jakich dopuszczają się katechiści różnych grup w Warszawie. Czy czeka nas powszechna segregacja wśród katolików i radykalne ograniczenie prawa uczestnictwa w życiu Kościoła dla niezaszczepionych?

Jan Pospieszalski zamieścił swój komentarz do wywiadu kard. Nycza w nowym programie publicystycznym pt. „W pośpiechu”. Program ten można bezpłatnie oglądać w telewizji internetowej PCh24.tv. Jak dotąd, ukazały się cztery odcinki cyklu.

Zdaniem autora programu, to, co w wojsku najczęściej nazywa się dyscypliną, podobnie określa się też wewnątrz Kościoła Katolickiego. Ale zamiast słowa „dyscyplina” często używa się tam pojęcia „cnota posłuszeństwa”. Przytaczając przykłady wielu świętych i błogosławionych, którzy właśnie z posłuszeństwa, wymaganego od nich często w trudnych sytuacjach uczynili cnotę, red. Pospieszalski zadał pytanie: czy hierarchia kościelna nie nadużywa swojej władzy? Czy papież, biskup, katechiści mają prawo wypowiadać się w różnych kwestiach, które nie należą do nauczania Kościoła?

Była to aluzja do wywiadu z kard. Kazimierzem Nyczem, jakiego udzielił w jednym z ostatnich wydań „Gościowi Niedzielnemu”. W rozmowie tej ksiądz kardynał wskazał, że sam ciężko przeszedł chorobę COVID-19, że przebywał w szpitalu i w jego opinii nie ma alternatyw dla szczepień. Powiedział o tym niedługo po tym, jak media poinformowały, iż szczepionki bądź zaświadczenie o przebytym zakażeniu koronawirusem są od niedawna wymogiem przyznania wstępu na niektóre z inicjatyw organizowanych pod kuratelną warszawskiej archidiecezji.

„To jest kwestia zaufania autorytetom z dziedziny medycyny. Trzeba komuś wierzyć. Kościół jest od tego, aby głosić prawdę także o życiu i zdrowiu człowieka. Najlepszym przykładem jest głos papieża Franciszka w spocie reklamującym szczepienia. Ojciec Święty wie, co mówi i co czyni. Ma doradców i jeśli głośno wyraża opinie, to w kontekście zdrowia, życia i odpowiedzialności za bliźniego. I to nie jest polityka, lecz nauka Kościoła” – tymi słowami kard. Nycz uzasadniał swój pogląd na temat dostępnych obecnie szczepionek na COVID-19.

Red. Pospieszalski na takim stanowisku nie zostawia jednak suchej nitki. „To są zdumiewające słowa (…) Skoro kard. Nycz twierdzi, że Kościół jest od tego, żeby głosić prawdę o życiu i zdrowiu człowieka, to niech głosi prawdę. Kard. Nycz mówi, że opiera się na autorytetach medycznych, ale jeżeli największym autorytetem naukowym w Polsce jest dzisiaj rada naukowa przy premierze pod wodzą porf. Horbana, to ja bym chciał tutaj kard. Nyczowi przypomnieć taką maksymę chrześcijańską, którą chrześcijanie powinni stosować: <po owocach ich poznacie>. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że nadmiarowe zgony, że nauczanie zdalne, które doprowadziło dzieci do bardzo poważnych napięć i sytuacji psychicznych, że zamknięcie placówek opieki zdrowotnej i diagnostyki owocowało bardzo poważnymi schorzeniami i nawet zgonami wielu pacjentów, to jednak możemy uznać, że owoce decyzji podejmowanych właśnie przy użyciu tych doradców są tragiczne i fatalne. I patrząc na te owoce, powinniśmy mieć wielki sceptycyzm co do wiary w te autoryety” – ocenił.

Całe nagranie czwartego odcinku programu „W pośpiechu” udostępniamy poniżej.

Kategorie
Aktualności

Będzie ciekawie! Witold Gadowski gościem Klubu „Polonia Christiana”

Krakowski Klub „Polonia Christiana” już w środę 15 września gościć będzie red. Witolda Gadowskiego. Znany dziennikarz śledczy i komentator wydarzeń politycznych wygłosi prelekcję autorską o obecnej sytuacji „pandemicznej” i korzeniach tych decyzji, które wywróciły nasze dotychczasowe życie do góry nogami. Serdecznie zapraszamy Państwa do przybycia i udziału w tym ciekawie zapowiadającym się spotkaniu.

