Kategorie
Aktualności

Powstaje serwis Obrona Kościoła. Każdy może wesprzeć

Ataki na kościoły, księży i świeckich katolików z ostatnich tygodni szokują brutalnością. Lewicowe media, antyklerykałowie w mediach społecznościowych, lewaccy posłowie – ich działania nieustannie nakręcają spiralę nienawiści wobec Kościoła. Dlatego potrzebą chwili staje się zbudowanie niezależnego portalu, monitorującego kolejne akty agresji i śledzącego działania organów ścigania. Dzięki stronie wesprzyj.obronakosciola.pl, mogą Państwo włączyć się w tę misję już teraz.

Agresja proaborcyjnego lobby wybuchła publicznie w październiku i listopadzie 2020 roku. Zwolennicy zabijania dzieci wezwali ludzi do wyjścia na ulice. Choć nie pociągnęli za sobą milionowych tłumów, ich manifestacje z wielkim zaangażowaniem wypromowały media głównego nurtu.

W zeszłym roku pokazaliśmy, jak skutecznie bronić naszych praw

Ta ujawniona wówczas agresja szybko obróciła się w falę prześladowań wobec katolików i katolickich świątyń. Działacze naszego Stowarzyszenia osobiście zaangażowali się w tworzący się oddolnie społeczny ruch obrony świątyń. Mało tego, Stowarzyszenie „Polonia Christiana” wydało oficjalne oświadczenie w tej sprawie. Tego samego dnia podjęto pilne działania w przestrzeni internetowej.

Na tymczasowej stronie, która powstała w ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin, zamieściliśmy szereg istotnych informacji. Były to m.in. praktyczne informacje co do skutecznych sposobów organizowania się w grupy broniące kościołów, porady prawne oraz wiadomości na temat kolejnych wystąpień, zniszczeń i profanacji kościołów. Zaproponowaliśmy również jasną i zdecydowaną identyfikację wizualną jako odpowiedź na grafiki z piorunami, które stały się głównym wizerunkowym narzędziem propagandy lobby proaborcyjnego.

Nowa fala agresji uderza w naszą cywilizację

Nowy rok przyniósł, niestety, kolejną falę agresji skierowanej wobec budynków sakralnych, a także wobec osób duchownych, broniących kościołów. Poziom agresji i brutalność sprawców może zdumiewać i szokować, szczególnie, jeśli spojrzy się na nie w szerszym kontekście. Nawet bowiem w latach rządów postkomunistycznej lewicy profanacje świątyń w ojczyźnie św. Jana Pawła II i św. Faustyny Kowalskiej stanowiły niechlubne wyjątki, przytaczane szeroko w mediach i napiętnowane latami.

To wszystko uległo zmianie. Profanacje podczas Mszy Świętej oraz fizyczny atak na kapłana w krakowskiej Bazylice Mariackiej to wstrząsający przykład narastającej psychozy i furii wobec Kościoła oraz katolików. Niemal w tym samym czasie w Rzeszowie włamano się do kościoła, gdzie dokonano licznych profanacji i pobito tamtejszego proboszcza. Przykładów podobnych sytuacji z ostatnich tygodni jest dużo więcej.

Czy słyszymy o nich w ogólnopolskich mediach? Czy opinia publiczna otrzymuje informacje o złapaniu i ukaraniu sprawców? To wszystko ginie w medialnym szumie bądź w ogóle nie trafia do gazet, telewizji i portali internetowych.

Monitoring, informacje, interwencje – budujemy portal Obrona Kościoła

Chcemy to zmienić i wiemy, jak w szybkim tempie tego dokonać. Dlatego też Stowarzyszenie „Polonia Christiana” oraz Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi zachęcają do udziału w zbiórce środków finansowych, dzięki którym powstanie centrum monitorowania i reagowania w sprawach agresji wobec Kościoła i katolików.

Prosimy o wejście na stronę wesprzyj.obronakosciola.pl i przekazanie datku w dowolnej kwocie na pilne uruchomienie serwisu.

Nasz cel to zebranie 50 tys. zł. Kwota ta pozwoli na pokrycie podstawowych kosztów i rozpoczęcie działalności portalu ObronaKosciola.pl. Zbiórkę funduszy chcemy zakończyć najdalej 12 kwietnia 2021 r.

Bardzo prosimy o zaangażowanie w tę niezwykle ważną inicjatywę – wedle Państwa uznania i możliwości finansowych. To właśnie portal Obrona Kościoła, poprzez działalność reporterską, śledczą i informacyjną, skupi się w pełni na przeciwdziałaniu antychrześcijańskiej rewolucji, która wypowiedziała wojnę Kościołowi i polskim patriotom.

