Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Jerzy Wolak: Kościół, rabacja i zombie

Oburzamy się na Ukraińców za Wołyń, na Niemców za Auschwitz, na Rosjan za Katyń. I słusznie – bo zbrodnia to rzecz oburzająca. W swym oburzeniu jednak patrzymy na nich nieco z góry, tłumacząc zbrodnicze inklinacje czy to niedostateczną łacińskością ich cywilizacji, czy skazą na religii, bo przecież my Polacy i katolicy (rzymscy) do podobnych ekscesów niejako organicznie nie jesteśmy zdolni. Czyżby?

Z tym się nijak zgodzić nie można. Po prostu myśmy wszystko zapomnieli (i nie lubimy, gdy nam ktoś przypomina), a tu jak raz niechlubny jubileusz – nawet dosyć okrągły: stusiedemdziesięciopięcioletni – galicyjskiej rabacji, w której czysty etnicznie Polak po rzymskokatolicku wychowany podniósł Kainową rękę na takiego samego Polaka, by we krwi jego ubabrać się po łokcie.

W roku 1846 większość etnicznie polskiej ludności zachodniej Galicji, podburzona przez zagranicznych urzędników, z nieokiełznaną wściekłością rzuciła się na mniejszość (etnicznie nie mniej polską), od której różnił ją światopogląd, szerokość horyzontów i świadomość narodowa – z zamiarem jej całkowitego unicestwienia. W ruch poszły kosy, siekiery, kłonice. Spojeni gorzałką przez etnicznie niepolskich karczmarzy (z których notabene nie zginął w rozruchach ani jeden) „ludowi trybuni” dopuścili się niewyobrażalnego bestialstwa.

Mego dziadka piłą rżnęli…

Mego ojca gdzieś zadźgali,

(…) kijakami, motykami

krwawiącego przez lód gnali

Wspomnienie tych scen powinno niepokoić – właśnie tu i teraz. Albowiem sytuacje ówczesna i obecna tchną wymowną analogią. Oto dziś istotna część polskojęzycznego ludu – która od polskości odżegnuje się, jak tylko może, chłonąc z lubością retorykę zagranicznych władz i ośrodków formowania opinii publicznej; którą mierzi rodzima tradycja, a zachwyca „europejczykowska” nowoczesność – już zaciska pięści w niepohamowanej wrogości. Zgrzyt ich zębów niesie się po mediach, internet kipi nienawiścią. Przede wszystkim do Kościoła katolickiego – gdyż siły ciemności doskonale wiedzą, jak najskuteczniej podciąć fundament wszelkiego ładu.

Podczas rabacji część księży ocalała, bo ktoś przecież musiał odprawić Mszę, na której oprawcy chcieli się pokazać w zrabowanych kontuszach. Dziś też ocalałaby garstka, ale tylko do chwili, w której opadną figowe liski. Reszta ma zawisnąć na dzwonnicach – tak piszą na internetowych forach sukcesorzy Jakuba Szeli.

W powietrzu czuć zapach krwi. Pod czaszkami wirują obrazy rozmaitych „nocy oczyszczenia” niestrudzenie suflowanych z Hollywoodu…

Tylko czekać, aż ziszczą się zalewające nasze ekrany filmy o zombie (bo filmy ukazujące ciemne proroctwa ziszczają się z zadziwiającą dokładnością). Tyko czekać, aż horda żywych trupów (bo kto pozwoli diabłu sterować swoją duszą, ten w istocie jest trupem, choć oddycha) zerwie się i ruszy w szalonym pędzie przegryzać gardła „polokom”, „katolom”, „płaskoziemcom”…

 

Jerzy Wolak

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Janusz Komenda: Prześladowania już trwają

W krakowskim sklepie IKEA pracowałem ponad trzy lata. Spotkałem tam wielu życzliwych i wartościowych ludzi; z niektórymi z nich wciąż utrzymuję kontakt. Wyrzucono mnie z pracy za przytoczenie cytatu z Pisma Świętego i sprzeciw wobec grzechu wołającego o pomstę do Nieba. Więcej, potraktowano mnie jak trędowatego, który może zarazić innych. Jeżeli to nie jest prześladowanie, to co nim jest?

Pracodawca doceniał moją pracę: systematycznie otrzymywałem podwyżki; nie brakowało również pochwał od zadowolonych klientów. I nagle z dnia na dzień stałem się persona non grata – człowiekiem wzgardzonym, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa (Iz 53, 3), wrzodem, który należy natychmiast wyciąć. Dlaczego?

17 maja 2019 roku kierowniczka krakowskiego sklepu ogłosiła, że obchodzimy międzynarodowy dzień przeciw homofobii, transfobii i bifobii. Nie chcąc brać udziału w takim „święcie”, wziąłem urlop na żądanie. Następnego dnia na internetowej stronie przeznaczonej dla pracowników natknąłem się na artykuł zatytułowany Włączanie LGBT+ jest naszym obowiązkiem. Już sam tytuł wzbudził moje oburzenie. Jak to obowiązkiem? Podjąłem pracę w sklepie sprzedającym meble, a nie narzucającym naganne moralnie ideologie.

