Kategorie
Aktualności

Prusy. Pięć wieków – prof. Kucharczyk i prof. Skrzydlewski wystąpią w Gdyni

Klub „Polonia Christiana” zaprasza do Gdyni na ciekawą konferencję, podczas której dwóch renomowanych badaczy pochyli się nad problemem pruskiego imperializmu oraz antykatolickich i antypolskich prądów, od stuleci obecnych za naszą zachodnią granicą. Okazją do tych rozważań jest m.in. książka prof. Grzegorza Kucharczyka poświęcona Prusom i ich niemieckim spadkobiercom. Spotkanie organizują Stowarzyszenie „Polonia Christiana” wraz z Wyższą Szkołą Komunikacji Społecznej w Gdyni.

„Jeden z czołowych polskich historyków zajmujących się tematyką dziejów Niemiec” – taką opinię o prof. Grzegorzu Kucharczyku przedstawił recenzujący jego najnowszą książkę Michał Gadziński (Histmag.org). Opinia rzeczonego recenzenta nie jest przesadzona, jak również nie jest poglądem odosobnionym. Wszak gość najbliższego Klubu „Polonia Christiana” w Gdyni wiedzę i dorobek naukowy w tym temacie ma potężny. Tylko w ostatnich latach opublikował pozycje: „Wersal 1919. Nowa kultura bezpieczeństwa dla Polski i Europy” (Poznań 2019) oraz „Długi Kulturkampf. Pruskie i niemieckie wojny kulturowe przeciw Polsce 1795–1918” (Warszawa 2020).

Obok tej sfery zainteresowań naukowych, nasz prelegent od wielu lat bada i opisuje sytuację wewnątrz Kościoła Katolickiego, będąc stałym autorem i komentatorem m.in. magazynu „Polonia Christiana”, portalu PCh24.pl oraz programów telewizji internetowej PCh24TV. Prof. Kucharczyk znany jest z przenikliwej diagnozy źródeł obecnego kryzysu, a w jego ramach następujących po sobie pęknięć w katolickiej wspólnocie, które niejednokrotnie rodzą się właśnie za naszą zachodnią granicą.

Najnowsza publikacja prof. Kucharczyka pt. „Prusy. Pięć wieków” (wydana przez Bellonę w 2020 roku) nie tylko zbiera najwyższe oceny krytyków, ale również zyskuje coraz większą popularność, wykraczającą poza społeczność miłośników historii. Jej ukazanie się jest zarazem świetną okazją do podjęcia szerszej debaty na temat dziejów Prus i obecnej pozycji ich polityczno-prawnego spadkobiercy, jakim są współczesne Niemcy. Do tej dyskusji zaprasza Klub „Polonia Christiana” w doborowym gronie prelegentów, złożonym z autora książki oraz z prof. Pawła Skrzydlewskiego – wykładowcy Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie, a do niedawna także współpracownika krakowskiej Akademii Ignatianum.

Podczas spotkania w Klubie „Polonia Christiana” w Gdyni prof. Grzegorz Kucharczyk wygłosi wykład zatytułowany „Nowoczesność, antykatolicyzm, antypolonizm. Pruski etos”. Z kolei prof. Paweł Skrzydlewski przybędzie do nas z wykładem pt. „Imperializm pruski a polski etos”.

Zapraszamy Państwa już w piątek 13 sierpnia 2021 r. do auli Wyższej Szkoły Komunikacji Społecznej przy ul. Armii Krajowej 46 (wejście od ul. 3 Maja) w Gdyni. Początek spotkania zaplanowany jest na godz. 18:00. Organizatorami spotkania są Stowarzyszenie „Polonia Christiana”, Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi oraz Wyższa Szkoła Komunikacji Społecznej w Gdyni. Wstęp na spotkanie jest wolny.


Prof. Grzegorz Kucharczyk to wielokrotny gość Klubów „Polonia Christiana”. Poniżej prezentujemy Państwu nagranie ze spotkania w Warszawie w dniu 27 maja 2021 roku:

Kategorie
Aktualności

Klub „Polonia Christiana” zaprasza: dokąd zmierza Kościół?

Zapraszamy Państwa na wyjątkowe spotkanie w Krakowie. W gronie znamienitych prelegentów podejmiemy refleksję nad obecnym stanem Kościoła Katolickiego, przyczynami kryzysu i ostatnim motu proprio papieża Franciszka Traditionis custodes. Co oznaczają zmiany wprowadzone tym dokumentem? Czy decyzja Ojca Świętego jest nieodwołalna? Na te oraz inne pytania będziemy szukać odpowiedzi już 16 sierpnia w Klubie „Polonia Christiana”.

Będzie się działo! Debata o motu proprio papieża Franciszka

Poważne tematy wymagają doborowego grona ekspertów. Opublikowanie motu proprio Traditionis custodes. O stosowaniu liturgii rzymskiej sprzed reformy z 1970 r. wraz z listem wyjaśniającym podpisanym przez papieża Franciszka wywołało ogromne poruszenie wśród tysięcy wiernych. Klub „Polonia Christiana” w Krakowie pragnie włączyć się w tę debatę, goszcząc aż czterech prelegentów. W spotkaniu zatytułowanym „Dokąd zmierza Kościół? Papież Franciszek i Msza Wszechczasów” udział wezmą:

  • prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk (Akademia im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim);
  • red. Paweł Lisicki (tygodnik „Do Rzeczy”);
  • red. Krystian Kratiuk (portal PCh24.pl).

Spotkanie poprowadzi red. Łukasz Karpiel (PCh24.pl, PCh24TV).

Temat spotkania wynika bezpośrednio z sytuacji w Kościele Katolickim, jaką wytworzyło nowe motu proprio papieża Franciszka. Dokument zatytułowany Traditionis custodes zastąpił dotychczas obowiązujące motu proprio Summorum Pontificum, które zostało wydane w 2007 roku przez papieża Benedykta XVI. Najważniejszą zmianą, jaką przynosi dokument sygnowany przez obecnego Ojca Świętego jest zniesienie swobody celebracji Mszy Świętej w Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego i przyznanie miana jedynej formy lex orandi Rytu Rzymskiego posoborowym księgom liturgicznym, promulgowanym przez świętych papieży Pawła VI i Jana Pawła II.

Decyzja papieża Franciszka wywołała falę komentarzy wśród zwyczajnych wiernych, a także ze strony teologów, prawników i dziennikarzy katolickich. Nie brakuje wśród nich głosów krytyki i rozczarowania. Wiele pytań dotyczy bliżej nieznanych celów, jakie przyświecają papieżowi w rugowaniu przedsoborowej liturgii z głównego nurtu publicznej działalności Kościoła. Liturgii, która paradoksalnie w ostatniej dekadzie zyskała na popularności, szczególnie wśród młodych katolików z Europy i Stanów Zjednoczonych.

Już w poniedziałek 16 sierpnia w Krakowie…

Stowarzyszenie „Polonia Christiana” oraz wspierające inicjatywę Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi zapraszają do Krakowa na spotkanie Klubu „Polonia Christiana” poświęcone temu zagadnieniu. Liczymy na Państwa obecność oraz na pytania do prelegentów, które będzie można zadawać po ich wystąpieniach i debacie.

Spotkajmy się w poniedziałek 16 sierpnia 2021 r. w Krakowie, w sali konferencyjnej Hotelu Miodosytnia przy ul. Św. Wawrzyńca 6. Początek spotkania o godz. 17:00. Wstęp wolny!

Patronat nad wydarzeniem sprawują magazyn „Polonia Christiana” oraz portal PCh24.pl. Ponadto informujemy, że dla rozpropagowania informacji o spotkaniu utworzyliśmy wydarzenie na Facebooku, do którego można dołączyć pod tym linkiem.