W tej działalności – podobnie jak przy innych dotychczasowych projektach – chcemy postawić na pełną niezależność od jakichkolwiek wpływów ze strony partii politycznych, administracji rządowej, czy też wielkich koncernów. Wydawcą portalu będzie Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi, które działając w prosty i przejrzysty sposób, utrzymuje się wyłącznie z dobrowolnych datków polskich katolików i patriotów.

Kategorie
Nasze akcje

Na kłamstwa i chrystianofobię lewicy nasza reakcja musi być stanowcza

Zmasowane ataki lewicy na naszą wiarę, tradycję i prawdę historyczną przybrały w ostatnich latach niewyobrażalny wymiar. Nie możemy być obojętni wobec kolejnego przejawu chrystianofobii – haniebnych słów posłanki Lewicy Małgorzaty Prokop – Paczkowskiej napisanych po mordze dokonanym na blisko tysiącu chrześcijan w Etiopii. Włączajmy się więc w inicjatywę Stowarzyszenia „Polonia Christiana” pod hasłem „Dość skrajnej chrystianofobii” i podpisujmy petycję w tej sprawie. Do pierwszych dni marca swój podpis pod petycją złożyło już blisko 6 tys. osób.

Kłamstwem i agresją

W agresywnej propagandzie lewaków kłamstwa stają się narzędziem codziennego użytku w myśl powiedzenia, że „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Wola najpierw alienacji a potem całkowitego zniszczenia Kościoła Katolickiego stała się dzisiaj jednym z priorytetów sił lewicy. Te ostatnie mogą liczyć na wsparcie ideowych pobratymców z całego świata.

Konsolidacja środowisk wrogich Kościołowi dokonuje się wokół haseł nieakceptowalnych dla osób wiernych Prawdzie oraz miłości bliźniego i Pana Boga. Walka z symbolami wiary w przestrzeni publicznej, z religią w szkołach i wartościami chrześcijańskim w życiu społecznym są w XXI wieku niestety codziennością na wszystkich kontynentach.

Dzisiaj wiele stacji radiowych, telewizyjnych i tytułów prasowych szeroko otwiera drzwi lewicowym ideologom i politykom, nie bacząc na absurdalność wygłaszanych przez nich teorii i komentarzy. Smutne jest, że kłamstwo coraz częściej staje się przepustką do mass mediów, zamiast zamykać do nich wstęp.

Zachowanie niegodne parlamentarzysty

Niedawno do grona takich osób jak Jan Hartman czy Marta Lempart dołączyła posłanka Lewicy Małgorzata Prokop – Paczkowska. To ona na wieść o wielkiej tragedii, w której niemal tysiąc chrześcijańskich Etiopczyków zostało zamordowanych po wyciągnięciu ich siłą z kościoła, dopuściła się komentarza niegodnego nie tylko posła na Sejm RP, ale zwykłego człowieka. Wszak zrozumienie ludzkiego bólu po utracie bliskiej osoby to podstawowy odruch, na jaki stać każdego człowieka.

Tragedię, jaka miała miejsce przed kościołem Matki Bożej z Syjonu w Aksum w regionie Tigraj w dalekiej Etiopii posłanka Lewicy skomentowała następującymi słowami: „A po co kościół katolicki się tam pakował? Dlaczego nie uszanował miejscowych wierzeń?”

Nie możemy godzić się na to, aby jakikolwiek parlamentarzysta Rzeczpospolitej dopuszczał się tak niegodnego zachowania i lekceważył zbrodnicze mordy, których ofiarami stali się niewinni ludzie tylko dlatego, że byli chrześcijanami należącymi do Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego.

Czas zatrzymać falę kłamstw i nienawiści – dość skrajnej chrystianofobii!

Zatracenie w walce z Kościołem prowadzi do eskalacji nienawiści, której owocami są ataki na wiernych, duchownych i kościoły także w Polsce. Dlatego musimy stanowczo reagować na każdy przejaw braku szacunku do wartości życia ludzkiego i nie możemy poddawać się tym, którzy są w stanie usprawiedliwiać każdą przemoc, gdy tylko ofiarami są chrześcijanie. Takie zobowiązanie jest szczególnie ważne na polskiej ziemi, która wiele razy cierpiała przez totalitarne ideologie – wrogie Bogu i człowiekowi.