Przeczytawszy artykuł, postanowiłem wyrazić swoją opinię. Napisałem: Akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia. Pismo Święte mówi: „Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich” (Łk 17, 1–2). A także: „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich” (Kpł 20, 13).

Jeszcze tego samego dnia zostałem wezwany na rozmowę, podczas której próbowano nakłonić mnie do zmiany treści wpisu lub jego usunięcia. Odpowiedziałem, że jest to cytat z Pisma Świętego i jako katolik nie mogę wyprzeć się tych słów i ich usunąć. Wtedy usłyszałem, że w takim razie zostaną wobec mnie wyciągnięte konsekwencje, a wpis zostanie skasowany. Okazało się jednak, że pod moim komentarzem wywiązała się dość ożywiona dyskusja. Później dowiedziałem się, że pracowników, którzy polubili moją opinię, wzywano na rozmowy wyjaśniające i musieli się tłumaczyć ze swego zachowania.

Po kilku dniach poinformowano mnie, że firma podjęła decyzję o rozwiązaniu ze mną umowy o pracę. Jako uzasadnienie podano: naruszenie zasad współżycia społecznego, kodeksu pracy, regulaminu pracy, kodeksu postępowania Grupy IKEA – i w związku z tym utratę zaufania do mnie. A wszystko to przez dwa cytaty z Pisma Świętego. Dla IKEA nie miało większego znaczenia, że byłem dobrym pracownikiem (takie słowa o sobie usłyszałem od kadry kierowniczej IKEA podczas trwającego do dziś procesu sądowego). Dobra opinia wśród przełożonych i kolegów, kilkuletnie inwestowanie w moje szkolenie, a także pochwały od klientów okazały się niewiele warte w zderzeniu z „wartościami IKEA”. Wystarczyły dwa cytaty z Biblii, aby się okazało, że firma straciła do mnie zaufanie i podjęła decyzję o moim błyskawicznym zwolnieniu.

Co więcej, z dnia na dzień stałem się elementem niepożądanym – do tego stopnia, że przez cały trzymiesięczny okres wypowiedzenia (w pełni płatny) zabroniono mi pojawiania się w pracy. Jakby się bali, że kogoś „zainfekuję” moim chrześcijańskim światopoglądem.

Natychmiast skontaktowałem się z Instytutem Ordo Iuris i po rozmowie z jego prawnikami podjąłem decyzję o skierowaniu sprawy do sądu. Ordo Iuris reprezentuje mnie przed sądem pro bono.

Janusz Komenda

Artykuł „Prześladowania już trwają” został opublikowany w 82. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

Kategorie
Aktualności

Polonia Christiana nr 82: Kiedy przyjdą podpalić dom

Mało zdarzyło się takich klęsk na przestrzeni dziejów, o które by nie obwiniano chrześcijan. Oskarżano ich o ateizm (bo nie czcili pogańskich bożków) i o kanibalizm (bo rzekomo jedli ludzkie ciało). Już w II wieku po narodzeniu Chrystusa Tertulian żalił się: Jeśli Tybr zaleje miasto, jeśli Nil nie wyleje na pola, jeśli niebo nie daje deszczu, jeśli ziemia się trzęsie, jeśli głód, jeśli zaraza – zaraz słychać okrzyki „Chrześcijanie dla lwów!”

Dziś oskarżają katolików o rasizm, kolonializm i społeczną niesprawiedliwość. Ale jeszcze mocniej piętnują ich za przywiązanie do dwupłciowego małżeństwa i rodziny, za niezgodę na dzieciobójstwo i eksterminację starców.

A jutro? Czy nie usłyszymy, że naszą winą jest nadmiar w powietrzu dwutlenku węgla? I jakaś wysoka komisja orzeknie, że mamy przestać oddychać… – pisze redaktor naczelny magazynu „Polonia Christiana” we wprowadzeniu do tematu głównego najnowszego numeru pisma, którym jest ostrzeżenie przed narastającą wrogością świata wobec Boga, Krzyża, Ewangelii i Kościoła.

Nasi publicyści ukazują tę wizję nader plastycznie, jak Krystian Kratiuk w niepokojącym wyobrażeniu skutków niewinnej na pozór zabawy w apostazję i niezrozumienia problemu przez duchowieństwo. Ważne pasterskie pouczenie kieruje w tej sprawie do wiernych katolików biskup Athanasius Schneider, a Janusz Komenda i Marcin Więckowski dają osobiste świadectwa: doświadczenia prześladowań i obrony atakowanych świątyń.

Ponadto w numerze – jak zwykle – wiele nieszablonowych treści.

Oto Jakub Wozinski analizuje Nowy Polski Ład – nie taki znów nowy i niespecjalnie polski. Tomasz Cukiernik ujawnia przyczyny inflacji. Urszula Kowalska odkrywa mechanizmy manipulacji, jakim zostajemy na masową skalę poddawani przez orędowników tak zwanej pandemii. A Kinga Wenklar bierze pod lupę sztukę czytania w Polsce – bo dziwimy się, że naród głupieje, a przyczyna tego jest prosta…

Ponadto Jan Bereza dowodzi, że na Ukrainę jako strategicznego sojusznika raczej nie możemy liczyć; Jan Gać pokazuje na konkretnym przykładzie, kogo w istocie atakuje amerykański „antyrasizm”; a Jakub Majewski przywołuje piękne czasy, kiedy ofertę programową Hollywood układali katolicy (nie do wiary, a jednak).