Serdecznie zapraszamy!

Klub „Polonia Christiana” w Krakowie

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Prof. Ptaszek: oto najgorsze pułapki, jakie zastawia laicyzm

W środę 30 czerwca 2021 r. gościem Klubu „Polonia Christiana” w Warszawie był dr hab. prof. KUL Robert T. Ptaszek. Wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego wygłosił bardzo ciekawy wykład o pułapkach laicyzmu. Zachęcamy Państwa do jego obejrzenia na kanale PCh24TV. Przypominamy także, że w spotkaniach Klubów „Polonia Christiana” można uczestniczyć bezpłatnie, a o każdym takim wydarzeniu informujemy z wyprzedzeniem w naszych mediach.

Laicyzm, sekularyzacja – co to jest?

Jako doświadczony badacz, prof. Ptaszek swoją prelekcję rozpoczął od zdefiniowania podstawowych pojęć, takich jak laicyzm, eliminacja Kościoła, sekularyzacja. Epokę laicyzmu określił jako okres negacji grzechu oraz przekonania, że nauka, kultura, edukacja i technologia są w stanie przemienić nasz glob w ziemski raj. Wedle założeń laicyzmu, dopiero jak człowiek uwolni się od „chrześcijańskich przesądów”, postęp pokaże, do jakich materialnych i moralnych osiągnięć może być zdolny. Jako przykład laickiego społeczeństwa prelegent podał obecne społeczeństwo Republiki Francuskiej.

W kontekście procesu sekularyzacji prof. Ptaszek odwołał się m.in. do książki „Secular Age”. Przywołał trzy fazy procesu, pośród których pierwszą jest ograniczenie roli religii w sferze publicznej. Opisał też metody realizacji takich założeń. Drugą fazę scharakteryzował jako stopniową utratę społecznego prestiżu religii i osłabienie życia wewnętrznego. W tym czasie ludzie coraz mniej chętnie przyznają się do swojej religijności.

Z kolei fazą trzecią jest odrzucenie religii – w przypadku Europy konkretnie mowa o chrześcijaństwie – i równocześnie wprowadzenie paradygmatu multikulturowości. To ostatnie sprowadza się do osadzenia w ramach jednej społeczności sprzecznych ze sobą systemów wartości. „Nie może kultura rozwijać się, jeśli jedni twierdzą, że wszystko kończy się z chwilą śmierci, a inni twierdzą, że to po śmierci zaczyna się prawdziwe, trwałe, doskonałe życie” – zwrócił uwagę gość Klubu „Polonia Christiana” w Warszawie.

Więcej informacji o naszych spotkaniach autorskich można odnaleźć na podstronie Kluby Polonia Christiana.

Dlaczego laicyzm jest współcześnie tak bardzo popularny?

O popularności, jaką zyskuje laicyzm, pisało już wielu, ale swoje spojrzenie podczas wykładu wniósł też prof. Ptaszek. Odwołując się m.in. do własnej monografii „Zmierzch Europy”, zwrócił uwagę na wiele elementów, oddziałowujących popularyzująco na ideologię laicyzmu. „Sytuacja zmieniła się m.in. dlatego, że zmieniła się postawa samego Kościoła wokół tego procesu” – zaznaczył prelegent. Na dowód swojej hipotezy przytoczył szereg cytatów ze wspomnianej rozprawy naukowej „Zmierzch Europy”.

Religia daje człowiekowi układ odniesienia. Chrześcijaństwo, dając Biblię, głosi receptę na postępowanie moralne dające szansę na zbawienie. Odrzucenie tego religijnego, pochodzącego od Boga pierwiastka i zarazem ścieżki postępowania ze sfery publicznej, z prawa, z kultury i życia społecznego, powoduje, iż pozostaje wówczas tylko prawo stanowione przez człowieka. I to człowiek musi wziąć na siebie zadanie przekonania bądź zmuszenia drugiego człowieka do respektowania takiego prawa. I najczęściej robi to za pomocą przymusu – zauważył prof. Ptaszek.

Konieczność przyjmowania laicyzmu uzasadnia się także rzekomym efektem obecności chrześcijaństwa w życiu publicznym, jakim mają być krwawe wojny światowe. Problem w tym, że ten argument jest kompletnym nieporozumieniem. Jak bowiem zauważył prelegent Klubu „Polonia Christiana” – cytując przy tym m.in. pisma Prymasa Polski kard. Augusta Hlonda – to, co stało się w XX wieku w Europie nie stało się przez chrześcijański charakter kontynentu, lecz dlatego, że zyskujący na sile laicyzm w okowach różnych doktryn totalitarnych usiłował chrześcijaństwo odrzucić.

Poniżej prezentujemy Państwu nagranie z całości wykładu prof. Roberta T. Ptaszka w ramach Klubu „Polonia Christiana” w Warszawie:

Zachęcamy także do obejrzenia bądź wysłuchania wykładu prof. Grzegorza Kucharczyka. Był on gościem Klubu „Polonia Christiana” w Warszawie w dniu 27 maja 2021 roku:

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Włodzimierz Bodnar: Gdyby to zależało ode mnie, pandemii już by nie było

Leczenie objawowe COVID-19 to wielki błąd, który wynika z rządowej strategii walki z pandemią. Wskutek tych założeń nie zwalczamy samej choroby, bo koncentrujemy się na skutkach, a nie na przyczynie. Tymczasem trzy etapy prawidłowej kuracji – zahamowanie wirusa, pobudzenie odporności i zwalczenie powikłań – gwarantują szybkie, prawie zawsze skuteczne pokonanie choroby. I na lokalną skalę nam się to udaje. Już od wielu miesięcy województwo podkarpackie ma najniższy wskaźnik nowych zakażeń w Polsce – mówi lekarz medycyny Włodzimierz Bodnar w rozmowie z Marcinem Więckowskim.

Panie Doktorze, choć w lokalnym środowisku jest Pan od dawna znanym i cenionym lekarzem, w ostatnich miesiącach w całej Polsce zrobiło się o Panu głośno, a to za sprawą Pańskiego autorskiego programu leczenia COVID-19 z zastosowaniem amantadyny…

– W zawodzie pracuję od dwudziestu pięciu lat. Jestem pediatrą i specjalistą chorób płuc. Prowadzę w Przemyślu przychodnię Optima, której jestem jedynym właścicielem. Ścieżka leczenia choroby COVID-19 przy pomocy amantadyny jest wynikiem moich wieloletnich badań oraz inwestycji.

 

Co to jest amantadyna i jak może być wykorzystana przy leczeniu COVID-19?

– Amantadyna to organiczny związek chemiczny o strukturze zbliżonej do diamentu. Nie znamy dokładnie jej działania, ale wiemy z dotychczasowych doświadczeń, że ma ona działanie przeciwwirusowe i przeciwzapalne, może też działać przeciwcukrzycowo i przeciwbakteryjnie. Jest znana jako lek od dziesięcioleci i stosowana na przykład w leczeniu choroby Parkinsona.

Mechanika amantadyny jest wieloraka. Błyskawicznie hamuje ona rozwój wirusa, a jednocześnie działa regenerująco na tkanki układu nerwowego, które bardzo często przy chorobie COVID-19 zostają przez wirus uszkodzone. A ponieważ lek to nie komputer i nie wybiera, które tkanki regenerować, a które nie, więc przypuszczamy, że działa tak również na wszystkie inne.

