Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Z klasą o problemach Kościoła. Red. Lisicki i prof. Kwasniewski w krakowskim Klubie „Polonia Christiana”

Niezwykły dwugłos w sprawie wiary i kondycji współczesnego Kościoła wybrzmiał w Krakowie w czwartkowy wieczór 25 listopada. Dwóch znawców katolicyzmu – red. Paweł Lisicki i prof. Peter Kwasniewski – mierzyło się z pytaniem „Czy papież może zmienić naszą wiarę?”. Ich obecność w jednym miejscu i różnorodność spojrzenia na obecną sytuację pokazuje, jak mocno głębia poznania historii i tradycji Kościoła może inspirować do poważnej refleksji teologicznej i filozoficznej. Wartość takich rozważań po stokroć przebija wszelkie synodalne pogadanki przy kawie.

Spotkanie w ramach Klubu „Polonia Christiana” zorganizowało Stowarzyszenie „Polonia Christiana” we współpracy z wydawnictwem Key4 oraz ze Stowarzyszeniem Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi. Patronat medialny nad wydarzeniem sprawował szereg cenionych wśród katolików redakcji: „Do Rzeczy”, „Christianitas”, „Polonia Christiana”, PCh24.pl oraz Fronda.pl. Całość spotkania w formule transmisji na żywo pokazał kanał PCh24TV.

Prowadzący spotkanie red. Łukasz Karpiel jako pierwszego ugościł red. Pawła Lisickiego. Prelegent już na wstępie zmierzył się z postawionym w tytule spotkania pytaniem. „Rzecz z katolickiego punktu widzenia wydaje się być całkowicie nieprawdopodobna. Co więcej, w sensie historycznym jeszcze kilkadziesiąt lat temu osobie uważającej się za katolika takie pytanie nie przyszłoby do głowy. Papież i wiara – jak można je przeciwstawiać sobie?” – pytał retorycznie red. Paweł Lisicki. I rzeczywiście, w pytaniu, z którego uczyniono hasło przewodnie czwartkowego spotkania w ramach Klubu „Polonia Christiana” ukryta była subtelna prowokacja. Dzięki niej udało się stworzyć klimat skłaniający do refleksji nie tylko nad zakresem władzy papieża, ale też i nad kondycją doktrynalno-teologiczną Kościoła w czasach współczesnych, ze szczególnym uwzględnieniem okresu po Vaticanum II.

Pytając „czy papież może zmienić naszą wiarę?”, stawiamy przed odbiorcą jednocześnie problem odniesienia się do tego, co papież Franciszek oficjalnie stanowi oraz do formy, w jakiej te treści przekazuje. Wśród konserwatystów i tradycjonalistów mówienie o kontrowersyjności formy licznych wypowiedzi papieża, czy też doboru gości zapraszanych na prywatne audiencje do Watykanu jest już truizmem. Jak pisze Krystian Kratiuk (Dokąd prowadzi ta droga?, Polonia Christiana nr 83), trudno nie zauważyć, że pośród członków Kościoła (zarówno świeckich, jak i duchownych) działa głośna, opiniotwórcza i dobrze zorganizowana grupa, która od lat pragnie namówić biskupów, ba, nawet samego papieża, do zerwania z tym, co w Kościele święte, dobre, piękne i prawdziwe. Wiemy już o tym, że wpływy tego lewicowego środowiska sięgają watykańskich instytucji, czego dobitnym (ale nie jedynym) przykładem był w październiku 2016 r. kadrowy wstrząs i głęboka reorganizacja Papieskiej Akademii Życia. Watykaniści wielokrotnie opisywali też udział członków owej grupy w zebraniach synodalnych, czy też pracach nad papieskimi adhortacjami. Czy zatem wydarzenia roku 2021, takie jak wydanie motu proprio Traditionis custodes oraz otwarcie Synodu o synodalności z akcentami skierowanymi w stronę tzw. mniejszości to próba zaspokojenia aspiracji skrajnie modernistycznych lobbystów? I czy ta próba nie zachęci ich do dalszych posunięć?

I tu wracamy do wykładu pierwszego z zaproszonych gości – redaktora Pawła Lisickiego. Zwrócił on uwagę na obecność w Kościele dyskursu związanego z zakresem władzy i nieomylności papieża. Wszak teologowie już od końcówki średniowiecza toczyli o to spory. Prelegent przytoczył w tym kontekście także dekret Soboru Watykańskiego I mówiący o warunkowej nieomylności papieża. To tworzyło naturalne przekonanie o związku pomiędzy osobą papieża i tronu piotrowego z wiarą katolicką. Problem pojawił się w XX wieku, a konkretnie w momentach, gdy papieże zaczęli szeroko angażować się w zadania niezwiązane dotąd z papiestwem. „W oczywisty sposób to narastające napięcie staje się jasne w trakcie obecnego pontyfikatu papieża Franciszka, gdzie bardzo dużo jego wypowiedzi, zachowań, gestów i znaków sprawia wrażenie, że trudno dopatrzyć się w nim następcy świętego Piotra. Można raczej popaść we wrażenie, że ma się do czynienia z kimś tak bardzo zaangażowanym w życie światowe – jak np. w walkę o ocalenie gatunków zwierzęcych, walkę o świeże powietrze albo o humanitarny kapitalizm bądź nowy humanizm – że niezwykle trudno dopatrzyć się tego, w jaki sposób zaangażowania te wynikają z urzędu papieskiego” – mówił red. Lisicki. Problem pogłębia się, jeśli dostrzeżemy, że wiele z tych wypowiedzi jest niezgodnych z zasadami wiary. Jako przykład redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy” podał tutaj kilka publicznych opinii Franciszka o potrzebie uznawania przez instytucje państwowe cywilnych związków osób tej samej płci. Stwierdzenie to doskonale pasuje do politycznych liderów centrolewicy, ale pozostaje w jaskrawej sprzeczności z dotychczasowym nauczaniem Kościoła, w tym chociażby z wytycznymi Kongregacji Nauki Wiary – zauważył prelegent.