To tylko garść przykładów – cały numer wypełnia katolicko-konserwatywna polityka najwyższej próby.

Zapraszamy do lektury!

SPIS TREŚCI NUMERU

 

EDYTORIAL

            2          Jerzy Wolak Kościół, rabacja i zombie

 

POLSKA

            3          Jakub Majewski Polska za pół wieku

            6          Jakub Wozinski Ład importowany

            10        Marcin Więckowski, Sprawiedliwość po latach

   

ŚWIAT

            14        Jan Bereza Ukraina : Polska – w tym cały ambaras…

            18        Carlos Andrés Gómez Rodas Terror i kłamstwo

 

KOŚCIÓŁ

            20        o. Jan Strumiłowski OCist Dlaczego?

 

WYCHOWANIE

            24        Andrzej Pilipiuk Pasje, które formują na życie

            27        Kinga Wenklar Mróz ścina Sienkiewicza

 

GOSPODARKA

            30        Tomasz Cukiernik Skąd ta inflacja?

            32        Paweł Kot Woda, diamenty i Karol Marks

 

CYWILIZACJA

            34        Grzegorz Kucharczyk Cywilizacja Eucharystii

            36        Urszula Kowalska Pandemia manipulacji

            42        Mariola Szymkiewicz Narcyz w tafli ekranu

            44        Mateusz Ochman Raport o stanie wwwiary

 

FELIETONY

            9          x. Roman Kneblewsk Baśń o poselskich dietach

            19        Łukasz Karpiel Oni temu winni, oni temu winni…

            23        Piotr Doerre T-shirt, którego nie przywdzieję

            41        Bogusław Bajor Nie rzucać pereł…

            76        Valdis Grinsteins Śmierć romantyzmu

            84        Krystian Kratiuk Spiżowy interrex

 

TEMAT NUMERU: KIEDY PRZYJDĄ PODPALIĆ DOM

            45        Jerzy Wolak Kiedy przyjdą podpalić dom…

            46        Krystian Kratiuk Ksiądz, czarownice i stara szafa

            49        Prześladowania tylko nas wzmocnią Rozmowa z ks. biskupem Athanasiusem Schneiderem

            51        Bogdan Dobosz Francuscy katolicy pod pręgierzem

            53        Marcin Więckowski Po czyjej stronie stanął Kościół?

            56        Obawiam się, że dojdzie do aktów przemocy… Rozmowa z Arkadiuszem Stelmachem

            59        Łukasz Karpiel Nowa historia z kosą w tle

            61        Janusz Komenda Prześladowania już trwają

 

ORDO IURIS

            62        Jerzy Kwaśniewski Nadchodzi epoka nowych męczenników?

 

NASZE DZIEDZICTWO

            64        Andrzej Solak Na okopach chrześcijańskiego świata

            68        Jacek Kowalski Grzech i świętość Kwiatu Lilii, czyli Joanna Francuska

 

KU BOGU W WIEKU NIEWIARY

            72        Grzegorz Górny W poszukiwaniu dobrego życia

 

CREDO

            74        o. Jan Strumiłowski OCist Wieczerza czy Ofiara?

 

PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO

            77        Jan Gać Życie dla Indian

            81        Tomasz A. Żak Norwid i… po Norwidzie

            85        Leonard Przybysz Piękno oczywiste, ewidentna szpetota

            86        Sławomir Piekarski Kościół jak rój pszczeli

            88        Jerzy Wolak Stąd nasz ród

            90        Jakub Majewski Gdy Kościół rządził w Hollywood

 

DOBRE CZYTANIE

            92        Piotr Podlecki Krasa Kresów

            93        Jerzy Wolak In wino sanitas

 

WOKÓŁ KUCHNI

            94        Dorota Matacz-Bajor W poszukiwaniu utraconego smaku

 

KRZYŻOWIEC XX WIEKU

               96          Plinio Corrêa de Oliveira Pożyteczność publicznej nagrody i kary

Kategorie
Nasze akcje

Atak na katedrę w Łodzi. Obrona Kościoła apeluje: zero tolerancji!

Popis pogardy i brzydoty, a przede wszystkim – akt profanacji. Do zniszczenia doszło w Łodzi, na budynku archikatedry. Pod osłoną nocy, nieznany sprawca pomazał sprayem zabytkowe drzwi świątyni. W związku z tym, serwis Obrona Kościoła wystąpił do Prokuratora Generalnego, Prezydent Łodzi oraz łódzkiego wojewody z petycją o ściganie i ukaranie profanatorów. Apelujemy o dołączenie do tej akcji poprzez podpisanie i wysłanie wspomnianej petycji.