Efekty podania amantadyny widać już po czterdziestu ośmiu godzinach i zwykle po kilku dniach pacjent jest wyleczony. Osoby leczone amantadyną od wczesnych stadiów choroby rzadko mają po niej jakiekolwiek powikłania, prawie nie występuje u nich zespół zmęczenia pocovidowego. Ale nawet u ludzi, którzy nie byli leczeni, amantadyna ma szerokie zastosowanie także po przejściu COVID-19 – do zwalczania powikłań. Moje obserwacje potwierdzają doniesienia lekarzy z Niemiec, Danii, USA, a nawet z Chin. Ale wyników ich badań prawie nigdzie nie dopuszcza się do publikacji.

 

Skoro to tak dobry lek, to dlaczego jest tyle głosów przeciwnych stosowaniu amantadyny i tak rzadko się ją wykorzystuje?

– Wydaje mi się, że amantadyna jest po prostu zbyt tania i nie chronią jej żadne patenty, a zatem nikt nie może na niej dużo zarobić. Dochodzi po prostu do konfliktu interesów.

 

Kiedy sam leżałem w szpitalu z COVID-19, mówiono mi, że nie ma jeszcze leku na tę chorobę, można leczyć tylko jej objawy.

– To jest wielki błąd, który wynika z rządowej strategii walki z pandemią. Wskutek tych założeń opieramy się tylko na leczeniu objawowym i nie zwalczamy samej choroby; koncentrujemy się na skutkach, a nie na przyczynie. W dodatku wiele przychodni zamieniło się w centra telefoniczne – kontakt z lekarzem jest utrudniony, a większość chorych zamkniętych w domach nie jest w ogóle niczym leczona; ci z najcięższym przebiegiem choroby trafiają do szpitali, ale i tam bez odpowiednich procedur leczenia ludzie masowo umierają.

Tymczasem trzy etapy prawidłowej kuracji – zahamowanie wirusa, pobudzenie odporności i zwalczenie powikłań – gwarantują szybkie, prawie zawsze skuteczne pokonanie choroby. Co warto dodać, badania wykazały, że amantadyna nie koliduje z żadnymi innymi lekami. Można więc podawać ją równolegle z leczeniem objawowym, nie odrzucając tego drugiego; pacjent nie musi też odstawiać leków na inne choroby, które stale przyjmuje.

 

Jak wygląda obecnie sytuacja z dostępnością amantadyny w Polsce?

– Niestety, są z tym olbrzymie trudności. Importujemy niewielkie partie za zgodą ministerstwa zdrowia, ale to ilości daleko niewystarczające. W tej chwili najczęściej stosujemy zamienniki, na przykład siarczan amantadyny. Wielu pacjentów kupuje lek za granicą na własną rękę. Tak więc sytuacja w Polsce jest ogromnie trudna, podczas gdy w niektórych krajach, takich jak Chiny czy Egipt, amantadynę można kupić w aptece bez recepty. I widać, jak te kraje radzą sobie z pandemią, a jak my.

Niestety, dopóki nie zmieni się nastawienie ministerstwa i Naczelnej Izby Lekarskiej do amantadyny, dopóty ludzie będą masowo umierać. Już jakiś czas temu powiedziałem, że gdyby to ode mnie zależało, dawno byłoby po pandemii, i tego się trzymam.

 

Niektóre media publikują paszkwile na Pana temat, zarzucając, że kilkunastu Pańskich pacjentów zmarło albo że na leczenie skierował Pan osoby, które nie miały nawet wykonanego testu.

– Ci ludzie zmarli na COVID-19 i choroby współistniejące, a nie z powodu zażywania amantadyny. W żadnym z tych artykułów nie przedstawiono ani jednego dowodu naukowego na to, że amantadyna spowodowała śmierć jakiegokolwiek pacjenta. Bo takich dowodów po prostu nie ma!

Amantadyna jest lekiem bezpiecznym, który nie powoduje efektów ubocznych, tylko działania niepożądane, i to możliwe do skorygowania innymi lekami. W dodatku ma wysoki próg stosowania, czyli bardzo trudno ją przedawkować.

Ale nie ma leku na wszystko i w przypadkach, gdy rozpoczynamy podawanie amantadyny zbyt późno, na zaawansowanym etapie rozwoju choroby, zwłaszcza u człowieka starszego, zdarza się, że pacjenta nie da się już uratować. Dlatego tak wielkie znaczenie ma czas: im szybciej zaczniemy podawanie amantadyny, tym większa szansa na uratowanie chorego i powstrzymanie powikłań, które mogą mieć bardzo poważne konsekwencje.

A odnośnie testów, to upieranie się przy tym, żeby każdego pacjenta z objawami wysyłać na test, jest sprzeczne z elementarnymi praktykami lekarskimi. W przypadku COVID-19 mamy do czynienia z objawami typowymi, które zostały dobrze opisane i sprawdzają się w przytłaczającej większości przypadków. Dlatego leczenie powinno się rozpoczynać na podstawie diagnozy objawowej. Testy robi się wtedy, kiedy zachodzi wątpliwość, z jaką chorobą mamy do czynienia. Dodajmy do tego, że dwadzieścia procent testów PRC daje wynik fałszywy. I jeśli przyjmuję pacjenta z objawami, któremu wyszedł wynik negatywny, to mam go nie leczyć? Przecież to absurd. Ale tak to już jest, kiedy dziennikarze próbują pouczać lekarza, jak ma leczyć ludzi.

 

Leczą się u Pana pacjenci tylko z Przemyśla i okolic czy z całej Polski?

– Z całej Polski, a nawet z zagranicy. Miałem już pacjentów z Białorusi i Litwy, a telefony z Niemiec, Francji, Irlandii, nawet z Kanady. Oczywiście im bliższa odległość, tym więcej ludzi się zgłasza. Proszę zauważyć, że już od wielu miesięcy województwo podkarpackie ma najniższy wskaźnik nowych zakażeń w Polsce, mimo że jesteśmy jednym z najbardziej zagrożonych regionów, bo graniczymy z Ukrainą.

Amantadyna, oprócz leczenia choroby i regeneracji organizmu, ma jeszcze jedno zastosowanie: hamuje rozwój pandemii. Ludzie szybciej wychodzą z choroby, a więc zarażają mniej nowych osób. Wydawałoby się, że nasza przychodnia powinna się stać jakimś wielkim ogniskiem zakażeń, prawda? Tymczasem jest dokładnie na odwrót – po prostu chorzy po kilku dniach od zażycia amantadyny są już „czyści” i nie roznoszą wirus po kolejnych osobach. Dlatego mimo że nasyłano już na nas Sanepid, kontrola nie wykazała żadnych nieprawidłowości.

I co równie ważne, amantadyna stymuluje wytwarzanie przeciwciał, czyli naturalną odporność na wirus SARS-COV-2. Oczywiście zdarzały się przypadki powtórnych zachorowań ludzi leczonych amantadyną, tak jak zdarzają się po dwóch dawkach szczepionki, ale osoby te przechodziły chorobę po raz drugi bardzo łagodnie: tymczasem wśród osób nieleczonych drugie przebycie COVID-19 było na ogół dużo cięższe i w wielu przypadkach śmiertelne.

 

Co Pan sądzi o rządowej strategii walki z pandemią, o lockdownie?

Lockdown przyczynił się do wielu bardzo negatywnych zjawisk: bankructwa firm, poczucia braku stabilności, problemów z tyciem i rozwojem wielu innych chorób, w tym psychicznych, które bardzo źle wpływają na odporność i utrudniają walkę z chorobą, zamiast w niej pomagać. Najgorsze jest jednak to, że ozdrowieńców pozostawia się samych sobie: jeśli sami się nie upomną choćby o kontrolne badanie płuc, to po wyzdrowieniu z COVID-19 nikt się już nimi nie zajmuje. Obecnie szacujemy, że będziemy mieć w Polsce w najbliższych latach od stu tysięcy do pół miliona nadliczbowych osób niepełnosprawnych, dlatego że zupełnie zapominamy o leczeniu powikłań.

