Marek Kornat i Jerzy Wolak: Traktat ryski z dwóch perspektyw

marek kornat i jerzy wolak

Na dzień 18 marca 2021 r. przypadła setna rocznica zawarcia traktatu pokojowego pomiędzy odrodzoną Rzeczpospolitą a Rosją Sowiecką i Ukrainą Sowiecką. Czym był dla ówczesnej Polski oraz jej przyszłości Traktat ryski? Jakie oceny budzi po tym czasie? Dzięki portalowi PCh24.pl i telewizji internetowej PCh24TV, otrzymaliśmy niezwykle ciekawy dwugłos w tej sprawie. Warto odnotować, jak takie rozstrzygnięcie wojny polsko-bolszewickiej oceniają prof. Marek Kornat i red. Jerzy Wolak.

Traktat ryski został szczegółowo omówiony w rozmowie, jaką z prof. dr hab. Markiem Kornatem przeprowadził red. Tomasz D. Kolanek. Niektóre z poglądów profesora zdradza już tytuł nagrania: „Traktat ryski? Mimo wszystko korzystny”, ale nie jest to zupełnie jednowymiarowe ujęcie, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać.

Prof. Marek Kornat: niepotrzebnie uznaliśmy sowiecką Ukrainę

W opinii prof. Kornata, Traktat ryski to kompromisowy pokój zawarty w 1921 roku, który nie był ani klęską Polski, ani też zwycięstwem nad bolszewicką Rosją, które by oznaczało poderwanie podstaw jej imperialnej państwowości. Ze strony sowieckiej było to posunięcie w duchu leninowskiej „pieriedyszki” – posunięcie taktyczne podjęte dla uzyskania czasu i zawarte po to, aby później można było je zerwać.

Red. Kolanek słusznie zauważył, iż Traktat ryski jest umową między Polską a Rosją i Ukrainą radziecką. Czy jednak przyniesiona na bolszewickich bagnetach Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka brała udział w wojnie z Polską?

Prof. Marek Kornat, odpowiadając na to pytanie, jednoznacznie skrytykował delegację polską na konferencję pokojową, której faktycznym przywódcą i inicjatorem różnych decyzji był Stanisław Grabski ze Stronnictwa Narodowego. „Tym działaniom trzeba przypisać decyzję, aby uznać delegację Ukrainy sowieckiej. Moim zdaniem, to akurat nie było konieczne, a jednak to zrobiono. Polska symbolicznie podeptała w ten sposób sojusz z Ukrainą Petlury i powiedziała Sowietom: oto dajemy wam wolną rękę w urządzaniu kwestii ukraińskiej. Jeśli przyjmiemy trop, że był to wpływ prof. Grabskiego i tego kierunku myślenia, to wspiera to fakt, iż Narodowcy byli inicjatorami uchwały Sejmu Ustawodawczego, która potępiła sojusz z Petlurą.”

Ustępstwa w rublach i brak sił do kolejnej ofensywy

Gość telewizji PCh24TV w swoich wypowiedziach nawiązał też do innych ciekawych aspektów ówczesnych negocjacji pokojowych z Sowietami. Jednym z nich była kwestia 300 mln rubli rosyjskich w złocie, których Polacy domagali się od sowieckiego rządu m.in. z tytułu przejęcia aktywów polskiego kantoru banku centralnego w Rosji sowieckiej oraz za zagarnięte tabory i infrastrukturę kolejową. Ostatecznie, strona polska ustąpiła w zakresie kwoty, ograniczając się do 30 mln rubli. Nie była to jednak kwota dotycząca jakichkolwiek odszkodowań wojennych.

„Wyczerpanie Polski było takie, że pokój należało bezwzględnie zawrzeć. Nowa kampania wojenna na przełomie 1920 i 1921 roku była ponad siły Polski. W grę wchodziło jeszcze niezawieranie pokoju i wchodzenie w milczącą akceptację stanu ni wojna, ni pokój. Jednak takie państwo, które nie ma stałych granic, nie mogłoby być partnerem w jakichkolwiek późniejszych negocjacjach i układach międzynarodowych” – powiedział prof. Kornat.

„Większe rezerwy osobowa posiadała tamta strona. Jeśliby więc doszło do wznowienia wojny np. wiosną 1921 roku, po powiedzmy półrocznym przestoju, to rzucić kilkaset tysięcy żołnierzy dla przeciwnika nie byłoby problemem. Polska natomiast na taki wysiłek pozwolić by sobie nie mogła. Zgadzam się też, że żołnierz sowiecki mobilizowany w sposób improwizowany, byłby bardzo słabo wyszkolony, bardzo wielka byłaby też śmiertelność tych ludzi na froncie. Niemniej jednak, ten argument też trzeba wziąć pod uwagę” – dodał rozmówca red. Kolanka.