Czy to przypadek, że kilka dni przed profanacją na placu pod archikatedrą odbył się wiec skrajnej lewicy, na którym wykrzykiwano, że Kościół katolicki na terenie Polski jest odpowiedzialny za spór kanadyjskich Indian z tamtejszym rządem? Zapewne nie. Mało tego, ten akt antychrześcijańskiego wandalizmu wpisuje się w całą serię aktów, które od wiosny tego roku zaobserwować można na polskich ulicach, w tym szczególnie wokół kościołów. Warto wspomnieć choćby o incydencie z kwietnia 2021 r., kiedy to młoda kobieta chwaliła się na Instagramie… skakaniem po grobach poległych żołnierzy, czy też o serii brutalnych zniszczeń z użyciem satanistycznych znaków dokonanych na kapliczkach, cmentarzach i drzwiach kościołów w lutym i marcu tego roku.

Sprawa łódzka to kolejny akt antychrześcijańskiej furii. Namazany na drzwiach napis jest nieczytelny, trudno więc stwierdzić, czy jego wykonawca chciał przekazać jakieś treści czy tylko dać upust swojej agresji wobec Kościoła. W sprawie aktu wandalizmu głos zabrał rzecznik Archidiecezji Łódzkiej ks. Paweł Kłysa: – W oczywisty sposób wiąże się on jednak z protestem, który miał miejsce przed katedrą w niedzielę. Na granitowych płytach przed kościołem pozostały po nim odbite w czerwonej farbie olejnej dłonie. Ich usunięcie również nie będzie łatwe – powiedział.

Dlatego też nowo powstający serwis Obrona Kościoła, który zajmować się będzie monitorowaniem i informowaniem o atakach na chrześcijan, a także interwencjami prawnymi w tym zakresie, wystąpił z publiczną petycją „Zero tolerancji dla profanacji!”. Na stronie obronakosciola.pl/atak-na-katedre-w-lodzi można podpisać i wysłać petycję, w której domagamy się „jak najszybszego schwytania profanatora oraz surowego i przykładnego ukarania go, aby odstraszyć kolejnych potencjalnych dewastatorów”. Każda podpisana petycja wysyłana jest na adresy emailowe wojewody łódzkiego Tomasza Bocheńskiego, prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej oraz Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro.

To niezwykle ważne, aby każdy z nas sprzeciwił się profanowaniu naszych świątyń. Jeśli w naszych reakcjach będziemy uśpieni, profanatorzy poczują się silni i bezkarni. Tylko ściganie i surowe karanie może wskazać wandalom perspektywę rozliczenia ich haniebnych czynów. I tylko zmasowana, stanowcza presja społeczna może dać do zrozumienia politykom i urzędnikom, że tego od nich oczekujemy.

 

Źródło: Obrona Kościoła

Kategorie
Aktualności

Powstaje serwis Obrona Kościoła. Każdy może wesprzeć

Ataki na kościoły, księży i świeckich katolików z ostatnich tygodni szokują brutalnością. Lewicowe media, antyklerykałowie w mediach społecznościowych, lewaccy posłowie – ich działania nieustannie nakręcają spiralę nienawiści wobec Kościoła. Dlatego potrzebą chwili staje się zbudowanie niezależnego portalu, monitorującego kolejne akty agresji i śledzącego działania organów ścigania. Dzięki stronie wesprzyj.obronakosciola.pl, mogą Państwo włączyć się w tę misję już teraz.

Agresja proaborcyjnego lobby wybuchła publicznie w październiku i listopadzie 2020 roku. Zwolennicy zabijania dzieci wezwali ludzi do wyjścia na ulice. Choć nie pociągnęli za sobą milionowych tłumów, ich manifestacje z wielkim zaangażowaniem wypromowały media głównego nurtu.

W zeszłym roku pokazaliśmy, jak skutecznie bronić naszych praw

Ta ujawniona wówczas agresja szybko obróciła się w falę prześladowań wobec katolików i katolickich świątyń. Działacze naszego Stowarzyszenia osobiście zaangażowali się w tworzący się oddolnie społeczny ruch obrony świątyń. Mało tego, Stowarzyszenie „Polonia Christiana” wydało oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Tego samego dnia podjęto pilne działania w przestrzeni internetowej.

Na tymczasowej stronie, która powstała w ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin, zamieściliśmy szereg istotnych informacji. Były to m.in. praktyczne informacje co do skutecznych sposobów organizowania się w grupy broniące kościołów, porady prawne oraz wiadomości na temat kolejnych wystąpień, zniszczeń i profanacji kościołów. Zaproponowaliśmy również jasną i zdecydowaną identyfikację wizualną jako odpowiedź na grafiki z piorunami, które stały się głównym wizerunkowym narzędziem propagandy lobby proaborcyjnego.

Nowa fala agresji uderza w naszą cywilizację

Nowy rok przyniósł, niestety, kolejną falę agresji skierowanej wobec budynków sakralnych, a także wobec osób duchownych, broniących kościołów. Poziom agresji i brutalność sprawców może zdumiewać i szokować, szczególnie, jeśli spojrzy się na nie w szerszym kontekście. Nawet bowiem w latach rządów postkomunistycznej lewicy profanacje świątyń w ojczyźnie św. Jana Pawła II i św. Faustyny Kowalskiej stanowiły niechlubne wyjątki, przytaczane szeroko w mediach i napiętnowane latami.