W obronie cywilizacji chrześcijańskiej musimy dzisiaj stanąć w jednym szeregu, udowadniając wierność takim wartościom, jak prawda, dobro, szacunek dla drugiego człowieka i dla naszej wiary. Dlatego nie bądźmy obojętni i domagajmy się – w ramach naszej petycji, przez którą chcemy powiedzieć: dość chrystianofobii! – ukarania posłanki Lewicy Małgorzaty Prokop – Paczkowskiej przez Komisję Etyki Poselskiej. Żądajmy również, aby prokuratura sprawdziła, czy słowa te nie noszą znamion przestępstwa.

Podpisz petycję Stowarzyszenia „Polonia Christiana”

Nie możemy zgadzać się na tak haniebne traktowanie naszego Kościoła ani żadnego z naszych braci w wierze. Do wszystkich, którzy chcą postawić tamę narastającej chrystianofobii, apelujemy, aby włączyli się w inicjatywę Stowarzyszenia „Polonia Christiana” i podpisali petycję w tej sprawie.

 

W treści petycji wyrażamy swoje oczekiwania m.in. słowami:

Domagam się stanowczej reakcji i surowego ukarania pani poseł Małgorzaty Prokop-Paczkowskiej z Lewicy, która na wieść o strasznej tragedii, jaką było makabryczne morderstwo blisko tysiąca etiopskich chrześcijan, winą za tę zbrodnię obarczyła Kościół katolicki.

Takie zachowanie nie przystoi posłowi na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Przez wzgląd na krwawe karty historii naszej Ojczyzny, kiedy nasi rodacy ginęli ze względu na wyznawane wartości, w tym Świętą Wiarę Katolicką i Kościół, my Polacy – jako cały naród – jesteśmy na takie wydarzenia wyczuleni szczególnie mocno.

 

Chcemy, aby petycja skierowana do posłów na Sejm RP, w tym do Komisji Etyki Poselskiej, oraz do Ministra Sprawiedliwości była naszym wspólnym, kategorycznym sprzeciwem wobec zachowań prowadzących nie tylko do upadku kultury, ale także grożących wzbudzaniem agresji sterowanej przeciwko Kościołowi i cywilizacji chrześcijańskiej.

 

Pod tym linkiem można podpisać i wysłać pilną petycję ze strony doscchrystianofobii.pl.

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Grzegorz Kucharczyk: Trwoga, co odwodzi od Boga

Prymas Wyszyński mówił, że największymi wrogami Ojczyzny, Narodu i państwa są tchórze. Największymi sprzymierzeńcami władzy są milczący obywatele, którzy nie mają odwagi powiedzieć wprost: „Nie godzi się wam tego czynić!”. Ale tchórze są również śmiertelnym zagrożeniem dla Kościoła.

Czy kardynał Stefan Wyszyński pozamykałby kościoły?

Uwięziony przez komunistów Stefan kardynał Wyszyński zanotował w Zapiskach więziennych taką refleksję: Największym brakiem apostoła jest lęk. Bo on budzi nieufność do potęgi Mistrza, ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czyż jest jeszcze apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już Go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom. Każdy, kto milknie wobec nieprzyjaciół sprawy, rozzuchwala ich. Lęk apostoła jest pierwszym sprzymierzeńcem nieprzyjaciół sprawy. „Zmusić do milczenia przez lęk” – to pierwsze zadanie strategii bezbożniczej. (…) Milczenie tylko wtedy ma swoją apostolską wymowę, gdy nie odwracam oblicza swego od bijących. Tak czynił milczący Chrystus. Ale w tym znaku okazał swoje męstwo. Chrystus nie dał się sterroryzować ludziom. Gdy wyszedł na spotkanie hałastry, odważnie powiedział: „Jam jest”.

Te słowa Sługi Bożego, a zwłaszcza dramatyczne pytanie, czy apostoł-tchórz jest jeszcze apostołem, nasuwają się, gdy obserwujemy zachowanie biskupów w różnych częściach świata (Włochy, Meksyk). Na wieść o rozprzestrzenianiu się epidemii koronawirusa bez większego szemrania wykonali oni „zalecenia” władz świeckich i pozamykali kościoły, zakazując de facto wiernym dostępu do sakramentów na czele z Eucharystią – źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego (Lumen gentium, 11).

Posłuszeństwem wobec władz państwowych wykazali się również polscy biskupi. Najpierw usłyszeliśmy, że będzie więcej Mszy Świętych, potem przyszła dyspensa od uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii i akceptacja wyznaczonego przez państwo limitu pięćdziesięciu wiernych na Mszy Świętej, na koniec zaś zgoda na obniżenie dozwolonej liczby wiernych w kościele do pięciu.

Jak widać, przytoczone powyżej słowa Soboru Watykańskiego II niespecjalnie wzięli sobie do serca hierarchowie, którzy z pewnością jak jeden mąż określiliby się mianem „dzieci soboru” – tego jednego, jedynego, Watykańskiego II.