 

Zauważył Pan zapewne, że po wpisaniu w wyszukiwarkę internetową Pańskiego nazwiska lub nazwy przychodni wyświetla się automatyczny alert covidowy?

– Zupełnie mnie to nie dziwi. Od wielu miesięcy jesteśmy blokowani na portalach społecznościowych. Obcina się nam zasięgi, nawet opłaconych postów, a w mediach głównego nurtu panuje niepisane embargo na nas. Informacje o naszych usługach są przekazywane jak za starych czasów: pocztą pantoflową, pomiędzy znajomymi i członkami rodzin. Ale nawet w taki sposób docieramy do tysięcy osób. Sam otrzymałem wiele imiennych podziękowań, zwłaszcza od ludzi, u których przebieg choroby był ciężki, ale po zażyciu amantadyny nastąpiła błyskawiczna poprawa.

Dziękuję za rozmowę.

Kategorie
Aktualności

Jan Pospieszalski: Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi wygenerowało falę życzliwości i wsparcia

Już niemal 33 tysiące osób wysłało petycję do prezesa TVP Jacka Kurskiego z żądaniem przywrócenia do ramówki Telewizji Polskiej programu „Warto rozmawiać”. O akcji zainicjowanej przez nasze środowisko wraz ze Stowarzyszeniem Kultury Chrześcijańskiej robi się coraz głośniej. Czy zwiastuje to zmianę decyzji zarządu? Na to pytanie starał się odpowiedzieć prowadzący program red. Jan Pospieszalski w krótkim filmiku dedykowanym naszym Darczyńcom i Czytelnikom.

To właśnie program red. Pospieszalskiego padł ofiarą bezwzględnej realizacji linii politycznej obozu rządzącego na antenach mediów publicznych w kwestii zarządzania kryzysem COVID-19. Za ukazywanie różnych punktów widzenia na strategię rządu walki z koronawirusem (a w opinii wielu fachowców – właściwie brak takowej strategii i konsekwencji podejmowanych decyzji) program „Warto rozmawiać” został zdjęty z anteny TVP3 przed trzema miesiącami – 12 kwietnia 2021 r. Co ciekawe, decyzja zarządu TVP była gwałtowna do tego stopnia, że postanowiono nie emitować gotowego już następnego odcinka, planowanego na poniedziałek 19 kwietnia.

Akcja „Dajcie rozmawiać!” – już 33 tysiące wysłanych protestów

W tej sytuacji z inicjatywą społecznego sprzeciwu wobec arbitralnej decyzji władz TVP, prowadzącej do kneblowania ust niezależnym lekarzom, socjologom i dziennikarzom na antenie medium finansowanego z pieniędzy nas wszystkich wystąpiło Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Na stronie dajcierozmawiac.pl zainicjowano zbiórkę podpisów pod specjalną petycją adresowaną do prezesa Jacka Kurskiego. Każda podpisana petycja to email z jej treścią wysyłany na adres kontaktowy zarządu TVP. Do 15 lipca 2021 r. takich petycji wysłano blisko 33 tysiące.

W sprawie przywrócenia programu interweniowało również Centrum Monitoringu Wolności Prasy oraz szereg dziennikarzy z mediów tradycyjnych i internetowych. Warto zaznaczyć, że wspomniane Centrum jest inicjatywą Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Podpisaliście apel o przywrócenie programu „Warto rozmawiać”. To Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi wygenerowało tę ogromną falę życzliwości, falę wsparcia. Ta niezwykle aktywna społeczność, która uruchomiła się po to właśnie, aby okazać solidarność z nami, jest dla nas najcenniejszą rzeczą, jaka wydarzyła się w ciągu tych trzech miesięcy, kiedy nie było nas na antenie. Bardzo dziękujemy za to – tymi słowami red. Jan Pospieszalski zwrócił się do wszystkich zaangażowanych w akcję „Dajcie rozmawiać!”. Znany muzyk, dziennikarz i publicysta nie ukrywa swojej wdzięczności i zaskoczenia skalą poparcia dla jego programu i idei obrony wolności słowa w mediach publicznych.

Czy program Warto rozmawiać wróci na antenę TVP?

Pospieszalski pokusił się także o pewne spekulacje na temat potencjalnych kolejnych decyzji w sprawie jego programu. Jak co roku, władze mediów publicznych na wrzesień planują dokonanie szeregu zmian w ramówkach podstawowych kanałów: TVP1, TVP2, TVP3. Czy wśród tych zmian znajdzie się ponownie miejsce dla programu Jana Pospieszalskiego? Jak informował portal PCh24.pl, prowadzący program kilkukrotnie miał możliwość negocjowania powrotu „Warto rozmawiać” na antenie, ale ostateczną decyzję pozostawiono Jackowi Kurskiemu, który jeszcze się waha.

Nie wiem, jakie będą losy programu, jaki przyniesie efekt to Wasze staranie (…) Być może pewna refleksja po stronie decydentów spowoduje, że we wrześniu pojawimy się ponownie na antenie telewizji publicznej – dodał Jan Pospieszalski w nagraniu zamieszczonym na kanale PCh24TV.

Całość nagrania można zobaczyć poniżej. Niezmiennie zachęcamy również do udziału w akcji „Dajcie rozmawiać!” (wystarczy wejść na stronę dajcierozmawiac.pl) i do wywierania przez tę petycję presji na kierownictwu TVP w sprawie powrotu programu „Warto rozmawiać” i zmiany podejścia do kwestii swobody wyrażania poglądów na antenie publicznego nadawcy.

 

PoloniaChristiana.org

Kategorie
Aktualności

Wspieramy akcję „Wołyń na Powązki”

Powstał społeczny apel do prezydenta Warszawy oraz ministra kultury i dziedzictwa narodowego o wybudowanie miejsca pamięci Zbrodni Wołyńskiej na warszawskich Powązkach. Internauci zasypują petycjami Rafała Trzaskowskiego oraz Piotra Glińskiego, wskazując na zaniedbania, przez które po dziś dzień Cmentarz Powązkowski nie tylko nie został zdekomunizowany, ale brakuje w nim miejsca dla ofiar straszliwego ludobójstwa wołyńskiego. Stowarzyszenie „Polonia Christiana” jako partner przyłącza się do akcji.

Cmentarz Powązki Wojskowe – obraz wieloletnich zaniedbań i błędów

Warszawski cmentarz na Powązkach to miejsce wyjątkowe dla zbiorowej pamięci Polaków. Jak czytamy na stronie wolynnapowazki.pl, znajdują się na nim liczne grobowce i miejsca pamięci osób poległych na frontach obu wojen światowych, czy też w wojnie polsko-bolszewickiej. Nie brakuje tam także pomników dla bohaterskich Powstańców Warszawskich, czy też dla ginących w 1918 roku za ojczyznę Orląt Lwowskich. Upamiętnieni są tam również Żołnierze Wyklęci, czy też pasażerowie lotu do Smoleńska w 2010 roku.