Red. Jerzy Wolak: wygraliśmy bitwy, ale nie wojnę

Głos w sprawie Traktatu ryskiego zabrał także redaktor naczelny „Polonia Christiana”. Przed kamerą PCh24TV red. Jerzy Wolak wygłosił prelekcję, nie szczędząc mocnych słów pod adresem polskich polityków, zawierających w imieniu Rzeczypospolitej porozumienie pokojowe z bolszewikami.

Oddajmy mu głos: „Polska delegacja pokojowa podpisała nader niekorzystny traktat, co definitywnie przekreśliło nasze szanse na odzyskanie terytorium Rzeczypospolitej przedrozbiorowej, które nam się słusznie należało. Ktoś powie: jak to? Przegraliśmy wojnę polsko-bolszewicką? Przecież wygraliśmy, odnieśliśmy spektakularne zwycięstwo pod Warszawą, przecież przegoniliśmy z przedpola stolicy przeciwników i ruszyliśmy do kontrataku, przecież wspaniały manewr nad Wieprzem…”

„Nieprawda. Wojny nie wygraliśmy. Bitwę owszem, wielkim wysiłkiem i wzmożeniem narodu, wsparci wydatną pomocą z góry, pomocą Opatrzności, wygraliśmy tę bitwę, odwróciliśmy losy całej kampanii i obroniliśmy Europę przed zalewem bolszewickim. To prawda. Mało tego, ruszyliśmy do kontrofensywy i w operacji nad Niemnem jeszcze poprawiliśmy bolszewikom. Pod koniec operacji niemeńskiej we wrześniu 1920 roku nie było już mowy o wojnie. To był tylko pościg za maruderami, którzy w stanie całkowitego rozprzężenia, demoralizacji i dezorganizacji uciekali na Wschód. Nasze wojska jechały za nimi. I wtedy władze cywilne powiedziały Stop!” – zwrócił uwagę red. Wolak.

Można było walczyć dalej, aż do pełnego zwycięstwa nad bolszewicką Rosją

Dość zasadniczy w swej krytyce, redaktor naczelny „Polonia Christiana” nie poprzestaje jedynie na nazwaniu Traktatu ryskiego błędem, ale też rozważa nad alternatywami tamtego czasu. Jego zdaniem, lepsze strategicznie rozwiązanie można było wypracować z wojskowymi, a nie z politykami. „Trzeba było natychmiast wstrzymać negocjacje pokojowe, oddać głos wojskowym, którzy przepędziliby bolszewików, da Bóg, i do samej Moskwy. Z jednej strony patrząc, zażegnanie potwornego zagrożenia, jakie wisiało nad Europą i światem, byłoby wielką zasługą. Z drugiej strony jednak, można uznać, że nie sięgamy po nie swoje. Nam powinno było zależeć na odzyskaniu całości Rzeczypospolitej przedrozbiorowej. A tymczasem zgodziliśmy się na linię przebiegającą odrobinę na wschód od granic trzeciego rozbioru.” – stwierdził drugi omawiany dziś publicysta.

„Sami zaproponowaliśmy te warunki. Bolszewicy byli nimi zdumieni. Lenin mówił, iż pokój na froncie zachodnim jest im niezbędnie konieczny. Mają wszak Wrangla na południu, a ten szykuje się do kontrofensywy. Rząd sowiecki jeszcze nie do końca kontrolował sytuację wewnętrzną i sam zmagał się z kontrrewolucją. Mogliśmy ją wspomóc – nie wspomogliśmy. Może to i było słuszne. Ostatecznie byliśmy zwycięską stroną w tym konflikcie. Ale nagle, w momencie największe wzmożenia ofensywy, w sytuacji, w której Armia Czerwona była już w rozsypce, zatrzymaliśmy się, cofnęliśmy się, oddając ponad 300 tys. kilometrów kwadratowych, w tym bez mała 2 mln Polaków mieszkających na tym terytorium. Lekką ręką oddaliśmy to bolszewikom. Trudno sobie wyobrazić większą zbrodnię niż oddanie choćby jednej rodziny pod panowanie nieludzkiego, zbrodniczego systemu bolszewickiego” – konkluduje red. Wolak.

 

Pod tymi linkami można obejrzeć oba nagrania, z których cytaty przytoczyliśmy powyżej:

Prof. Marek Kornat: Traktat ryski? Mimo wszystko korzystny

Jerzy Wolak: Traktat ryski – sukces, czy nasza porażka?

 

Polecamy Państwa uwadze także opinię Piotra Zychowicza.

Udostępnij ten artykuł

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on print
Share on email

Każde otrzymane wsparcie przekazujemy na cele statutowe oraz realizację projektów naszego Stowarzyszenia. Zaufały nam dziesiątki tysięcy Polaków. Dołącz do nich!

bezpieczne płatności internetowe TPay (dowiedz się więcej)