Zalęknieni następcy apostołów, zamykając na głucho świątynie, pokazali w praktyce, jak pojmują istotę Kościoła otwartego, Kościoła ubogiego dla ubogich, Kościoła, którego pasterze mają pachnąć owieczkami, wreszcie Kościoła-lazaretu, gdzie opatruje się rannych, a nie potępia ich. Następcy apostołów, którzy w czasie burzy na Jeziorze Galilejskim odruchowo zwrócili się do śpiącego Mistrza z wołaniem o pomoc, dzisiaj Go już nie dostrzegają i raczej zdają się słuchać komunikatów dochodzących z innych łodzi: Lepiej Go nie budźcie! W tych warunkach nawet On nie da rady. Róbcie, co my wam każemy.

W dobie, gdy coraz popularniejsze są Msze Święte o uzdrowienie (zwłaszcza w tak zwanych grupach charyzmatycznych), nagle okazuje się, że kontakt z Ciałem Chrystusa może być śmiertelnym zagrożeniem. Najwyraźniej zalęknieni następcy apostołów nie doczytali na kartach Ewangelii, że Pan Jezus nigdy nie zarażał, ale uzdrawiał – nie tylko na duszy, ale i na ciele.

Judasz, czyli niewierzący apostoł

Pytanie zasadnicze brzmi, czy zalęknieni następcy apostołów wierzą na serio w realną obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Bo jeśli wierzą tylko na niby, to potwierdzają diagnozę kardynała Roberta Saraha, który w swojej książce Wieczór się zbliża stwierdził, że z murów Kościoła sączy się tajemnica zdrady. (…) Od dawna przeżywamy tajemnicę Judasza. To, co teraz wychodzi na światło dzienne, ma głębokie przyczyny, które trzeba jasno i odważnie napiętnować. Kryzys przeżywany przez duchowieństwo, Kościół i świat jest radykalnie kryzysem duchowym, kryzysem wiary. Przeżywamy tajemnicę nieprawości, tajemnicę zdrady, tajemnicę Judasza.

Na czym polegał upadek Judasza? Nie na zdradzie Mistrza. Ta była przejawem upadku wiary apostoła we wszechmoc i miłosierdzie Boże. Jak mówią ojcowie Kościoła, zdrada zrodziła się w sercu Judasza, gdy zwątpił w Chrystusową naukę o Eucharystii, zapisaną w szóstym rozdziale Ewangelii świętego Jana. Wtedy – jak zanotował Ewangelista – wielu uczniów (J 6, 66) odeszło od Pana. Judasz – prototyp współczesnych modernistów – pozostał, ale już nie wierzył. Nie wierzył ani we wszechmoc Bożą, która jest w stanie zamienić chleb w Ciało, ani w miłosierdzie Boże, dlatego uległ rozpaczy i powiesił się. Rozpacz to skrajna postać niewiary. Judasz widział w Jezusie tylko człowieka i dlatego nie był w stanie uwierzyć, by ten człowiek (tylko człowiek) mógł mu wybaczyć zbrodnię zdrady. Po ludzku to niemożliwe.

Przed kim drżą zalęknieni apostołowie?

Zamknięcie kościołów i zakaz Mszy Świętych w obliczu zarazy to właśnie tajemnica Judasza. Jak wyjaśnia kardynał Sarah, jest ona wyrafinowaną trucizną. Diabeł usiłuje sprawić, byśmy zwątpili w Kościół, który jest przedłużeniem Chrystusa. Prefekt kongregacji kultu Bożego i dyscypliny sakramentów ostrzega: My, biskupi, powinniśmy drżeć na myśl o naszym karygodnym milczeniu, o naszym milczeniu, które czyni nas współwinnymi, o naszym milczeniu, które chce przypodobać się światu.

Obserwując zachowanie włoskich biskupów, trudno się pozbyć wrażenia, że raczej żaden z nich specjalnego drżenia nie odczuwa. A jeśli już, to raczej przed urzędnikami państwowymi, którzy nakazują zamykanie świątyń. Lękliwi następcy apostołów nie znają, co to autonomia państwa i Kościoła i bez oporu redukują Kościół, którego mają być pasterzami, do jednej z agend państwa włoskiego. Złamani na duchu zachowują się jak tak zwani zaprzysiężeni księża w dobie rewolucji francuskiej, to znaczy ci, którzy zgodzili się zaprzysiąc przestrzeganie „konstytucji cywilnej kleru” z 1790 roku. Gdy przyszła kolejna „mądrość etapu” w postaci całkowitego zakazu chrześcijańskiego kultu we Francji (1793), także i to zaakceptowali bez większego oporu.