Witold Gadowski przez ostatnie lata zyskał popularność m.in. dzięki licznym reportażom, filmom, popularnemu kanałowi na YouTube oraz licznym artykułom publicystycznym. Niezależnie od tego, nasz gość stał się także rozpoznawalny z uwagi na zdecydowaną rozprawę z rządową narracją dotyczącą koronawirusa i krytykę formułowaną wobec propagandy „czwartej fali”. To on był inicjatorem marszu wolności w Krakowie w czerwcu tego roku, a także jednym z prelegentów Tygodnia Życia i Wolności – serii sześciu konferencji, które nasze Stowarzyszenie wraz z SKCh im. Ks. Piotra Skargi zorganizowało u progu wakacji w Warszawie i Krakowie.

Podczas spotkania w Klubie „Polonia Christiana” w Krakowie red. Witold Gadowski wygłosi wykład o czasie „pandemii” – jego genezie oraz decyzjach, które wywróciły nasze dotychczasowe życie do góry nogami. Przewidujemy również możliwość zadawania prelegentowi pytań.

Zapraszamy Państwa już w środę 15 września 2021 r. do sali konferencyjnej Hotelu Miodosytnia (poziom -1, wejście obok recepcji) przy ul. św. Wawrzyńca 6 w Krakowie. Początek spotkania zaplanowany jest na godz. 18:00. Najbliższy przystanek komunikacji miejskiej „Wawrzyńca” zlokalizowany jest przy ul. Starowiślnej.

Link do wydarzenia na Facebooku – prosimy o dołączenie i udostępnienie go Państwa znajomym: https://www.facebook.com/events/593345625012693 

Organizatorami spotkania są Stowarzyszenie „Polonia Christiana” oraz Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi.

Klub „Polonia Christiana” w Krakowie

Więcej informacji o działalności Klubów mogą Państwo przeczytać tutaj.

Kategorie
Aktualności

Ordo Medicus o skuteczności szczepionki przeciw Covid-19 i szczepieniach dzieci

Powstała niedawno organizacja Ordo Medicus, skupiająca lekarzy i badaczy dążących do respektowania zasad naukowych przy podejmowaniu kluczowych decyzji w polityce zdrowotnej, mających istotny wpływ na nasze życie. Na pierwszej konferencji prasowej Ordo Medicus podano mało znane fakty o Covid-19 i odniesiono się do problemu szczepienia dzieci preparatami wprowadzanymi ostatnio na rynek.

– Ordo Medicus powstało jako sprzeciw wobec nieuzasadnionych lockdownów i nieformalnemu przymusowi szczepień – mówił dr Mariusz Błochowiak na konferencji inaugurującej działalność Ordo Medicus, organizacji zrzeszającej lekarzy o rożnych specjalnościach. W prezentacji celów powołania Ordo Medicus dr Błochowiak odwołał się m.in. do realnej dyskryminacji niezaszczepionych, problemów jakie generuje niechodzenie dzieci do szkół czy reperkusji ekonomicznych i społecznych zamykania zakładów pracy, nieuzasadnionych naukowo.

Chaos w medycynie i w państwie

Trwająca od marca 2020 roku niepewność w każdym obszarze życia naszego kraju powoduje destrukcję pracy szkół, problemy w dostępie do służby zdrowia, straty i upadłości podmiotów gospodarczych czy destrukcję życia religijnego. Dzieje się to w efekcie chaotycznego zarządzania służbą zdrowia, skutkującą tysiącami nadmiarowych zgonów – liczniejszych niż w corocznych statystykach.

Dodatkowo – bez oparcia decyzji na dowodach naukowych – podejmuje się działania rzutujące na naszą codzienność i przyszłość, a próby podejmowania rzeczowej dyskusji są ignorowane lub traktowane jako działania niepoważne, niemal fanatyczne. Czy Ordo Medicus uda się przełamać ten chocholi występ, tańczony do muzyki tworzonej przez bezkrytycznych zwolenników walki z wirusami poprzez totalne szczepienia?