To wszystko uległo zmianie. Profanacje podczas Mszy Świętej oraz fizyczny atak na kapłana w krakowskiej Bazylice Mariackiej to wstrząsający przykład narastającej psychozy i furii wobec Kościoła oraz katolików. Niemal w tym samym czasie w Rzeszowie włamano się do kościoła, gdzie dokonano licznych profanacji i pobito tamtejszego proboszcza. Przykładów podobnych sytuacji z ostatnich tygodni jest dużo więcej.

Czy słyszymy o nich w ogólnopolskich mediach? Czy opinia publiczna otrzymuje informacje o złapaniu i ukaraniu sprawców? To wszystko ginie w medialnym szumie bądź w ogóle nie trafia do gazet, telewizji i portali internetowych.

Monitoring, informacje, interwencje – budujemy portal Obrona Kościoła

Chcemy to zmienić i wiemy, jak w szybkim tempie tego dokonać. Dlatego też Stowarzyszenie „Polonia Christiana” oraz Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi zachęcają do udziału w zbiórce środków finansowych, dzięki którym powstanie centrum monitorowania i reagowania w sprawach agresji wobec Kościoła i katolików.

Prosimy o wejście na stronę wesprzyj.obronakosciola.pl i przekazanie datku w dowolnej kwocie na pilne uruchomienie serwisu.

Nasz cel to zebranie 50 tys. zł. Kwota ta pozwoli na pokrycie podstawowych kosztów i rozpoczęcie działalności portalu ObronaKosciola.pl. Zbiórkę funduszy chcemy zakończyć najdalej 12 kwietnia 2021 r.

Bardzo prosimy o zaangażowanie w tę niezwykle ważną inicjatywę – wedle Państwa uznania i możliwości finansowych. To właśnie portal Obrona Kościoła, poprzez działalność reporterską, śledczą i informacyjną, skupi się w pełni na przeciwdziałaniu antychrześcijańskiej rewolucji, która wypowiedziała wojnę Kościołowi i polskim patriotom.

W tej działalności – podobnie jak przy innych dotychczasowych projektach – chcemy postawić na pełną niezależność od jakichkolwiek wpływów ze strony partii politycznych, administracji rządowej, czy też wielkich koncernów. Wydawcą portalu będzie Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, które działając w prosty i przejrzysty sposób, utrzymuje się wyłącznie z dobrowolnych datków polskich katolików i patriotów.

Kategorie
Nasze akcje

Na kłamstwa i chrystianofobię lewicy nasza reakcja musi być stanowcza

Zmasowane ataki lewicy na naszą wiarę, tradycję i prawdę historyczną przybrały w ostatnich latach niewyobrażalny wymiar. Nie możemy być obojętni wobec kolejnego przejawu chrystianofobii – haniebnych słów posłanki Lewicy Małgorzaty Prokop – Paczkowskiej napisanych po mordze dokonanym na blisko tysiącu chrześcijan w Etiopii. Włączajmy się więc w inicjatywę Stowarzyszenia „Polonia Christiana” pod hasłem „Dość skrajnej chrystianofobii” i podpisujmy petycję w tej sprawie. Do pierwszych dni marca swój podpis pod petycją złożyło już blisko 6 tys. osób.

Kłamstwem i agresją

W agresywnej propagandzie lewaków kłamstwa stają się narzędziem codziennego użytku w myśl powiedzenia, że „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Wola najpierw alienacji a potem całkowitego zniszczenia Kościoła Katolickiego stała się dzisiaj jednym z priorytetów sił lewicy. Te ostatnie mogą liczyć na wsparcie ideowych pobratymców z całego świata.

Konsolidacja środowisk wrogich Kościołowi dokonuje się wokół haseł nieakceptowalnych dla osób wiernych Prawdzie oraz miłości bliźniego i Pana Boga. Walka z symbolami wiary w przestrzeni publicznej, z religią w szkołach i wartościami chrześcijańskim w życiu społecznym są w XXI wieku niestety codziennością na wszystkich kontynentach.

Dzisiaj wiele stacji radiowych, telewizyjnych i tytułów prasowych szeroko otwiera drzwi lewicowym ideologom i politykom, nie bacząc na absurdalność wygłaszanych przez nich teorii i komentarzy. Smutne jest, że kłamstwo coraz częściej staje się przepustką do mass mediów, zamiast zamykać do nich wstęp.

Zachowanie niegodne parlamentarzysty

Niedawno do grona takich osób jak Jan Hartman czy Marta Lempart dołączyła posłanka Lewicy Małgorzata Prokop – Paczkowska. To ona na wieść o wielkiej tragedii, w której niemal tysiąc chrześcijańskich Etiopczyków zostało zamordowanych po wyciągnięciu ich siłą z kościoła, dopuściła się komentarza niegodnego nie tylko posła na Sejm RP, ale zwykłego człowieka. Wszak zrozumienie ludzkiego bólu po utracie bliskiej osoby to podstawowy odruch, na jaki stać każdego człowieka.