Polityka historyczna państwa polskiego wymaga spójnej narracji i jednoznacznego stanowiska w sprawach, które zostały dobrze przebadane i nie budzą wątpliwości ze strony historyków. Tymczasem, Cmentarz Powązkowski (a szczególnie jego wojskowa część) stanowi po dziś dzień swoistą antynomię polskich losów. Uhonorowani są na nim z jednej strony bohaterowie walk o niepodległość, konspiracji, ludzie, których prześladowano i zabijano z pobudek czysto antypolskich i antykatolickich. Z drugiej zaś strony, swoje wystawne grobowce mają tam sowieccy dygnitarze komunistyczni, na czele z Julianem Marchlewskim (przywódcą Polrewkomu, który miał zaprowadzać w Polsce komunizm po niedoszłym zwycięstwie bolszewików w 1920 r.), Bolesławiem Bierutem, czy też z bliższej perspektywy czasowej – gen. Wojciechem Jaruzelskim i Franciszkiem Ruskiem (prokuratorem stanu wojennego).

Jeszcze w 2019 roku szef Urzędu do spraw Kombatantów Jan Józef Kasprzyk apelował w sprawie zarządzania cmentarzem powązkowskim: – Docierają do nas głosy kombatantów, że doszliśmy do narodowej schizofrenii. Ale za takimi opiniami nie poszła żadna decyzja odnośnie dekomunizacji cmentarza. Mało tego, mimo zbliżającej się wielkimi krokami 80. rocznicy Krwawej Niedzieli – kulminacji fali mordów ukraińskich bandytów na Polakach, nie zrobiono nic w kierunku uhonorowania na najważniejszej nekropolii w kraju kilkudziesięciu tysięcy ofiar zamordowanych przez Ukraińców spod znaku OUN i UPA.

Tę akcję wspierają Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi i Stowarzyszenie „Polonia Christiana”

W związku z tym, z inicjatywy grupy dziennikarzy z różnych redakcji, których łączy idea pielęgnowania polskiej historii, w tym szczególnie pamięci o Kresach Wschodnich, powstała obywatelska petycja z żądaniem wydania zezwolenia na budowę miejsca pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej na Powązkach Wojskowych. – Wśród tych wszystkich ważnych dla Polaków dat, miejsc i osób brakuje upamiętnienia ofiar ludobójstwa na Wołyniu – zauważają sygnatariusze petycji dostępnej na stronie wolynnapowazki.pl.

Akcja, w którą zaangażowały się Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi oraz Stowarzyszenie „Polonia Christiana” ma bardzo sprecyzowany cel. Do roku 2023 na wojskowych Powązkach powinno powstać miejsce pamięci Polaków pomordowanych na Wołyniu. W tym celu planowane jest również zawiązanie nowego stowarzyszenia, które dopilnuje, by opieszałość władz lokalnych lub centralnych nie zniweczyła tej wielkiej okazji, jaką będzie 80. rocznica Krwawej Niedzieli.

Dlatego jeszcze raz apeluję do Panów o jak najszybsze wydanie zezwolenia na budowę na Powązkach Wojskowych miejsca pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej, gdyż „nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary” – czytamy w liście kierowanym do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz do ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego. Każdy może ten apel podpisać i wysłać do w/w odbiorców, poprzez odwiedzenie strony, która powstała na użytek akcji „Wołyń na Powązki” (klikając w poniższy button).

PoloniaChristiana.org

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Jerzy Wolak: Szmata na gębie

Szczepią nas, liczą nas, wkrótce nas zakolczykują, po czym zaczną sprzedawać detalicznie i hurtowo. Albo popędzą do rzeźni (lub łaźni – co, jak przed kilkudziesięciu laty pokazała historia, może na jedno wychodzić). Po co nam wolność? Przecież mamy tyle bezpieczeństwa. Przecież czuwa nad nami tyle „czynników”: rząd i niezależni eksperci, ZUS i organizacje pozarządowe, a do tego policje tajne, widne i dwupłciowe. A zresztą wydumana to rzecz, wolność. To luksus, na który niewielu może sobie pozwolić. Po co nam się o nią szarpać – czy nakarmimy nią dzieci, rachunki zapłacimy, okryjemy się zimą? Co za nią kupimy?

Ludzka trzoda nie potrzebuje takich fidrygałków. Dlatego pozostaje głucha na głos Chrystusa, którego Duch Pański namaścił i posłał, aby więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; aby uciśnionych odsyłał wolnymi (Łk 4, 18).

Zawołałem z ucisku do Pana – Pan mnie wysłuchał i wywiódł na wolność. Pan jest ze mną, nie lękam się – cóż mi może zrobić człowiek? (Ps 118, 5-6) – tego też nie chcemy słuchać.

Polacy zatykają uszy na głos świętego Pawła, który w liście do Galatów woła wprost do nich: Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli! (Ga 5, 1).

Czterdzieści lat temu ciężki trep żołdaka, tłamsząc zdrowy pęd ku wolności pogrążonego w czerwonej mgle narodu, przydepnął nas tak mocno, że w zasadzie do dziś się nie podnieśliśmy. Dlatego gdy trzydzieści lat temu odchodzący na bezkarną emeryturę żołdak oddał bat uprzednio wyselekcjonowanym sukcesorom, zapialiśmy w aklamacji. A gdy dwadzieścia lat temu brzydki zapach przeszłości rozszedł się na tyle szeroko, że trudno go było nie poczuć, wciąż nie chcieliśmy uwierzyć, jak nas mistrzowsko zrobiono w konia. A dziesięć lat temu już Europejczycy pełną gębą (z naciskiem na gębę), myśmy wszystko zapomnieli

Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem – śpiewał przed trzydziestu laty pozujący na Johna Lennona Chłopiec z Placu Broni i mało który Polak nie zna tego refrenu, i nie nuci go bezwiednie, gdy tylko usłyszy tę piosenkę.

Bezwiednie, bo ich świadome działania dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że ani nie kochają, ani nie rozumieją. A oddać nie tylko umieją, ale wręcz chcą.

A ci co przedpotopowych piosenek nie znają, bo ich trzy dekady temu nie było na świecie? Ci w ogóle żadnego problemu z wolnością nie mają. Są wolni, bo przecież sami tak ogłosili na fejsbuku, instagramie, tłiterze. I przyklepali czerwonym znakiem runicznym wyciągniętym ze śmietnika historii. Albo sześciopakiem koloru…

Tym aż się prosi przypomnieć piosenkę jeszcze starszych „dziadersów”, która jednakowoż pomimo upływu czasu ani o jotę nie straciła na aktualności: Są tacy, to nie żart, dla których jesteś wart mniej niż zero. Mniej niż zero.

Obroża wrasta w szyję – tym głębiej, im dłużej się ją nosi. Z czasem wręcz wnika pod skórę tak, że jej wcale nie widać. A nawet nie czuć. Tylko niekiedy, nie wiedzieć czemu, człowiekiem targnie jakiś dziwny niepokój… Ale zaraz przechodzi.

Liczcie nas, szczepcie nas, kolczykujcie nas. A potem nas sprzedajcie. Byle ze zniżką.

 

Jerzy Wolak

 

Artykuł „Szmata na gębie” jest edytorialem 81. wydania magazynu „Polonia Christiana”. Zachęcamy do lektury naszego pisma. Najprostsza droga do jego zamówienia do skorzystanie z poniższego buttonu.

Kategorie
Aktualności

Polonia Christiana nr 81: Wolność – kocham i rozumiem?

Oto nadszedł moment, kiedy zmuszeni jesteśmy upomnieć się o sprawę zupełnie elementarną. Gdy stając w obronie życia nienarodzonych, praw rodziny, Mszy Wszechczasów, czy też czci należnej Najświętszemu Sakramentowi, czujemy na naszych ustach dotyk władzy, która nie pozwala nam swobodnie oddychać, wówczas na plan pierwszy wysuwa się ta jedna kwestia. To nie przypadek, że lipcowo-sierpniowe wydanie magazynu „Polonia Christiana” otrzymało temat przewodni „Wolność – kocham i rozumiem?”.