Dalsze refleksje o współczesnym obliczu Kościoła wraz z odniesieniami historycznymi, o jakie pokusił się Paweł Lisicki, były na tyle interesujące, iż liczna publiczność zgromadzona w czwartkowy wieczór na sali konferencyjnej oraz śledzący transmisję na żywo w mediach społecznościowych nie przejęli się specjalnie pewnym opóźnieniem, z jakim dotarła na spotkanie ekipa Wydawnictwa Key4 i sam prof. dr Peter Kwasniewski. Ten jednakże od pierwszych słów swojego referatu postawił na bogaty językowo opis klasyki i piękna tradycyjnego katolicyzmu w zestawieniu z merytoryczną i konsekwentną krytyką błędów modernizmu.

„W tej liturgii (Novus Ordo – przyp. red.) znacznie ograniczono wzmianki i gesty czci wobec Trójcy Przenajświętszej, Wcielenia, Matki Bożej oraz świętych, których święta bardzo ograniczono. Usunięto również wiele treści dotyczących ołtarza, ofiary i przebłagania za grzechy na rzecz stołu posiłku i wspólnoty” – tymi słowami prof. Kwasniewski określił posoborowe zmiany eucharystyczne. Wyprowadził z tego wniosek, iż trudno na podstawie tak zdeformowanej Mszy o równie godne przygotowanie wiernych do przyjęcia Komunii Świętej, co jest z kolei możliwe i realne w odniesieniu do Mszy Wszechczasów.

Rozważania Kwasniewskiego nie pozostały jednak w teoretycznej próżni. Okres masowej paniki wywołanej groźbą zakażenia koronawirusem odsłonił niemalże na całym świecie swoistą dychotomię pomiędzy postawą modernistyczną i tradycjonalistyczną w Kościele i tym samym ukazał trwałe źródła wiary na oceanie laicyzacji. Jak zauważył prelegent, w tym trudnym czasie to właśnie tradycjonalistyczni kapłani wykazali się męstwem i determinacją w dążeniu do odprawiania Mszy Świętej. Odprawiali ją nawet po kryjomu, gdy zachodziła taka potrzeba. Z kolei wierni przywiązani do Tradycji wykazali się karnością uczestnictwa w Eucharystii, podczas gdy świat Novus Ordo zasadniczo „zapadł w sen zimowy”. Można zadać pytania: dlaczego to właśnie tradycjonaliści byli gotowi brać udział we Mszy i w obliczu zakazu przyjmowania Komunii Świętej do ust byli gotowi nie przyjmować Ciała Chrystusa przez szczególny wzgląd na to, co właściwe i stosowne? Dlaczego w sytuacji oświadczenia przez licznych biskupów zwolnienia wiernych z uczestnictwa w niedzielnej Mszy świeccy przywiązani do Tradycji nadal próbowali dotrzeć na Mszę, pokonując niejednokrotnie duże utrudnienia? I wreszcie dlaczego po powrocie do obowiązku uczestnictwa w Eucharystii liczba wiernych w kościołach, w których odprawia się Mszę posoborową nie wróciła do poprzedniego poziomu, podczas gdy w kaplicach tradycjonalistów dostawia się krzesła dla nowo przybyłych dominicantes?

Choć Peter Kwasniewski sufluje wiele sugestii i własnych opinii, pozostawia jednak przestrzeń dla osobistego poszukania odpowiedzi na te bolesne problemy współczesnego Kościoła. Problemy, które równocześnie zasiewają jednak pewną wątpliwość, czy stanowcze „nie” udzielone jako odpowiedź na pytanie o możliwość przemiany wiary lub przynajmniej religijności szerokich mas świeckich wychowanych w epoce modernizmu jest odpowiedzią do końca właściwą.