Jak czytamy na stronie internetowej Ordo Medicus „Inicjatywa powstała w marcu 2021 w reakcji na antynaukowe, antyspołeczne, nieekonomiczne i często bezprawne zarządzanie kryzysem koronawirusowym przez polski rząd i jego doradców medycznych. Zarządzanie to doprowadziło w 2020 roku w Polsce do najwyższej w Europie liczby nadmiarowych zgonów wskutek sparaliżowania systemu ochrony zdrowia i zaniedbania opieki zdrowotnej nad ludźmi cierpiącymi na inne schorzenia aniżeli Covid-19. Narzucone polskiemu społeczeństwu ograniczenia sanitarne i tzw. lockdowny sparaliżowały wiele branż gospodarki, narażając uczciwie pracujących Polaków na utratę majątku całego życia. Doprowadziły one do gwałtownego wzrostu depresji, stanów lękowych, osłabienia układu immunologicznego oraz upadku życia kulturalnego i religijnego. Grupą, która szczególnie odczuwa negatywne skutki restrykcji epidemiologicznych są dzieci. Ordo Medicus ubolewa, że do tej pory media głównego nurtu i politycy forsują jednostronną narrację walki z aktualnym kryzysem, nie dopuszczając do głosu odmiennych opinii, wyrażanych przez tysiące lekarzy i naukowców na całym świecie, chociażby przez sygnatariuszy tzw. Deklaracji z Great Barrington.”

Dr Mariusz Błochowiak: jak manipuluje się definicją pandemii

Interesującym wątkiem, poruszonym podczas konferencji inauguracyjnej Ordo Medicus, było podanie wyliczeń na podstawie badań, według których śmiertelność Covid-19 u dorosłych wypada na poziomie śmiertelności grypy sezonowej – 0,15 proc.

Dr Mariusz Błochowiak przywołał też fakt zmiany przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) definicję pandemii, która teraz daje WHO niemal wolną rękę w ogłaszaniu pandemii. Tak było z ogłoszeniem w 2009 roku pandemii świńskiej grypy AH1N1, kiedy wskaźnik śmiertelności (IFR) wynosił 0,02 proc. Wówczas jednak Polska nie uległa zakupowej panice szczepionek i nie wydała – jak inne kraje – milionów dolarów na szczepionki. Inaczej niż teraz, gdy ulegliśmy ogólnoświatowej panice podkręcanej przez mass media. Obecnie psychologiczne i zdrowotne skutki zamykania ludzi w izolacji, ograniczenia dostępu do usług medycznych odczuwają wyjątkowo seniorzy i dzieci.

Dzieci ofiarami decyzji dorosłych? Ordo Medicus nie pozostawia wątpliwości

Do planów poddania dzieci masowym szczepieniom na konferencji Ordo Medicus odniósł się dr nauk medycznych Piotr Witczak, tłumacząc, że nawet gdyby skuteczność szczepionki przeciw Covid-19 była obecnie 100-procentowa, to w myśl zasady primum non nocere (po pierwsze nie szkodzić) nie powinno się szczepić nią dzieci. Argumentem za nieszczepieniem dzieci jest fakt, że ryzyko dla populacji dzieci jest znikome, a obecnie nie wiemy jakie będą dla nich konsekwencje i powikłania w przyszłości. Zapadalność na chorobę Covid-19 w tej grupie wiekowej wynosi od 5 do 10 proc. (według badań w USA i w Izraelu), przebieg choroby jest w większości przypadków łagodny, hospitalizacja dotyczy co najwyżej 2 proc. dzieci.

– Lepiej zaakceptować to bardzo niskie ryzyko, jakie jest nam znane, niż akceptować nieznane ryzyko w przyszłości. Zwłaszcza, że mam do czynienia po raz pierwszy z wprowadzoną technologią opartą na inżynierii genetycznej – ostrzegał dr Piotr Witczak – W tej chwili mamy do czynienia z szczepionką aplikowaną w miliardach zdrowym ludziom i nie wiemy jakie będą tego konsekwencje w przyszłości.

Dr Witczak podkreślił, że większość Polaków ufa wręcz bezgranicznie przekazowi mediów głównego nurtu i ich ekspertom, tymczasem szczepionka była opracowana przez niespełna jeden rok, podczas gdy proces ten normalnie trwa od 4 do 11 lat. Warto pamiętać też, że szczepionka jest dopuszczona warunkowo.

W opinii dra Witczaka, były oceniane tylko i wyłącznie krótkoterminowe scenariusze, była presja społeczna i presja komercyjna, bo to są duże pieniądze. W takich warunkach łatwo popełnić błąd i społeczeństwo powinno o tym wszystkim wiedzieć. Dlatego jednym z celoów powstania Ordo Medicus jest właśnie podawanie wszystkim zainteresowanym rzetelnych informacji, których nie znajdą w mediach głównego nurtu.