Redakcja pisma niezwykle poważnie zadbała o odniesienie się do obecnej sytuacji, w której podstawowe prawa i wolności są w śmiertelnym zagrożeniu. Antycypując tymczasowość rządowej narracji „luzowania obostrzeń”, uczyniono najnowszy numer „Polonia Christiana” wyjątkowo bogatym w treści.

Już sam temat numeru zawiera aż jedenaście tekstów. Wśród nich mocny głos JE ks. bpa Atanazego Schneidera. Warto też wspomnieć o szokującej dla wielu propagatorów oficjalnej linii politycznej obozu Zjednoczonej Prawicy rozmowie z lekarzem skutecznie leczącym COVID.

I jak zwykle ciekawe artykuły Kingi Wenklar, Marcina Austyna, Jakuba Wozinskiego, Jacka Kowalskiego.

Gdzie nie spojrzymy, przeglądając nowy numer, wszędzie odnajdujemy niebanalne spojrzenia na tę wolność, którą jeszcze mamy, na tę wolność, którą utraciliśmy oraz na tę wolność, którą cieszyć się mogli nasi przodkowie. To wymowne, jak bardzo jako naród oddaliliśmy się od rozmów o wolności, koncentrując się na odmienianiu przez wszystkie przypadki słowa „bezpieczeństwo”.

Nasze pismo nie unika konfrontacji z tym trendem. I dostarcza Czytelnikowi mnóstwa historii i doświadczeń, zarówno tych odleglejszych w czasie, jak i tych dziejących się na naszych oczach w latach 2020-2021. Płynie z nich dla nas wszystkich ważna lekcja. Ale jeśli chcemy być na niej obecni, koniecznie sięgnijmy po nowy numer magazynu „Polonia Christiana”.

SPIS TREŚCI NUMERU

 

EDYTORIAL

            2          Jerzy Wolak Szmata na gębie

POLSKA

         

            3          Paweł Momro Tydzień Życia i Wolności

            5          Roman Motoła Mądrości etapu na szlaku do „nowej normalności”

            8          Gdyby to zależało ode mnie, pandemii już by nie było. Rozmowa z Włodzimierzem Bodnarem

            12        Andrzej Pilipiuk Dlaczegośmy tacy słabi?

            14        Marcin Austyn Obywatelu, obnaż się przed władzą

 

KOŚCIÓŁ

            17        Mateusz Ochman Raport o stanie wwwiary

            18        Paweł Chmielewski Czy Franciszek naprawdę jest papieżem?

 

ŚWIAT

            22        Raymond de Souza Tu się morduje nowo narodzonych

            26        Jakub Majewski Jeżeli nawet raj, to dawno utracony

 

GOSPODARKA

            30        Jakub Wozinski Kryzys jako pretekst

            32        Tomasz Cukiernik Ekofanatyzm sięga zenitu

 

CYWILIZACJA

            36        Bogna Białecka Manowce samooceny

            39        Kinga Wenklar Bezpieczeństwo – nowoczesna nędza

 

ORDO IURIS

            42        Jerzy Kwaśniewski Uformujemy suwerenne elity

 

TEMAT NUMERU: Wolność – kocham i rozumiem?

            45        Jerzy Wolak Milczenie owcy

            47        Ks. Piotr Roszak Kluczowa sprawa

            48        Piotr Relich Wolność oddamy za frajer…?

            50        Paweł Kot W niewoli długu

            53        Krzysztof Gędłek Nie ma wolności bez zbawienia

            55        Marcin Jendrzejczak Ani od, ani do

            57        Powstrzymamy nowy totalitaryzm. Rozmowa z ks. biskupem Athanasiusem Schneiderem

            60        Łukasz Karpiel Sieć coraz gęstsza

            61        Tomasz A. Żak Artysta – wolny (?) ptak

            63        x. Roman Kneblewski Święty nasz obowiązek

            64        Adam Kowalik Na straży wolności

 

CREDO

            66        o. Jan Strumiłowski Nie bierzcie wzoru z tego świata

 

FELIETONY

            4          Łukasz Karpiel Myśmy wszystko zapomnieli?

            11        x. Roman Kneblewski Nieudane piekło

            29        Valdis Grinsteins Ci głupi Indianie…?

            35        Bogusław Bajor Teraz dopiero kocham i rozumiem

            44        Krystian Kratiuk Beatlesi po łacinie

            73        Piotr Doerre Rewolucja nie jest kobietą

 

ŚWIAT Z INNEJ STRONY

            68        Dziesięć milionów kilometrów. Rozmowa z ks. Włodzimierzem Siekiem

 

HISTORIA

            70        Marcin Więckowski Tajtelbaum zamiast Pileckiego, czyli nagła zamiana bohaterów

 

KU BOGU W WIEKU NIEWIARY

            74        Grzegorz Górny Sigrid, córka Ingvalda

 

NASZE DZIEDZICTWO

            76        Andrzej Solak W bój bez broni

            80        Sławomir Piekarski Nie tylko chleb i ryby

            84        Jacek Kowalski Czy Sarmata umie jeszcze wolnym być?

 

PRAWDA, DOBRO, PIĘKNO

            88        Jan Gać Klejnot Morza Śródziemnego

            91        Leonard Przybysz Niezapominajka w porządku

 

DOBRE CZYTANIE

            92        Piotr Podlecki Powrót apologetyki

            93        Jerzy Wolak O Wandei i Bretanii inaczej

 

WOKÓŁ KUCHNI

             94        Dorota Matacz-Bajor Na kolanach przed grillem

 

KRZYŻOWIEC XX WIEKU

             96          Plinio Corrêa de Oliveira Lekcja Bożej Opatrzności

Kategorie
Aktualności

Prof. Ptaszek już w środę w Warszawie – zapraszamy na spotkanie

Wracamy do Państwa z Klubami „Polonia Christiana”! Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi oraz Stowarzyszenie „Polonia Christiana” zapraszają na spotkanie z prof. Robertem T. Ptaszkiem w Warszawie. Już w środę 30 czerwca 2021 r. w sali konferencyjnej Domu Literatury przy ul. Krakowskie Przedmieście 87/89 odbędzie się wykład zatytułowany „Pułapki laicyzmu”.

Początek spotkania, które odbędzie się pod szyldem Klubu „Polonia Christiana”, zaplanowano na godz. 18:00. Po wykładzie będzie możliwość zadania pytania prelegentowi. Wstęp wolny.

Robert T. Ptaszek jest doktorem habilitowanym nauk humanistycznych w zakresie filozofii i profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Jego rozprawa doktorska (obroniona w 1999 r.) poświęcona była filozoficznym implikacjom współczesnych polskich koncepcji religii, natomiast praca habilitacyjna (2009 r.) dotyczyła ruchu New Age. Jej książkowa edycja ukazała się pod tytułem „Nowa era religii? Ruch New Age i jego doktryna – aspekt filozoficzny”.

Warto również zwrócić uwagę na publikację prof. Ptaszka z 2017 roku pt. „Zmierzch Europy? Perspektywy przyszłości a chrześcijaństwo”. Dokonał w niej dogłębnego i krytycznego przeglądu zjawisk pogłębiających kryzys kultury europejskiej, jak i prób ratowania Europy, przywracania jej zdrowej kultury. Książkę wydało wydawnictwo Von Borowiecky.