 

Tom

Kategorie
Aktualności

Publiczny pokaz filmu „Lawendowa mafia” we Wrocławiu

Klub „Polonia Christiana” zaprasza na bezpłatny pokaz filmowy we Wrocławiu. Już niebawem będziemy dla Państwa emitować film dokumentalny „Lawendowa mafia”, który zdążył już zdobyć uznanie licznego grona odbiorców. Wśród ekspertów występujących w filmie znaleźli się ks. prof. Dariusz Oko oraz ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Film miał swoją głośną premierę kinową w Krakowie, w Kinie Kijów, dysponującym jedną z największych sal kinowych w Polsce. Widzowie obecni na premierowym pokazie kinowym „Lawendowej mafii” w Krakowie – a było ich ponad 600 – w ciągu krótkiego czasu dostali kompendium wiedzy o tym, jak podstępny wróg przybrał się w duchowne szaty i zainicjował proces gnilny organizmu wspólnoty katolickiej. Więcej o krakowskiej premierze filmu „Lawendowa mafia” można przeczytać tutaj.

Wszystkich naszych Przyjaciół, Korespondentów i Czytelników z Dolnego Śląska zapraszamy do przybycia na pokaz specjalny film organizowany we Wrocławiu. Gościem specjalnym naszego wrocławskiego spotkania będzie red. Łukasz Karpiel z portalu PCh24.pl. Wstęp na wydarzenie jest bezpłatny i nieobwarowany wejściówkami.

Klub „Polonia Christiana” we Wrocławiu pokaże film we wtorek 30 listopada 2021 r. w sali kinowej budynku NOT (Wrocławskiej Rady Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych), przy ul. Piłsudskiego 74. Początek pokazu zaplanowano na godz. 19:00.

Serdecznie zapraszamy!

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Łukasz Karpiel: Patchworkowy świat

Tata Jacek po kłótni z mamą Anną wraca do domu. Żona Barbara wita go w złym humorze, gdyż pokłóciła się z mężem Jarosławem, kiedy go poprosiła, aby odwiózł jej syna oraz swoje dwie córki. Ten dzień w rodzinie Nowakowskich-Kowalskich-Andrzejewskich-Śledziowskich nie należał do udanych. Wszyscy jednak liczyli na zbliżający się wyjazd do Zakopanego. Czy jednak, jak podejrzewał mąż Artur, cała rodzina nie wróci spod Tatr „wzbogacona” o nową żonę? W ten sposób można streścić fabułę odcinka niejednego serialu-tasiemca. Takie „życiowe” produkcje odnajdujemy również w programie publicznego nadawcy. Nie ma to jak misja promowania postaw „prorodzinnych”…

 

Patchwork to metoda szycia polegająca na łączeniu małych kawałków materiału w większą całość układającą się w nowy wzór. Tworzące patchwork fragmenty mogą się znacznie różnić pod względem koloru i faktury. Kawałki materiału pochodzą zwykle z różnego źródła – są fragmentami innych całości.

Na podobnych zasadach skonstruowana jest tak zwana rodzina patchworkowa. W psychologii tego typu rodziny określa się mianem rodzin zrekonstruowanych, czyli takich, w których co najmniej jedno dziecko nie jest dzieckiem wychowującej go pary. Rodziny takie powstają w wyniku rozpadu wcześniejszych struktur, który następuje na skutek śmierci jednego z rodziców albo ich rozwodu czy rozstania. Trzeba dodać, że z każdym rokiem rośnie liczba rodzin patchworkowych powstałych z drugiego z wymienionych powodów.

I choć nawet wśród liberalnie nastawionych psychologów nie brak takich, którzy ostrzegają przed licznymi niebezpieczeństwami, na jakie narażone są osoby wchodzące w tego typu układy, w popkulturze obserwujemy tendencję do coraz śmielszego promowania patchworkowego rozwiązania kwestii rodzinnej. Ileż to salw śmiechu (odtwarzanego z tak zwanej puszki) wywołały wszelkiego rodzaju qui pro quo stające się faktem na skutek poddania rodziny procesowi rekonstrukcji. Jak jest wesoło, kiedy z twarzy serialowych dzieci nie schodzi uśmiech spowodowany zmultiplikowaną liczbą prezentów otrzymywanych od niezliczonych babć, dziadków, wujków, cioć i wszelkiej maści „przyjaciół”. A że takim malcom w przyszłości może być trudno uwierzyć, iż możliwe jest małżeństwo aż po grobową deskę, czy nawet długoletnia przyjaźń, o to już twórcy sitcomów nie dbają.

Dla odmiany w „poważnych” serialach odnajdziemy oczywiście cienie patchworkowych układów, lecz z kolei ilość ukazanych tam zrekonstruowanych rodzin sprawia, że wciągnięty w fabułę widz nabiera podejrzenia, iż ma do czynienia z sytuacją całkiem normalną, ba, nawet na swój sposób pociągającą.

Współczesny atak na rodzinę odbywa się na wielu płaszczyznach. Jego efektem są rozliczne sytuacje kryzysowe. Jednak czy lekarstwem na nie mają okazać się patchworkowe układanki promowane w mediach? Oczywiście, że nie. Dalsze ocieplanie wizerunku połączone z ukazywaniem ich jako sposobu nowoczesnego organizowania życia „rodzinnego” może tylko pogorszyć status quo. A stąd tylko krok do katastrofy.

Łukasz Karpiel

 

Artykuł został opublikowany w 72. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

 

Przeczytaj także: Jan Bereza: Polska jest nasza