Tragedię, jaka miała miejsce przed kościołem Matki Bożej z Syjonu w Aksum w regionie Tigraj w dalekiej Etiopii posłanka Lewicy skomentowała następującymi słowami: „A po co kościół katolicki się tam pakował? Dlaczego nie uszanował miejscowych wierzeń?”

Nie możemy godzić się na to, aby jakikolwiek parlamentarzysta Rzeczpospolitej dopuszczał się tak niegodnego zachowania i lekceważył zbrodnicze mordy, których ofiarami stali się niewinni ludzie tylko dlatego, że byli chrześcijanami należącymi do Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego.

Czas zatrzymać falę kłamstw i nienawiści – dość skrajnej chrystianofobii!

Zatracenie w walce z Kościołem prowadzi do eskalacji nienawiści, której owocami są ataki na wiernych, duchownych i kościoły także w Polsce. Dlatego musimy stanowczo reagować na każdy przejaw braku szacunku do wartości życia ludzkiego i nie możemy poddawać się tym, którzy są w stanie usprawiedliwiać każdą przemoc, gdy tylko ofiarami są chrześcijanie. Takie zobowiązanie jest szczególnie ważne na polskiej ziemi, która wiele razy cierpiała przez totalitarne ideologie – wrogie Bogu i człowiekowi.

W obronie cywilizacji chrześcijańskiej musimy dzisiaj stanąć w jednym szeregu, udowadniając wierność takim wartościom, jak prawda, dobro, szacunek dla drugiego człowieka i dla naszej wiary. Dlatego nie bądźmy obojętni i domagajmy się – w ramach naszej petycji, przez którą chcemy powiedzieć: dość chrystianofobii! – ukarania posłanki Lewicy Małgorzaty Prokop – Paczkowskiej przez Komisję Etyki Poselskiej. Żądajmy również, aby prokuratura sprawdziła, czy słowa te nie noszą znamion przestępstwa.

Podpisz petycję Stowarzyszenia „Polonia Christiana”

Nie możemy zgadzać się na tak haniebne traktowanie naszego Kościoła ani żadnego z naszych braci w wierze. Do wszystkich, którzy chcą postawić tamę narastającej chrystianofobii, apelujemy, aby włączyli się w inicjatywę Stowarzyszenia „Polonia Christiana” i podpisali petycję w tej sprawie.

 

W treści petycji wyrażamy swoje oczekiwania m.in. słowami:

Domagam się stanowczej reakcji i surowego ukarania pani poseł Małgorzaty Prokop-Paczkowskiej z Lewicy, która na wieść o strasznej tragedii, jaką było makabryczne morderstwo blisko tysiąca etiopskich chrześcijan, winą za tę zbrodnię obarczyła Kościół katolicki.

Takie zachowanie nie przystoi posłowi na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Przez wzgląd na krwawe karty historii naszej Ojczyzny, kiedy nasi rodacy ginęli ze względu na wyznawane wartości, w tym Świętą Wiarę Katolicką i Kościół, my Polacy – jako cały naród – jesteśmy na takie wydarzenia wyczuleni szczególnie mocno.

 

Chcemy, aby petycja skierowana do posłów na Sejm RP, w tym do Komisji Etyki Poselskiej, oraz do Ministra Sprawiedliwości była naszym wspólnym, kategorycznym sprzeciwem wobec zachowań prowadzących nie tylko do upadku kultury, ale także grożących wzbudzaniem agresji sterowanej przeciwko Kościołowi i cywilizacji chrześcijańskiej.

 

Pod tym linkiem można podpisać i wysłać pilną petycję ze strony doscchrystianofobii.pl.

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Grzegorz Kucharczyk: Trwoga, co odwodzi od Boga

Prymas Wyszyński mówił, że największymi wrogami Ojczyzny, Narodu i państwa są tchórze. Największymi sprzymierzeńcami władzy są milczący obywatele, którzy nie mają odwagi powiedzieć wprost: „Nie godzi się wam tego czynić!”. Ale tchórze są również śmiertelnym zagrożeniem dla Kościoła.

Czy kardynał Stefan Wyszyński pozamykałby kościoły?

Uwięziony przez komunistów Stefan kardynał Wyszyński zanotował w Zapiskach więziennych taką refleksję: Największym brakiem apostoła jest lęk. Bo on budzi nieufność do potęgi Mistrza, ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czyż jest jeszcze apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już Go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom. Każdy, kto milknie wobec nieprzyjaciół sprawy, rozzuchwala ich. Lęk apostoła jest pierwszym sprzymierzeńcem nieprzyjaciół sprawy. „Zmusić do milczenia przez lęk” – to pierwsze zadanie strategii bezbożniczej. (…) Milczenie tylko wtedy ma swoją apostolską wymowę, gdy nie odwracam oblicza swego od bijących. Tak czynił milczący Chrystus. Ale w tym znaku okazał swoje męstwo. Chrystus nie dał się sterroryzować ludziom. Gdy wyszedł na spotkanie hałastry, odważnie powiedział: „Jam jest”.