Klub Polonia Christiana w Warszawie

Kategorie
Środowiska-zwyczaje-cywilizacja

Dariusz Zalewski: Wychowanie w epoce cyfrowej

To szokująco aktualny artykuł Dariusza Zalewskiego z 2010 roku. Problem uzależnienia od internetu stał się obecnie głównym wyzwaniem pedagogicznym w Polsce i na świecie. Okres obostrzeń i lockdownów uzasadnianych walką z COVID-19 pogłębił katastrofę wychowawczą, generując całe pokolenia ludzi, którzy nie potrafią żyć bez telefonu w ręku i stałego dostępu do internetu. Autor przewidział ten bieg wydarzeń już wiele lat temu, formułując pilne i ważne postulaty dla rodziców i wychowawców. 

Francuski socjolog Roger Caillois dokonał klasyfikacji gier i zabaw, wymieniając ­zabawy charakteryzujące się naśladownictwem (na przykład, dziecięce zabawy w sklep, strażaków itp.), zabawy, w których dominuje czynnik losowy (jak loterie czy kości), współzawodnictwo (gry sportowe) oraz zabawy oparte na… ­oszołomieniu. Chociaż autorowi chodziło w tym przypadku o zabawy w rodzaju wirowania na ­karuzeli czy skakania na trapezie, to wydaje się, że do czynienia ze ­specyficznym rodzajem oszołomienia mamy również w przypadku gier komputerowych czy ­ogólnie zjawiska, które można okreśłić jako uzależnienie od internetu.

Ekran komputera oszałamia magią kolorów, szybkimi zmianami obrazów i zwrotami akcji. Nie bez znaczenia jest także ciągła pogoń za nowościami, za ciekawostkami, które wprowadzają umysł w rodzaj specyficznego pobudzenia i niepokoju. Dziecko pozostawione w tej sferze bez opieki zostanie wciągnięte w kolorowy wir i porwane do świata, w którym utracimy z nim kontakt.

Komputer, uzależnienie od internetu, edukacja

Użycie w tym przypadku słowa „porwanie” nie jest bynajmniej przesadą. Niech o tym zaświadczy przypadek trzynastoletniego chłopca z Genui, chorobliwie uzależnionego od gier wojennych. Przestał on chodzić do szkoły, nie chciał jeść, praktycznie cały swój czas spędzając przed ekranem komputera. Bezradna matka wezwała w końcu na pomoc karabinierów, którzy skonfiskowali konsolę do gier. Podobne przypadki wymuszają powstawanie specjalnych klinik leczących internetowe uzależnienia. Funkcjonują one w Stanach Zjednoczonych, Korei Południowej, a ostatnio także w Holandii.

Uzależnienie prowadzi do określonych skutków, czyli pojawiania się skaz na psychice, które klasyczna pedagogia nazywa wadami moralnymi. W skrajnych przypadkach mamy do czynienia z zachowaniami psychopatycznymi. Wiosną 2009 roku w jednym z niemieckich miasteczek uczeń zamordował piętnaście osób: kolegów, nauczycieli i przypadkowych przechodniów. Jego rodzicom całkiem nieźle się powodziło: mieli dom, porsche, a chłopak dostawał, co chciał. W wieczór przed zamachem „trenował zabijanie” na jednej z gier komputerowych. Na twardym dysku oprócz gier znaleziono kilka horrorów i zdjęcia pornograficzne. Chłopak ów trwał w „oszołomieniu” wywołanym między innymi przez nierozsądne korzystanie z komputera.

Skoro w sieci czyhają na nas i na nasze dzieci różne zagrożenia, to czy nie lepiej pozbyć się komputera? Nie, taka decyzja byłaby zbyt pochopna. Komputer może, owszem, przyczyniać się do rozsiewania zła, prowadzić do wspomnianych uzależnień czy do rozwoju wad charakteru, ale może też służyć edukacji, rozrywce i efektywniejszej pracy. Nie należy traktować internetu wyłącznie jako wielkiego śmietniska. Sztuką jest takie wychowanie, które potrafi uchwycić granicę między dobrem a złem i pozostawić dziecko po dobrej stronie.

Cnoty moralne a internet

W klasycznej pedagogice o wychowaniu decydowało uformowanie poszczególnych cnót stanowiących podstawę paidei. Dzięki cnotom młody człowiek opanowywał swoją nieokrzesaną naturę i popędy, stając się „pięknym moralnie” (kalos kai agatos). Wynalezienie technologii cyfrowych niczego w tym względzie nie zmieniło. Bez wypracowanych sprawności moralnych nie można mówić o wychowaniu!

Nie ulega jednak wątpliwości, że „nowe media” (pomimo swoich zalet) bywają dosyć wysublimowanymi narzędziami pokus, przez co stanowią istotną przeszkodę na drodze do ukształtowania się prawego charakteru. I nie chodzi tu jedynie o treści, jakie ze sobą niosą, ale również o specyficznie zniewalającą formę „oszałamiającego” przekazu. Dlatego jednym z podstawowych postulatów wychowawczych jest przygotowanie dziecka do korzystania z technologii informatycznych. Nie chodzi tu tylko o instruktaż na temat ewentualnych zagrożeń, ale o uformowanie podstawowych cnót w takim stopniu, aby dzieci mogły sobie poradzić z pokusami, które napotkają siedząc przed ekranem komputera.

Rodzice powinni być świadomi prawdy, iż sprawność jest efektem czasu i wielokrotnych powtórzeń. Zgadzając się na długotrwałe i powtarzalne wykonywanie przez dziecko pewnych zachowań przed komputerem, pozwalają na formowanie sprawności, które niekoniecznie muszą być cnotami. Wręcz przeciwnie – istnieje spore prawdopodobieństwo ukształtowania w ten sposób wad.

Wraz z postępem technologicznym można mówić o cnotach i wadach specyficznych dla całego obszaru ludzkiej działalności związanego z nowymi mediami. Zważywszy na specyfikę ich działania oraz mechanizm uzależniania od siebie, należy szczególnie zwrócić uwagę na konieczność wypracowania takich cnót, jak: powściągliwość i umiarkowanie, a zwłaszcza umiejętność poskramiania nieuporządkowanego pragnienia zabawy i rozrywki, którą w tradycyjnym kanonie reprezentowała cnota eutrapelii.

W kontekście internetu szczególne podłoże do rozwoju znajdują takie wady, jak: lenistwo, nadmierna ciekawość oraz nieczystość moralna. Nie można też zapominać o przywarach sprzeciwiających się cnocie prawdomówności (obmowie, kłamstwu, wulgarności, wyśmiewaniu, gadatliwości) oraz szacunku do innych (kłótliwości, oszustwu, mobbingowi).

Zabawa, powściągliwość i lenistwo – takie skutki wywołuje uzależnienie od internetu

Młodzież postrzega komputer głównie jako narzędzie zabawy i rozrywki. Zabawa jest ważną formą aktywności, ale powinna być dawkowana z umiarem i roztropnością. Wdrażanie do powściągliwości w korzystaniu z internetu będzie kluczowe dla osiągnięcia właściwego efektu wychowawczego. Nie chodzi o to, by rezygnować z godziwej rozrywki, ale o to, by nie przybrała ona form zniewalających. Dzieci mają swoje obowiązki i muszą się przyzwyczajać do ich wypełniania. Świat wirtualny zaś wciąga i hipnotyzuje, doprowadzając ostatecznie do nałogu.