Jeśli by się dobrze zastanowić, to po raz ostatni do tak masowego zamykania katolickich kościołów w północnej Italii doszło w V i VI wieku po Chrystusie, gdy na Półwyspie Apenińskim panowali ariańscy Ostrogoci. Nawet wkroczenie do Lombardii w roku 1796 republikańskiej armii francuskiej dowodzonej przez generała Napoleona Bonaparte czy realizowany w połowie dziewiętnastego wieku przez miejscowych liberałów piemoncki Kulturkampf, nie pociągnęły za sobą tak drastycznego ograniczenia katolickiego kultu. Co potrafi tajemnica Judasza!

Obostrzenia i zamknięte kościoły – powrót do „ciemnych wieków”

Warto zwrócić uwagę, że zalęknieni następcy apostołów nie tylko w Italii ochoczo występują w roli potulnych wykonawców zarządzeń państwowych. Wcześniej z analogicznym fenomenem mieliśmy do czynienia w przypadku podążającego szeroką, synodalną drogą ku przepaści Kościoła niemieckiego. Tam ważni hierarchowie żyrowali uprawianą przez kanclerz Merkel Willkommenspolitik wobec napływających setek tysięcy imigrantów. Gdy trzeba było, krytykowano wszystkich, którzy wyrażali wątpliwości, co do zasadności, z punktu widzenia elementarnego bezpieczeństwa, niekontrolowanego wpuszczania takich mas ludzi na obszar Niemiec. No, ale kryzys wiary pociąga za sobą kryzys rozumu.

Tak też należy tłumaczyć zgodę niemieckich biskupów, by nie prowadzić wśród muzułmańskich imigrantów działalności ewangelizacyjnej. Zgodnie bowiem z enuncjacjami ważnych urzędników zarówno na poziomie federalnym, jak i landowym, coś takiego mogłoby doprowadzić do niepotrzebnych napięć i konfliktów religijnych. Takich rzeczy nie trzeba było dwa razy powtarzać kardynałowi Reinhardowi Marxowi, metropolicie Monachium i Fryzyngi (do niedawna przewodniczącemu Konferencji Episkopatu Niemiec), który w roku 2016, przebywając w Jerozolimie na Wzgórzu Świątynnym, w trosce o wrażliwość religijną muzułmańskich gospodarzy zdjął swój krzyż napierśny.

Cofamy się więc do czasów sprzed gregoriańskiej odnowy Kościoła (XI–XII wiek), gdy Kościół in capita et in membra był podporządkowany władzy świeckiej, gdy wśród duchowieństwa szerzyły się rozmaite dewiacje (dość poczytać pisma doktora Kościoła, świętego Piotra Damianiego). Droga odnowy szła przez męstwo, na które – jak uczy święty Tomasz z Akwinu – składa się akt wytrwania (jak kluniackich mnichów cierpliwie budujących swoją kongregację) i akt natarcia (jak w przypadku niezłomnej postawy świętego papieża Grzegorza VII, który nie ugiął się przed cesarzem).

Nie całować klamki rządzących!

Na koniec jeszcze raz słowa Sługi Bożego, prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego ze szczególną dedykacją dla tak dzisiaj wielu zalęknionych następców apostołów: I nam też, najmilsi, każdemu biskupowi zależy na tym, aby był jak najbardziej wyrazisty, jasny, żeby światłość jego świeciła przed ludźmi, abyście mogli mieć zaufanie do waszego biskupa, że was w błąd nie wprowadzi, że nie będzie was uczył takiej nauki, której nie chcecie przyjąć, że będzie wam mówił prawdę Bożą i głosił wam Ewangelię, nie tak jak mu się wydaje, ale jak Chrystus, jak Kościół powszechny naucza. Dlatego biskup musi być wyrazisty, czytelny dla swoich owieczek. Nie może zamazać stylu swojego postępowania. Chociaż niekiedy chcą od niego, by się kłaniać, nie może iść do Canossy, nie może całować klamki rządców i władców, chociaż oni tego bardzo niekiedy pragną – dlatego, że biskup jest widocznym znakiem religijnej, nadprzyrodzonej jedności diecezji (22 marca 1965).

Grzegorz Kucharczyk – historyk myśli politycznej, profesor Instytutu Historii PAN, wykładowca w Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wlkp, gdzie jest dziekanem Wydziału Bezpieczeństwa i Administracji.

 

Artykuł został opublikowany w 74. numerze magazynu „Polonia Christiana”.

 

Przeczytaj także: Prof. Jacek Bartyzel o zemście polityczno-religijnej w Hiszpanii