Te słowa Sługi Bożego, a zwłaszcza dramatyczne pytanie, czy apostoł-tchórz jest jeszcze apostołem, nasuwają się, gdy obserwujemy zachowanie biskupów w różnych częściach świata (Włochy, Meksyk). Na wieść o rozprzestrzenianiu się epidemii koronawirusa bez większego szemrania wykonali oni „zalecenia” władz świeckich i pozamykali kościoły, zakazując de facto wiernym dostępu do sakramentów na czele z Eucharystią – źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego (Lumen gentium, 11).

Posłuszeństwem wobec władz państwowych wykazali się również polscy biskupi. Najpierw usłyszeliśmy, że będzie więcej Mszy Świętych, potem przyszła dyspensa od uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii i akceptacja wyznaczonego przez państwo limitu pięćdziesięciu wiernych na Mszy Świętej, na koniec zaś zgoda na obniżenie dozwolonej liczby wiernych w kościele do pięciu.

Jak widać, przytoczone powyżej słowa Soboru Watykańskiego II niespecjalnie wzięli sobie do serca hierarchowie, którzy z pewnością jak jeden mąż określiliby się mianem „dzieci soboru” – tego jednego, jedynego, Watykańskiego II.

Zalęknieni następcy apostołów, zamykając na głucho świątynie, pokazali w praktyce, jak pojmują istotę Kościoła otwartego, Kościoła ubogiego dla ubogich, Kościoła, którego pasterze mają pachnąć owieczkami, wreszcie Kościoła-lazaretu, gdzie opatruje się rannych, a nie potępia ich. Następcy apostołów, którzy w czasie burzy na Jeziorze Galilejskim odruchowo zwrócili się do śpiącego Mistrza z wołaniem o pomoc, dzisiaj Go już nie dostrzegają i raczej zdają się słuchać komunikatów dochodzących z innych łodzi: Lepiej Go nie budźcie! W tych warunkach nawet On nie da rady. Róbcie, co my wam każemy.

W dobie, gdy coraz popularniejsze są Msze Święte o uzdrowienie (zwłaszcza w tak zwanych grupach charyzmatycznych), nagle okazuje się, że kontakt z Ciałem Chrystusa może być śmiertelnym zagrożeniem. Najwyraźniej zalęknieni następcy apostołów nie doczytali na kartach Ewangelii, że Pan Jezus nigdy nie zarażał, ale uzdrawiał – nie tylko na duszy, ale i na ciele.

Judasz, czyli niewierzący apostoł

Pytanie zasadnicze brzmi, czy zalęknieni następcy apostołów wierzą na serio w realną obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Bo jeśli wierzą tylko na niby, to potwierdzają diagnozę kardynała Roberta Saraha, który w swojej książce Wieczór się zbliża stwierdził, że z murów Kościoła sączy się tajemnica zdrady. (…) Od dawna przeżywamy tajemnicę Judasza. To, co teraz wychodzi na światło dzienne, ma głębokie przyczyny, które trzeba jasno i odważnie napiętnować. Kryzys przeżywany przez duchowieństwo, Kościół i świat jest radykalnie kryzysem duchowym, kryzysem wiary. Przeżywamy tajemnicę nieprawości, tajemnicę zdrady, tajemnicę Judasza.

Na czym polegał upadek Judasza? Nie na zdradzie Mistrza. Ta była przejawem upadku wiary apostoła we wszechmoc i miłosierdzie Boże. Jak mówią ojcowie Kościoła, zdrada zrodziła się w sercu Judasza, gdy zwątpił w Chrystusową naukę o Eucharystii, zapisaną w szóstym rozdziale Ewangelii świętego Jana. Wtedy – jak zanotował Ewangelista – wielu uczniów (J 6, 66) odeszło od Pana. Judasz – prototyp współczesnych modernistów – pozostał, ale już nie wierzył. Nie wierzył ani we wszechmoc Bożą, która jest w stanie zamienić chleb w Ciało, ani w miłosierdzie Boże, dlatego uległ rozpaczy i powiesił się. Rozpacz to skrajna postać niewiary. Judasz widział w Jezusie tylko człowieka i dlatego nie był w stanie uwierzyć, by ten człowiek (tylko człowiek) mógł mu wybaczyć zbrodnię zdrady. Po ludzku to niemożliwe.

Przed kim drżą zalęknieni apostołowie?

Zamknięcie kościołów i zakaz Mszy Świętych w obliczu zarazy to właśnie tajemnica Judasza. Jak wyjaśnia kardynał Sarah, jest ona wyrafinowaną trucizną. Diabeł usiłuje sprawić, byśmy zwątpili w Kościół, który jest przedłużeniem Chrystusa. Prefekt kongregacji kultu Bożego i dyscypliny sakramentów ostrzega: My, biskupi, powinniśmy drżeć na myśl o naszym karygodnym milczeniu, o naszym milczeniu, które czyni nas współwinnymi, o naszym milczeniu, które chce przypodobać się światu.