W jaki sposób rodzice mogą poznać, że z dzieckiem dzieje się coś niedobrego? Według Marka Griffithsa, o uzależnieniu świadczy emocjonalne podporządkowanie danemu działaniu (nieustanne myślenie na dany temat); tzw. tolerancja dawkowania (na przykład, stopniowe wydłużenie czasu przebywania w sieci, aby osiągnąć pierwotny stan oszołomienia); negatywne objawy odstawienia (nieprzyjemne uczucia i objawy fizjologiczne w przypadku zaprzestania określonych działań); zewnętrzny konflikt z otoczeniem lub konflikt wewnętrzny, przejawiający się dyskomfortem psychicznym z powodu braku kontroli nad sobą; nawrót do nałogowych zachowań (nawet po latach) oraz niespodziewane zmiany nastroju.

Najlepszym sposobem na uniknięcie uzależnienia jest – jak już wspomniano – ograniczanie i roztropne dawkowanie kontaktów z komputerem. Niestety, wielu rodziców ma z tym spore kłopoty. Niebezpieczną tendencją jest traktowanie go jako… darmowej niańki. Posadzenie dziecka przed ekranem i włączenie gier daje rodzicom „święty spokój”. Mogą się zająć pracami domowymi lub po prostu w spokoju i ciszy odpocząć. Warto w tym miejscu zauważyć, że obyczaj pozostawiania dziecka „pod opieką komputera” jest nie tylko przyczyną rozwoju nowych wad, ale także następstwem wad już istniejących.

Dziecko, które nie marudzi, nie histeryzuje, potrafi się bawić nie przeszkadzając rodzicom, jest już w pewnym stopniu uformowane (posiada przynajmniej podstawowe umiejętności konieczne w swoim wieku rozwojowym). Brak takich umiejętności wynika z wcześniej popełnionych błędów rodzicielskich (na przykład, z braku przysposobienia dziecka do dyscypliny). I tak w konsekwencji wcześniejszych zaniedbań pojawia się następne – oddanie dziecka na wychowanie komputerowi!

Zbyt długie zabawy internetowe mają dwie główne negatywne cechy: nie rozwijają umiejętności społecznych oraz pogłębiają rozleniwienie. Lenistwo bowiem polega nie tylko na „nicnierobieniu”, ale również na tym, że nie robi się tego, co w danym momencie robić się powinno. Technologie cyfrowe to bardzo sprytny złodziej czasu, stwarzający złudzenie dobrego jego wykorzystania. Coś się wszak robi: ogląda, czyta, gra. Nie kojarzy się tej sytuacji z typową dla lenistwa bezczynnością. W efekcie, zamiast zrobić coś naprawdę pożytecznego – traci się drogocenny czas. Rodzice, uświadamiając dziecku ten mechanizm, powinni dodatkowo wolny czas mu zaplanować. Praca i obowiązki muszą być przeplatane różnorodną rozrywką (nie tylko komputerową). Tylko wtedy zachodzi szansa roztropnego wykorzystania wynalazku, jakim jest internet.

Ciekawość a czystość

Struktura tekstu internetowego oraz sposób redagowania portali sprawia, że czytelnik zbytnio koncentruje się na ciekawostkach i kwestiach drugoplanowych. Bombardowanie w artykułach newsami czy hiperłączami, które wciąż rozpraszają uwagę, rozstraja umysł. Przeskakując wciąż na nowy temat, czytelnik nie jest w stanie skoncentrować się na jednym. Badacze zwracają uwagę na specyficzne internetowe zjawisko skanowania tekstów, które zostają jedynie pobieżnie przeglądane i „zaliczane”. Różni się to od właściwego, pogłębionego czytania i w wielu przypadkach faktycznie blokuje rozwój intelektualny. Ciągłe pobudzanie umysłu ciekawostkami jest intelektualnie bezproduktywne. Właściwie nie chodzi tu o wiedzę, ale o emocjonalne zaspokojenie ciekawości.

Klasyczne podręczniki duchowości podkreślają, że upadek zaczyna się właśnie od niezdrowej ciekawości. Ona to – wbrew pozorom – zawsze jest początkiem zniechęcenia, acedii, sprowadzającej człowieka na niewłaściwą drogę. Podobny mechanizm odnajdujemy w tym przypadku. Brak wewnętrznego uporządkowania rodzi niepokój, który człowiek usiłuje przezwyciężyć poprzez ciągłą bieganinę po portalach internetowych. Pędzi za czymś, czego nie zgubił i dlatego nie jest w stanie tego odnaleźć.

Źle pojęta ciekawość wiąże się nie tylko z opisanym przed chwilą mechanizmem, ale także z czytanymi czy oglądanymi treściami. Niekontrolowana prowadzi do zainteresowania, na przykład, zdjęciami pornograficznymi. Jest to o tyle niebezpieczne, że nieczystość duchowa w sposób szczególnie destrukcyjny wpływa na charakter i silną wolę. Pornografia jest wszechobecna nie tylko na specjalnych stronach, ale występuje też na stronach pozornie neutralnych. Z tego względu trzeba pamiętać o specjalnych programach zabezpieczających, które chroniłyby dziecko przed takimi treściami.

Prawdomówność i szacunek

Inną sferą, nad którą trzeba zapanować w perspektywie internetu, jest mowa, a właściwie pisanie. Ciągłe komunikowanie (gadu-gadu, skype, sms) to specyficzny sposób funkcjonowania współczesnego pokolenia. Stąd panowanie nad językiem (dziś klawiaturą!) staje się szczególnie istotnym elementem wychowania. Ważnym elementem działań rodzicielskich musi się stać wdrażanie do prawdomówności, szczerości, cichości i pokory. Musimy zdać sobie sprawę, że jeśli nie wykształcimy tych cnót u naszych dzieci, szybko zbierzemy negatywne owoce naszego zaniedbania. Anonimowość w sieci, połączona z pokusą komentowania każdej niemal sprawy, sprzyja wymądrzaniu się, wulgarności, obrażaniu, kłamstwu i tym podobnym. Wszystko to zaś bierze się z nieopanowania potrzeby mówienia (gadatliwości).

Na zjawisko to często nakłada się pierwotna potrzeba kontaktu z drugim człowiekiem. Można nie mieć znajomych w „realu”, ale posiadać sporą ich grupkę w sieci. Wystarczy więc brać udział w dyskusjach pod artykułami czy komentować wypowiedzi „znajomych” na portalach społecznościowych, by łatwo popaść w manię gadulstwa, od którego tylko krok do obrażania i wulgaryzmów. W efekcie rozpędzone zło może prowadzić do poważnych przestępstw, na przykład, oszustw czy mobbingu internetowego (częste dzisiaj zjawiska ośmieszania i dręczenia w sieci).

Jak widać „oszołomienie” internetem (i uzależnienie od internetu) z jednej strony wymaga specjalnego podejścia, bo mamy do czynienia z pojawieniem się nowej przestrzeni dla wychowania, z drugiej zaś – skuteczność podejmowanych działań wciąż opiera się na sztuce kształtowania u dzieci cnót moralnych. Tymczasem nieraz słyszy się głosy, iż nowa sytuacja wymaga „nowoczesnego podejścia” pedagogicznego. Pojawiają się nowe kierunki (jak choćby konektywizm), które pomijają milczeniem moralny charakter wychowania w epoce cyfrowej. Jeśli jednak zapomnimy o kształtowaniu cnót, to nic nie uchroni naszego dziecka przed „oszołomieniem” i „porwaniem” przez internetowy, nie zawsze wspaniały, świat.

 

Dariusz Zalewski

Polonia Christiana nr 16 - uzależnienie od internetu

Artykuł Dariusza Zalewskiego pt. „Wychowanie w epoce cyfrowej” został opublikowany w 16. numerze magazynu „Polonia Christiana” (wrzesień – październik 2010 r.). To właśnie w tym wydaniu głównym tematem uczyniono zjawisko cyber trybalizmu.