Obserwując zachowanie włoskich biskupów, trudno się pozbyć wrażenia, że raczej żaden z nich specjalnego drżenia nie odczuwa. A jeśli już, to raczej przed urzędnikami państwowymi, którzy nakazują zamykanie świątyń. Lękliwi następcy apostołów nie znają, co to autonomia państwa i Kościoła i bez oporu redukują Kościół, którego mają być pasterzami, do jednej z agend państwa włoskiego. Złamani na duchu zachowują się jak tak zwani zaprzysiężeni księża w dobie rewolucji francuskiej, to znaczy ci, którzy zgodzili się zaprzysiąc przestrzeganie „konstytucji cywilnej kleru” z 1790 roku. Gdy przyszła kolejna „mądrość etapu” w postaci całkowitego zakazu chrześcijańskiego kultu we Francji (1793), także i to zaakceptowali bez większego oporu.

Jeśli by się dobrze zastanowić, to po raz ostatni do tak masowego zamykania katolickich kościołów w północnej Italii doszło w V i VI wieku po Chrystusie, gdy na Półwyspie Apenińskim panowali ariańscy Ostrogoci. Nawet wkroczenie do Lombardii w roku 1796 republikańskiej armii francuskiej dowodzonej przez generała Napoleona Bonaparte czy realizowany w połowie dziewiętnastego wieku przez miejscowych liberałów piemoncki Kulturkampf, nie pociągnęły za sobą tak drastycznego ograniczenia katolickiego kultu. Co potrafi tajemnica Judasza!

Obostrzenia i zamknięte kościoły – powrót do „ciemnych wieków”

Warto zwrócić uwagę, że zalęknieni następcy apostołów nie tylko w Italii ochoczo występują w roli potulnych wykonawców zarządzeń państwowych. Wcześniej z analogicznym fenomenem mieliśmy do czynienia w przypadku podążającego szeroką, synodalną drogą ku przepaści Kościoła niemieckiego. Tam ważni hierarchowie żyrowali uprawianą przez kanclerz Merkel Willkommenspolitik wobec napływających setek tysięcy imigrantów. Gdy trzeba było, krytykowano wszystkich, którzy wyrażali wątpliwości, co do zasadności, z punktu widzenia elementarnego bezpieczeństwa, niekontrolowanego wpuszczania takich mas ludzi na obszar Niemiec. No, ale kryzys wiary pociąga za sobą kryzys rozumu.

Tak też należy tłumaczyć zgodę niemieckich biskupów, by nie prowadzić wśród muzułmańskich imigrantów działalności ewangelizacyjnej. Zgodnie bowiem z enuncjacjami ważnych urzędników zarówno na poziomie federalnym, jak i landowym, coś takiego mogłoby doprowadzić do niepotrzebnych napięć i konfliktów religijnych. Takich rzeczy nie trzeba było dwa razy powtarzać kardynałowi Reinhardowi Marxowi, metropolicie Monachium i Fryzyngi (do niedawna przewodniczącemu Konferencji Episkopatu Niemiec), który w roku 2016, przebywając w Jerozolimie na Wzgórzu Świątynnym, w trosce o wrażliwość religijną muzułmańskich gospodarzy zdjął swój krzyż napierśny.

Cofamy się więc do czasów sprzed gregoriańskiej odnowy Kościoła (XI–XII wiek), gdy Kościół in capita et in membra był podporządkowany władzy świeckiej, gdy wśród duchowieństwa szerzyły się rozmaite dewiacje (dość poczytać pisma doktora Kościoła, świętego Piotra Damianiego). Droga odnowy szła przez męstwo, na które – jak uczy święty Tomasz z Akwinu – składa się akt wytrwania (jak kluniackich mnichów cierpliwie budujących swoją kongregację) i akt natarcia (jak w przypadku niezłomnej postawy świętego papieża Grzegorza VII, który nie ugiął się przed cesarzem).

Nie całować klamki rządzących!

Na koniec jeszcze raz słowa Sługi Bożego, prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego ze szczególną dedykacją dla tak dzisiaj wielu zalęknionych następców apostołów: I nam też, najmilsi, każdemu biskupowi zależy na tym, aby był jak najbardziej wyrazisty, jasny, żeby światłość jego świeciła przed ludźmi, abyście mogli mieć zaufanie do waszego biskupa, że was w błąd nie wprowadzi, że nie będzie was uczył takiej nauki, której nie chcecie przyjąć, że będzie wam mówił prawdę Bożą i głosił wam Ewangelię, nie tak jak mu się wydaje, ale jak Chrystus, jak Kościół powszechny naucza. Dlatego biskup musi być wyrazisty, czytelny dla swoich owieczek. Nie może zamazać stylu swojego postępowania. Chociaż niekiedy chcą od niego, by się kłaniać, nie może iść do Canossy, nie może całować klamki rządców i władców, chociaż oni tego bardzo niekiedy pragną – dlatego, że biskup jest widocznym znakiem religijnej, nadprzyrodzonej jedności diecezji (22 marca 1965).

Grzegorz Kucharczyk – historyk myśli politycznej, profesor Instytutu Historii PAN, wykładowca w Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wlkp, gdzie jest dziekanem Wydziału Bezpieczeństwa i Administracji.

 

Artykuł został opublikowany w 74. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

 

Przeczytaj także: Prof. Jacek Bartyzel o zemście polityczno-religijnej w Hiszpanii